5 października 2015

Oglądamy filmy

   

      30 Door Key Skolimowskiego 



Człowiek jest najgłębiej uzależniony od swego odbicia
w duszy drugiego człowieka (…)
nie jesteśmy samoistni,
jesteśmy tylko funkcją innych  ludzi,
musimy być takimi, jakimi nas widzą (…).
(Witold Gombrowicz)


Adaptacja filmowa 30 Door Key, czyli Ferdydurke powstała w 1991 roku. Jest to polsko-francusko - brytyjski film w reżyserii Jerzego Skolimowskiego. Akcja filmu toczy się  w Warszawie w 1939 roku. Do 30-letniego Józia, który rozpoczął właśnie karierę pisarską, przybywa dawny nauczyciel, profesor Pimko, zwany także Wielkim Zdrabniaczem. Zaczyna go odpytywać, stawiać oceny, następnie prowadzi Józia  do szkoły, by nadrobił  braki w nauce. Sytuacja, w jakiej się znalazł,  jest absurdalna. Józio, nie tracąc świadomości 30-latka, nie potrafi zapanować nad dziwacznymi wypadkami, które wtrącają go w niedojrzałość. W tę absurdalną drogę wpisany jest bunt przeciw mitowi o bohaterze, który walcząc z losem, dojrzewa, by stać się Człowiekiem. Dla Gombrowicza dojrzałość jest stanem nieosiągalnym. Nie jest ważne, ile mamy lat i tak mieszka w nas niedojrzałe dziecko - bezbronne wobec norm, konwenansów i "autorytetów".  A  niedojrzałe umysły są kształtowane i poddawane odpowiedniej tresurze. Główny bohater czuje się zniewolony i broni się: Niech kształt mój rodzi się ze mnie, niech nie będzie robiony mi!

Akcja filmu rozgrywa się miedzy Pamiętnikiem z okresu dojrzewania a Transatlantykiem, dlatego w filmie można zauważyć liczne nawiązania do tych powieści:  na przykład  scenę  ucieczki Józia i Zosi - łódka, na której płyną,  jest nazwana Transatlantyk. W intencji reżysera miało to zilustrować biografię Gombrowicza.
Ferdydurke  - tak samo jak filmowa adaptacja -  składa się z trzech części rozgrywających się w trzech różnych miejscach.  Są to: szkoła, stancja u Młodziaków i dwór Hurleckich w Bolimowie. Pomiędzy te trzy części wprowadzone są dwa opowiadania: Filidor dzieckiem podszyty i Filibert dzieckiem podszyty, które przerywają tok fabuły i pełnią funkcję programów literackich. I Jerzy Skolimowski  w mistrzowski sposób oddaje to balansowanie między głównym tokiem fabuły. Ferdydurke - według opinii reżysera - to najtrudniejszy projekt, z jakim się zmagał. Po latach pracy nad scenariuszem zaprosił do współpracy swoich synów - scenarzystów ukrytych pod pseudonimami: Joseph Key i John Yorick. Młodzi scenarzyści poddali odważnym poprawkom scenariusz  i  dzięki uproszczonej  oraz rozszerzonej  interpretacji utworu uczynili go łatwiejszym do przyswojenia przez widzów.

Reżyser wielokrotnie podkreślał, że filmując Ferdydurke, miał na celu przybliżyć Gombrowicza światu. Skompletował obsadę aktorów, którzy umiejętnie kreowali sylwetki bohaterów w sposób groteskowy ciążących ku tradycji, zamkniętych w minach i zachowaniach. Zaangażowanie aktorów znanych w świecie dawało mu większe szanse na arenie międzynarodowej.

W postać Józia wcielił się Iian Gle, który według Jerzego Skolimowskiego, jest bardzo podobny do młodego Gombrowicza. Jego specyficzne zdolności aktorskie pozwoliły mu stworzyć ambiwalentną kreację bohatera. Świetną grą aktorską wykazał się też Crispin Glover, jako Miętus - mistrz manipulacji.

Wspaniałe kreacje stworzyli także polscy aktorzy: Tadeusz Łomnicki w roli wuja Hurleckiego (ziemiańskie zasiedzenie) i ciotka Hurlecka zagrana przez Beatę Tyszkiewicz. W parobka nierozumiejącego idei bratania się z ludem wyraziście wcielił się Zbigniew Zamachowski. 
Trudnym zadaniem dla Skolimowskiego okazało się znalezienie odpowiednich ekwiwalentów dla specyfiki Gombrowiczowskiego języka.  Jak bowiem za pomocą angielskiego oddać sens słów: siedział siedzeniem absolutnym?

Reżyser starał się uchwycić analogie między polskim i angielskim systemem obyczajowym. Reprezentanci przedwojennego polskiego ziemiaństwa ustylizowani są na snobistycznych lordów - stereotyp Anglika przesadnie ułożonego, lecz pozbawionego dziwactw.

Jerzy Skolimowski,  zainspirowany biografią Gombrowicza i jej kontekstem historycznym, odczytał powieść przez pryzmat wydarzeń związanych z wybuchem II wojny światowej. Przedstawił  studium świadomości społeczeństwa w przeddzień katastrofy wrześniowej. Autorzy scenariusza prezentują międzynarodowej widowni wizję końca świata mieszczańsko – ziemiańskiego. Przez tę czytelną metaforę katastrofy reżyser wpisał się w tendencje katastroficzne XX-lecia międzywojennego. Dlatego  dodatkowo  w  filmie pojawiają się wątki niewystępujące w książce,  na przykład przemarsz wojsk czy ćwiczenia z maskami gazowymi. 
Ta niezwykła opowieść jest swoistą próbą ucieczki Józia od form, stereotypów i konwenansów. Filmowe Ferdydurke odzwierciedla świat pisarza, jego kreatora zarazem. Świat przedstawiony odbieramy jako projekcję pisarskiego ja, ponieważ według Gombrowicza człowiek nie jest całością, lecz składa się z części. Od wewnątrz ja jest atakowane przez nieświadome instynkty , z zewnątrz przez innych ludzi. Człowiek przypomina  więc żywą kukłę z wmontowanymi mechanizmami, popędami i sznurkami ludzkich opinii przyczepionymi do głowy i kończyn. Można więc powiedzieć:  (…) nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę, a przed człowiekiem schronić się można jedynie  w objęcia innego człowieka. Przed pupą zaś w ogóle nie ma ucieczki.
Zakończenie filmu znaczenie odbiega od  literackiego pierwowzoru. Mimo to, jest ciekawą interpretacją całej powieści  dzięki wstawianiu wątków biograficznych i historycznych. Zabiegi te w zasadzie nie powinny znaleźć się w filmie, ponieważ bardzo odbiegają od powieści. Napięcie i mrzonka nadchodzącej katastrofy rozbiegają się z zamysłem Gombrowiczowskim. Ale dzięki temu Jerzy Skolimowski stworzył nowatorską koncepcją interpretacji, a jego idea według mnie została zrealizowana, ponieważ, dzięki niemu Gombrowicz został „przybliżony” światu.

Monika

Grafika
http://1.bp.blogspot.com/-BsiBdfrNxpc/VhLDZId04qI/AAAAAAAAEt4/i4bT_Ddj1bk/s1600/film%2521.png
https://assets.mubi.com/images/film/94178/image-w448.jpg?1445921008
http://s.tvp.pl/images/c/5/2/uid_c52a3d0c76b23f6d61bf2c24249fadfa1326459364301_width_1200_play_0_pos_1200_gs_0.jpg
http://1.bp.blogspot.com/-WJKtUNi7ea4/VhLFBF2a5AI/AAAAAAAAEuU/UP_pEW2C_Z4/s1600/film%2521%2521%2521%2521.png
https://i.ytimg.com/vi/LLDHmd2wReg/hqdefault.jpg

34 komentarze:

  1. Kilka słów o reżyserze.
    Przełomowy w jego karierze był film "Ręce do góry" (1967), który ponad 20 lat wiódł życie półkownika, od czasu do czasu pokazywanego publiczności. To opowieść o grupie studentów Akademii Medycznej, którzy przy okazji zjazdu absolwentów dokonują rozliczenia ze swoją zetempowską przeszłością. Kiedy film zatrzymano, Skolimowski zdecydował się wyjechać na Zachód. Od 1970 mieszkał we Włoszech, Wielkiej Brytanii i USA.

