12 października 2013

Przeczytane, przemyślane, skomentowane

           
          Jedz, pij i popuszczaj pasa
Jedzą, piją, lulki palą.
Tańce, hulanki, swawola.
      ( Adam Mickiewicz)

Przynieś mi szklankę mleka – będę biesiadował  -  powiedział  ponoć  Epikur, miłośnik przyjemności życia. Na pewno tej myśli wielkiego filozofa nie znała polska szlachta ani magnateria. Menu późnego renesansu i baroku nie było ani dietetyczne, ani zdrowe. Dzień zaczynano pożywnym  śniadaniem – piwną polewką z pieczywem. Obiad składał się z 2-3 dań u mniej zamożnych, a u bogatych z 5-6. Wszystko było obficie podlane piwem, miodem lub winem węgierskim. Na zakończenie obiadu podawano wety, czyli deser. Potem był podwieczorek, a następnie kolacja składająca się z zup, kilku rodzajów mięs, czasem bigosu oraz ciast.

Nic dziwnego więc, że ideałem były pulchne i obfite kształty zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Tusza była oznaką dobrego pochodzenia i zamożności. Pozostało nawet powiedzenie: Jedz, pij i popuszczaj pasa. Uczty magnackie były bardzo wystawne. Stół musiał być przykryty kosztownym obrusem. Wyjątkowi goście spożywali posiłek na złotej lub srebrnej zastawie. Sztuką było odpowiednie  usadzenie gości. Trzeba było wziąć pod uwagę tytuł, piastowany urząd, pokrewieństwo, a nawet kwestie honorowe – ludzie nielubiący się nie mogli siedzieć obok siebie. Uczta na dworach magnackich zaczynała się o czwartej lub piątej po południu i nieraz trwała całą noc. Gospodarze zapewniali więc gościom – oprócz jedzenia – inne rozrywki. Była muzyka, której słuchano lub przy której tańczono. Angażowano też kuglarzy, tancerzy,  a nawet trupy teatralne. Jednym z największych opojów był  krajczy  koronny    Adam    Małachowski,  który organizował uczty, podczas których kazał gościom pić do dna z kielicha o pojemności około 1,8 litra! Stwierdzono wypadki śmiertelne. Powyżej obraz Uczta u Radziwiłłów Aleksandra Orłowskiego (1777 - 1832).

Inną  rozrywką były historyjki, anegdoty i plotki opowiadane przez specjalnie zapraszanych gawędziarzy. Ci, którzy czytali Trylogię, pamiętają Zagłobę, niezrównanego gawędziarza. Oczywiście, bohater gościł  też w Zamościu u Jana Sobiepana Zamoyskiego, który go bardzo polubił.
Co dzień tedy przy stole wszyscy słuchali, a pan Zagłoba prawił o dawniejszych i nowszych czasach (…), o tym, jako pana Sapiehę na ludzi wyprowadził.
- Radziłem mu – mówił – iżby siemię konopne w kieszeni nosił i po trochu spożywał. Tak ci się do tego przyzwyczaił, że teraz to ziarno wyjmie, wrzuci do gęby, rozgryzie, miazgę je, a łuskwinę wyplunie. W nocy, jak się obudzi, także to czyni. Od tej pory tak mu się dowcip zaostrzył, że i najbliżsi go nie poznają.
- Jakże to? – pytał starosta kałuski.
- Bo w konopiach  oleum się znajduje, przez co i w głowie jedzącemu go przybywa.
- Bodajże waszą mość! – rzekł jeden pułkowników  -  Toż w brzuchu oleju przybywa, nie w głowie.

Były pokazy pirotechniczne, salwy armatnie, odgłosy trąb  i bębnów. I obowiązkowo uroczyste toasty, a także powitania znakomitych gości. Oto przykład z Potopu:
(…) pan marszałek (Jerzy Lubomirski) wzniósł puchar i krzyknął, ile mu głosu w piersiach starczyło:
- Vivat Joannes Casimirus rex!
- Vivat! vivat! vivat!
W tej chwili huknęły działa, aż ściany zamkowe się zatrzęsły.
Wychyliwszy swój kielich, krzyknął tak, że nawet wśród powszechnego rozgardiaszu było go słychać;
- Ego ultimus!...
To rzekłszy palnął się owym bez ceny kielichem w głowę, aż kryształ rozprysnął się w setne okruchy, które z dźwiękiem upadły na podłogę, a skronie magnata krwią się oblały.
Mogły być spacery po ogrodzie, przejażdżki łodziami po stawie z towarzyszeniem muzyki. Najzamożniejsi zapraszali pisarzy, poetów, uczonych,którzy uświetniali imprezę i wzmacniali prestiż gospodarzy. Specyficznym rodzajem uczty były tzw. częstowania sejmikowe, które służyły do zjednywania sobie stronników. Magnat kazał podawać dużą ilość mięsa, przyrządzonego w pospolity sposób, a do tego trunki.  Kto pamięta, jak Stolnik Horeszko gościł Jacka Soplicę? Oczywiście, to był już późniejszy okres, ale nawyki sarmackie te same.Uczty były bardzo kosztowne, niektórzy magnaci wydawali nawet kilkanaście tysięcy złotych polskich. Jednak widocznie korzyści przewyższały te wydatki. Albo po prostu były przejawem rozrzutności,  a z czasem – życia nad stan. Huczne przyjęcia były  manifestacją zbytku  i zamożności, a dzięki temu magnaci imponowali, głównie biedniejszej szlachcie,  wykorzystując ją do własnych celów.

Takie to były zabawy (…) w one lata -  można powiedzieć słowami wieszcza Mickiewicza. I ja się pobawiłam w szukanie dodatkowych informacji o naszych przodkach, czując niedosyt  po szkolnej dawce wiedzy staropolskiej.

Humanistka

Grafika:
https://www.pinakoteka.zascianek.pl/Orlowski/Images/Uczta_u_Radziwillow.jpg
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b2/Jerzy_Sebastian_Lubomirski.PNG/240px-Jerzy_Sebastian_Lubomirski.PNG

128 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy post. Zawsze interesowały mnie takie ciekawostki z przeszłości. Dziękuję Ci za wyszukanie dodatkowych informacji i poszerzenie mojej wiedzy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Post nawiązujący do wczorajszej wycieczki, która była świetna. Post doskonale uzupełnia zdobytą wiedzę wczoraj.;) Mam nadzieję, że będzie okazja, aby odwiedzić ponownie Teatr Żydowski? Już nie mogę się doczekać.^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Blog, post, cały pomysł DLA MNIE BOMBA!! Cieszę się, że moje byłe Liceum tak się rozwija :) Jeśli chodzi o Teatr to fakt było magicznie, ale w takim gronie nie mogło być inaczej. Fajnie jest przypomnieć sobie stare czasy, uwierzcie mi po latach jest co i kogo wspominać :) Pozdrawiam wszystkich, którzy byli uczestnikami wycieczki do teatru i życzę sukcesów nie tylko tych blogowych :) <3

      Usuń
    2. Cały czas czekamy na "Skrzypka na dachu", czyli będzie okazja :)

      Usuń
    3. My również pozdrawiamy Cię absolwentko.;)

      Usuń
    4. Do Absolwentki. Dziękuję Ci D. za ciepłe słowa. W imieniu własnym, blogerów i uczestników wycieczki. Miło nam było spotkać się z tak uroczą i wspaniałą osobą., która znalazła chwilę czasu w natłoku studenckich zajęć. Pozdrawiam i zachęcam do lektury naszego blogu. Pa, pa.

      Usuń
  3. Szlachta się bawi!
    A może napisałaś by o chłopach? co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale wymyśliłeś...
      U chłopów było zapewne zupełnie odwrotnie.

      Usuń
  4. Mecenas poprawnej polszczyzny13 października 2013 00:53

    ( jak już to napisałabyś lub byłabyś napisała :) )

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze jest czasem spojrzeć na polską szlachtę z innej perspektywy, nie tylko przez pryzmat jej wad i zalet.

    OdpowiedzUsuń
  6. W całej Trylogii Sienkiewicza,bądź w ich ekranizacjach reżyserowanych przez Hoffmana, są liczne obrazy stołowania się różnych klas społecznych XVII wieku-od magnaterii i "elit Rzeczypospolitej" po zwyczajne chłopstwo.Chociażby dlatego warto obejrzyć te ekranizacje(nie mówię już o czytaniu bo w dzisiejszych czasach mało kto by się na to "porwał")-aby zobaczyć realia społeczeństwa tamtej epoki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mateusz. Co to znaczy, "w dzisiejszych czasach"? Czasy są takie jak zawsze. Zawsze była część społeczeństwa "chora na rękę i oczy", to znaczy nieumiejąca czytać ani pisać. Dziś jest tak samo! To, że ktoś zna litery, jeszcze nie znaczy, że umie czytać i ma taką potrzebę.
      Należy się pogodzić z faktem, że znaczna część naszego społeczeństwa to wtórni analfabeci. Na szczęście (dla nich) oni o tym nie chcą wiedzieć i są szczęśliwi. Jak każdy głupiec. A przeczytanie "Trylogii" to naprawdę żaden wyczyn, a przyjemności i radości wiele. Ale o tym wiedzą ci, którzy lubią książki. Pozostali mają seriale.

