9 stycznia 2014

Co w trawie piszczy?



                                                                            
      Matematyk czyta lektury
 
Los książek zależy od pojętności czytelników.
(Terencjusz)
 

Ostatnio na szkolnym blogu ukazały się artykuły dotyczące uczenia się matematyki z punktu widzenia humanistów. Chciałbym odwrócić tę perspektywę i podzielić się z Wami refleksjami na temat czytania książek przez matematyków, którzy tylko czasami podnoszą głowę znad kalkulatora. Myślę, że czas najwyższy poruszyć  kwestię zmagań z wyzwaniem, jakim może być szkolna lektura – w końcu jesteśmy po pierwszej weryfikacji naszych licealnych dokonań, jaką była próbna matura…

Jeszcze ciekawszy może okazać się fakt czytania lektur, których liczba „stety” lub niestety, w klasach humanistycznych przyprawia uczniów o ból głowy bądź  wprawia w zachwyt wynikający z połykania lektur jedną za drugą. Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, z czym wiąże się przeczytanie lektury przez ucznia klasy matematycznej? Sprawa jest dość skomplikowana, co może wynikać z braku zainteresowania czytaniem lektur lub całkowitą obojętnością na świat książek – powszechnie nazywaną głupotą. Uczniowie klas, gdzie królują przedmioty ścisłe, dzielą się na trzy grupy. Humanistów idących na przekór wszystkim i wszystkiemu w celu zdania rozszerzonej matury z matematyki.  Rasowe umysły ścisłe pogrążone w cyberprzestrzeni liczb i fizyki oraz pokornych czytelników lektur, którzy zawodzą dniami i nocami, gdy dostaną kolejną dwójkę z języka polskiego.

Zauważyłem, że umysły ścisłe częściej sięgają po książki z kręgu  science-fiction, fantasy. Możliwe, że jest to związane z szeroko pojętym światem wyobraźni, w którym nic nie dzieje się bez przyczyny i pewne rzeczy wynikają z logicznego ciągu, który układa się w całość niczym ćwiczenia z trzema gwiazdkami z matematyki w naszych kochanych zbiorach zadań Pana Kiełbasy. Dobrym przykładem może być zbiór groteskowo-baśniowych opowiadań Stanisława Lema pt.  „Bajki robotów.Wszak jest to lektura przeznaczona dla uczniów szkół podstawowych, ale czy już w najmłodszych latach nie zauważyliście pewnych tendencji spowodowanych przeczytaniem tak oryginalnego dzieła? Otóż mój starszy kolega fascynował się przedstawionymi robotami, przyczłapami (częściami maszyny), aeromobilami (pojazdami znanymi nam jako ślizgowce, pojawiające się na kartach Solaris), arktanami (robotami przeznaczonymi do pracy w warunkach arktycznych) etc. Dlaczego przywołuję jego przykład? Podczas  ostatniej  rozmowy ze mną przyznał, że ta lektura wywarła tak niesamowity wpływ na jego wyobraźnię, że już jako młody chłopiec postanowił zostać inżynierem. W ten sposób złapał bakcyla do konstruowania niestandardowych konstrukcji,co pozwoliło mu dostać się na jeden z kierunków studiów na Politechnice Warszawskiej, jakim jest mechatronika.
Wśród uczniów klas matematycznych często dostrzega się pewną zależność – dobry matematyk musi być dobrym humanistą. Dlaczego? Jak pewnie sami zauważyliście, zadania otwarte z matematyki nie zawsze należą do tych najłatwiejszych. Połową sukcesu w ich rozwiązaniu jest nic innego jak czytanie ze zrozumieniem i wykorzystanie informacji zawartych w treści zadania.  Brzmi głupio? Dla większości na pewno tak, dlatego też poddajmy to zjawisko wyjaśnieniom. Otóż uczeń, który w oczach społeczności klasowej jest stworzonym matematykiem, a nie przywiązuje większej wartości do języka polskiego – na zasadzie „byle zdać”, jest też tak samo wybitnym humanistą! Zataja tylko swoje polonistyczne zdolności przed sobą samym ( wynikać to może ze zbyt dużego skupienia się na jednym przedmiocie lub ze zwykłego lenistwa).

Jako uczeń klasy matematyczno-geograficznej muszę przyznać, że sam wylewam siódme, a może nawet  czterdzieste dziewiąte poty, żeby przeczytać jakąkolwiek lekturę. Przeszkody są naprawdę różne, bo z własnego doświadczenia wiem, że czasami jest to klasówka z matematyki bądź też zmęczenie wynikające z nawet jedenastogodzinnego pobytu poza domem – szkoła, kursy maturalne, kurs na prawo jazdy etc. Korzystając z możliwości napisania tych paru słów na blogu szkoły, apeluję do was uczniowie! Czytajcie lektury – nie, nie piszę tego, żeby się komukolwiek podlizać (wszak jeszcze jestem uczniem ogólniaka). Piszę to, ponieważ sam widzę braki, które mają wpływ na wynik mojej próbnej matury z języka polskiego. Rzetelna lektura nie tylko pozwoli „naskrobać” więcej punktów za treść w wypracowaniu, ale pozwoli wam też szerzej myśleć o własnym życiu i może pomóc w podejmowaniu kluczowych decyzji, o czym sam przekonałem się czytając książki przeznaczone dla uczniów szkół średnich. Tym samym wyrażam wielką nadzieję, że ten skromny wpis zmobilizuje do czytania lektur chociaż niewielką grupę naszych stałych blogowych bywalców!

Rafael

Grafika:
http://s3.amazonaws.com/libapps/accounts/6770/images/happy-book3.jpg
https://encrypted-tbn2.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQshFbnqvHs_Y9KvXAcX49UHF37OsmGNEzzQiOMCHzLAByFQUSX

33 komentarze:

  1. Drogi Rafaelu nie mogę uwierzyć że ty właśnie zachęcasz do czytania książek. ;)
    Z tego podziału na kategorię osób należę chyba do tej pierwszej ale muszę przyznać że nawet moja miłość do przedmiotu jakim jest język polski już nie wystarcza i wstyd mi bo mam ostatnio problemy z tym czytaniem. Ale wiem że warto więc dziękuje za zachętę. ;)
    Delta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Delto droga! W swojej krótkiej wypowiedzi zrobiłaś 9 błędów interpunkcyjnych oraz 2 ortograficzne. Gdybyś przemogła niechęć do czytania, pewnie poprawiłaby się Twoja pisownia. A może Delta jest chłopakiem?

      Usuń
  2. Jestem z klasy matematycznej i uważam, że nie miałem potrzeby przeczytać tych wszystkich lektur szkolnych. Z liceum, póki co przeczytałem jedynie 3 lektury i to nie z przymusu, ale po prostu zainteresowała mnie ich tematyka. Reszta nie była godna mojej uwagi, po prostu. Z maturą z polskiego nigdy nie było problemu, nie schodziłem poniżej 70% i jakoś żyję.
    Po co mam marnować czas na czytanie książek, które mnie nie interesują i figurują w kanonie lektur szkolnych jedynie ze względu na tradycje? Z resztą tematów o przydatności lektur szkolnych i działania ich na młode umysły jest bez liku, a opinii jeszcze więcej.
    Będąc w klasie matematycznej, na dodatek jeśli jeszcze jest chęć zdawania fizyki, to po prostu nie ma ani czasu, ani chęci na czytanie jeszcze lektur, które są wciskane bądź co bądź na siłę. Oczywiście możliwym jest to, by uzyskać ten czas. Jednak to już raczej wchodzi w koszta życia towarzyskiego, czasu wolnego bądź pasji - osobiście uważam że dla osoby, która nie będzie kontynuować na uczelni wyższej języka polskiego nie warto. To już raczej podchodzi pod kwestie ambicji lub uznania reguły "to co mówią w szkole jest najważniejsze". Jeśli ktoś ma ambicje, być perfekcyjnym ze wszystkiego, to nie ma przeszkód. Mi na przykład zawsze z polskiego wystarczyła trójka albo czwórka. Jak miałem pomiędzy, to nawet mi się nie chciało walczyć wyżej, bo co to dla mnie za różnica.
    Miałem kilka sukcesów jeśli chodzi o własną twórczość poetycką, napisałem kilka opowiadań oraz sztuk teatralnych; w wakacje zawsze jak gdzieś wyjeżdżam to książka na podróż absolutny priorytet, więc mimo skromnej ilości przeczytanych lektur chyba nie jestem aż tak ograniczony?
    Nic na siłę i tyle.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że czytasz "dla siebie" i że sprawia Ci to przyjemność. Niestety, lektury to "ciężka sprawa".

