5 listopada 2015

Spotkanie ze sztuką

      

Cmentarze
w literaturze i malarstwie
          
                                      Jaka tu cisza! — wonie jak na łące;
                                 Tam za drzewami ginie blask słoneczny —
                                  Patrz, każde drzewo zdaje się modlące
                                                      O spokój wieczny.
                                                                       (Mieczysław Romanowski)



Za nami  Dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki. Byliśmy na cmentarzach, paliliśmy znicze i zamyślali się nad naszymi Zmarłymi. Chciałabym  jeszcze zatrzymać te chwile i  zaproponować  chwilę zadumy nad tematem cmentarza w literaturze i malarstwie. Post otwiera obraz Henryka Weyssenhoffa Cmentarz białoruski w Russakowiczach.

Słowo cmentarz wywodzi się z greckiego: koimeterion oraz z łacińskiego: coemeterium – miejsce spoczynku. Cmentarz jest miejscem, w którym grzebie się zmarłych lub przechowuje prochy po ich kremacji. Cmentarze były zakładane już w czasach prehistorycznych, a sposób pochówku  zależał od danej kultury. We wczesnym chrześcijaństwie  zmarłych grzebano w polu   albo w katakumbach. Od V wieku zaczęto grzebać w podziemiach kościołów lub w bliskim ich sąsiedztwie, dlatego przez kilka wieków plac przykościelny nazywano cmentarzem. Jednak  już w średniowieczu zaczęto przenosić cmentarze poza mury miejskie. W  XVIII i XIX wieku zakładano cmentarze na terenach podmiejskich. Projektowali je wybitni architekci, nadając im charakter parkowy i wyposażając w kaplice grobowe. Taki jest Cmentarz Powązkowski w Warszawie według  projektu Dominika Merliniego  oraz Cmentarz Rakowicki w Krakowie  zaprojektowany przez Karola Kremera. Począwszy od XVIII wieku, zaczął się też zmieniać wygląd cmentarzy. Początkowo ubogich ludzi grzebano we wspólnych dołach na tyłach cmentarzy  i nie zaznaczano miejsca pochówku. Z czasem, aby umożliwić odnalezienie grobu, sypano kurhany, układano na nich kamienie i stawiano krzyż. Ludzie bogatsi wznosili pomniki, często z drogich kamieni, ozdabiając  je kunsztownymi rzeźbami. Zamiłowanie do sztuki zaowocowało  powstaniem pięknych cmentarzy zarówno w Europie, jak i w Polsce.  W okresie I i II wojny światowej  na terenach wielkich bitew wybudowano wiele cmentarzy wojennych (Verdun we Francji, Monte Cassino we Włoszech).

Cmentarz  przywołuje uniwersalne  zagadnienia dotyczące egzystencji każdego człowieka: przemijania i śmierci. Dlatego też ten motyw wciąż  jest obecny w literaturze oraz  sztuce wszystkich epok.

