25 kwietnia 2013

Co w trawie piszczy?



     Lekcja w Muzeum Zamojskim



Nie niewolnicy to byli,
 na arkanie przemocy do boju ciągnięci,
 lecz dobrowolni ofiarnicy wysokich ołtarzy.
Ze światłem idei w głowach,
z ogniem miłości w sercach, 
głowy i serca nieśli wysoko.
 (Eliza Orzeszkowa)

Tym razem postanowiliśmy pouczyć się w muzeum.    Ponieważ świętujemy już 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego, Muzeum Zamojskie  zorganizowało lekcje przeznaczone dla uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych. 

Historycy z wielką swadą i znawstwem opowiedzieli nam o tym największym polskim powstaniu narodowym. Powstanie styczniowe rozpoczęło się 22 stycznia 1863 roku w Królestwie Polskim oraz 1 lutego na Litwie i trwało do jesieni 1864 roku. Objęło ziemie zaboru rosyjskiego.  Była to wojna partyzancka, która toczyła się również na terenach Zamojszczyzny.   Ze względu na ogromną przewagę wojsk rosyjskich, Polacy nie mieli szans na zwycięstwo.  Po  stłumieniu powstania Rosjanie nasilili represje wobec Polaków. W czasie tego zrywu patriotycznego odbyło się 1200 potyczek i bitew, w których zginęło 20 tysięcy powstańców, a 15 tysięcy dostało się do niewoli. 669 osób  stracono, blisko 40 tysięcy zesłano na  Syberię , 10 tysięcy Polaków musiało wyemigrować.  Skonfiskowano 4 tysiące majątków szlacheckich w Królestwie Polskim i  na Litwie. Nałożono kontrybucję w wysokości 20 milionów rubli. Zaborcy zlikwidowali autonomię Królestwa Polskiego  i przemianowali go na Kraj Nadwiślański. Następnie Rosjanie wprowadzili stan wojenny na 50 lat. Oto bilans tego powstania!  

Mieliśmy okazję wysłuchać prelekcji na temat ówczesnych wydarzeń, obejrzeć zdjęcia    i obrazy z tamtego okresu, a nawet zobaczyć  broń, jakiej używali powstańcy. Panowie opowiedzieli o najbardziej zasłużonych dla Polski dowódcach z okresu powstania styczniowego: Romualdzie Traugucie, Marianie Langiewiczu, Józefie Hauke - Bosaku. 

Dzięki wykładowi, którego wysłuchaliśmy, wzbogaciliśmy swoją wiedzę na temat wydarzeń z okresu powstania styczniowego. Uświadomiliśmy sobie również, jak bardzo Polacy byli gotowi się poświęcić, aby odzyskać niepodległość. I była to naprawdę ogromna cena.
Zdecydowanie spodobała mi się taka niecodzienna lekcja historii. Wyżej: Michał Elwiro Andriolli, Walka powstańcza.

Paweł
 
Grafika:
http://www.skarbnicakrajowa.com.pl/wp-content/uploads/2013/02/powstanie-skarbnica.jpg
http://historia.org.pl/wp-content/uploads/2012/08/andrioli-walka-powstancza.jpg

13 komentarzy:

  1. Siemka. Chciałam się spytać czy mając jakieś 165 punktów dostanę się bez problemu do waszej szkoły. Chodzi mi o to, by być spokojną, o to czy mnie przyjmą :D oczywiście wynik taki mniej więcej, bo dokładnie nie wiem, ile uzyskam z egzaminów... no ale powiedzmy, że coś koło tego wyjdzie.

    A no i drugie pytanie: Czy jak jest kilka klas o tym samym profilu, dajmy na to klasa biol-chem B i E, to czy jest tak, że ta B jest lepsza i tam idą ludzie z wyższą liczbą punktów, czy jest mieszanka i nie ma takiego podziału na lepszą i gorszą?

    Mam nadzieję, że ktoś zechce pomóc zabłąkanej III-klasiste ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że się dostaniesz z takim wynikiem. Jest kilka klas o podobnym profilu bądź takim samym(nie masz ulotki z I LO?)Natomiast poziom klasy zależy od tego ile będą miały punktów osoby, które chcą w niej być. Np. jedna osoba może mieć i nawet 170 a próg może wynosić w tej klasie 120 punktów ;)

      Usuń
    2. ulotki nie mam, choć miałam... dałam koledze zainteresowanemu klasą lingwistyczno-turystyczną :) z dużym prawdopodobieństwem od września będzie uczniem "jedynki" :D

      A czyli jest jednak tak, że powiedzmy klasa B ma próg punktowy- 130, a klasa E- 110? No i jeszcze odnośnie języków... czy jest wtedy podział w klasie na dwa języki (załóżmy niemiecki i hiszpański) czy cała klasa A ma niemiecki, a cała klasa D- hiszpański?

      Usuń
    3. Jest podział, zależy też od chętnych ;)

      Usuń
  2. Lekcja mimo,że z początku wydawała się trochę nudna-widać to było po twarzach kilku osób-z czasem się "rozkręciła" i chyba zaciekawiła nawet tych najbardziej niezainteresowanych.Dobrze jest czasem pójść do muzeum na taką lekcje i zobaczyć w nieco innym świetle to,o czym uczymy się na zwykłych lekcjach historii.Na wakacje powinien zostać oddany do użytku Arsenał więc jeżeli ktoś lubi i interesuje się "stroną militarną" historii będzie miał okazję do pogłębienia swojej wiedzy i rozwinięcia zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Mateuszu jaki będzie Twój kolejny post? Wiem, że obowiązuje kolejka, ale jestem bardzo ciekawa tematyki.;)

      Usuń
    2. W kolejce czekają trzy posty Mateusza: o zwierzętach w armiach świata oraz dwa o wikingach.

      Pozdrawiamy :-)

      Usuń
  3. Uwielbiam oglądać znudzone twarze. Co ciekawe, zawsze są to te same, niezależnie od tematu i sytuacji. Że też im się nie nudzi bycie znudzonym?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale pytanie. W końcu bycie znudzonym to nie tak łatwa sprawa. Trzeba włożyć w to trochę wysiłku, np. Jak dobrze wyglądać, gdy się nudzę? Której pozy użyć, aby wyrazić moje znudzenie?

      Usuń
  4. Królowa Elżbieta27 kwietnia 2013 09:08

    Według mnie lekcja była bardzo ciekawa. Znudzeni też nie nudzili się aż tak bardzo, bo byli zajęci wkładaniem i zdejmowaniem rękawiczek albo sprawdzaniem jak ciężka jest żelazna kula.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Droga Elzbieto w 100%. Według mnie takie lekcje powinny być organizowane częściej;)

      Usuń
  5. Serdeczne pozdrowienia dla gimnazjalistów, którzy w jednym z pytań, gdzie na podstawie obrazu mieli określić, jakie to powstanie: listopadowe czy styczniowe, zaznaczyli, że styczniowe, bo... ŚNIEG. Prawidłową odpowiedzią było listopadowe.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajęcia w muzeum są bardzo ciekawe i jest szansa dowiedzenia się czegoś nowego, czegoś co zostało pominięte na lekcji historii. Bardzo je lubię, lecz niestety nie zdarzają się zbyt często.

    OdpowiedzUsuń