      Usuń
  7. Miłośnik trunków13 października 2013 14:08

    - Bodajże waszą mość! - rzekł jeden z pułkowników. - Toż w brzuchu oleju przybywa, nie w głowie. - Est modus in rebus! - rzecze na to Zagłoba - trzeba co najwięcej wina pić: oleum, jako lżejsze, zawsze będzie na wierzchu, wino zaś, które i bez tego idzie do głowy, poniesie ze sobą każdą cnotliwą substancję [...] - A słonecznikowe ziarna nie mogą konopnych zastąpić? - Mogą - odrzekł Zagłoba - jeno ponieważ olej ze słoneczników jest cięższy, przeto trzeba wino mocniejsze pić od tego, które teraz oto pijemy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ciekawy temat! Po przeczytaniu uważam, że szlachta miała naprawdę miłe i dosyć zabawowe życie. Na pewno żyli w większej swobodzie niż teraz. Miło, że post nawiązuje do naszej wycieczki z piątku i pobytu w Wilanowie. Brawo Humanistko.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wycieczka była cudowna tak jak ten post.;) Ja chcę jeszcze raz do teatru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż zachciało mi się na nią jechać. Szkoda, że dopiero teraz. Mam jednak nadzieję, że będzie jeszcze okazja, by pojechać do Teatru Żydowskiego. :)

      Usuń
  10. Bardzo ciekawy post! Chciałabym dodać,iż teraz także powinny być tolerowane większe kształty,a nie tylko kościste osoby,które wyglądają jak wieszak :) Wycieczka była wspaniała! Zachęcam Panią profesor do częstszych wypadów za miasto,szczególnie do Warszawy:) Bardzo podobał mi się teatr Żydowski ! Chętnie zawitam w nim ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od ujrzenia portretów Marysieńki i Jana III Sobieskiego w Pałacu w Wilanowie, a także usłyszenia o nich kilku informacji, zaczęło mnie interesować życie polskiej siedemnastowiecznej ludności. Nie czytałam jeszcze Potopu, a ów post zachęcił mnie do jego przeczytania. Może wtedy szczegółowiej poznam zwyczaje szlacheckie, królewskie, może nawet i chłopskie. Kto wie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam Cię do przeczytania "Potopu", bo ja przeczytałam tę książkę jednym tchem, zarywając noc, żeby się dowiedzieć, co dalej. Nie wiem, skąd się biorą opowieści o różnych lekturach, jak ktoś ma chęci, to na pewno nie zniechęcą go uwagi tych, co rzekomo ;) przeczytali. Daj znać na blogu, czy Ci się spodobało.

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy post :) ,,Fajnie'',że tekst nie zawiera tylko ,,suchych'' wiadomości ale także interesujące ciekawostki, które ubogacają cały post :)
    Oby takich postów było więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  13. #tanczacazgwiazdami21 lutego 2015 01:32

    Znalazłam kilka ciekawych informacji, które opisują dawne uczty magnackie.
    Do stołu siadano w nakryciach głowy, które zdejmowano tylko jeśli uczyniła to również osoba starsza i szanowana. Obowiązkiem gospodarza była „prynuka”czyli zapraszanie i namawianie gości do częstowania się jedzeniem i napojem, często przybierające formę natarczywą, czy nawet, w skrajnych przypadkach, formę przymusu. Podczas świetniejszych uczt oraz w domach
    magnackich dbano by potrawy nie tylko były
    smaczne, ale również zachwycały gości swoim wyglądem. Z tego powodu zdobiono je, ustawiano w piramidy, formowano w najróżniejsze kształty,przystrajano piórami lub sierścią, by lepiej imitować żywe zwierze, czy wreszcie pozłacano i posrebrzano. Jednym z ulubionych sposobów przystrajania dań było maskowanie potrawy tak by biesiadnicy aż do chwili jej skosztowania nie mogli się domyśleć co dokładnie podano.

    OdpowiedzUsuń
  14. Znalazłam bardzo ciekaw zwyczaje dotyczące kuchni sarmackiej :
    -na stołach królowały dania mięsne,
    -szlachcice polscy znani byli z umiejętności takich jak robienie wina, nalewek oraz miodów pitnych, a także ważenia piwa, niestety "kultura picia" była na bardzo niskim poziomie,dlatego rozpowszechniło się pijaństwo,
    -w tym okresie w kuchni polskiej szlachty królowały orientalne przyprawy t.j szafran oraz pieprz,
    -najpopularniejszymi daniami, które gotowano były żurek, pieczona kaczka, barszcz czerwony, a także rosół, pierogi i ryby,
    -szlachta XVI i XVII wieczna była głęboko wierząca i praktykująca ,przestrzegała nakazów kościelnych, postów i okresów świątecznych w czasie postów nie jadali dań mięsnych, które zastępowane było rybami, popularność zyskały także śledzie,
    -wpływy Europejskie nakazywały, aby odchodzić od tłustych dań i przyrządzania gęstych sosów, jednak te zwyczaje były niechętnie przyjmowane,
    -ainteresowaniem cieszyły się nowe produkty t.j. włoszczyzna oraz ziemniaki, które stały się podstawowym produktem w naszych domach dopiero w XVI wieku.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe jest dowiadywanie się informacji o życiu codziennym naszych przodków. Istnieje pewne podobieństwo między współczesnością, a tamtymi czasami lecz nie jest ono zdumiewająco duże.
    Słynna polska gościnność wywodzi się z epoki baroku i jest nierozerwalnie związana z obżarstwem. Kiedy do szlachcica zajeżdżali goście – a zajeżdżali razem z rodziną, służbą, psami i końmi – należało wystawić ucztę, która ciągnęła się nawet tygodniami. Powiedzenie „czym chata bogata” traktowane było dosłownie, w związku z czym na stole pojawić musiały się najlepsze potrawy i zasoby z winnic.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kultura staropolskiej szlachty jest bardzo ciekawa. Dawne uczty zdecydowanie różnią się od dzisiejszych przyjęć. Różnicy nie widać jedynie w ilości jedzenia, ale i w rozrywkach, które panowały na takich biesiadach. To właśnie z okresu baroku wywodzi się słynna polska gościnność. Na stołach dominowały potrawy mięsne, np. dziczyzna, kiełbasy, pieczone ptactwo. Mięso było podawane na półmiskach, które były tak duże, że często na salę musiały wnosić je dwie osoby. Chętnie jedzoną zupą był tłusty rosół, a ulubionym deserami były torty, również tłuste, gdyż dodawano do nich olbrzymie ilości masła. Torty często były dekorowane, w taki sposób, żeby przedstawiały różne sceny z życia szlachty, bądź sceny walki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szlachta, która żyła w tamtym okresie baroku, na pewno musiała uwielbiać swoje życie., jednak teraz patrząc na ich zachowania, skłonność do pijaństwa, awantur i obżarstwa wywołuje pewien niesmak. Ciekawe jest jednak to jak wyglądało życie naszych przodków. Sarmaci przy hucznej muzyce, tańczyli mazurka, obereczka czy poloneza, skłonni do awantur, podczas których gdy brakowało im argumentów wyciągali szable. Rola kobiety sprowadzała się do bycia matką i gospodynią. Ślub w czasach Sarmatów brany był w wieku: kobiety 20 do 25 lat oraz mężczyźni 25 do 29 lat. O małżeństwie decydował majątek, a małżonkowie często nie znali się przed ślubem i nie darzyli uczuciem. Małżeństwo było określane jako głęboka i wieka przyjaźń. Sarmaci wykazywali się nietolerancją i poczuciem wyższości do innych narodów. W konwersacjach posługiwano się swobodnie łaciną. W tamtych czasach na świat przychodziło bardzo dużo dzieci, wiele z nich umierało z powodu chorób, których nie umiano leczyć oraz z braku higieny, często dzieci te nie dożywały do pełnoletniości. Dziewczyny i chłopcy wychowywani byli oddzielnie, do 6 roku życia odbywało się to w towarzystwie kobiet, później chłopcy uczeni byli przez mężczyzn. W kolejnym etapie wysyłano ich do nauki w szkołach przyklasztornych i posyłano ich na studia. Dziewczynki uczono czytać i pisać, oraz przyuczano do zajęć gospodarskich.

    OdpowiedzUsuń
  18. Widziałem że Polska była bardzo bogata przed rozbiorami, ale dopiero ten artykuł zbliżył mnie do tego tematu... Rozpych i rozrzutność nie były obce naszym przodkom. Szkoda tylko, że nie wiele pozostało z tego okresu po wojnie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Post jak zwykle bardzo mnie zaciekawił oraz poszerzył moją wiedzę na temat polskiej szlachty. Czytając na ten temat znalazłam informacje, że ślub brano w wieku 20-25 lat (kobiety) i 25-29 lat (mężczyźni). Małżeństwo określano jako głęboką przyjaźń, choć małżonkowie często nie znali się przed zawarciem związku małżeńskiego, gdyż decydujący był majątek, nie wzajemne uczucie. Mężczyźni często podróżowali a kobiety spełniały się w domu jako gospodynie i matki.

    OdpowiedzUsuń
  20. Po przeczytaniu postu sama nie wiem , co mam myśleć o swoich rodakach, którzy żyli w tamtych czasach. Z jednej strony cieszy, że byliśmy tacy zamożni, ale z drugiej strony...tylko szlachta, czyli niewielki odsetek społeczeństwa, mogła sobie pozwolić na takie życie. Pozostała część pracowała ciężko, dzień w dzień na ich wystawne przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przysłowia narodowe są bardzo ważnym elementem naszej kultury. W dużej mierze stanowią pozostałość po barwnej kulturze sarmackiej, która jak żadna inna charakteryzowała się bujnym życiem towarzyskim, skłonnością do stereotypowego patrzenia na człowieka oraz wydawania pochopnych sądów. Chciałabym podzielić się z Wami porzekadłami pochodzącymi z baroku, które znalazłam w Internecie:

    „Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”.
    „Szlachcic bez tytułu jak pies bez ogona”.
    „Poznać pana po cholewkach”.
    „Zastaw się a postaw się”.
    „Bić się dobrze w wielkiej kupie, a jeść w małej”.
    „W małej kompanii pij, w dużej się bij”.
    „Bij się choćby z diabłem, aby w dobrej sprawie”.
    „Dzielnie bił, tęgo pił, ale Boga kochał”.
    „Kto dobrze kocha, ten tęgo bije”.
    „Bitwa nie pokój, śmierć nie życie”.
    „ Jaką bronią wojujesz, od takiej zginiesz”.
    „Broń pewna, żona gładka - rozkosz doczesna”.
    „Hetmanem wojsko stoi”.
    „Honor jak papier, gdy raz się splami, to już go nie wyczyścisz”.
    „Honor nie szpeci godnego ani godny honoru”.
    „W kompanii i tchórz bywa śmiały”.
    „Choć bez kontusza, ale dzielna dusza”.
    „Kruszyć kopie”.
    „Męstwo hartuje się ranami”.
    „Prawdziwe męstwo zna niebezpieczeństwo”.
    „Kto mieczem wojuje, od niego zginie”.
    „Szpetna rzecz, gdy kto ze srebrnej pochwy ołowianego miecza dobywa”.
    „Od piwa głowa się kiwa”.
    „Piwo bez chmielu, masło bez soli, koń bez ogona, kobieta bez cnoty - jednakową mają wartość”
    „Gdy rusznica z nagła huknie, nieraz dusza w ciele stuknie”.
    „Musi to na Rusi, w Polsce jak kto chce”.
    „Jaki rycerz, taka szabla”.
    „Nie każdy to jest rycerz co pod zbroją albo pancerzem się kryje”.
    „Ani do pióra, ani do szabli”.
    „Gdy ręka nie szermuje, szabla sama nie bije”.
    „Siecz, synku, siecz, siecz, kiedy szabla ostra”.
    „Szabla szablę budzi”.
    „Szlachcic bez procesu jak ryba bez wody”.
    „Szlachcic herbu sarnia łapka”.
    „Kto nie szuka wieczerzy, tego wieczerza nie szuka”.
    „Lepszy wojak niż żebrak”.
    „Co wojna to nie jarmark”.
    „W czasie wojny prawa milczą”.
    „Hańba zacząć wojnę przy rycerskim pasie, a kończyć przy prostym powrozie”.
    „Kij na chłopy, żelazo na szlachtę”.
    „Kleryk to wróbel na szlachecką pszenicę”.
    „Ma szlachcic zasłonę, kiedy widzi, że przedniejsi grzeszą”.
    „Nie trzeba ci, szlachcicu, posagu szukać na księżycu”.
    „Niechaj szlachcic nie bierze żony od szynkwasu”.
    „Pierze na pawie, szlachcic w złej sławie”.
    „Przyszedł Klemens w kożuszynie, Klemensowa w płachcie; posiedzieli rok na karczmie, równają się szlachcie”.
    „Panowie szlachta w chodaczkowych butach”.
    „Chmiel po tyczkach, a szlachcic po chłopach pnie się do góry”.
    „Kogo szlachta pokocha, tego zje”.
    „Polski szlachcic więcej znaczy niż zamorski książę”.
    „Szlachcic szlachcicowi rękawa nie urwie”.
    „Szlachcic w ferworze stu wrogów zmoże”.
    „Szlachectwo zobowiązuje”.
    „Ugościć szlachcica to nie żarty”.
    „Jeśli sam człowiek niewiele wart, to i szlachectwo mu nie pomoże”.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawym obyczajem szlacheckim było obchodzenie ceremonii pogrzebowych. Po śmierci znanych osób, wystawiano ich zwłoki, ubrane bardzo odświętnie, na katafalku na widok publiczny. Celem było pożegnanie się z czcigodnym zmarłym. Czasami pogrzeb odwlekany był całymi miesiącami, a ciało specjalnie balsamowane. Same uroczystości pogrzebowe trwały nawet od dwóch do czterech dni. Podczas obrzędów ciekawa była postać archimimiusa, który odgrywał zmarłego wjeżdżając konno do kościoła i symbolicznie spadając z siodła przy katafalku.

    OdpowiedzUsuń
  23. Cała kultura sarmacka oparta była na bogactwie i uwielbieniu przepychu, co właśnie świetnie odwzorowywały ich stroje i dodatki. Ubranie sarmackiego szlachcica było jego wizytówką. Strój świadczył o majętności i pochodzeniu danego szlachcica. Najbogatsi ubierali się w odcienie karmazynu i szkarłatu.
    Mężczyzna nosił kaftan, który ściągany był rzemieniem albo pasem, skórzane spodnie oraz buty z miękkiej skóry z krótką cholewką. Nakryciem głowy była spiczasta czapka zwana baszłykiem. Na przodzie czapki mocowano za pomocą ozdobnej broszy pióro. Żupan to długi kolorowy płaszcz zapinany na guziki na całej jego długości. Bogatsi szlachcice nosili żupany w kolorze czerwonym, chłopi i biedniejsza szlachta szare żupany płócienne, z niefarbowanej wełny, a Żydzi czarne. Do cienkiego miękkiego pasa, którym przewiązywało się żupan przypięta była szabla o nazwie karabela. Na żupan zakładany był kontusz, który był rodzajem płaszcza. Charakteryzował się tym, że miał szerokie i rozcinane rękawy. Zimą zakładano delię, czyli zazwyczaj wełniany płaszcz wykończony futrem, albo kożuchy.
    Kobiety sarmackie też miały swoją modę. Nosiły one długie suknie szyte ze szlachetnych materiałów. Na wierzch Panie nakładały chałat, a na nogach miały szarawary. Dziewczęta i niezamężne młode kobiety nosiły jasne kolory, mogły chodzić z odkrytą lub opasaną wiankiem głową. Starsze Panie zakładały szaty w kolorze czarnym oraz nosiły czapki na głowie. Nieodłącznym elementem ubrania kobiecego był medalik albo krzyżyk. Bogatsze damy nosiły biżuterię.
    Strój sarmacki świadczył też o popieraniu przez noszącego „polskości” i był manifestem patriotyzmu. Jeśli ktoś ubierał się w owych czasach na podobieństwo Europejczyków, uważany był za zdrajcę i spiskowca.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo przydatny post i komentarze. Z tego postu dowiedziałam się jak szlachta dawniej żyła.. Najbardziej zaciekawiło mnie w jakim wieku były zawierane małżeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo zaciekawił mnie temat kultury sarmackiej. Poszukałam trochę o zwyczajach biesiadnych i oto kilka z nich:
    Rodzinne czytanie. W szlacheckich dworach zwyczajem było przed wieczerzą obmywanie rąk. Do każdego z gości podchodzili wtedy słudzy i podstawiali miednicę z woda, a potem ręcznik do wytarcia.
    W niektórych domach każdy gość przyprowadzał ze sobą na ucztę co najmniej jednego sługę, który stał za jego krzesłem i obsługiwał go. Tam gdzie goście nie mieli swych sług, przysługiwał im sługa gospodarza.
    Do stołu zasiadano zazwyczaj z nakrytą głową, a odkrywano ją wówczas gdy nakrycie zdjął gospodarz domu, dostojny gość lub ten kto jako pierwszy wznosił toast.Wówczas wszyscy zdejmowali czapki do toastu. Jeden z rymopisów mówi:
    "Gospodarz u stołu takie prawo daje:
    Kto pije, czapki rusza, a pijąc powstaje".
    "Pełny" czyli toast, jako pierwszy wznosił gospodarz lub szanowany gość. Wznoszony był mniej więcej w połowie uczty, gdy zjedzony był już pierwszy posiłek. Puchar pierwszego toastu przechodził z rąk do rąk i pił z niego każdy, a gdy brakowało w nim napitku dolewany był do momentu, aż każdy biesiadnik wypił, a kielich wrócił do wznoszącego. Następne toasty sypały się jak z rękawa. Był też zwyczaj, że każdy toast wznosił gospodarz z innego kielicha, mając przed sobą całą ich kolekcję.
    Toast często wraz z gospodarzem wznosiła gospodyni, która jednak nie piła z kielicha, ale dotknąwszy go jedynie ustami podawała gościowi, którego chciała uraczyć. Tak samo też robiła gdy wznoszono kielich na jej cześć.
    Niektórzy goście w zwyczaju mieli tłuczenie kielicha za siebie, lub o swoją głowę, na znak, że już nikt nie godzien pić z niego w przyszłości. Zwyczaj tłuczenia kielicha z którego piła szanowana lub kochana osoba utrzymał się jeszcze długo do połowy XVIII w.
    W ciągu bankietu przed wzniesieniem toastu, nie pito wina ale piwo w wielkich szklanicach, do którego wrzucano grzanki z chleba maczane w oliwie.
    Był też zwyczaj obdarowywania gości prezentami, wystarczyło, że gościowi podobał się jakiś mebel, broń czy nawet koń - otrzymywał je natychmiast w darze, a pochwałę traktowano jako przymówkę o prezent.
    Kobiety podczas wielkich bankietów zasiadały przy osobnym, albo rzędem obok siebie przy wspólnym stole. W huczniejszych bankietach kobiety nie brały udziału, ale wtedy zapewne brakowało biesiadnikom ich towarzystwa, ponieważ jak pisze Kochanowski:
    "Sól, wino, dobra wola, bankietów omasta,
    Przydaj czwartą, pozwolę, niechaj będzie niewiasta."

