18 grudnia 2012

Językowe potyczki


  Język czasopism młodzieżowych 




Nie mieć żadnej myśli i potrafić to wyrazić-
oto sztuka dziennikarstwa.
(Karl Kraus)

W związku z rosnącym zainteresowaniem młodych czytelników pismami młodzieżowymi uważam, że warto przyjrzeć się językowi,  jakim zostały one napisane. Uwagę przykuwają wszechobecne anglicyzmy.  Nie dziwi używanie wyrazów obcych, które nie mają swojego polskiego odpowiednika (np. walkman, bestseller, playback, remake). Nierzadko jednak  wyrazy angielskie są stosowane nawet wtedy, gdy istnieją ich polskie zamienniki. Stąd często zamiast do sklepu idziemy do „marketu”.  Niejednokrotnie  również dziennikarze owych czasopism są przekonani  o dobrej znajomości języka angielskiego wśród młodzieży, pozostawiając bez tłumaczenia fragmenty znanych piosenek, proste teksty, nazwy zespołów lub tytuły utworów.

Kolejnym zabiegiem, który ma na celu nawiązanie kontaktu z czytelnikiem, jest próba użycia „jego języka”. Twórcy omawianych czasopism zwracają się już do coraz starszych odbiorców. Nawet wtedy wykorzystują leksykę uczniowską i studencką, czasem ze slangu młodzieżowych subkultur, jako środek stylizacji  wypowiedzi dziennikarzy lub uwiarygodniający opisywanych bohaterów.  Podjęte przez autorów próby „młodzieżowego mówienia” polegają przede wszystkim na używaniu słownictwa, którym – przynajmniej ich zdaniem – posługują się młodzi ludzie. Możemy więc przeczytać, że ktoś, „szuka guza”  lub „wtyka nos w nie swoje sprawy”. Napotkamy też zwroty typu: „być singlem”, „wisieć na telefonie”, „wyrwać dziewczynę”. Większość z nich jest jednak od dawna znana, rzadko trafiają się „świeże”, które dopiero  utrwalają swoje znaczenie lub trudno o frazeologizmy zmodyfikowane.

W tekstach występują także liczne zdrobnienia (fotka, ciałko, jedzonko, oczka, domek), zgrubienia (fota, kumpela, babsztyl), a także bardzo potocznie brzmiące derywaty wsteczne: świr, glan, ubaw, bajer, spoko. Mimo starań, autorom zazwyczaj nie udaje się naśladowanie bardzo zmiennego, zróżnicowanego i ekspresywnego języka młodzieży. Aby tekst wiernie odwzorowywał  jej styl, nie wystarczy zebranie ogromnej ilości młodzieżowo-potocznej leksyki. Należałoby pozostawić autorom taką swobodę językową, jaką ma młodzież. Dziennikarze wolą jednak pójść po linii najmniejszego oporu i przy każdej możliwej okazji powtarzać wyrazy uznane za młodzieżowe. Są to m.in.: czad (czadowy, czaderski), luz (dać na luz, wrzucić luz, wyluzować), odlot (odlotowo, odlotowy), super.

Obraz języka młodzieży stworzony przez omawiane czasopisma jest daleki od oryginału. Ich twórcy pewnych wyrażeń nadużywają, innych natomiast unikają. Z tego powodu język tych pism jest nienaturalny. Niektóre magazyny młodzieżowe - w celu powszechnej akceptacji prezentowanego przez nie sposobu życia - wprowadzają propagandę. Jej  celem  jest wprowadzenie czytelników w dobry nastrój.  W  pismach młodzieżowych  do opisania pozytywnych cech bohatera używa się więc ogromnej ilości określeń (boski, cool, ekstra, fantastyczny, niesamowity, itp.). Do negatywnych cech przywiązuje się zdecydowanie mniejszą wagę.  Osoby opisywane w czasopismach młodzieżowych są przedstawiane w sposób porównywalny do olimpijskich bogów, którzy niosą młodym ludziom wybawienie od wszelkich problemów i znienawidzonych przymusów. 

Niekiedy omawiane czasopisma ozdabiane są rymowankami, np. „Raron Carter przez telefon tak fajnie gwarzy, że słuchawka w ucho parzy!!!”,Czy to lato, czy to zima, z Popciem każdy dzień zaczynaj!” Czasem przekształconymi frazeologizmami i wykorzystywanymi do własnych celów: „Bądź śliczna z dziewczyną” (czasopismo „Dziewczyna”), „Dla ładnych butów warto stracić głowę”.

Wszystkie wymienione zabiegi sprawiają, że język prasy młodzieżowej staje się po prostu pstry.

Paweł

Grafika:
https://thumbs.img-sprzedajemy.pl/1000x901c/63/dc/95/popcorn-2012-05-tokio-hotel-bruno-mars-rok-wydania-2012-mazowieckie-warszawa-422104982.j