29 listopada 2017

Oglądamy filmy



            Najwierniejszy przyjaciel


Nie ma na świecie przyjaźni, która trwa wiecznie.
Jedynym wyjątkiem jest ta, którą obdarza nas pies.
(Konrad Lorenz)


Mój przyjaciel Hachiko to amerykański film obyczajowy wyreżyserowany w roku 2009 przez Lasse Hallstroma. W roli głównej możemy zobaczyć niesamowitego Richarda Gere’a. Moim zdaniem to najpiękniejszy film, jaki oglądałam do tej pory. Akcja rozpoczyna się od lekcji w szkole podstawowej, gdy uczniowie przedstawiają swoje wypracowania na temat: Mój bohater. Dzieci opowiadają o różnych postaciach historycznych i bohaterach, na przykład o Krzysztofie Kolumbie. Gdy przychodzi pora na Ronniego, chłopiec mówi, że jego bohaterem jest pies Hachiko. Na początku chyba nikt z klasy nie traktuje słów chłopca poważnie. Jednak pod koniec opowiadania wszyscy zmienią zdanie.
Hachiko został znaleziony na stacji kolejowej  przez dziadka Ronniego, profesora muzyki Parkera Wilsona. Mężczyzna zabrał psa do domu myśląc, że ktoś się po niego zgłosi. Szuka jego właściciela, rozwiesza ogłoszenia, idzie do swojego przyjaciela (Japończyka), który jako jedyny w mieście potrafi odczytać napisy na obroży znalezionego psa. Parker dowiaduje się, że pies jest oznaczony liczbą osiem, czyli hachi. Nadaje mu więc imię Hachiko.

Cały czas obserwujemy, jak profesor coraz bardziej przywiązuje się do szczeniaka, którego chciałby zatrzymać. Niestety, pani Wilson jest temu przeciwna. Jednak, gdy widzi rodzącą się przyjaźń między ukochanym mężem a Hachiko, podejmuje decyzję, że pies zostanie w domu. Główny bohater jest bardzo szczęśliwy, że jego przyjaciel będzie z nim. Uwielbiam moment, kiedy razem oglądają mecz bejsbolu. Od razu widać, że nawet lubią to samo. Film opowiada o niezwykłej więzi, która narodziła się między człowiekiem i zwierzęciem. Nie będę opowiadać Wam treści całego filmu, po prostu obejrzyjcie go, by zrozumieć, o jak niezwykłych wydarzeniach opowiada. Ten wzruszający film uczy, czym jest lojalność, wierność oraz pokazuje, że nie wolno zapominać o tych, których kochamy. Myślę, że powiedzenie wierny jak pies jest prawdziwe i ten film, zainspirowany prawdziwą historią, to potwierdza. 
Inspiracją dla scenarzysty były wydarzenia z Tokio z  lat dwudziestych ubiegłego wieku. Prawdziwy Hachiko, pies rasy Akita, urodził się w Odate w Japonii  w 1923 roku. Pies codziennie odprowadzał swego pana na stację i czekał na niego wieczorem. Kiedy jego pan, dr  Eisaburo Ueno, profesor na Uniwersytecie w Tokio, zmarł nagle w 1925 roku, Hachiko nadal codziennie czekał na niego na stacji przez następnych  9 lat. Pies zmarł dopiero w marcu 1934 roku.
Obecnie na stacji kolejowej Shibuya stoi rzeźba upamiętniająca Hachiko. A drugi pomnik, przedstawiająca profesora witającego się z psem znajduje się na Uniwersytecie Tokijskim.
Ten wzruszający film uczy, czym jest lojalność, wierność oraz pokazuje, że nie wolno zapominać o tych, których kochamy. Myślę, że powiedzenie wierny jak pies jest w stu procentach prawdziwe i ten film zainspirowany prawdziwą historią to potwierdza. Podziwiam reżysera filmu, że tak wiarygodnie przedstawił to zdarzenie.  Uważam też, że wybór aktora (mojego ulubionego), który grał główną rolę, był świetny. Richard Gere niesamowicie wcielił się w postać profesora. Chciałabym również zwrócić uwagę na muzykę, która wzrusza. Po czym rozpoznać dobry film? Po tym, że zna się go na pamięć, a za każdym razem wywołuje emocje. Oglądałam ten film wiele razy, a mimo to zawsze doprowadza mnie do łez. Sama mam psa i wiem, jak jest wierny. To on, kiedy wracam ze szkoły, merda ogonem i przynosi piłkę, aby się z nim bawić. Gdy jestem smutna, zaraz przychodzi do mnie, po prostu jest obok. Chociaż nie mówi, nie pyta, co się stało, tylko popatrzy w oczy i rozumie. Zwierzęta kochają bezinteresownie. Nie kalkulują, czy jesteśmy bogaci, czy biedni. Myślę, że powinniśmy się od nich uczyć wierności.