      Usuń
  3. No Rafael widzę, że się postarałeś ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie temat czytania lektur przez klasy matematyczne staje się coraz bardziej wkurzający, bo chyba każdy z nas potrafi czytać, więc jaki uczniowie - matematycy mają z tym problem ? Nikt nie każe nam czytać książek po chińsku, co oznacza, że jako Polacy chyba nie powinniśmy mieć z tym kłopotu.Nie chodzi tu rzecz jasna o nie wiadomo jak głębokie analizy literackie tychże lektur czy innych wierszy tylko samo ich przeczytanie. Sytuacja przedstawia się inaczej, jeśli chodzi o humanistów, którzy nie potrafią pojąć matematyki, bo wkońcu nie każdemu jest to dane, chociaż uważam, że w niektórych przypadkach i oni przesadzają, nie rozumiejąc lub bardziej nie chcąc zrozumieć najbardziej banalnych rzeczy. Nie mogę się więc zgodzić z tymi ciągłymi problemami matematyków jak i humanistów, bo to naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku żeby wykonać choć to minimum, wystarczą zwykłe chęci i odrobina samozaparcia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja uważam, że dla każdego można znaleźć jakąś książkę, którą przeczyta z wielką chęcią, nawet dla umysłów typowo ścisłych! Często jest tak, że ciężko nam zmobilizować się do przeczytania danej lektury, bo albo nie interesuje nas temat książki, albo nie cierpimy gatunku, do którego należy, albo... Po prostu ilość kartek, przez jakie przyjdzie nam "przebrnąć", automatycznie sprawia, że nie mamy ochoty na daną książkę patrzeć, a co dopiero ją przeczytać. Myślę, że warto więc odpowiedzieć sobie na pytanie, co nas tak naprawdę od czytania odrzuca i spróbować znaleźć dla siebie coś, od czego nie będziemy mogli się oderwać mimo wielu innych ważnych rzeczy do zrobienia. Ja osobiście uwielbiam czytać, ale też nie wszystko, co wpadnie mi w ręce, bo literatury fantasy po prostu nie trawię... :D A lektury szkolne... Kiedy już przyzwyczaimy się do czytania, łatwiej będzie zabrać się nawet za tę najmniej ciekawie wyglądającą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w taki ot sposób uwidoczniają się różnice między nami mnie np. duża ilość kartek wprost zachęca do czytania (im więcej tym lepiej)kocham fantasty, mange i inne tego typu cuda literatury :) i mówi to członek grona biolchemików . Ale pomimo że kocham książki i czytam tonami to muszę przyznać że lektury szkolne darze taką samą czystą nienawiścią jak historię ^_^ matematycy nie zrażajcie się do książek przez szkolne lektury, każdy może znaleźć coś dla siebie XD