    Do Polski przyjechał w 1991, żeby zrealizować adaptację "Ferdydurke" Gombrowicza ("30 Door Key"). W 2008 roku nakręcił "Cztery noce z Anną", a w 2015 - "11 minut".

    Urodził się w Łodzi 5 V 1938 r. W 1963 skończył reżyserię w szkole filmowej w Łodzi. Był współautorem scenariuszy do "Niewinnych czarodziejów" (1960) Wajdy i "Noża w wodzie" Polańskiego.

    Jego pełnometrażowy debiut, "Rysopis" (1964), powstawał przez cały okres studiów, złożyły się na niego nakręcone w tym czasie etiudy. Bohater filmu, Andrzej Leszczyc, młody człowiek w stanie zawieszenia, rzuca ichtiologię i zgłasza się do wojska. W kontynuacji "Rysopisu" - "Walkowerze" - oraz w "Barierze" (1966) Skolimowski nadal portretuje swoje pokolenie.

    Jego pierwszym filmem po wyjeździe były kostiumowe "Przygody Gerarda" (1970) na podstawie opowiadań Arthura Conan Doyle'a. Film został dobrze przyjęty, a polski reżyser mógł realizować filmy według własnych projektów, za które otrzymał wiele nagród. Już w 1967 jego film "Le Depart" nagrodzono w Berlinie Złotym Niedźwiedziem, a w 1978 "Wrzask" zdobył Nagrodę Specjalną Jury w Cannes. W 1982, na wieść o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, zrealizował "Fuchę" ("Moonlighting", nagroda za scenariusz w Cannes). Jej bohaterami są polscy robotnicy remontujący na czarno mieszkanie w Londynie. Skolimowski współpracował m.in. z Claudią Cardinale, Nastassją Kinski, Jeremym Ironsem i Robertem Duvallem. Zamieszkawszy w Stanach, zajął się malarstwem. Wystawiał w Turynie, Los Angeles i Toronto. W 1998 zdobył nawet główną nagrodę na prestiżowej wystawie sztuki nowoczesnej w Los Angeles. - To była największa niespodzianka w moim życiu - mówił wtedy Skolimowski, który po raz pierwszy wziął udział w konkursie plastycznym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawostka - Iain Glen (filmowy Józio) występuje również w... Grze o Tron :). Sama ekranizacja bardzo mi się podobała, bo wiernie oddała absurdalność powieści. Świetny post, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pełna podziwu dla reżysera,ponieważ nie każdy odważyłby się zrobić ekranizacje działa Gombrowicza. Jest to pisarz o charakterystycznym języku dla swojej twórczości. Po przeczytaniu recenzji postanowiłam zobaczyć ten film.

    OdpowiedzUsuń
  4. Film bardzo mile się oglądało. Muszę obejrzeć więcej produkcji Jerzego Skolimowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna i rzetelna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy post :)
    Moim zdaniem Gombrowicz był świetnym powieściopisarzem, gdyż przez losy głównego bohatera, przedstawił prawdę o świecie. Człowiek nigdy nie jest całkowicie wolny od formy, przed którą nie ma ucieczki. Nawet sama walką z nią z góry skazana jest na niepowodzenie.
    Cieszę się, że Jerzy Skolimowski wyreżyserował ten film, a przez to,, przybliżył" widzom awangardową powieść Gombrowicza oraz związane z nią prawdy o świecie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobry post opisujący(jak wynika z jego treści) bardzo dobry film. Ja filmu nie oglądałem i jestem ciekawy jak reżyser poradził sobie z zastąpieniem charakterystycznych dla Gombrowicza, "nietłumaczalnych" na angielski sentencje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisałaś, że dla Gombrowicza dojrzałość jest nieosiągalna, że w każdym z nas mieszka dziecko bezbronne wobec norm. Nieosiągalna oznacza tu, że nie zawsze nami włada, jak mniemam, że jakby pozornie, można rzec, jest osiągnięta, ale nie zawsze się ujawnia. Czasem po prostu konwenanse stają się śmieszne, tak jak i nasza powaga.

