13 kwietnia 2013

Językowe potyczki




              
             Ekspansja anglicyzmów



Nie jestem przeciwnikiem języka angielskiego,
to piękny i bardzo ciekawy język Szekspira.
Ale chodzi mi o to,
by Polak mówił lepiej po polsku niż po angielsku.
(Kazimierz Ożóg)


W ostatnich latach pojawiły się nowe słowniki: Nowy słownik poprawnej polszczyzny  Andrzeja Markowskiego. Nowy słownik języka polskiego  Edwarda Polańskiego. Nowy słownik ortograficzny  Edwarda Polańskiego.

Dlaczego? Dlatego, że język się zmienia, choćby ze względu na ekspansję anglicyzmów. Do tej pory znaczenia zapożyczonych wyrazów szukało się w Słowniku wyrazów obcych  Władysława Kopalińskiego. Obecnie trafiają one do słowników języka polskiego.

Językoznawcy wyróżniają wśród siebie dwie skrajne postawy: ogrodników- purystów językowych i botaników- liberalistów językowych – pisze Maja Wolny. „Ogrodnik to ten, który od wieków hoduje te same rośliny i dba o ich gatunkową czystość. Zawsze jako pierwszy dostrzega chwasty, które natychmiast wyrywa i pali. Botanik z ciekawością obserwuje wszystkie rośliny, zastanawia go ich pochodzenie i funkcja. Nigdy niczego nie tępi, każdą nowość umieszcza w swoim zielniku i skrzętnie opisuje”.

Większość badaczy języka traktuje zapożyczenia  życzliwie. Nie zgadza się jednak na takie, które są przejmowane jedynie ze snobizmu, gdyż mają swoje odpowiedniki w języku polskim. Niepotrzebny sponsor, bo jest fundator. Po co deficyt, skoro mamy niedobór lub niedostatek? Dlaczego mamy partycypować w czymś, jeśli możemy uczestniczyć? Z kolei jednak wyrazów obcych, już zadomowionych, nie należy na siłę zastępować polskimi (na przykład grilla). Problemy są także z pisownią wyrazów obcych. Część językoznawców jest zdania, że  zapisy powinny być spolszczone (dżinsy, dżojstik, łykend, imidż), choć pewnie minie jeszcze sporo czasu, zanim zaakceptują to użytkownicy języka.

W zastraszającym tempie język polski staje się niezrozumiały, zwłaszcza dla tych, którzy nie mają do czynienia z angielskim. Z drugiej jednak strony, trzeba niezwykłej mądrości, żeby w trosce o czystość języka polskiego nie stworzyć potworków językowych, które wcale nie będą lepsze od ich odpowiedników angielskich.

Wyobraźmy sobie taki oto słownik:
bilboard – reklamiak, plakaton, panoramiak, planszeta;
body – cieleśniak, obciśniak, ciałolubnik;
fast food – szykożer, żarłowisko, zażerka, połyk;
jogging – truchcik, męczynóg, przebieżka;
talk- show – słowotok, rewia mowy, pogadaniec.

A teraz zadanie domowe! Tłumaczenia proszę przysyłać za pośrednictwem komentarzy.    Tuż po wyjściu na ulicę na bilboardach przeczytałem, że banki oferują towary w leasingu, ewentualnie factoring, developeling lub marketing. Zaskoczony zjadłem hot doga w fast foodzie. Wciąż głodny poszedłem na lunch w pobliskiej restaurante. Nieco zmęczony wybrałem się na zakupy do marketu. Tam aż roi się od filter cigarets, produktów ligth, milków, corn flakes, pop cornów, które są best before…Nie tylko jedzeniem człowiek żyje. W poszukiwaniou odrobiny luksusu poszedłem do perfumery (czy też perfumerie), a tam na półkach znalazłem clearing milki, body lotiony, bath lotiony, powdery. Całe serie new sensation, raz dla sensitive skin, raz dla dry skin, czasem for normale. Eye make-up remover, nail polishremover, drywe ave-antyride. No chip, no smudges, no more breaks, no more pealing, no more tears… Zmęczony zakupami zrelaksowałem się w fitness clubie…

Miłośnik poprawnej polszczyzny

Grafika:
https://i.wpimg.pl/235x150/m.jejswiat.pl/angielski-0-0-0-5d98c2f840dc4024.jpg