    OdpowiedzUsuń
  26. Szlachta była gościnna. Dlatego nawet drobne wydarzenie było powodem do świętowania.
    Należało przestrzegać zasad, aby nie urazić gościa. Wypadało go witać już w progu, gdzie miały miejsce czułe powitania, wzajemne komplementy.
    Podczas uczty gospodarz wielokrotnie zapraszał, czasem nawet przymuszał do nadmiernego jedzenia, to naleganie zwano "prynuką." Świadczyła ona o gościnności gospodarza. Jeżeli "prynuki" nie było, trzeba było jeść skromnie i niechętnie.

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardzo ciekawy post, poszerzył on moją wiedzę na temat zwyczajów sarmatów oraz ich kultury. Poszukałam także w różnych źródłach o zwyczajach dotyczących nazwisk. Charakterystyczną końcówką nazwisk polskiej szlachty była końcówka -ski, która była odpowiednikiem zwrotów tytularnych występujących w szlacheckich nazwiskach za granicą jak we Francji "de" czy w Niemczech "von"; charakterystyczna była dla nazwisk odmiejscowych tworzonych od majątków ich właścicieli. Od miejscowości pochodziły imiona szlachty jak na przykład Tarnowski (z Tarnowa), Zamojski (z Zamościa), Suski (z Suchej). Zwyczaj dodawania końcówki -ski stał się w XVI i XVII wieku charakterystyczną cechą nazwisk szlacheckich.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dwory sarmackie były budowane z rozmachem. Były to drewniane domy, w których wnętrza bardziej przypominały pałace niż wiejskie chaty. Na ścianach wisiały portrety przodków, pamiątki po nich, zdobycze wojenne i herb rodzinny. W okresie sarmatyzmu rozwinęła się sztuka portretowania. Osoba przedstawiana na obrazie była ubrana w tradycyjny strój sarmacki, czyli kontusz lub żupan. Szlachcic musiał przybierać odpowiednią pozę, jeśli była portretowana cała jego sylwetka. Osoba stawała wtedy podparta jedną ręką w boku, a drugą opierała się na jakimś meblu bądź szabli. W tle zawsze był widoczny herb rodowy albo przedmioty, które nawiązywały do pochodzenia rodu, z którego portretowany się wywodził.

    OdpowiedzUsuń
  29. Podczas gdy szlachta bawiła się w najlepsze, chłopi musieli ciężko pracować niewiele z tego mając. Trzeba przyznać, że Polska posiadała wyjątkowy ustrój jak na tamte czasy, była bardzo dobrze rozwiniętym krajem, ale mimo wszystko można zauważyć sporo niesprawiedliwości między pozycją zwykłego chłopa, a szlachcica.

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo zaciekawiła mnie kultura staropolskiej szlachty jak i jej obyczaje. Jednym z nich jest zasiadanie do stołu. Urządzane były uczty zazwyczaj wystawne, suto zakrapiane rożnego rodzaju trunkami, odbywały się one przy hucznej muzyce. Zastawy były według tanu złote i srebrne, cynowe, drewniane, potem również porcelanowe i fajansowe. Zastawy stołowa miej zamożnych gospodarzy nazywano menazikami. Stół najczęściej ustawiony był na kształt podkowy. Przykrywano je białymi obrusami adamaszkowymi, zdobiono kwiatami, często polnymi układając je w poziomej linii wzdłuż stołu. W magnackich domach półmisków nie stawiano bezpośrednio na obrusie ale na tzw. prawdach, czyli tacach metalowych. Przed każdym gościem kładziono talerz z małą serwetka zakrywająca chleb i łyżkę. Noży i widelców, a niekiedy i łyżek nie podawano, ale każdy przynosił je ze sobą. Noszono ze sobą za pasem lub w cholewie buta. Złote lub srebrne łyżki grawerowane były na końcach w żartobliwe sentencje i herb właściciela. Jeśli nie było przy stole widelca, a tego wcześniej nie noszono przy sobie, był zwyczaj jedzenia palcami, co nikogo nie gorszyło. Często sztućce oprawiano w kość słoniową, bursztyn, lub zdobiono szlachetnymi kamieniami.

    OdpowiedzUsuń
  31. Polski szlachcic nie lubił samotności, więc gdy tylko na dworze pojawili się goście, było to dla całego domu radosnym wydarzeniem i urozmaiceniem dość monotonnie upływających dni. Dla spodziewanych gości gospodarz gotów był wyciągnąć ze spiżarni najprzeróżniejsze smakołyki.
    Przyjaźnie zawierano wśród równej sobie szlachty łatwo i szybko, często już po kilku powitalnych kielichach, będących wstępem do uciech stołu, przygotowanych pod nadzorem pani domu. Kucharze bowiem byli jedynie na bogatych magnackich dworach, gdzie i uczty miały charakter bardziej urzędowy, a nie tak kameralny jak na folwarkach. Stare szlacheckie przysłowie mówi - „Siedem - biesiada, dziewięciu - zwada”. A inne dodawało - „W dużej kupie się bić, a w małej jeść”. Co do gości, to zdarzały się nieraz indywidua, żerujące na szlacheckiej gościnności, przedłużające wizytę w nieskończoność i wyruszające w nowe odwiedziny po opróżnieniu piwnicy gospodarza. Mimo więc przysłowiowej polskiej gościnności, krążyły na temat uciążliwych gości gorzkie porzekadła; „Gość i ryba na trzeci dzień cuchną”. Do stołu zapraszano chętnie miejscowego proboszcza, który święcił potrawy i prowadził modlitwę przed jedzeniem.

    Ciekawie przyjmowano w domach gościa jakim był zakochany młodzieniec. Młody człowiek przyjeżdżający do domu swej wybranki z zamiarem oświadczenia się jej, częstowany był obiadem. Gdy rodzicom młodzieniec nie przypadł do gustu odmawiano mu niekoniecznie słowami. Gdy podano w talerzu „czarną polewkę”, lub gdy w grochówce ogonki świńskie leżały oznaczało to „odpalenie konkurenta”, jeśli ogonki sterczały wesoło - zgodę. Po podaniu takiej zupy konkurent zwykle żegnał się i odjeżdżał.

    OdpowiedzUsuń
  32. Za czasów szlacheckich wykonywano również zajazdy szlacheckie - były to dawne, dopuszczalne jeszcze przez konstytucję z 1775 r., sposoby rozstrzygania sąsiedzkich zatargów. Gdy właściciel nie był w stanie wyegzekfować przyznanego mu prawa sądowego, zwoływał pospolite ruszenie, odbierał go siłą. Zajazdy szlacheckie ostro karano, bez wyroku sądu.