Film Mój przyjaciel Hachiko jest godny uwagi. Naprawdę warto znaleźć półtorej godziny, aby zobaczyć ten wzruszający film, który opowiada o wielkiej przyjaźni aż do śmierci. Oczywiście, trzeba mieć jeszcze zapas chusteczek, bo nie da się na nim nie płakać.

Natalia

Grafika:
http://www.filmweb.pl/film/Mój+przyjaciel+Hachiko-2009-449935#
http://1.fwcdn.pl/ph/99/35/449935/164152.1.jpg
http://i.pinger.pl/pgr7/f1e32739001572fa5095b014/06d9ded39139bc016ccf74a0efe45361,62,37.jpg
http://www.robertdee.pl/oslonieto-nowy-posag-ku-czci-slynnego-psa-hachiko/

25 listopada 2017

Podróże kształcą




    Niezwykła historia gminy Łabunie

Zawsze się wydaje,
że w innym miejscu będzie lepiej.
(Antoine de Saint-Exupèry)



Historia gminy Łabunie jest niezwykle długa, ciekawa i burzliwa. Te ziemie  to skarbnica cennych i unikatowych zabytków. Tereny dzisiejszej gminy były świadkiem wielu zwrotów historycznych,  które rzutowały na codzienność żyjących tu ludzi i złożyły się na obecny jej stan i wygląd. Prace archeologiczne, prowadzone na tym terenie, pozwoliły ustalić, że przodkowie dzisiejszych mieszkańców gminy żyli tu już na początku młodszej epoki kamienia, neolitu. Aż 184 stanowiska archeologiczne świadczą o bogatym osadnictwie na tych terenach. Od wczesnego średniowiecza aż po okres staropolski przez tereny dzisiejszej gminy Łabunie przebiegał handlowy szlak dla wypraw wojennych ze wschodu przez Wołyń - po Kijów    i na zachód do Krakowa i Sandomierza.

W 1648 roku w Łabuniach stacjonowały wojska Chmielnickiego, a w 1656 roku okoliczne wsie były plądrowane przez Szwedów. W 1704 roku obozował tu Karol XII, a w 1920 roku teren gminy stał się przedpolem bitwy pod Komarowem. Należąc do książąt, królów, kasztelanów i szlachciców, te  ziemie zmieniały często swój zasięg terytorialny, a po I rozbiorze Polski znalazły się pod panowaniem Austrii. W 1809 roku tereny Lubelszczyzny, w tym również gmina Łabunie, weszły w obręb Księstwa Warszawskiego.

Zarówno I, jak  i II wojna światowa spowodowała  ogromne zniszczenia. W roku 1940 na terenie gminy Niemcy zbudowali lotnisko.  W trakcie walk, w obozach zagłady, z głodu i chorób zginęły tysiące jej mieszkańców, w ruinę popadły okazałe pałace i dworki. Polityka wysiedlenia prowadzona przez hitlerowców od 1941 roku na miejscowych ziemiach sprawiła, że ponad 3,5 tysiące mieszkańców gminy Łabunie opuściło swoje domy i nigdy tu nie wróciło. Okres powojenny naznaczony był żmudną odbudową zniszczeń, które udało się doprowadzić do stanu, jaki w znacznie zmodernizowanej i ulepszonej wersji można podziwiać obecnie.               

Niezwykle ciekawa historia Zamojszczyzny sprawiła, że łabuńskie ziemie gościły wielu znamienitych gości: królów i książąt, architektów o europejskiej renomie, ludzi świata nauki i sztuki. Świadczą o tym liczne pozostałości po czasach ich rezydowania na terenach gminy w postaci dwóch okazałych zespołów pałacowo-parkowych. Szczególnym upodobaniem Łabunie obdarzył Jan Jakub Zamoyski, budowniczy łabuńskiego pałacu. Wraz z żoną, Ludwiką Marią Poniatowską -  siostrą przyszłego króla Stanisława Augusta, obrał Łabunie za swoją ulubioną rezydencję. Ludwika Poniatowska, najchętniej przebywała w oficynie zwanej kasztelanką, pomieszczeniu, które do dziś można zobaczyć w pałacowych wnętrzach. W łabuńskim pałacu chętnie bywali przedstawiciele rodu Tarnowskich, którzy znacznie rozbudowali pałacowy park i ogród. Przedstawicieli XIX-wiecznej arystokracji, ludzi świata nauki i sztuki przyciągał również pałac w Łabuńkach Pierwszych. (zdjęcie niżej)