Zapraszam do lektury przepięknego fragmentu Chłopów Władysława Reymonta. Czytamy w nim o Zaduszkach we wsi Lipce, gdzie chłopi w sposób harmonijny łączą wiarę katolicką z pogańskimi obyczajami. W opisie przeplata się realizm z nastrojowością i refleksją egzystencjalną. Cicho było, tą dziwnie posępną cichością Zaduszek; tłumy szły drogą w surowym milczeniu, ino tupot nóg się rozlegał głucho, ino te drzewa przydrożne chwiały się niespokojnie i cichy a bolesny szum gałęzi drżał nad głowami, ino te grania i śpiewy proszalne dziadów łkały w powietrzu i opadały bez echa... (...) A naród płynął całą drogą pod topolami ku cmentarzowi; w mroku, co był już przytrząsł świat jakby popiołem szarym, błyskały światła świeczek, jakie mieli niektórzy, i chwiały się żółte płomyki lampek maślanych(...)  Chór modłów, śpiewów, imion wypominanych jękliwym rytmem wznosił się wciąż nad wrótniami, a ludzie przechodzili -  szli dalej, rozpraszali się wśród mogił, iż wnet, niby robaczki świętojańskie,  jęły jaśnieć i migotać światełka wskróś mroków i gąszczów drzew, i traw zeschniętych. Głuchy, przyciszony trwożnie szept pacierzy drgał w przyziemnej ciszy; czasem szloch bolesny zerwał się z mogił; czasem lament żałosny wił się w rozdzierających skrętach wśród krzyżów (...) A chwilami opadało na cmentarz głuche i ciężkie milczenie, że ino drzewa szumiały posępnie, a echa płakań ludzkich, skarg, krzyków bolesnych żałości biły ku niebu, w świat cały szły...  Ludzie snuli się wśród mogił cicho, szeptali lękliwie i trwożnie poglądali w dal omroczoną, niezgłębioną...
- Każdy umiera! - wzdychali ciężko z kamienną rezygnacją i wlekli się dalej , przysiadali przy grobach ojców , mówili pacierze, to siedzieli cisi, zadumani, głusi na życie, głusi na śmierć, głusi na ból - jak te drzewa, i jak te drzewa kolebały się im dusze w sennym poczuciu trwogi (...) A tam na zapadniętych grobach cicho było, pusto i mroczno - tam leżeli zapomniani, o których i pamięć umarła dawno (...) a gdzieniegdzie sterczał krzyż spróchniały - tam leżały pokotem rody całe, wsie całe, pokolenia całe - tam się już nikt nie modlił, nie płakał, lampek nie palił...wiatr jeno huczał w gałęziach a rwał liście ostatnie i rzucał je w noc na zatracenie ostatnie... tam jeno głosy jakieś, co nie były głosami, cienie,  co nie były cieniami, tłukły się o nagie drzewa kiej te ptaki oślepłe i jakby skamlały o zmiłowanie...
Juliusz Słowacki w  Anhellim  również poświęca kilka słów  cmentarzowi.
A wiesz  - li  kto to jest ten Anioł smutny na cmentarzu? Oto się zowie Eloe, a urodził się ze łzy Chrystusowej na Golgocie, z tej łzy, która wylana była nad narodami. [...]  A teraz jest wygnaną, jak wy jesteście wygnani, i ukochała mogiły wasze, i piastunką  jest grobowców, mówiąc  kościom: Nie skarżcie się, lecz śpijcie! Bohater poematu – Anhelli – wędruje przez Syberię, która jest dla zesłanych tam Polaków „białym piekłem”, gdyż są tam katowani, zmuszani do katorżniczej pracy w kopalniach, a także wynaradawiani.  Anielica Eloe jest bytem domyślnym – urodzona z łzy Chrystusa, jest światełkiem w cmentarnych ciemnościach Sybiru.
Ludwik Kondratowicz  w wierszu W imionniku księżny Puzyniny motyw cmentarzy i krzyży na grobach wiąże z krajobrazem ojczystej ziemi - dziedzictwem przodków.A też krzyżyki u wiejskich cmentarzy,/Które na jesień mchem zielonym kwitną,/A też świątynie, co wznosili starzy,/Pozapleśniałe pleśnią starożytną,/A łzy, co święta obudza starzyzna,/Jakże to nazwać?... To wszystko ojczyzna!


Wojciech Gerson, Wieczór Zaduszek na Cmentarzu Powązkowskim. (...) Cmentarz w Zaduszki.  Pobożni, według dawnego zwyczaju, zbierają się tu gromadnie nad samym wieczorem, w pierwszych dniach listopada każdego roku.  Mrok wieczorny zapada (...)  Przy wielu grobach staje osierocona rodzina, zapalając lampki i świece i przy ich blasku odmawiając modlitwy  za dusze drogich zmarłych, których wspomnienie pozostało sercową dla niej pamiątką.  Dziwny, fantastyczny przedstawia się oczom naszym obraz tych grobowców, krzyżów, mogił i długich katakumb, po których rzucają migotliwy blask lampki kolorowe i mrugające płomykami świece.  Milczenie głębokie wokoło przerywa nieraz świst wiatru jesiennego, który głuszy i tłumi cichy jęk serc boleścią złamanych, lub rzewny płacz sierocy.   "Tygodnik Ilustrowany" 1864, nr 268  - K. W. Wójcicki)     