    OdpowiedzUsuń
  33. Znalazalam wiele ciekawych informacji dotyczących gier i zabaw w tamtych czasach.
    Na pierwszym miejscu należy wymienić popularne od dawna szachy i warcaby. W XVII wieku rozprzestrzeniały się w coraz większym stopniu gry w karty. W drugiej połowie stulecia gra w karty staje się bardziej popularna, zjawiają się tez różnego rodzaju gry. Za czasów Jana Sobieskiego dość popularna jest hazardowa gra w karty z bankiem, przy czym trzymający bank gracz przeciw czterem graczom. Właściwa nazwa tej gry to bessetta. Nie wiadomo w jakim stopniu na dwory magnackie znalazł wstęp zwyczaj palenia tytoniu. Jak się zdaje tytoń był raczej rozrywką niższych, uboższych warstw ludności. Budził on w kołach zamożniejszych sprzeciw. Poza szachami i warcabami oraz kartami znano na dworach magnackich wiele zabaw, które byśmy dziś określili mianem zabaw towarzyskich. Tak więc należą tu próby zręczności polegające na podnoszeniu ustami piórka z ziemi, chowaniu pierścienia w rękach niewiast, przy czym należało zgadnąć, która z obecnych trzyma go w danej chwili. Ze specjalna przyjemnością oddawano się zabawie polegającej na przebieraniu się, specjalnie do tańca, w stroje innych osób. Znano tę zabawę i na dworze królewskim. Za zabawę uważano także taniec. Z polskich tańców powodzeniem cieszył się różnie nazywany taniec, który z czasem stał się popularny pod nazwą polonez. Oczywiście tańce następowały po ucztach, w których brały udział kobiety, co jak wiadomo zdarzało się nie zawsze, poza tym trzeba było by nie nadużywano wina przy uczcie. Za zabawę towarzyską przyjęto także zabawę zwaną Wirtshaus, czyli w gospodę. Polegała ona na przebraniu się, ale tu oznaczano losem wcześniej, kto ma jaką rolę odgrywać. Występowały tu osoby takie jak gospodarz, żołnierz i sługa, pasterz itd. Gospodarz był zobowiązany do zorganizowania i zapłacenia uczty, kupiec do zaopatrzenia sklepu, w którym nabywał różne przedmioty jedynie fikcyjnie. Była to wiec dla naznaczonych losem zabawa dość droga. Nie brakowało też na dworach magnackich karłów, a czasami wydarzenia z życia tych nieszczęsnych istot stanowiły przedmiot zabawy całego dworu.

    OdpowiedzUsuń
  34. Już wcześniej wiedziałem o tym, że polska szlachta lubiła przepych, ale nie zdawałem sobie sprawy do jakiego stopnia. Myślę, że taki stan rzeczy nie był do końca dobry, bo przecież co za dużo to nie zdrowo, ale gdyby nie ta przesadność sądzę, że świat mógłby się nie dowiedzieć, np.: o naszej słynnej polskiej gościnności.

    OdpowiedzUsuń
  35. Za czasów szlacheckich wykonywano również zajazdy szlacheckie - były to dawne, dopuszczalne jeszcze przez konstytucję z 1775 r., sposoby rozstrzygania sąsiedzkich zatargów. Gdy właściciel nie był w stanie wyegzekfować przyznanego mu prawa sądowego, zwoływał pospolite ruszenie, odbierał go siłą. Zajazdy szlacheckie ostro karano, bez wyroku sądu.

    OdpowiedzUsuń
  36. Szlachta sarmacka uważała się za spadkobierców starożytnego plemienia Sarmatów. Było to jedno z irańsko-koczowniczych plemion zamieszkujące tereny dzisiejszej Rosji (a konkretniej dolna Wołga). W pewnym okresie swojej historii emigrowali oni na zachód, głównie na ziemie słowiańskie (a więc m. in. ziemie polskie). Zniknęli oni z kart historii mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pojawili się Słowianie. Właśnie dzięki temu powstała teoria, że Sarmaci zostali wchłonięci przez Słowian, ale to nie jest udowodnione naukowo. Charakteryzowali się oni ponoć rycerskością, walecznością, honorem i odwagą. Dlatego Szlachta polska (bardzo przywiązana do rodowodu) łatwo przyjęła sobie to pochodzenie, jednak są oni "sarmatami" tylko z nazwy, bo trochę im do tych cech daleko.

    OdpowiedzUsuń
  37. Sarmatyzm odegrał ważną rolę w barokowej literaturze polskiej i miał ogromny wpływ na kształtowanie umysłowości, obyczajowości i ideologii polskiej szlachty.Dbano o swój honor. Dla sarmatów niezwykle ważne były więzy rodzinne i towarzyskie. Odnoszono się z galanterią do kobiet. Ulubionym zajęciem była rozmowa. Bardzo chętnie przyjmowano gości: krewnych, przyjaciół, a także nieznajomych, zwłaszcza cudzoziemców. Na przyjęciach tańczono poloneza, mazura, oberka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może wielu ludzi bulwersuje to, jaki tryb życia prowadziła polska szlachta. To prawda, że życie w rozpuście nie jest w rzeczywistości dobre dla człowieka, dlatego dzisiaj propaguje się zdrowy i oszczędny tryb życia. Polscy "Sarmaci" mieli jednak umiejętność, która dzisiaj powoli zanika, mianowicie umieli rozmawiać. Z chęcią zapraszali na ucztę znajomych i nieznajomych zabawiając ich gawędą, podczas gdy dzisiaj, nawet najbliżsi sobie ludzie w rodzinnym kręgu spożywają posiłek w milczeniu.

      Usuń
  38. Zagłoba był moim ulubionym bohaterem trylogii Sienkiewcza. Bardzo głęboko zapadł mi w pamięć moment gdy Onufry zdobył chorągiew pułkową na Kozakach Maksyma Krzywonosa w bitwie pod Konstantynowem: ,,Aha! – zdobyłem chorągiew. Jak to? możem jej nie zdobył? Jeśli justycja nie polegnie także w tej bitwie, tedy pewien jestem nagrody. O chamy! Szczęście wasze, iż mi się koń rozparł. Nie znałem się mniemając, iż fortelom mogę ufać bardziej niż męstwu. Mogę się do czegoś więcej w wojsku przydać niż do zjadania sucharów...".

    OdpowiedzUsuń
  39. +niezapowiedziana8 marca 2015 07:29

    Bardzo ciekawy post. Słyszałam o zwyczajach polskiej szlachty w okresie baroku. Nie sądziłam jednak, że uczty, które organizowali, były tak bardzo wystawne, bogate i pełne różnorodnych rozrywek.

    OdpowiedzUsuń
  40. +poprostukacper8 marca 2015 07:49

    Zamożna szlachta zjadała dziennie mniej więcej 6-7 tys. kalorii. W zależności od wieku, płci i aktywności fizycznej powinno się spożywać od 2500 do 3000 kcal. Dla porównania 2 duże pizzy z szynką (38 cm średnicy) zawierają ok. 6 tys. kcal.

    OdpowiedzUsuń
  41. Szlachta się bawi, ale post nie wspomina o tym ilu ludzi musiało pracować żeby szlachcic mógł się tak rozrzutnie bawić.

    OdpowiedzUsuń
  42. Warto wspomnieć także o "Z Bożej łaski Arcychrześcijańskim królu Francji i Nawarry", czyli o Ludwiku XIV. Mawiał on: "Dobrego człowieka poznasz po tym, ile je". Z zapisków wynika, że potrafił naraz zjeść: „cztery rodzaje zup, całego bażanta, kuropatwę, talerz sałaty, baraninę w sosie własnym z czosnkiem, dwa kawałki szynki i talerz słodkości”.
    Król Słońce bardzo lubił także szparagi, jednak zbiera się je tylko wiosną. Rozwiązaniem było wybudowanie szklarni, w której hodowano je cały rok. Można tylko gdybać jak dużych nakładów finansowych to wymagało.
    Jeszcze więcej pieniędzy potrzeba było na odpowiednie ozdobienie dworu w Wersalu.
    Skutkiem takiej polityki (oraz wojen prowadzonych przez Ludwika XIV i nieurodzaji) był kryzys gospodarczy Francji.

    OdpowiedzUsuń
  43. "Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa" - słowa te bardzo dobrze ukazują atmosferę panującą na dworze królewskim Augusta III Sasa. Za czasów panowania tego króla panował wielki dobrobyt oraz brak wojen. Szlachta nie musiała się niczym przejmować i pozwalała sobie na dużo rzeczy. Kiedyś wielki brzuch oznaczał że człowiek jest bardzo bogaty, a np. teraz taka osoba byłaby uważana za człowieka leniwego.

    OdpowiedzUsuń
  44. Szlachta wiodła życie przyjemne i beztroskie, co spowodowało że w kolejnych epokach synonimem sarmaty stał się wiecznie pijany, ograniczony umysłowo szlachcic, ubrany w staromodny kontusz, blokujący wszelkie reformy, które zagrażały jego prywatnym interesom, nie zważając na dobro państwa. Ten obraz stał się podstawą krytyki potomnych, szukających powodów upadku państwa polskiego.