    OdpowiedzUsuń
  9. (i)Nie_Napisałem_Komentarza6 października 2015 23:48

    Bardzo ciekawa opinia filmu. Tak powinna wyglądać każda recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki temu postowi zainteresowałem się ww. filmem i na pewno w niedługiej przyszłości go obejrzę

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobał mi się ten film, ponieważ reżyser dodał pewne sceny, np. przemarsz wojsk, o których Gombrowicz nie mógł wiedzieć, że się wydarzą. Film pokazuje losy bohatera uwikłanego w formę i jest to bardzo uniwersalne przesłanie- każdy dzisiaj przecież wiele rzeczy robi przez narzuconą odgórnie formę, choćby zachowuje się tak, jak inny człowiek na to pozwala.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powyższy post sprawił, że zainteresowałem się wspomnianym filmem. Napewno niedługo go obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki temu postowi postanowiłam obejrzeć ten film. Już wcześniej o nim słyszałam, ale nie mogłam się przekonać do tego, czy jest warty uwagi. Teraz uważam, że jednak tak.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czyli jednak polska kinematografia nie jest na takim niskim poziomie jak przypuszczałem

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny post.
    Ciekawie opisujesz pracę i starania reżysera-Jerzego Skolimowskiego.
    Tym wpisem na pewno zachęciłaś do obejrzenia ekranizacji 30 Door Key, czyli Ferdydurke.

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo ciekawy post Moniko , tak samo ja film. Dzięki twojemu postowi mozna dowiedzec sie wielu informacji ktore sa bardzo przedatne .

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ciekawa recenzja . Po przeczytaniu postanowiłam od razu obejrzeć film .

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam jeszcze okazji oglądania adaptacji filmowej powieści Gombrowicza,jednak mam taki zamiar, gdyż do produkcji przyczyniło się wielu Polaków i jestem ciekawa efektów pracy. Recenzja bardzo ciekawa i zachęcam do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetna recenzja, dzięki której postanowiłam, że muszę obejrzeć 30 Door Key. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ciekawy post. Świetna recenzja filmu ,,30 Door Key''Jerzego Skolimowskiego.Ta recenzja zachęciła mnie do obejrzenia tego filmu. Tytuł filmu ,,30Door Key'' oznacza: bohater ma 30 lat,chcę przekroczyć drzwi ,,door''między niedojrzałością a dorosłością, szukając klucza ,,key'' do tej przemiany.

    OdpowiedzUsuń
  21. Film "Ferdydurke" oddziałowuje na psychikę człowieka w podobny sposób jak film "Ludzka stonoga", więc jeżeli ktoś czuje niedosyt po ekranizacji powieści Gombrowicza to serdecznie polecam... Zaprawdę powiadam Wam, Gombrowicz wielkim poetą był. B

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny post. W ciekawy sposób objaśnia kwestie, które mogły okazać się niezrozumiałe po obejrzeniu filmu - na przykład przedstawienie w nim wątków niewystępujących w książce.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo interesująca recenzja. Oglądaliśmy z klasą ostatnio ten film na lekcji i uważam, że reżyser świetnie zekranizował powieść "Ferdydurke". Aktorzy zostali dobrze dobrani i odegrali swoje role bez zarzutów. Jednak w filmie było wiele wątków, które nie pojawiły się w książce i ich nie rozumiałam, ale dzięki tej recenzji wiem już o co w nich chodziło. Polecam wszystkim obejrzenie tego filmu, ale jednak po wcześniejszym przeczytaniu powieści, gdyż wtedy film jest bardziej zrozumiały :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Film na podstawie powieści Witolda Gombrowicza ,,Ferdydurke" podobnie jak powieść pokazuje tragizm ludzkiego życia. W sposób szczególny ujawnia dominacje formy nad człowiekiem, która ujawnia się również pod postacią gęby.Według Gombrowicza każdy człowiek przybiera określoną maskę do odegrania jakiś ról. Uważam, że Gombrowicz w sposób mistrzowski demaskuje wady społeczeństwa w czasach współczesnych autorowi jak i nam. Powieść ma charakter uniwersalny i jej przesłanie będzie aktualne dla różnych pokoleń. Pomimo że styl i warsztat autora nie należy do najłatwiejszych, film Jerzego Skolimowskiego zobrazował i pomógł mi zrozumieć zasadnicze kwestie poruszane przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo podoba mi się opis filmu i mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości go obejrzę. Reżyser Jerzy Skolimowski miał ciężką robotę do wykonania i niedługo ocenię czy mu się udało.