Adam Chmielowski (Brat Albert),  Szara godzina (Cmentarz włoski).  Obraz  Szara godzina należy  do grupy dzieł malarskich przedstawiających  tzw. pejzaż stimmungowy.  Tego typu dzieła przedstawiają  naturę w taki sposób, który w oglądającym dzieło wywoła nastrój wyciszenia i jedności z otaczającym światem. Odmalowują  trudną do uchwycenia chwilę. Najlepiej nadawały się do tego wschody i zachody słońca oraz tzw. szare godziny, gdy jeszcze nie nadchodzi noc, a już zapada zmierzch. Obraz Adama Chmielowskiego wydobywa nastrój  dzięki przedstawieniu cmentarza w lekko błyszczącej szarości kończącego się dnia, nasyconej słabym blaskiem światła słonecznego. Artysta zastosował  świetlny kontrast, zestawiając wyraźnie nadchodzącą  noc ze światłem kończącego się dnia widocznego na nagrobkach.  Należy zwrócić też uwagę na  zestawienie kolorystyczne, które szczególnie wyróżnia ten obraz: szarość nieba w „zderzeniu” z czerwienią szaty otulającej  siedzącą postać. Kontrast odnosi się  również do tematyki: żywa postać, emanująca siłą, dynamizmem, ciepłem i ekspresją, jest  zderzona  ze zmarłymi na cmentarzu. Obraz  pobudza wyobraźnię, wzrusza i skłania do kontemplacji nad egzystencją człowieka.              


Cmentarz w śniegu Caspara Davida Friedricha.  Na obrazie  widzimy otwarty grób i porzucone łopaty. Przestrzeń obrazu wypełnia cmentarny mur, kilka pochylonych krzyży  wystających ponad pokrywę śniegu i pozbawione liści gałęzie drzew na tle szarego nieba. Wykopany na starym, zarośniętym cmentarzu  dół sprawia ponure wrażenie. Spod śniegu wystają suche, pożółkłe chwasty. Groby są zaniedbane, gdyż  o ludziach, którzy w nich spoczywają, dawno już zapomniano. Cmentarz wydaje się miejscem od dawna nieodwiedzanym, pogrążonym w śmiertelnej ciszy i spokoju. Obraz utrzymany jest w bardzo surowej kolorystyce. Kontrastujące   ze sobą czerń i biel urozmaicają jedynie brunatne odcienie ziemi i podniszczonego muru. Na obrazie jest  wyraźnie widoczna estetyka gotycyzmu.

Zaproponowałam zaledwie kilka przykładów, a jest ich o wiele więcej - zarówno w literaturze, jak i malarstwie różnych epok. Zachęcam do samodzielnego zgłębiania tematu. Jednocześnie przypominam, że rok temu w okresie Święta Zmarłych wędrowaliśmy po zamojskich cmentarzach.  Może warto sobie przypomnieć ten post (30 października 2014) ?

 Licealistka


Grafika:


https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a3/Henryk_Weyssenhoff_Cmentarz_bia%C5%82oruski_w_Russakowiczach_1889.jpg


http://2.bp.blogspot.com/-7XNyg4-M-Zo/Vjs9blisJbI/AAAAAAAAE_c/uD_S6DrAW_c/s1600/cm.%2521.png

https://www.pinakoteka.zascianek.pl/Chmielowski/Images/Szara_godzina.jpg
http://static.kresy.pl/image/ma/d1ffa9c45be3b06c3c2f2a6702dfb160jpg