7 marca 2018

Językowe potyczki




                      Niby wszy…  


Wulgaryzmy (…) niby wszy oblazły polską mowę.
(Walery Pisarek)

Zagrożenie wewnętrzne dla polszczyzny
wynika z postępującej wulgaryzacji (…)
(Jerzy Bartmiński)

Czy wulgaryzmy to błędy językowe? Nie (…)
Wulgaryzmy  to błędy kulturowe.
( Jerzy Bralczyk)


W trosce o  wyższy poziom wykształcenia oraz  świadomości językowej są podejmowane różnorakie przedsięwzięcia:  Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, Dzień bez Przekleństw, Światowy Dzień bez Wulgaryzmów, Stop wulgaryzmom,  Język polski jest ą-ę, Ojczysty dodaj do ulubionych, Narodowe Czytanie… Niewiele jednak pomagają, ponieważ  mają  mały odzew w społeczeństwie. Tego typu akcjami  interesują się przede wszystkim ludzie, którzy i tak czytają oraz posługują się poprawną polszczyzną. Bardzo wiele osób natomiast, nie odczuwa potrzeby doskonalenia swego języka i eliminowania z niego błędów. Szerzy się więc bylejakość w mówieniu i pisaniu.  

Mamy  zatem nagminnie występujące takie oto kwiatki językowe: wziąść, poszłem, wzięłem, mi się wydaje,  dwutysięczny osiemnasty rok, w dniu dzisiejszym, miasto Zamość, szkoła imieniem, półtorej roku, włanczam, dwójka dzieci,  ciężko powiedzieć, któro, dzięki bardzo, wydaje się być dobry, jest piąty kwiecień, adres zamieszkania, ilość mieszkańców, tylnie koło, kupywać, ubrać  kurtkę, na dworzu, przekonywujący, mieć dobrą renomę , tylko i wyłącznie, okres czasu, wogle, rozumię, itd. Do tego należy dodać błędy ortograficzne (nawet w często używanych słowach), a także beztroskie pomijanie znaków diakrytycznych w literach: ą, ę, ć, ł, ń, ó, ś, ź, ż.

O wiele większym jednak problemem ostatnich lat jest wulgaryzacja i brutalizacja języka. Zgodnie z sondażem CBOS, wulgaryzmów używa ośmiu na dziesięciu dorosłych Polaków (częściej mężczyźni oraz młodzi ludzie). Podkreślę: używa w miejscach publicznych! Gdyby problem nie był tak ważny, można by zażartować  za Nonsensopedią: (…)  w mniej rozwiniętych kręgach i tych, w których (dzięki Bogu!) nigdy nikt nikogo nie maltretował językiem polskim, wulgaryzmy zastępują przecinek (…), kropkę (…), znak zapytania (…) Wulgaryzmy mają szerokie zastosowanie w sztuce. Szczególnie często występują w malarstwie ulicznym. Przepięknie zdobią nasze ulice, budynki itp. Sporo wulgaryzmów występuje w muzyce. W nowszych utworach hip-hopowych zdarza się, że wulgaryzmy stanowią 80% tekstu. Z oczywistych względów nie podaję przykładów.

Profesor Jan Miodek mniej  się martwi o błędy gramatyczne  niż  o brutalizację i agresję językową, czyli rozchwianie norm stylistycznych. Wulgarność, której leksykalnym przejawem są wszechobecne słowa na k, p, j, ch, stała się, niestety, znakiem rozpoznawczym Polaków w Europie. Przeklinają wszystkie grupy społeczne, mężczyźni i kobiety, chłopcy i dziewczyny – tej brutalnej prawdy nie ma co owijać w bawełnę… (Polszczyzna różnych pokoleń). Profesor odnosi się do konkretnego przykładu - powszechnie używanego wyrazu: Zajebiście? To słowo jest obrzydliwe i pochodzi od paskudnego czasownika na „jot”. (…) mamy przyzwolenie społeczne na jego używanie i wszyscy wymawiają je z uśmiechem, jakby nie wiedzieli, od jakiego wyrazu pochodzi! (Słownik polsko@polski, 25 sierpnia 2015).  Brutalizację języka z kolei  Jan Miodek obserwuje choćby w tekstach młodych dziennikarzy sportowych. Zauważa, że obecnie już się nie wygrywa, nie zwycięża, nie fauluje, lecz kasuje i masakruje. Nie ma przegranych, tylko rozstrzelani, zgilotynowani. Zwycięzcy to kaci lub zabójcy, którzy poczuli krew. Już nie ma trafienia  piłką w głowę, tylko strzał w tył głowy zawodnika. (Polszczyzna różnych pokoleń) I tak oto następuje degrengolada polszczyzny.

Niestety, obecnie publiczne używanie wulgarnego języka przestało być powodem do wstydu, a także nie jest ograniczone wykształceniem, wiekiem czy płcią. Ba, tworzy się nawet społeczne mity, że wiele z tych niecenzuralnych lub agresywnych słów na wydźwięk neutralny. A jeszcze nie tak dawno taki język  kojarzył się właśnie z brakiem wykształcenia i ogłady towarzyskiej. Dzisiaj – chcemy czy nie – usłyszymy  wulgaryzmy  niemal wszędzie: na ulicy, w szkole, w autobusie,  w telewizji z ust celebrytów lub polityków. Szkoda! Może byłoby inaczej, gdyby tacy ludzie rozumieli, że: Używanie brzydkich wyrazów jest niedowładem intelektualnym. (Jerzy Bralczyk; http//www.tvn24.pl)

Dlaczego  tak źle się dzieje w języku? W trakcie tegorocznej debaty, zatytułowanej Wzorce polszczyzny,  językoznawcy doszli do wniosku, że obecnie jest mniej niż kiedyś wzorców językowych – w domu, szkole, radiu, telewizji. Profesorowi  Janowi Miodkowi   brakuje w mediach  ludzi posługujących się piękną polszczyzną, takich jak: Bohdan Tomaszewski, Bogdan Tuszyński, Władysław Bartoszewski, Lucjan Kydryński. Profesor Andrzej Markowski także uważa, że media publiczne już dawno przestały być wzorcem językowym. Profesor Halina Zgółkowa  z kolei dodaje, że takim wzorcem był Jan Paweł II, a dziś wzorce to gry komputerowe, youtuberzy, blogerzy, komputer, komórka.  (http://dzieje.pl/edukacja/debata-wzorce-polszczyzny-w-poznaniu-mlodemu-pokoleniu-brakuje-wzorcow-jezykowych).

My również nie godzimy się na wulgaryzację i przemoc językową, o czym pisaliśmy już na naszym blogu (posty z 16 marca i  26 września 2013 roku). Zastanawiam się tylko, czy można mieć nadzieję, że ludzie staną się bardziej kulturalni albo nadmiar wulgaryzmów  spowoduje ich przesyt?  A może walka z  wulgaryzacją  języka przypomina walkę Don Kichota z wiatrakami?  W poście z 26.09. 2013 roku pisaliśmy dość pesymistycznie:  Słownik polsko@polski profesora Miodka miał zniknąć z anteny. I słusznie. Po co nam język czysty ojczysty. Wystarczy kilka podstawowych słów. Zostaną po nas: k… jak kabarety, ch… jak chamskie dyskusje polityczne i zaj…te programy misyjne z udziałem jury. Mam wrażenie, że i dzisiaj – pięć lat później – niewiele się zmieniło w tej kwestii.

Miłośnik poprawnej polszczyzny

Grafika:
http://pu.i.wp.pl/k,NjMzNTM4NTAsNDU0MzkwNzE=,f,Stop_Wulgarymom_-1.jpg