27 września 2017

Myśli o wychowaniu

                   
                     Przemoc słowna


Przemoc
nie jest oznaką siły lecz słabości
(ks. Jerzy Popiełuszko)


Zanim przeczytasz mój tekst, odpowiedz sobie na kilka pytań. Ile razy usłyszałeś w swoim życiu obelgi i przekleństwa skierowane do Ciebie? Ile razy zostałeś wyśmiany, poniżony? Czy było Ci potem przykro i źle się z tym czułeś?  Wiesz  już więc,  o co chodzi, prawda! Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że  rzekomo niewinne żartowanie z kogoś może źle się skończyć. A przecież ile wulgarnych lub nacechowanych ujemnie słów używamy, kiedy jesteśmy zdenerwowani albo gdy próbujemy się bronić agresją. Zdecydowanie za dużo! Nierzadko nie jesteśmy świadomi tego, jak bardzo możemy skrzywdzić innych nawet jednym słowem. Szmata, głupek, idiota, nieudacznik to jedne z gorszych wyzwisk, a przecież większość z nas rozumie, że te słowa obrażają. Bardzo  mocno rani  sformułowanie: Posuń się grubasie. Gdy widzimy, jak ktoś rzuca się z pięściami na drugą osobę, próbujemy załagodzić sytuację lub pomagamy.  Ale gdy dochodzi do przemocy słownej, czy możemy zareagować? Jestem świadoma tego, że niektórzy z Was byli ofiarami  słów i dobrze wiedzą, o czym piszę. Ten problem –niestety - się szerzy. Wiele słyszymy na temat przemocy seksualnej, fizycznej, cyberprzemocy itd., natomiast  mam wrażenie, że przemoc słowna jest zbyt często przemilczanym tematem. 

Przemoc słowna   to zachowanie  mające na celu poniżenie drugiej osoby. Zalicza się do niej: obrażanie, wyśmiewanie, szydzenie, częsta krytyka, komentowanie w przykry sposób drugiej osoby.  Kim jest napastnik? Nazywany jest tyranem, ale to zwykły człowiek, który sam ma problemy. Nieumiejętność radzenia sobie ze złością, coraz większymi problemami, chorymi ambicjami czy nieosiągnięciem upragnionych sukcesów, nadmierna agresja i chęć poczucia ulgi sprawiają, że człowiek w pewnym momencie pragnie wyżyć się na kimś. Zaczyna się od zwykłego obrażenia drugiej osoby i próby  udowodnienia  jej, że jest gorsza. Takie zachowanie jest jak narkotyk. Za pierwszym razem działa tak, jak byśmy chcieli, pomaga nam. Jednak tylko na chwilę, ponieważ zaraz znów wraca złość, agresja i niska samoocena. Chcąc po raz kolejny poczuć się lepiej, napastnik zaczyna używać coraz mocniejszych określeń, działając  na psychikę swojej ofiary. W pewnym momencie przestaje panować nad tym, co mówi. Chce za wszelką cenę  zniszczyć drugą osobę, przenosząc  na nią wszystkie swoje emocje i  pragnąc, aby   to ona poczuła się nikim. Na początku bardzo trudno jest zauważyć przemoc. Mówimy: Trzeba mieć dystans do samego siebie i potrafić się śmiać z własnych niedoskonałości. Często jednak po takiej rozmowie nie czujemy się dobrze i nie rozumiemy  też, dlaczego tak jest. Słysząc któryś raz z kolei przykrą uwagę na swój temat, zaczynamy w to wierzyć. Nasza samoocena ulega destrukcji, źle się czujemy, zaczynamy wmawiać sobie, że to napastnik ma rację. Pojawiają się myśli: Faktycznie jestem beznadziejna,  nie potrafię być dobrym człowiekiem, nic mi nie wychodzi, a jedną z najgorszych może być: nie powinnam w ogóle istnieć.  Ofiara zaczyna uważać siebie za kogoś beznadziejnego, popada w coraz większe problemy psychiczne. Potwierdza swoje przegrane  życie porażkami. Taka osoba zamyka się w sobie, przestaje wierzyć w swoje możliwości, przestaje sobie radzić. Każdy problem coraz bardziej ją przygniata, wpada w depresję. Może nawet dojść do samookaleczenia się, a nawet i samobójstwa. A przecież nie tego chciał napastnik. 

Czy możemy się jakoś obronić? W początkowym etapie nie, ponieważ sami jeszcze nie jesteśmy świadomi tego, że dane zachowanie zalicza się już do przemocy. Niestety, często też ofiara orientuje się, gdy jest już za późno. Jednak, kiedy ktoś nas urazi czy poniży, możemy zrobić kilka rzeczy. Po pierwsze: zignorować to, co do nas powiedziała druga osoba. Po drugie: zmienić temat, aby nie drążyć poprzedniego. Po trzecie: uśmiechnąć się, bo jeżeli zauważy, że Ciebie nie porusza przykre  słowo, będzie bezradny, a Ty wygrasz. Po czwarte: zadać pytanie typu: co miałeś na myśli mówiąc... Po piąte: powiedzieć mu wprost, co nas uraziło. Jest jeszcze wiele innych rad, a opisane są  w książce: B. Berkchan, Inteligentny sposób radzenia sobie z głupimi uwagami i docinkami. Samoobrona z programem treningowym, Jedność, Kielce 2003. Najważniejsze jest jednak to, aby nie brać wypowiedzianych w złości, wszystkich przykrych słów do siebie.
Czasami zaczyna się od niewinnego żartu,  lecz może mieć on nieprzyjemne konsekwencje. Jeżeli usłyszysz, że ktoś kogoś obraża, nie bądź obojętny. Zareaguj i sam uważaj na to, co mówisz.

Ewa

Grafika: