13 stycznia 2018

Kącik motywacji



                  Pułapka na życzenie


Łamigłówka jest rozwiązana, albo dobrze, albo źle.
Nie ma nic pośrodku.
(Jeffery Deaver)

Wyobraź sobie, że jesteś zamknięty w tajemniczym pomieszczeniu, pełnym zagadkowych przedmiotów, widzisz zegar odliczający czas, a twoim zadaniem jest wydostanie się z tego miejsca. To jest właśnie escape  room (ang. pokój ucieczki). Gra, zabawa towarzyska, która została przeniesiona z wirtualnego wymiaru do rzeczywistości. Pokoje ucieczki cieszą się niezwykłą popularnością na świecie i w Polsce.

Historia. Escape  room był początkowo grą komputerową. W 1988 roku programiści  z  Doliny Krzemowej stworzyli wirtualne pokoje, w których akcja toczyła się niczym w kryminale. Warto dodać, że programiści wzorowali się na twórczości Agathy Christie - brytyjskiej autorki powieści kryminalnych i obyczajowych. Zadaniem gracza było rozwiązanie serii zagadek i wydostanie się z pokoju. Zainteresowanie grą było tak duże, że postanowiono stworzyć escape room w realnym świecie. Pierwsze takie pomieszczenia powstały w Japonii, a następnie w wielu innych krajach świata. Pierwszy pokój zagadek w Polsce powstał w 2014 roku. Wtedy też rozpoczął się prawdziwy rozkwit  tej branży w naszym kraju. W roku 2015 było ich sto pięćdziesiąt, w 2016 aż pięćset, a w tym roku liczba tych miejsc zbliżyła się do tysiąca. Polska jest obecnie w gronie najszybciej rozwijających się rynków escaperoomowych na świecie (obok Rosji i USA). 
Na czym polega gra? W zabawie bierze udział od 2 do 5 osób, których  zadaniem jest rozwiązanie serii zagadek, odgadnięcie wielu szyfrów i zakodowanych wiadomości. Wszystko po to, aby się wydostać. W grze może brać udział młodzież, ale też dorośli i seniorzy. To rozrywka przeznaczona dla każdego! Nad graczami czuwa Mistrz Gry, którego uczestnicy mogą poprosić o wskazówki. W pomieszczeniu znajduje się monitor, który odmierza czas do zakończenia zabawy (zwykle jest to 45-60 minut, w zależności od rodzaju pokoju). Jeżeli zawodnikom nie uda się wydostać przed zakończeniem odliczania - przegrywają. Tematyka gier jest bardzo różnorodna, często oparta na filmach, książkach, znanych postaciach. Podczas gry możemy poczuć się jak Sherlock Holmes, przenieść się na miejsce zbrodni bądź trafić do komnaty królewskiej. W czasie gry trzeba szybko myśleć i kojarzyć fakty, być spostrzegawczym i kreatywnym, wykazać się zręcznością i  sprytem, i –najważniejsze -  współpracować  ze sobą. Zagadki wcale nie są łatwe. Zresztą, gdyby były zbyt proste, nie byłoby satysfakcji z ich rozwiązania i świetnej zabawy.

Pokój ucieczki to świetny pomysł na prezent dla bliskiej osoby, oderwanie się od codzienności i spędzenie aktywnie czasu. Jest to również ciekawy sposób na integrację klasy bądź współpracowników. Polecam tę formę rozrywki każdemu, kto chce spróbować czegoś nowego. Zabawa gwarantowana!  Byłam już w kilku pokojach ucieczki w Lublinie. Mojej grupie udało się rozwiązać wszystkie zagadki oraz wydostać się z pokoju, lecz, nie ukrywam, że korzystaliśmy z podpowiedzi. Podczas kolejnych łamigłówek towarzyszyło nam wiele emocji, odczuwaliśmy przypływ adrenaliny. Wyjście z pokoju w ostatniej sekundzie dało nam wiele satysfakcji. Jestem przekonana, że jeszcze nieraz skorzystam z tej formy rozrywki.