      Usuń

  6. Bardzo ciekawy post Rafaelu :) jestem pod wrażeniem że Ty jako uczeń klasy matematycznej (która z tego co wiem prężnie przygotowuje się do egzaminu dojrzałości) poświęciłeś swój wolny czas i napisałeś tak pokrzepiający tekst, który mam nadzieję popchnie takich leniuchów jak ja i zachęci ich do czytania lektur. Jednak nie do końca zgadzam się z tezą postawioną przez Ciebie w 4 akapicie, a chodzi mi o słowa „dobry matematyk musi być dobrym humanistą „. Moim zdaniem można wyróżnić dwie grupy uczniów dobrych z matematyki. Pierwszą z nich tworzą uczniowie którzy mają umysł ścisły bardziej rozwinięty od rówieśników a co z tym idzie nie muszą poświęcać aż tak dużo czasu na przyswojenie pewnych wiadomości , oraz drugą do której można zaliczyć tych którzy ciężką i systematyczną pracą wyrobili w sobie „matematyka”. Tu właśnie jest problem, ponieważ te ścisłe umysły nie muszą być dobrymi humanistami ponieważ często są oni leniami którym nie chce się sięgnąć po książkę , drudzy zaś którzy są dobrzy z matematyki dzięki ciężkiej pracy są zapewne też dobrzy z polskiego ponieważ są systematyczni i przykładają się do każdego przedmiotu. Tak więc nie zawsze dobry matematyk jest dobrym humanistą, bo nie zależy to od „ścisłości” umysłu lecz od systematyczniej pracy :) Nie wiem czy wszystko jest do końca jasne bo troche zamieszałem, ale mam nadzieję że umysły ścisłe będą wiedziały o co mi chodzi :P
    Uczeń III c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Einstein nie byłby "wielki", gdyby nie miał ogólnej wiedzy o świecie i człowieku i nie przeczytałby "miliona dwustu" książek. Właśnie Chodzi o to, aby wyrobić sobie pewną sprawność rozumienia, kojarzenia itd. A to dać może czytelnictwo właśnie. Każdy wieli uczony z dziedziny ścisłych nauk przeczytał kilka bibliotek NA SERIO.

      Usuń
  7. Ja niestety nie lubie czytać ksiażek i w żaden sposób nie moge sie do tego zmusic, podzielam twoje zdanie że jest to bardzo potrzebne lecz nie zawsze jest to wystarczajaca motywacja.
    Pozdrawiam, Delta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukasz motywacji, Delto? Wystarczającą motywacją powinna być dla Ciebie chęć nauczenia się poprawnego wyrażania myśli. W tej chwili jest z tym źle!

      Usuń
  8. Osobiście uważam, że nakłanianie licealistów do czytania (a szczególnie maturzystów) to ciut za późno. Oczywiście jeszcze nic straconego dla rozwoju osobistego, ale lektury wnoszą do naszego życia esencjalną wiedzę o historii naszego kraju, ewolucji następujących po sobie pokoleń poetów i rozwoju ich twórczości oraz jakże ważną dla nas mądrość życiową.
    Jeśli mówimy o czynnikach zachęcających uczniów do czytania to jednym z nich jest niewątpliwie ogłada, którą zyskujemy i znajomość wielorakich motywów, postaci i wydarzeń przewijających się przez szkolną literaturę.
    Ludzi leniwych tak jak ja do czytania powinien wystarczająco zachęcić niezaprzeczalny spokój podczas omawiania lektur na lekcjach języka polskiego.
    ɐʇlǝp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałbym zwrócić uwagę, że sam wpis nie nawołuje do czytania lektur szczególnie przez maturzystów. Lektury powinno się czytać od pierwszej klasy, a nie "szczególnie" od tej ostatniej (;

