8 czerwca 2015

Co w trawie piszczy?


     
              Pamięć o przeszłości




                                      Podwaja życie, kto przeszłość rozważa.
                                                                (Ludwik Kondratowicz)


Ostatnio, przeglądając stare pamiątki, znalazłam coś, co zwróciło moją szczególną uwagę. Był to stary pamiętnik z czasów II wojny światowej należący do siostry zakonnej, która była związana z moją rodziną. Miała na imię Maria i pochodziła z Klemensowa. Wraz z innymi siostrami z klasztoru Serca Jezusowego została wywieziona w 1941 roku do Radecznicy. Tam się ukrywała, żyjąc w nędzy. Bała się, że to wygnanie będzie na zawsze, jednak w 1943 roku wróciła do Klemensowa. Po wojnie żyła szczęśliwie wraz z moją rodziną, w parku obok pałacu Zamoyskich w Michalowie. Pomagała wychowywać mojego ojca. Zmarła w 1989 roku.


Miała duszę artysty. Nie tylko pisała, ale również malowała. Jej piękne obrazy do dziś wiszą u mnie w domu. Zachowane notatki to nie jest zwyczajny pamiętnik, ponieważ każde zdanie jest pisane wierszem, a jednocześnie modlitwą do Boga. Czytając go, czułam głębokie wzruszenie, gdyż Siostra opisywała ból, tęsknotę i cierpienie, jakie przynosiła wojna. Utrata bliskich i domu rodzinnego była dla niej strasznym przeżyciem. Oto parę cytatów z tego pamiętnika: Pamiętam ten dzień: 25 lipca; wtorek, pozostanie na zawsze dniem wspomnienia... strasznych przeżyć dla niektórych osób. Dla mnie tylko dniem wspomnienia może mniej smutnym niż następne... Mija od tego czasu prawie 7 tygodni. Dziś po raz drugi  piszę   a  po    raz trzeci płaczę. I może dlatego, że płaczę piszę, bo wtedy też pisałam i płakałam. Było to 30 lipca w niedzielę. Pamiętam ten dzień: wtedy wrócili nasi chłopcy... Wtedy płakałam i pisałam:

Boże! to wszystko co się już stało:

Nieszczęście i kara to jeszcze za mało!

Ja nie chce połową serca kochać Ciebie.

Boże, daj mi siły by zwyciężyć siebie.

Dziś po raz pierwszy od wielu już dni,

och jak mi ciężko! Jakże smutno mi..

Smutno mi przeszedł dzisiaj dzień cały.
Serce płakało i oczy płakały.
Wiesz, że jestem tylko prochem, miłością.
Tyś moje wszystko! Bądź moją radością.
Ja tak pragnę nad wszytko Panie kochać Ciebie.
Tak pragnę być najmniejszą wpośród sług Twych w niebie.


Tych kilka zdań budzi głębokie wzruszenie. Siostra nigdy się poddała i nie straciła wiary. Bóg był z nią cały czas i ona o tym wiedziała. Mimo tego, co ją spotkało, nigdy nie przestała wierzyć. Wciąż się modliła, dziękowała Bogu  i prosiła Go o przebaczenie:

Mama moja wczoraj tak mi powiedziała:

„Ty nie wiesz co to miłość, boś nigdy nie kochała”

Ja na to serdecznie w głos się roześmiałam:

Ha, ha, ha, być może, że nie kochałam.

Więc ja nie mam serca? O dziwne to dziwne.

Nigdy nie kochałam? Uczucia naiwne.

Ja kochałam, może aż za wiele.
Lecz więcej niż ciało, może i duszę też całą.
Ach czy to tak trudno zakochać się mamo?
Uczucie to piękne! a przychodzi samo:
Nie trzeba się go uczyć, z trudnością zdobywać.
Lecz niestety, czasem trzeba je ukrywać.
Choćby ta miłość była czysta jak łza.
Jest jeszcze inna, która wiecznie trwa.
To miłość, którą Chrystus nam zostawił.
On przez swą miłość  z grzechu nas wybawił.
O jakaż to piękna miłość! Jaka wspaniała!
Miłość Boga i bliźnich - ta jest wiecznotrwała.
                                                                   (materiały z archiwum  prywatnego)

Gdy będziecie mieli chwilę czasu, przeszukajcie stare pamiątki. Może i wy znajdziecie coś godnego ocalenia od zapomnienia?
  
 Zuza
 

Grafika: własna