15 grudnia 2016

Co w trawie piszczy?


       

             Wymarzone święta?


 
Tradycja to piękno, które chronimy,
a nie więzy, które nas krępują.
(Ezra Pound)


Większość z nas  czeka na święta Bożego Narodzenia - piękne, jak z  baśni. Magiczne, w odróżnieniu od codziennej rutyny, zwłaszcza, że   nasze wyobrażenia są podsycane kolorowymi dekoracjami  sklepów, ulic oraz  szkoły, a także melodiami kolęd, granych już  dużo wcześniej w radiu. Wyobrażamy sobie więc, że  święta będą idealne, jednak  najczęściej spotyka nas rozczarowanie.

Przez kilka przedświątecznych dni biegamy do sklepów albo w domu z kąta w kąt: wyrzucamy wszystko z szaf  i na nowo do nich wkładamy, odkurzamy, trzepiemy, czyścimy, pierzemy, wietrzymy… W kuchni powstają ciasta, ciasteczka, sałatki, barszcze, pierogi,  kompoty. Całe góry jedzenia. No  i nadchodzi wyczekiwana wieczerza wigilijna. Zasiadamy (a szczególnie nasze mamy!)  do stołu tak potwornie zmęczeni, że nie zawsze mamy  siłę dotrwać do pasterki. Dobrze chociaż, że są prezenty pod choinką. Ale  czy na pewno trafione?  Przez następne dwa dni jemy (dużo), próbujemy coś obejrzeć w telewizji, ale widzimy tylko, że Kevin znowu jest sam w domu, a Michał Wołodyjowski po raz kolejny wysadza się w Kamieńcu Podolskim. A reklamy, które przeważnie znamy już na pamięć,  są długie (bo święta!)  i denerwujące. No i po tych „magicznych” trzech dniach z ulgą możemy przywołać powiedzenie: święta, święta i po świętach.
Może jeszcze da się co nieco  zmienić w tym roku?   Nabieramy dystansu. A gdyby przekonać mamę i siebie, że nie wszystkie kąty w domu muszą być dokładnie wysprzątane? A może upiec w tym roku dwa ciasta mniej niż w ubiegłym?  Wystarczy  przypomnieć sobie, że w poprzednim roku zostały świąteczne potrawy:  sałatka jarzynowa, bigos, gołąbki, a pierniczki leżały niemal do Wielkanocy. Zamiast pracować do ostatniej chwili, zrobić się na bóstwo (mama też!), wygospodarować choć godzinkę na relaks i w miłym nastroju zasiąść do stołu. Zapraszamy gości. Polska tradycja każe zapraszać rodzinę (czasami liczną) na święta, a już koniecznie osoby samotne. Bywa jednak tak, że wśród gości jest ktoś kłótliwy (Nie masz racji!  Wuj Edek jest wyjątkowym draniem!), wścibski (Jak ci idzie w szkole? Bo mój Jareczek właśnie dostał stypendium), nietaktowny (O! widzę, że coś ostatnio przytyłaś!). Tradycja tradycją, ale może dobrze byłoby nie zapraszać takich kłopotliwych gości i choć raz mieć spokojne   święta. Czy koniecznie za stołem musi siedzieć tłum ludzi? Warto porozmawiać o tym z rodzicami. Kupujemy prezenty. Niełatwo kupić prezenty dla całej armii cioć, wujków, siostrzenic czy bratanków, ponieważ najzwyczajniej w świecie nie zna się ich dobrze. A trafiony  prezent to ten, który jest dostosowany   do  osobowości, zainteresowań czy pragnień obdarowywanego.  Myślę więc, że lepiej  wcześniej porozmawiać z rodzicami i coś im podpowiedzieć, niż rozczarować się kolejnym szalikiem. No chyba, że ktoś wierzy w Gwiazdkę! Jemy.  Trzeba sobie postanowić, żeby nie jeść (w dużych ilościach) tych wszystkich pyszności  znajdujących się  na świątecznym stole. Po pierwsze - to niezliczona ilość kalorii, po drugie - lepiej uważać na żołądek i wątrobę.   Zamiast się objadać,  lepiej porozmawiać  albo  wybrać się na spacer. W żadnym wypadku  nie można natomiast ulegać gospodyni, która zachęca: zjedz, bo się zmarnuje.


Z nadzieją, że jednak w tym roku będzie piękniej niż zawsze, wiernym twórcom i czytelnikom szkolnego blogu  życzę magicznych  świąt. Posłużę się słowami Wiersza staroświeckiego mojego ulubionego poety - księdza Jan Twardowskiego: By wszystko nam się rozplątało,/Węzły, konflikty, powikłania./Oby się wszystkie trudne sprawy/Porozkręcały jak supełki/ Własne ambicje i urazy/Zaczęły śmieszyć jak kukiełki/I oby w nas złośliwe jędze/Pozamieniały się w owieczki/ A w oczach mądre łzy stanęły/Jak na choince barwnej świeczki /Niech anioł podrze każdy dramat/ aż do rozdziału ostatniego.


I dodam jeszcze, że zamieszczone w poście piękne obrazy to: Dekorowanie choinki Marcela  Riedera (francuskiego malarza), Choinka Alberta  Chevalliera Taylera (angielskiego malarza) oraz  Silent Night  Viggo  Johansena (duńskiego malarza).

Magicus


Grafika:

http://gazetacodzienna.pl/sites/default/files/imagecache/full_scr_watermark/Rieder-.-decoratione-de-sapin-de-noel-1898.jpg
http://idziemy.pl/imgs_upload/zdjecia/201312/choinka.jpg
http://www.wikigallery.org/paintings/198001-198500/198109/painting1.jpg