    OdpowiedzUsuń
  45. Post w bardzo ciekawy sposób przedstawia życie przeciętnego sarmaty. Myślę ,że wielu z nich nie interesowało się losem własnego kraju czy nawet drugiego człowieka. Większość z nich dbała tylko o swój dobytek i dobrą zabawę. Pieniądze ,które mogły pomóc ludziom biedniejszych stanów sarmaci wydawali na wystawne posiłki czy też chwilę zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  46. Polscy szlachcice z okresu baroku byli bardzo specyficzni. Organizowali wystawne uczty, żyli bardzo bogato i rozrzutnie. Ubierali się i wyglądali także charakterystycznie: dostojnie, bogato i barwnie (podstawową częścią ich ubioru był żupan przepasany ozdobnym pasem). Sarmaci uważali, że gęsta broda i wąsy symbolizują sprawowaną wysoką godność np. pełnienie funkcji senatora.

    OdpowiedzUsuń
  47. Bardzo ciekawy post, niezwykle wartościowy, przekazujący niezliczoną wiedzę o obyczajach szlacheckich w tamtejszych czasach. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  48. Jako ciekawostkę dopowiem, że bardzo bogatą formę przybierał obrządek pogrzebowy zwany pompa funebris. Były to ceremonie, do których przygotowania trwały czasem wiele miesięcy, nawet lat. W kościołach budowano specjalne rusztowania, ozdobne katafalki, nazywane z łaciny castrum doloris, na których ustawiano trumnę. Religijne uroczystości poprzedzała zwykle procesja, na której czele jechał archimimus w zbroi zmarłego, odgrywający jego rolę.
    Dodatkowo ciekawym przejawem sztuki charakterystycznej dla sarmatyzmu były popularne wśród szlachty polskiej portrety trumienne.

    OdpowiedzUsuń
  49. Bardzo ciekawy post. Należy jednak pamiętać o tym, że na to, aby szlachcic mógł się bawić, urządzać liczne uczty i rozrywki, musiało pracować wielu chłopów, którzy żyli w skrajnym ubóstwie. Było to więc bardzo niesprawiedliwe... Mimo tego, właśnie w tamtym okresie Polska przeżywała swoje najlepsze lata.

    OdpowiedzUsuń
  50. Szlachta sarmacka żyła bardzo wystawnie.Nawet umierała bardzo efektownie.Pogrzeby były bardzo wystawne i huczne.Stypy przypominały bardziej bal niż przyjęcie po pogrzebie.Bardzo ciekawy post.

    OdpowiedzUsuń
  51. Warto wspomnieć, że u sarmatów malarstwem cieszącym się największą popularnością były portrety sarmackie i trumienne. Portrety sarmackie przedstawiały szlachcica w tradycyjnym stroju, najczęściej stojącego przy stoliku, natomiast portrety trumienne były realistycznymi podobiznami zmarłych, mocowanymi do trumien.

    OdpowiedzUsuń
  52. Post przedstawia ciekawą część kulturową szlachty. Gościnność szlachecka była rzeczą niezwykłą, gospodarz zawsze dbał w szczególny sposób o przyjezdnych.

    Mógłbym jeszcze dodać, że początkowo uczty odbywały się bez talerzy, więc wszyscy obecni jedli z kotła lub dużych rozmiarów miski. Jedzenie nabierali rękami, a kolejność wyznaczał stan społeczny.

    OdpowiedzUsuń
  53. W tamtych czasach szlachta rzeczywiście wydawała za dużo pieniędzy na zadziwienie innych, wydawanie uczt, itd. Nie podoba mi się taki konsumpcjonizm, ale ich stroje i fryzury były cudowne ^^

    OdpowiedzUsuń
  54. Mimo ogromnych bogactw i rozrzutności magnatów występowała ogromna dysproporcja majątkowa pomiędzy szlachtą i dolnymi warstwami społeczeństwa. Poza tym prawa nadane szlachcie sprawiły, że nie dało się wprowadzić żadnych reform przez co Polska nie rozwijała się zbyt dobrze. Świetny post. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  55. Ludzie w dawnych czasach nie zdawali sobie sprawy z gróźb jakie ciążyły nad ich zdrowiem
    Otyłość i niezdrowe jedzenie mogły prowadzić do różnego rodzaju chorób serca i układu krążenia.
    Szlachta wolała się bawić i zgodnie z powiedzeniem
    Jeść pić i po puszczać pasa.
    Mało który z Magnatów zwracał uwagę na swoich poddanych i ich sytuację. Rozrzuconych pieniędzy pozwalała jednak chłopom zarobić .
    bardzo ciekawy post
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  56. Temat szlachty jest bardzo interesujący. Tamte czasy uważam za bardzo interesujące i godne uwagi. Warto się z nimi zapoznać bardziej szczegółowo.

    OdpowiedzUsuń
  57. Sarmaci rzeczywiście żyli ponad stan . Nie przejmowali sie państwem . Ciagle biesiadowali i wydawali pieniądze na zaimponowania innym . Zastaw się a postaw się. Hasło to doskonale odzwierciedl sposób życia ówczesnej szlachty .

    OdpowiedzUsuń
  58. Sarmatyzm stał sie ideologia szlachty XVII wieku , gdy szczyciła sie ona ustrojem demokratycznym, którego ,,źrenicą " była wolna elekcja , praw nietykalnosci osobistej i liberum veto . Wyznacznikiem szlacheckiego życia były rownież zajazdy szlacheckie , były one wyrazem popędliwego charakteru szlachty ; dokonywała ona napaści i zajmowała majątki .

    OdpowiedzUsuń
  59. W tamtych czasach szlachta wydawała pieniądze na wszystkie zachcianki. Stoły pękały od ilości jedzenia. Szlachta miała wiele przywilejów które wykorzystywała w każdym możliwy momencie. Wiele ludzi głodowało gdy ci balowali w najlepsze. Przepych panował na każdych uroczystościach nawet na pogrzebach które bardziej przypominały bale.

    OdpowiedzUsuń
  60. Bardzo interesujący post. Nie miałem pojęcia, że szlachta miała aż taki rozmach. Niestety między szlachtą a chłopami występowała ogromna dysproporcja, jedni wydawali ,a drudzy ciężko pracowali.

    OdpowiedzUsuń
  61. Bardzo interesujący post. Wiedziałem, że sarmaci byli rozrzutni, lecz posiłki za kilkanaście tysięcy złotych są niewyobrażalne. Szlachta biesiadowała, ale nie za uczciwie zarobione pieniądze(moim zdaniem). Chłopi ciężko pracowali za "marne grosze", żeby szlachcic mógł codziennie urządzać kosztowne obiady, kolację i całonocne uczty.

    OdpowiedzUsuń
  62. Bardzo ciekawy post. Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy o szlachcie i ich zwyczajach. To zdumiewające, że tyle pieniędzy wydawano na uczty ale jednak to świadczy też o kulturze i głębokiej tradycji.

    OdpowiedzUsuń
  63. Czytam o tych ucztach i sam chętnie wziąłbym w takiej udział. Niestety to nie te czasy i takich ucz już nikt nie urządza.

    OdpowiedzUsuń
  64. Wielu ciekawych informacji można się dowiedzieć, czytając ten post. W tamtych czasach szlachta robiła w życiu co tylko chciała. W polityce również działała wyłącznie na swoją korzyść, co niestety, doprowadziło nasz kraj do upadku.

    OdpowiedzUsuń
  65. Bardzo interesujący post. Szlachta posiadała wiele przywilejów, które sprawiły, że mimo rozrzutności magnatów istniała wielka dysproporcja majątkowa między arystokratami, a niższymi warstwami społecznymi.

    OdpowiedzUsuń
  66. Szlachta w tamtych czasach była rozrzutna i wydawała bardzo dużo pieniędzy na wystawne obiady. Szlachta w tamtym okresie miała wiele przywilejów i z nich korzystała. Świetny post!

    OdpowiedzUsuń
  67. Barok to epoka pełna bogactw.Szlachta okazywała swój stan majątkowy urządzając wykwintne obiady i organizując rozrywki dla gości.

    OdpowiedzUsuń
  68. Według mnie to właśnie szlachta, ich swawolne zachowanie i wykorzystanie władzy zniszczyło nasz kraj. Gdyby nie ich lekkomyślność być może Rzeczpospolita byłaby europejską potęgą. Mogłoby nie dojść do rozbiorów i dwóch wojen światowych. To tylko moje przypuszczenia, ale to właśnie przez nich nasz kraj się nie rozwinął jeszcze bardziej.

    OdpowiedzUsuń
  69. Zgadzam się z użytkownikiem BPawel, mam identyczne zdanie o szlachcie polskiej. Przede wszystkim nasz kraj zniszczyło liberum veto i przekupność szlachciców, które blokowały wszystkie reformy mające ochronić Polskę przed upadkiem.

    OdpowiedzUsuń
  70. Ciekawy post, dowiedziałam się wiele o życiu szlachty. Można zauważyć, jak bardzo zwyczaje zmieniły się na przestrzeni wieków.