Jego właściciele (Grzębscy i Karniccy) zgromadzili w pałacowych wnętrzach pokaźną kolekcję dzieł sztuki, obrazów i liczącą ponad 4 tysiące tomów bibliotekę. Łabuńki szczególnym sentymentem obdarzyła Teofila z Grzębskich Karnicka. Dzięki jej staraniom ukończono budowę pałacu oraz zagospodarowano teren wokół niego. Również Kaszowscy, kolejni właściciele pałacu, inwestowali w łabuńskie włości, powiększając majątek i ściągając do rezydencji śmietankę towarzyską ówczesnej Zamojszczyzny. Ale historię gminy tworzą również wszyscy ci, którzy obrali sobie te ziemie za swoją małą ojczyznę. Założyli tu rodziny, podjęli pracę na rzecz rozwoju gminy, uczestniczą w jej życiu towarzyskim i pracują w okolicznych zakładach pracy. Każdy z nich zaznacza swoją obecnością przynależność do tych ziem. Czerpiąc z jej bogatej spuścizny, tworzy nową kartę historii gminy Łabunie.

To, co wyróżnia gminę Łabunie, to wyjątkowa ilość pamiątek po czasach rezydujących tu rodów ziemskich. Do dziś można podziwiać XVIII-wieczny rokokowy zespół pałacowo-parkowy w Łabuniach, dawną rezydencję Zamoyskich i Szeptyckich, a obecnie siedzibę Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi a także znajdujący się koło niego park. Niżej: widok zniszczonego w czasie wojny klasztoru oraz aktualne zdjęcie odrestaurowanego budynku.
Warto wspomnieć także o renesansowym kościele pod wezwaniem Matki Bożej Szkaplerznej i świętego Dominika. Klimat miejsca tworzy urokliwe położenie, wśród licznych drzew i krzewów pałacowego parku oraz rzeki Łabuńki, a także cmentarze czy  liczne kapliczki przydrożne.
Niżej zdjęcie cmentarza, na  którym spoczywają zarówno siostry ze Zgromadzeniem Sióstr Franciszkanek Misjonarek Maryi, jak również  członkowie rodziny Szeptyckich. Cmentarz założono w 1928 roku w parku przypałacowym, a zaprojektowano go planie koła o średnicy 28 metrów.
Chcę zwrócić uwagę i na inne miejscowości naszej gminy. Wierzbie (wcześniej zwane Wierzba lub Wierzbica) – nazwa wywodzi się od dużej ilości wierzb na jej terenie. Pierwsza wzmianka o  tej wsi pochodzi z XV wieku. Niegdyś był tu młyn wodny, zabudowania dworskie, folwark oraz zabudowania włościańskie. W czasie II wojny wieś częściowo spacyfikowano, a w 1943 roku spalono podczas napadu partyzantów na niemieckich osadników. Ruszów to wieś, która w XVI wieku należała do Oleśnickich z Oleśnik. Liczba mieszkańców stale się zwiększała i w latach 20. XX wieku było tu 877 mieszkańców, w tym 25 Żydów oraz 9 Ukraińców. Wieś jest położona w dolinie, w której były wcześniej bagna. Ponieważ stare legendy przekazywały, że wszystko się tam ruszało, stąd nazwa Ruszów. W czasie II wojny miejscowość podzieliła tragiczny los Zamojszczyzny – ludność  była wysiedlona, przewożona na Rotundę Zamojską, do Majdanka i innych obozów zagłady lub na roboty do Niemiec. Łabuńki Drugie w XV wieku były wsią królewską, od połowy XVI wieku  zmieniała kolejno właścicieli (między innymi: Oleśniccy, Zamoyscy). W grudniu 1942 roku mieszkańców tej wsi spotkał ten sam los co mieszkańców Ruszowa.  

W poście chciałam pokazać przede wszystkim historię, ale też  walory krajoznawcze i architektoniczne tej części zamojskiej ziemi– mojej małej Ojczyzny. Jest tu bardzo ładnie, zapraszam więc, żeby się o tym osobiście przekonać.

O.

Grafika:
https://m50.targeo.pl/i/cache/static/gmina/gmina_labunie,710793.png
http://www.dioblina.eu/files/dioblina/styles/medium/public/ugl/0/0/1/palac-w-labunkach-pierwszych-93219.jpg
http://www.zamosconline.pl/img/zamosc/franciszkanki-1-4.jpg
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/4/41/%C5%81abunie2.jpg
http://images.polskaniezwykla.pl/user/item/301021.jpg
http://www.testowy.minigo.pl/img/img_articles/67/Labunie1-cmentarz.jpg