      Usuń
  9. Hm... dla mnie dyskusyjny wydaje się fakt, że czytelników dzieli się na humanistów i niehumanistów. Albo ktoś czyta, albo nie. Istotniejsze wydaje się to, że Rafael konkretnie wskazał wartości, jakie daje czytanie i to akurat nie dotyczy tylko lektur szkolnych, których wybór (wg mnie) jest tragiczny i powinien zostać zaktualizowany oraz dostosowany do możliwości percepcyjnych licealisty - cyfrowego jednak tubylcy. Wiecie czym jest współczynnik mglistości Gunninga? To algorytm sprawdzania trudności odbioru tekstu, wg którego, np. "Dziady" cz. III nie powinny być powierzone samodzielnej lekturze ucznia z uwagi na wysoki czynnik trudności w odbiorze!!! Rzecz ma się podobnie w odniesieniu do większości obowiązkowych lektur szkolnych. Właśnie owa trudność w odbiorze lit. pięknej stanowiącej przymus w szkole jest jednym z podstawowych przyczyn ZABICIA przez szkołę czytelnictwa lektur wśród dzieci i młodzieży (Zob.: Anna Janus-Sitarz, Przyjemność i odpowiedzialność w lekturze, Kraków 2009; Zofia Zasacka, Nastoletni czytelnicy, Warszawa 2008). Optymizmem jednak napawa apel Rafaela, aby jednak czytać lektury mimo wszystko :). Wszak wg Zasackiej, to właśnie wzajemne polecanie książek przez młodzież jest czynnikiem najlepiej motywującym do czytania. Rafaelu, ciekawa jestem, co byś szczególnie z tych lektur polecił?
    GOŚĆ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam nigdy o współczynniku, o którym napisałeś/aś, ale już przeczytałam o nim co nieco. Wydaje mi się jednak, że nie jest on wiarygodnym narzędziem, jeśli chodzi o sprawdzanie trudności odbioru lektur. "Pana Tadeusza", wg mnie, czyta się bardzo "ciężko", a jednak wg współczynnika mglistości Gunninga tekst ten nie jest zbyt trudny w odbiorze. :)

      Usuń
    2. Droga Doris. "Pana Tadeusza" czyta się bardzo łatwo i przyjemnie. To samograj niemal. Trzeba się tylko wczuć w poemat i trochę skupić. Trudniejsze są "Dziady" cz. IV.

      Usuń
    3. Mnie akurat przez "Pana Tadeusza" trudniej było przebrnąć niż przez "Dziady". Jak dla mnie "Dziady" to dość przyjemna lektura, nawet ich IV część. :)

      Usuń
    4. Doris, polecam zastosowanie tego współczynnika do obliczenia trudności niektórych obowiązkowych lektur. Wg moich wyliczeń "Pan Tadeusz" ma 7,8. Zatem tekst ten zalicza się jako umiarkowanie trudny. Dziady - 10,7 Oczywiście, to odnosi się tylko do poziomu tekstu, a nie do czytelnika. Są przecież uczniowie, dla których teksty te są do przyjęcia, jednak najnowsze wyniki badań czytelnictwa obowiązkowych lektur szkolnych i poziomu ich rozumienia, organizowane przez IBE (są w trakcie opracowywania) są miażdżące! Wniosek z tego: albo większość lektur jest za trudnych, albo młodzież jest głupia. Wg mnie - to pierwsze. Dzisiejsza młodzież nie jest głupia, ale wymaga innego od tradycyjnego nauczania, innych tekstów (ale to problem raczej polityczny póki co), innego podejścia. Może warto wsłuchać się w głos 16-19 letniej młodzieży i w oparciu o ich argumentację i choć trochę "oswoić" "koszmarki lekturowe" :) GOŚĆ

      Usuń
  10. Cytat własnego autorstwa-to jest coś.;) Gratulacje.^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny post.;) Kto by pomyślał, że matematyk może napisać tak interesujący post.^^ Brawo.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat matematykiem jestem kiepskim hehehe ;P

      Usuń
    2. Rafael - za to precyzyjnie wyrażasz myśli :)