    OdpowiedzUsuń
  71. Podzielam zdanie moich przedmówców. Poczynania szlachty w owych czasach były bardzo nierozsądne i pochopne. Utwierdziło się również przekonanie, że Polska, będąc słabym i bezużytecznym państwem, pozostanie nienaruszona. Jak wiemy idea ta była niestety zgubna.

    OdpowiedzUsuń
  72. Po przeczytaniu tego posta zastanawiam się jak by wyglądało nasze państwo gdyby szlachta zajmowała się mniej wystawnymi ucztami a więcej rządzeniem państwem. Tak, jak w komentarzach powyżej uważam, że takie przyjęcia miały wiele złych konsekwencji.

    OdpowiedzUsuń
  73. Ciekawy post ukazujący niechlubne poczynania polskiej szlachty. Jedli, pili i bawili się kosztem biedoty. Swoim działaniem powoli doprowadzali naród do upadku. Sąsiadujące kraje rosły w potęgę i w kolejnych wiekach "zagrabiały" po kawałku nasz kraj.

    OdpowiedzUsuń
  74. Jedyny kierunek, w którym natrętnie zmierzały moje myśli w czasie czytania wyglądał mniej więcej tak: "Jak można tak marnować bogactwa? Jakie tłuczenie kielichów?! Co za 5-6 dań?! Przecież można to było przeznaczyć na tyle pożytecznych rzeczy...". No cóż, skrzywienie skarbnika najwyraźniej. Przy lekturze postu bawiłem się świetnie, napisany lekko, w zabawnym tonie, a mimo to przekazujący sporo wiedzy. Ze swojej strony gratuluję talentu do zaciekawienia czytelnika.

    OdpowiedzUsuń
  75. Dawniej polska szlachta i magnateria lubiły "popisywać się" swoim majątkiem. Skupiali się na na własnych potrzebach cielesnych, zamiast na sprawach związanych z Polską. Takie zachowanie szczególnie możemy zauważyć w czasach saskich, gdzie bardzo popularne było powiedzenie "za króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa". Tak jak użytkownicy BPaweł i MichW mogę gdybać jak mogłaby wyglądać Polska, gdyby zachowanie szlachty było zupełnie inne. Jednak czasu cofnąć nie możemy.

    OdpowiedzUsuń
  76. Zaskakujące było to, że szlachta bawiła się w najlepsze, nie zauważając na biedę i głód, tuż obok niej. Skupiała się na własnych przyjemnościach, zabawie i ucztach, nie troszcząc się o dobre imię kraju, w którym żyła. Pochopne i egoistyczne zachowanie, zostawiło po sobie ślad do dnia dzisiejszego, ponieważ Polacy w innych krajach postrzegani są, jako ludzie nadużywający alkoholu. Czasu nie cofniemy, ale opinię możemy jeszcze naprawić. Post bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  77. A czy dzisiaj ludzie z wyższych sfer żyją inaczej? Nie zabiegają o względy znajomych, zapraszając na przyjęcia znakomitych gości? Domy celebrytów nieraz kosztują fortunę, a na "spotkaniach firmowych" często marnują się kilogramy jedzenia...
    Od czasów sarmackich wiele się nie zmieniło. Może jedynie odżywiamy się zdrowiej.

    OdpowiedzUsuń
  78. Czytając ten post, od razu pomyślałam sobie: "Żyć nie umierać". Szlachcie było tak dobrze, że zapominała o bożym świecie. Nie widziała tego, że przez jej rozrzutność i pychę inni ludzie mogą cierpieć głód i niedostatek.

    OdpowiedzUsuń
  79. Ucząc się o szlachcie w szkole podstawowej zawsze wyobrażałem ich sobie jako ludzi bogatych, ale dobrych i szlachetnych. Jednak ostatnia lekcja języka polskiego i ten post pokazał mi, że byli to zwykli egoiści. Ucztowali i balowali w najlepsze, gdy inni (biedniejsi) głodowali i przez to nawet umierali. Mając takie bogactwa, mogli swoje pieniądze przeznaczyć na inne rzeczy niż wielkie uczty. Mogli wspomóc głodujących, biednych i umierających. Dobrze, że dzisiaj raczej nie spotykamy się z taką sytuacją, że biedni nie otrzymują pomocy na rzecz przyjemności bogatych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  80. W okresie Rzeczpospolitej szlacheckiej to szlachta rządziła w Polsce. Żyła ponad stan. Była bardzo rozrzutna. Nawet przygotowania na pogrzeb trwały kilka miesięcy. To smutne jednak,że nie zauważała biedy, która panowała wtedy w Polsce. Ludzie umierali z głodu.

    OdpowiedzUsuń
  81. Szlachcie było tak dobrze. Bawiła się wprost cudownie, nie zwracając większej uwagi na to, że inni ludzie cierpią głód, biedę i umierają na różne choroby tuż obok. To straszne jak mogli być tak dużymi egoistami. Mając tak ogromne bogactwa mogli przeznaczyć swoje pieniądze na pomoc biednym ludziom, a nie urządzać zabawy i przeznaczać pieniędze tylko na swoją korzyść. Dobrze ze żyjemy w czasach w których coraz mniej jest takich ludzi i nie jesteśmy obojętni na takie sytuacje.

    OdpowiedzUsuń
  82. Chciałabym żyć w ich czasach. Uważam że wtedy ludzie odżywiali się mimo wszystko lepiej niż ludzie w naszych czasach. Co to oznacza? Że kiedyś było lepiej? Że być może było mniej głodujących? Ale nie ma po co gdybać. Żyjemy w takich czasach gdzie aż tak świetnie jak kiedyś nie może być. Wracając do postu, może to było trochę egoistyczne? Jedzenie 5-6 obiadów? Może to była lekka przesada? Myślę, że tak :) Szlachta liczyła się tylko z własnym dobrem.

    OdpowiedzUsuń
  83. Można powiedzieć, że szlachta była ;rozwydrzona;, piła, jadła i bawiła się, ile tylko chcieła. Czytając ten post uświadomiłam sobie, że charakter bogatszej szlachty nie różni się od sposobu postrzegania ludzi w teraźniejszych czasach. Ludzie bogaci bawią się ile chcą, często widnieją na różnych portalach społecznościowych, mają bardzo dużo pieniędzy, którymi szastają na prawo i lewo. Ubierają się w rozmaite,;nowoczesne stroje. Po prostu wyróżniają się. Na biedniejszych patrzą z góry, uważają się za lepszych. Oczywiście nie wszyscy, lecz większość. Bardzo fajny post :)

    OdpowiedzUsuń
  84. Bardzo lubie jeść i pewnie bardzo dobrze bym się czuła w tamtych czasach będąc szlachtą. Po prostu żyć i nie umierać! Bardzo ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
  85. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy żyją nad stan, niepotrzebnie wydają za dużo pieniędzy, robią coś na pokaz.
    Także nie potrafię zrozumieć szlachty z tamtych czasów. Bardzo ciekawy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  86. Nawet drobne wydarzenie było powodem do świętowania. Pewnie dlatego świat uważa Polskę za gościnną. Po przeczytaniu posta, uważam jednak, że co za dużo to nie zdrowo.

    OdpowiedzUsuń
  87. Nigdy nie lubiłam ludzi, którzy wywyższają się swoim majątkiem. Zazwyczaj bogaci ludzie, mają biedny umysł. Nie podoba mi się zachowanie dawnej szlachty, ponieważ nie znali umiaru w świętowaniu wydarzeń hucznym przyjęciem. We wszystkim trzeba znać umiar.

    OdpowiedzUsuń
  88. Bardzo ciekawy post,pokazuje on prawdziwe oblicze szlachty.Nie zauważali potrzeb mieszkańców w związku z czym panował głód.Byli rozrzutni, ale tylko co do swoich potrzeb.

    OdpowiedzUsuń
  89. W sumie, ja odnalazłabym się w tych czasach, jednak nie pochwalam zachowania szlachty, gdyż ciągłe zabawy przysłoniły im rzeczywisty obraz Rzeczpospolitej, co w późniejszym okresie doprowadziło do rozbiorów.

