27 marca 2016

Wspomnienia, wspomnienia







                    Jesteśmy młodzi, bardzo młodzi... 



                                    Bo coś w szaleństwach  jest młodości (...)
                                                                                           (Leopold Staff)


                                                   (Na podstawie kroniki klasowej)
                                                                         Część II


Trzecia klasa – 1999/2000.Wychowawczyni – ta sama! Gospodarz – Ewa B., zastępca – Aleksandra A. Kronikarz – Agnieszka Sz.
Wrzesień 1999.Nasi ludzie – aż 9 osób!  -  z zespołu „Zamościaki” wiodą światowe życie. Treningi w Łabuniach, występ dla młodzieży izraelskiej,  występ przed litewską polonią...  zwiedzanie Wilna, Msza Święta  w Ostrej Bramie, zwiedzanie cmentarza na Rossie, stąpanie śladami Mickiewicza.
30 września 1999. Ten szczególny dzień został przygotowany przez żeńską część klasy, czego szanowni panowie nie docenili....
11 listopada 1999. Nam – humanistom przypadł w udziale obowiązek zorganizowania akademii poświęconej rocznicy odzyskania niepodległości. Opracowaliśmy scenariusz do przedstawienia zatytułowanego I wzniósł się orzeł biały. Dzięki wysiłkom całej klasy i wychowawczyni owacje wynagradzające nasze trudy słychać było pod Ratuszem.
6 grudnia 1999. Mikołajki! My w akcji, co widać (trochę niewyraźnie) na poniższym rysunku.
Styczeń 2000. Uwaga! Nadchodzą osiemnastki....
Nie wiemy kiedy. Byliśmy w Kazimierzu nad Wisłą – obowiązkowo Kuncewiczówka (gdzie ten szal Róży?), ruiny zamku, Góra Trzech Krzyży, Fara i inne miejscowe atrakcje. Na poniższym obrazku (niestety, nie Agnieszki, ale pewnie potrafiłaby narysować tak samo) część rynku i Kościół Farny w Kazimierzu Dolnym.  
Czwarta klasa!!!
Wrzesień 2000. Do klasy maturalnej dotarliśmy w składzie: Aleksandra A., Katarzyna B., Michał B., Ewa B., Katarzyna B., Artur B., Agnieszka D., Katarzyna F., Iwona H., Konrad J., Dariusz K., Małgorzata K., Grzegorz K., Barbara L., Joanna L., Dominka Ł., Małgorzata M., Dominika M., Anna M., Witold N., Aneta P., Agnieszka R., Arleta S., Anna S., Adam S., Anna S., Agnieszka Sz.,  Dorota W. W dalszym ciągu wychowuje nas Pani Krystyna K.,  prezesują nam Ewa B. na zmianę z Olą A., a budżetem się zajmują: Aneta P. i Adam S. Kronikę prowadzi Agnieszka Sz.

9 września 2000. Podczas Mszy Świętej na Rynku Wielkim w Zamościu prymas Polski kardynał Józef Glemp ukoronował obraz Matki Bożej Opieki, zwanej Łaskawą bądź Odwachowską. Według tradycji, wizerunek Madonny narysował węglem na drzwiach odwachu (wartowni straży garnizonowej przy miejskim ratuszu) w drugiej połowie XVIII wieku więzień posądzony o popełnienie zbrodni. Modlił się przed obrazem, prosząc o ulgę w cierpieniach i wykazanie jego niewinności. Pewnego razu, jak odnotowano w kronikach, łańcuchy opadły, a obraz  otoczyła światłość. Z czasem wizerunek Madonny, wzorowany na rozpowszechnionej podówczas ikonie Matki Boskiej Smoleńskiej, został wycięty z drzwi i zawieszony na ścianie odwachu. W czasie wojen napoleońskich przeniesiono go do Kolegiaty, obecnej Katedry, gdzie czczony jest do dziś.
Kronikarze  zamyślili się i  nie zapisywali dat. Tak czy owak też coś się działo! Byliśmy na przykład w zamojskim archiwum. Wspólnie z katechetką Bożeną J. oraz wychowawczynią zorganizowaliśmy agapę w Krasnobrodzie. To była dopiero uczta!
Muzeum zamojskie miało  wystawę  rekwizytów z filmu Ogniem i mieczem Hoffmana, byliśmy więc i tam. Cóż to za radość: tu strój Zagłoby, tam Bohuna. Gośka M. pasuje na rycerza Aśkę L., a potem obie tulą się do wypchanego niedźwiedzia. Darek trzyma łuk, Grzesiek K. , Michał B. i dziewczyny wznoszą puchary, a Kasia F. weszła na siodło. Ogólna radość uwieczniona na zdjęciach.
O! Jest data! 28 października 2000.  Pielgrzymka na Jasną Górę. Mimo kłopotów organizacyjnych, dotarliśmy szczęśliwie do Częstochowy i równie szczęśliwie  wróciliśmy do domu. Przez cały dzień mogliśmy zwiedzać klasztor, uczestniczyć we Mszy Świętej, Drodze Krzyżowej i Apelu Jasnogórskim. Choć podróż była męcząca, a tłumy ludzi nie sprzyjały skupieniu, warto było trochę pocierpieć... Na zdjęciu niżej: dziewczyny przy szwedzkiej kolubrynie, którą bohatersko wysadził Kmicic!?
Październik – listopad 2000.Nasi ludzie mają i inne talenty, nie tylko taneczne czy sportowe. Aleksandra A. i Katarzyna F. znalazły się (to znaczy ich wiersze) w antologii  „Kształt słowa”. W Zaduszki 2000 roku autorzy tomiku byli gośćmi „Podwieczorku czwartkowego” w Zamojskim Domu Kultury. Miejscowa prasa się o nich rozpisuje, a my się cieszymy   z  sukcesu koleżanek.
A potem? Studniówka, no i  matura. Oczywiście, zdana i to dobrze! Dlaczego nikt nie opisał tych wydarzeń?

Agnieszka, Aleksandra, Dominika


Grafika:

grafika własna
http://cp12.nevsepic.com.ua/63-2/1354650706-0424252-www.nevsepic.com.ua.jpg