      Usuń
  12. Ja bym pomyślał, że matematycy są zdolni i mogliby być niezłymi humanistami, gdyby im się chciało chcieć. Najgorszy jest "tumiwisizm", który czyni człowieka miernym ze wszystkich przedmiotów.
    Po raz kolejny denerwuje mnie, że pojawia się tylu Anonimów, tak jakby nie można było wymyślić jakiegoś nicku. Więcej inwencji, koledzy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgadzam sie sie z Tobą! Jednak uważam, że przeczytanie takich książek jak "Lalka" Prusa, czy "Pan Tadeusz" to nasz narodowy obowiązek. Są takie lektury, które wszyscy Polacy powinni znać niemal na pamięć. Przecież opowiadają historię kraju. Pozdrwiam Rafael :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Rafaelu - brawo za post! Moim zdaniem, czytanie książek (tudzież lektur) wcale nie jest takie straszne a to, czy jakąś przeczytamy czy nie - leży tylko w kwestii szczerych chęci. Tak naprawdę brak czasu jest czynnikiem z którym da się wygrać jeśli tylko dobrze rozplanujemy sobie dzień. Tłumaczenie się chociażby długim pobytem poza domem też nie jest do końca przekonywujące - skoro można znaleźć czas na kursy maturalne, to można go też znaleźć na książkę :)
    P.S. W zbiorach "Pana Kiełbasy" nie ma zadań z trzema gwiazdkami - najwyżej z jedną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj każdy musi postawić sobie pytanie - co jest dla mnie najważniejsze. Każdy ma inny system wartości. Z mojego punktu widzenia bardziej liczy się dla mnie matura z matematyki niż matura z języka polskiego. Rozpatruję to w kategoriach maturalnych z uwagi na sytuację w jakiej się znajduję. Co do zbioru Pana Kiełbasy, to jestem świadomy ilości gwiazdek przy zadaniach. Chciałem jedynie podkreślić trudność tych zadań (także z mojej perspektywy).

      Usuń
  15. Dobrze jest czasem zobaczyć, jakie uczucia do przedmiotów żywią uczniowie ( poza powszechnym "uwielbianiem" matematyki ). :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczucia zazwyczaj są jedne i te same. Najczęściej odnoszą się do praktycznie wszystkich przedmiotów hehe

      Usuń
  16. Czytanie jest istotnym elementem w życiu człowieka. Dzięki la lecture (z j.francuskiego - czytanie) kształtujemy swoje myśli, poglądy, wyobraźnię. Mimo że utożsamianie się z bohaterem, "wtapianie się w tło" przedstawionego świata jest najprzyjemniejszą z czynności podczas czytania, zrozumienie tego, co się czyta, jest najistotniejsze. Czytając cokolwiek (nawet ulotkę Apapu), trzeba analizować przeczytane słowa, próbować przełożyć je na prostszy język... Renesansowi humaniści musieli być ludźmi wykształconymi, "wszechwiedzącymi", zaś współcześnie zmieniło się to nieco. Nie trzeba odwoływać się AD FONTES (do źródeł) sztuki antycznej, czy znać język hebrajski, grekę i łacinę (język elit), jednak też nie wystarczy przeczytać wszystkie powieści Sienkiewicza, by zostać humanistą...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem w klasie matematyczno-fizycznej i uważam, że znajomość literatury jest bardzo przydatna. Mamy wtedy szeroko rozwiniętą wyobraźnię i znajomość języka. Jest to nie tylko przydatne na maturze, ale w życiu codziennym. Po samej rozmowie można zweryfikować, czy dana osoba jest oczytana, czy też nie. Pokazuje to również stopień, w jakim jesteśmy rozwinięci, bo przecież nie chcemy cofnąć się do ery "jaskini" i posługiwać się prostymi, często niezrozumiałymi skrótami myślowymi. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mimo tego, że bardzo lubię czytać książki, niektóre lektury szkolne są dla mnie mordęgą: są moim zdaniem nieinteresujące, pisane ciężkim i nie zrozumiałym językiem, lub pisane w sposób który mi po prostu nie odpowiada. Staram się czytać jak najwięcej, ponieważ człowiek, który unika czytania na prawdę wiele traci, jednak czytanie na siłę czegoś też nie jest najlepszym sposobem spędzenia czasu, chociaż z drugiej strony warto się czasem przełamać i zrobić coś, co wydaje nam się niesamowicie trudnym wyzwaniem.

    OdpowiedzUsuń
  19. Twój wpis zmobilizował mnie do zagłębiania się w szkolnych lekturach oraz ukazał, że aby być dobrym matematykiem należy mieć także zdolności polonistyczne, bo jest to bardzo ważne jeśli chcemy jak najlepiej zdać maturę.

    OdpowiedzUsuń