A Ty, dałbyś się zamknąć na życzenie? Być może byłeś już w escape  roomie? Podziel się swoimi przeżyciami i koniecznie napisz, w jakich pokojach byłeś oraz jak szybko udało ci się wydostać. Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Paulina

Grafika:
https://www.councilbluffslibrary.org/wp-content/uploads/2017/07/escape-room.jpg
http://4.bp.blogspot.com/--CrRxHG3Pdw/VWq4I7XqONI/AAAAAAAANi8/ySMQg0qhjj4/s1600/Budapest-MindQuest-Escape-Game-OrigoHu.jpg

10 stycznia 2018

Myśli o wychowaniu




                      Studniówek  czar


Trwaj chwi­lo,  jakże jes­teś piękna!
(Johann Wolfgang Goethe)



Studniówki dziś. W najbliższą sobotę w naszym liceum studniówka! W ostatnich dniach nauczyciele mają marną pociechę  z uczniów. Nie wiem, o czym myślą chłopcy przed tym niepowtarzalnym balem, ale z łatwością mogę się wczuć w  udręki dziewcząt.  A jest ich wiele! Czy przetańczę całą noc w nowych butach? Czy sukienka rzeczywiście jest ładna? Czy fryzura spodoba się koleżankom? Czy zaproszony chłopak  jest na pewno miły i towarzyski? A przecież  to nie wszystkie troski, więc każdy  rozsądny nauczyciel powinien rozumieć, że trzecioklasiści nie mają teraz  głowy do nauki. Tak jest w tym roku, tak było rok temu, identycznie -  w poprzednich latach. To samo odczuwały dziewczyny z pokolenia mojej mamy czy babci. W przypadku rówieśnic babci  trzeba jednak wyłączyć  zmartwienie  o  suknie, ponieważ  przyszłe maturzystki  na studniówkę ubierały się o wiele skromniej niż dziś. Z drugiej jednak strony, dzisiejsi maturzyści nie mają tak naprawdę  realnych zmartwień: firma dekoracyjna zadba o wystrój  sali, firma cateringowa o jedzenie, odpowiedni fachowcy o fryzurę, makijaż i manikiur. Przychodzą więc „na gotowe”.

Martyna Dyszka (Dziennik Zachodni , 7 stycznia 2014) pisze: (…)   współczesne studniówki wiele straciły ze swej tradycji i nie przypominają tych niegdysiejszych. I choć zgodnie z tradycją nieodmiennie rozpoczynają się podniosłym odtańczeniem poloneza, to jednak niewiele już można zauważyć uczniowskiej inwencji twórczej w ich przygotowaniu. Coraz częściej dominuje snobizm i zwykły kicz. Impreza odbywa się w modnej restauracji czy sali bankietowej, nad całością czuwa fachowa obsługa placówki i wynajęty didżej. Najpierw się oburzyłam na ten snobizm i zwykły kicz, a potem zaczęłam przeglądać w Internecie zdjęcia studniówkowe z ostatnich lat  z całej niemal Polski i  z różnych typów szkół. I coraz bardziej zgadzałam się z dziennikarką. Poniżej jeden z takich obrazków (identycznych na wszystkich studniówkach – sprawcie sami!)
Patrzę i nie wiem, czy widzę przed sobą uczennice czy może tancerki kabaretowe, które za chwilę odtańczą kankana. Dziewczęta mają na sobie – zgodnie z przesądem - czerwone podwiązki, nie wiem jednak, dlaczego pokazują je całemu światu. Niektóre suknie są również bardzo śmiałe, jak na szkolny bal. Tak mi się wydaje,  ale  ja chyba jestem jakaś niedzisiejsza.  Anna Zięba (Gazeta.pl ; 18 stycznia 2016)  radzi, aby zastanowić się nad istotą balu studniówkowego, ponieważ  już dawno została zapomniana. Przywołuje też wypowiedzi rodziców: Catering - szampan, fontanna czekolady, tortille, łosoś gotowany - to coś niespotykanego na dawnych studniówkach.  Imprezy są drętwe, napuszone, ludzie się ścigają, ile pieniędzy wydać na sukienki, na garnitury, podjeżdżają limuzynami. To wyścig szczurów, który nie ma nic wspólnego z prawdziwą, autentyczną zabawą, cieszeniem się, że są fajni ludzie, którzy chcą się bawić razem.

Studniówki niegdyś. Nie wiadomo na pewno, ale przypuszcza się, że pierwsze studniówki odbyły się na początku XIX wieku, ponieważ wówczas  wprowadzono egzaminy maturalne. Nie wiadomo też, dlaczego bale odbywają się około 100 dni przed maturą. Niektórzy historycy  widzą związek z Napoleonem Bonaparte, który  rządził we Francji przez sto dni (od powrotu z Elby  po klęskę pod Waterloo w 1815 roku). Dziwne to trochę, ponieważ od razu kojarzy się z klęską, czyli oblaną maturą. Inni z kolei uważają, że 100 dni to okres  potrzebny do powtórzenia całego materiału przed egzaminem dojrzałości. No i wtedy jest szansa na jego zdanie.