    OdpowiedzUsuń
  90. Czytając tytuł od razu przychodzi mi do głowy dłuższa forma tego przysłowia, a mianowicie ,,Za czasów Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa". Nie trzeba być orłem z historii, żeby wiedzieć jaka sytuacja była w Polsce za czasów panowania Sasów. Panował chaos, nieład, a szlachta polska dbała tylko o własne wygody. To ostatnie zawsze wzbudzało we mnie gniew. Z jednej strony nasz kraj może poszczycić się wieloma wyjątkowymi bohaterami, którzy swoim męstwem i odwagą nie równają się z innymi, jednak z drugiej strony ciężko przychodzi na myśl wspomnienie pani uczącej historii w gimnazjum, która opowiadała o samolubności polskiej szlachty. Czasem mam wrażenie, że Polacy nie widzieli tego, że Augustowi III Sasowi nie zależało na sile państwa polskiego, a to z kolei sprzyjało Rosji, Austrii i Prusom. Choć... Można stwierdzić, że polska szlachta dostrzegała te niepokojące oznaki, ale była zbyt zajęta swoją wygodą. Ciągłe zrywanie obrad przez liberum veto, samowola szlachciców, organizowanie zajazdów (niezawsze zgodnych z prawem) wzbudza mieszane uczucia. Czasy Sarmacji zawsze kojarzą mi się z ciągłą zabawą, hulankami, dobrym jedzeniem i piciem, bogactwem, przepychem. Przykładem tego są nie tylko wystawne uczty, ale też same stroje. Żupany noszone przez mężczyzn miały piękne, wyraziste kolory. Kontusz był przepasany bogato haftowanym pasem. Całość stroju charakteryzowała ozdobność, wiele elementów, wyraźny przepych. Jednak byłabym niesprawiedliwa, gdybym przedstawiła szlachcica Sarmatę jedynie jako zachłannego i egoistycznego człowieka. Nie można im odmówić odwagi, męstwa i patriotyzmu, bo mimo umiłowania ,,złotej wolności" i niechęci do zmian, Sarmaci kochali swoją ojczyznę.

    OdpowiedzUsuń
  91. Nigdy nie zrozumiem zachowania sarmackiej szlachty. Co prawda była ona konserwatywna i ceniła sobie tradycjonalizm, ale tylko dla własnych korzyści-bała się, że zmiany mogłyby jej zaszkodzić i w pewien sposób ograniczyć. Sarmaci żyli na pokaz, wywyższali się swoim majątkiem, bogactwem, ale jednego nie można im zarzucić-byli bardzo gościnni. Może aż za bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  92. Przed przeczytaniem wpisu słyszałam o wielu zwyczajach polskiej szlachty, jednak post dostarczył mi nowych informacji. Post bardzo ciekawy i napisany w prosty i przystępny sposób.

    OdpowiedzUsuń
  93. Szlachta w tamtym okresie dbała tylko o siebie. Chciała dobrze się bawić i miło spędzać czas. Myślała bardziej o swoim dobrobycie niż o państwie za który byli odpowiedzialni. Za wszelką cenę chcieli pokazać swoją wyższość.

    OdpowiedzUsuń
  94. Post dowodzi temu jak wspaniale można było spędzać czas w dawnych czasach- czasach bez technologii. Nam- ludziom żyjącym w XXI w. wydaje się, że to internet jest największą rozrywką, że bez niego nie można żyć. A jednak post pokazuje, że tamte czasy również były ciekawe, może nawet ciekawsze?

    OdpowiedzUsuń
  95. W sumie to nigdy nie rozumiałem, dlaczego np. na obrazach szlachcice w okresie sarmatyzmu zawszę bili dość grubi, po przeczytaniu tego postu zrozumiałem, że tusza była odznaką zamożności i dobrego pochodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  96. Ten tekst dokładnie obrazuje jak bawiła się szlachta w XVII i XVIII wieku.

    OdpowiedzUsuń
  97. Szkoda, że w dzisiejszych czasach jeśli ktoś jest "przy kości", nie oznacza to, że jest zamożny...

    OdpowiedzUsuń
  98. Teraz wiem dlaczego w tamtym okresie modne były obfite kształty, których przedstawiciele widnieją na obrazach i innych dziełach sztuki. Uważam że szlachta nadużywała bogactw dla własnego pożytku i była rozrzutna, a także bardziej martwiła się o własne dobro niż państwa.

    OdpowiedzUsuń
  99. π razy_drzwi21 marca 2018 12:01

    Ten post to świetne uzupełnienie wiedzy z lekcji języka polskiego. Pozwolił mi lepiej wyobrazić sobie dawnych szlachciców oraz ich zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  100. Po przeczytaniu tego artykułu nadal nie wierzę, że zamożna szlachta jadła obiad składający się z 5-6 dań!! Dzisiaj takie rzeczy są nie do pojęcia, a dawniej były normalne. W końcu zrozumiałam, dlaczego szlachta zazwyczaj jest przedstawiana jako osoby pulchne, otyłe.

    OdpowiedzUsuń
  101. (+) jellyfish21 marca 2018 12:30

    Teraz już wiem dlaczego szlachta sarmacka była malowana na obrazach grubo.

    OdpowiedzUsuń
  102. Ten wpis pokazuje zwyczaje spędzania wolnego czasu szlachty w XVII i XVIII wieku. Dzięki takim wpisom możemy dowiedzieć się jak było kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  103. Artykuł w bardzo obrazowy sposób przedstawia nam jak bawiła się szlachta w okresie sarmatyzmu. Opis wyglądu, posiłków, zajęć sprawia, że wyobraźnia rusza galopem do XVII wieku i zostaje tam na dłuższą chwilę dając się rozmarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  104. Nie spodziewałam się, że obiad polskiej szlachty w okresie baroku mógł składać się nawet z 5-6 dań. Dzięki przeczytaniu tego artykułu mogłam poznać wiele nowych informacji o sarmatyźmie. Bardzo ciekawy post.

    OdpowiedzUsuń
  105. Cóż, ówczesne obyczaje i wzorce były wyraźnie odmienne od tego, co propagowane jest dzisiaj. Czy jednak wzorzec kobiety o krągłych kształtach jest gorszy od wychudzonej modelki? Zdecydowanie nie, co więcej, wówczas samej kobiecie przypisywano o wiele więcej wartości niż obecnie. Naprawdę ówczesne zwyczaje szlacheckie, jak dla mnie, nie są niczym złym, jeżeli to wszystko będzie współgrało z troską o interesy publiczne, czego już niestety szlachcie brakowało i wszyscy wiemy, do czego to doprowadziło.

    OdpowiedzUsuń
  106. Ciężko sobie wyobrazić obiad składający się z 5-6 dań. Już wiem dlaczego szlachta zawsze była przedstawiana grubo. Bardzo ciekawy post, dużo się dowiedziałam. Fajnie by było pójść na jedną z tych uczt i przeżyć to samemu.

    OdpowiedzUsuń
  107. W bardzo ciekawy sposób przedstawiłaś realia życia polskiego sarmaty. Zjedzenie 6 daniowego obiadu musiało być wyczynem, jednak ja preferuję raczej lekką dietę składająca się dziennie z 5 potraw i chyba przy niej zostanę.

    OdpowiedzUsuń
  108. Super artykuł! Aż żałuję, że w dzisiejszych czasach nie ma takich tradycji... Jeść do oporu i jeszcze gdy przybędzie Ci kilka kilogramów uważać, że jest to oznaką zamożności a nawet piękna. Myślę, że z niektórych tradycji naszych przodków moglibyśmy brać przykład! 😁

    OdpowiedzUsuń
  109. Post ten dokładnie obrazuje codzienne życie polskiego sarmaty. Moim zdaniem życie to jest ciekawe i zaskakujące.

    OdpowiedzUsuń
  110. Legenda pana Zagłoby budowana na fundamencie sarmatyzmu idealnie odwzorowuje życie polskiego szlachcica; ważne było by dobrze zjeść, wypić, zgromadzić jakiś majątek i pobiesiadować. Mimo tego sarmatyzm w siedemnastowiecznej Polsce czynił nasz kraj wyjątkowym pod względem kulturowym jak i społecznym.

    OdpowiedzUsuń
  111. Można rzec, że podobnie jak teraz na świętach w Polsce. Najważniejsze jest to aby dobrze się pokazać rodzinie jakim to jest się bogatym postawić parę dań choćby miały iść na śmietnik. Ja osobiście uważam, że nie należy pokazywać jakim to jest się wielkim i zamożnym, być równym wobec wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  112. Interesujący artykuł! Bardzo lubię ciekawostki z przeszłości. Też chciałbym mieć takie życie jak przodkowie opisywani w tym poście!

    OdpowiedzUsuń
  113. Niestety między innymi takie zachowania szlachty doprowadziły do upadku państwa.

    OdpowiedzUsuń
  114. Nie wiem czy zjedzenie 6 obfitych dań to najlepszy pomysł na spędzienie wolnego czasu, ale taniec jak najbardziej. Mam nadzieje że znaleźli się zwolennicy tej aktywności.

    OdpowiedzUsuń
  115. Ciekawe, post bardzo przybliża nam codzienne życie w tamtych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  116. Bardzo ciekawy tekst, dobrze dowiedzieć się czegoś nowego o naszych przodkach, o tym jak spędzali czas wolny ale też o ich ideałach pod względem wyglądu.

    OdpowiedzUsuń
  117. Sarmaci mieli bardzo ciekawe życie i bogate życie,  jedzenie sześciu dań na obiad świadczyło o dużej zamożności i majątku. Dzięki temu artykułowi można dowiedzieć się dużo o życiu ówczesnej szlachty.

    OdpowiedzUsuń
  118. Dzięki temu można dowiedzieć się dużo o polskiej szlachcie. Nie spodziewałem się, że tak lubili się bawić.

    OdpowiedzUsuń