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo dobra recenzja. Dzięki niej lepiej zrozumiałam film. Szczególnie sceny z przemarszem wojsk czy maskami gazowymi. Ciekawa interpretacja reżysera.

    OdpowiedzUsuń
  27. Według mnie film jest bardzo ciekawy. Fabuła przedstawiona w interesujący sposób, odbiega częściowo od książki, ale jest zdecydowanie łatwiejsza w odbiorze. Podczas oglądania nie zauważyłam nawiązań do biografii Gombrowicza, ale teraz wiem, że takie się pojawiły. Najbardziej nurtowało mnie skąd znam głównego aktora. Sprawdziłam to i okazuję się, że to odtwórca jednej z ról w moim ulubionym serialu ,,Gra o Tron" :) 30 Door Key mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim, którzy przeczytali Ferdydurke ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Post umożliwił mi zarówno przyswojenie informacji o książce, jak i zrozumienie fragmentów filmu odbiegających od książki. Uważam, że Jerzy Skolimowski w mistrzowski sposób przedstawił absurdalność świata wykreowanego przez Gombrowicza. Cieszę się, że obejrzałam adaptację filmową "Ferdydurke", ponieważ dzięki temu mogłam porównać moje wyobrażenia stworzone podczas czytania powieści z wizją reżysera. Szczerze mówiąc, zupełnie się różniły. Zanim obejrzałam film, wyobrażam sobie, że Józio został zaprowadzony do szkoły podstawowej i przebywał wśród 12-latków, natomiast w filmie profesor Pimko zaprowadził Józia do liceum :)Kolejnym powodem, dla którego warto zobaczyć "30 door key" są znani polscy aktorzy wcielający się w role pani Hurleckiej czy lokajczyka. Podczas oglądania filmu zaitrygowała mnie postać Kopyrdy. Sprawdziłam i okazuje się, że gra go 25- letni Artur Żmijewski.

    OdpowiedzUsuń
  29. Według mnie, "Ferdydurke" Gombrowicza jest książką niełatwą do zrozumienia . Miałem więc problem z jej zrozumieniem. Na szczęście po obejrzeniu na lekcji filmu Jerzego Skolimowskiego "30 Door Key" i przeczytaniu tego postu, zacząłem rozumieć, co autor miał na myśli.

    OdpowiedzUsuń
  30. Obejrzenie filmu oraz przeczytanie tego artykułu pozwala lepiej zrozumieć treść książki.

    OdpowiedzUsuń
  31. Mnie książka bardzo się podobała, może przede wszystkim dlatego, że była po prostu o czymś, dosyć przyjemnie się ją czytało. Natomiast film troszeczkę mnie rozczarował, m.in. zabrakło mi sceny, która pokazałaby lekcję polskiego czy łaciny. Ogólnie mówiąc, powieść Gombrowicza jest książką trudną, ale ciekawą. Wszystkim, którzy jeszcze jej nie przeczytali z różnych powodów, szczerze polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo ciekawy post. Teraz już wiem co obejrzę w najbliższy weekend.

    OdpowiedzUsuń
  33. Nie przepadam za tego typu filmami, ale dzięki tej recenzji skuszę się na "30 Door Key" ;)

    OdpowiedzUsuń