Studniówkę rozpoczynał (i nadal rozpoczyna) polonez, taniec z przełomu XVI i XVII wieku. Dr Grzegorz Odoj, etnolog z Uniwersytetu Śląskiego mówi:  (…) należało czymś oficjalnym rozpocząć bal. Do tego najlepiej nadawał się polonez, ponieważ (…) stanowił element ceremoniału dworskiego. Właściwie to była taka parada, prezentacja uczestników przed osobami, które były szczególnie ważne podczas tego balu. W przypadku studniówki to byłoby chyba grono nauczycielskie, przed którym przechodzi właśnie korowód tańczących. (Gazeta.pl; 15 grudnia 2015).  Przed laty studniówki odbywały się w szkole  – w sali gimnastycznej, a w naszym liceum – w auli. Kilka dni przed balem młodzież sama  robiła dekoracje, wykorzystując brystol, kolorowy papier, bibułę, mazaki, farby, klej, balony, czasem siatki maskujące pożyczone z wojska (świetnie nadawały się do obniżenia sufitu).  Często powstawały przepiękne, nastrojowe dekoracje, a zawsze była duma z wysiłku włożonego we wspólną zabawę. Na ten niezwykły bal dziewczęta ubierały się w białe bluzki oraz w czarne lub granatowe spódnice.  Chłopcy – w ciemne garnitury i białe koszule.
Młodzież  na studniówce  najczęściej   jadła kanapki i ciasta oraz piła zimne napoje bezalkoholowe, na przykład lemoniadę (oranżadę). Niżej zdjęcie ze studniówki Marka Niedźwieckiego (znanego dziennikarza muzycznego).  Niemal identyczne w swoich zbiorach ma moja babcia.
Kiedyś studniówka była traktowana jako wydarzenie kulturalne -  maturzyści pomagali  w jej organizacji, sami przygotowywali dekorację, ustalali scenariusz przedstawienia, uczestniczyli w próbach, a potem je wystawiali dla nauczycieli i kolegów. Na ogół taka część artystyczna miała charakter komediowy, nierzadko dotyczyła nauczycieli i szkoły, choć ujmowała temat w taktowny sposób. Oczywiście, tańce były również ważne, lecz nie wyczerpywały całego spotkania uczniów i nauczycieli. Bardzo istotne było, że uczniowie znajdowali  czas na rozmowę z nauczycielami, zapraszali  wychowawcę do wspólnej zabawy,  a rodzice bawili się wspólnie z nauczycielami. Było bardziej rodzinnie i serdecznie niż dziś. Niżej: zdjęcie ze studniówki w naszym liceum -1985. Przyszli maturzyści razem z nauczycielami oglądają część artystyczną. Wszyscy znajdują się w auli zamienionej przez uczniów  na grotę.
Wbrew mojemu młodemu wiekowi, zdecydowanie  wolę dawne studniówki, choć  wiem doskonale, że młodzież  nigdy nie pozwalała się do końca „upupić”. Zawsze jej część jakoś omijała szkolny rygor. Dziewczęta potrafiły jakimś cudem zdobyć zagraniczną bluzkę albo spódnicę (niekoniecznie z kołnierzykiem), albo je uszyć według najnowszego wykroju z „Burdy”.  Układały sobie wymyślne fryzury i utrwalały  je lakierem, malowały paznokcie (choć na pastelowy kolor), robiły makijaż (ale delikatny). Zakochani natomiast zawsze znaleźli sposób, aby przytulić się w tańcu.
Marzy mi  się, że powróci czas, gdy uczniowie szanujących się szkół – takich jak nasze liceum – wystąpi na studniówce  ubrana  tak  jak na powyższym zdjęciu. Przynajmniej w oficjalnej części uroczystości!  A zdjęcie pochodzi z Liceum im. Stanisława Staszica w Hrubieszowie – z roku 2017.

Jestem ciekawa Waszych opinii.   Jakie są Wasze studniówkowe marzenia i wyobrażenia?  Jak swoje bale zapamiętali Wasi rodzice i dziadkowie?

Alia

Grafika:
http://www.bryan.k12.oh.us/docs/_Thumb_/district/16-17/prom.jpg?id=3359&thumbwidth=400&fullwidth=500
https://archiwum.moja-ostroleka.pl/uploads/archiwum/2016/01/studniowka-1-lo-2016-jpg_17_01_2016_03_05.jpg
https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/d7/43/50f6cb53c54e0_p.jpg?1400635977
http://1.bp.blogspot.com/-Pxw9dGQWTnQ/Vn6QJNa3RHI/AAAAAAAAFSI/xlCi7Yh-GXM/s1600/olimp.png
http://www.marekniedzwiecki.pl/_img/_usrimg/35f3c0b6f4fb1abccbb8448172df0a8a.jpg