4 kwietnia 2026

Co w trawie piszczy?

 

      Wielkanoc u innych

 

 

Co kraj to obyczaj.

(polskie przysłowie)

 

  

Jak co roku, początek wiosny przypomina nam o nadchodzących Świętach Wielkanocnych, święceniu pokarmów oraz wspólnym świątecznym śniadaniu z rodziną. Nas najbardziej interesują polskie zwyczaje wielkanocne, o których zresztą nieraz pisaliśmy. Dziś dla odmiany chcę pokazać zagraniczne tradycje – i to  dość nietypowe.

Na Węgrzech radosne świętowanie ściśle się wiąże z tradycją  „kropienia”, zwaną tam locsolkodás. W Poniedziałek Wielkanocny młode kobiety, już od świtu,  są oblewane przez młodych mężczyzn wiadrami  zimnej wody. Dawniej były też wrzucane do koryta z wodą (i to w najlepszym ubraniu).  Tradycja „kropienia” była wiejską formą flirtu. A jej węgierska nazwa  nawiązuje do podlewania, ponieważ dziewczyny (kobiety) są porównane do pączkujących kwiatów, symbolizujących nowe życie, odrodzenie – tak jak Wielkanoc.  Czy węgierskie „kropienie” różni się od lanego poniedziałku świętowanego dawniej na polskiej wsi? Nie! Wystarczy choćby przeczytać barwne opisy w „Chłopach” Reymonta. Obecnie – i na Węgrzech, i w Polsce polewanie wodą ma raczej symboliczny wymiar – woda już nie leje się strumieniami. 

Włoskie Scoppio del Carro, czyli „eksplozja wozu”.  Tradycja sięga początku XVII wieku. W Niedzielę Wielkanocną o godzinie 10. w Katedrze  we Florencji  jest odprawiana msza, a w tym czasie wóz (carro) z dziewięciometrową wieżą, wypełniony fajerwerkami, wyrusza w jej kierunku. Około godziny 11. z ołtarza w katedrze wylatuje podpalona raca w kształcie białej gołębicy.  To „colombina” - symbol Ducha Świętego., która  podpala fajerwerki, tworząc pirotechniczny spektakl. Jest on uznawany za dobrą wróżbę na nadchodzący rok. Jeśli „colombina” nie dotrze do wozu, to  zły znak - zapowiedź nieurodzaju lub ogólnego nieszczęścia. 

Påskekrim, czyli wielkanocny kryminał. To norweska tradycja polegająca na tym, że w czasie  między Niedzielą Palmową a Poniedziałkiem Wielkanocnym ludzie czytają oraz oglądają kryminały i thrillery. Wyjeżdżają do chat w górach  lub nad morzem,  analizują zbrodnie, ale też jeżdżą na nartach i delektują się czekoladą Kvikk Lunsj. A początek tej tradycji to rok 1923. Wówczas norweska gazeta „Aftenposten” zareklamowała świeżo napisaną  powieść kryminalną, sugerując, że przedstawiona w niej historia jest prawdziwa. Ponieważ  akcja marketingowa rozpoczęła się w Wielkanoc, Norwegowie – zafascynowani  książką-  stworzyli    niezwykłą tradycję. 

Osterfeuer, czyli ognisko wielkanocne. To niemiecka tradycja ludowa i chrześcijańska, popularna również w Austrii. Polega ona na paleniu dużych ognisk w okresie Wielkanocy (Wielka Sobota, Wielka Niedziela lub Wielki Poniedziałek). Światło ognisk  oznacza  zmartwychwstanie Chrystusa oraz nowe życie. Jest też symbolem słońca, znaku płodności, wzrostu i plonów. Ognisko wielkanocne  jest nazywane „słońcem w nocy”, a oznacza koniec zimy i nadejście wiosny. 

Zgodnie z polską tradycją, pragnę złożyć świąteczne życzenia. Zwracam się do Grona Pedagogicznego  oraz Uczniów życząc wszystkim, aby czas Świąt Wielkanocnych był okazją do odpoczynku i zadumy, aby  natchnął nadzieją i dodał nowych sił.

Wesołego Alleluja! 

Kuba

 

Grafika:

https://img.freepik.com/premium-wektory/pisanki-z-zielona-trawa-i-elementem-galazki-wierzby-do-projektowania_481866-981.jpg?w=360

https://ridikul.cms.mtv.hu/wp-content/uploads/sites/16/2019/04/DSOKI20180402005-1024x683.jpg

https://wlochyonline.pl/img/t750h0/blogimg/leto/toscana/scoppio.jpg

https://www.dymocks.com.au/media/event/PASKEKRIM_SOCIALS_2.png

https://asc-images.forward-publishing.io/2025/04/06/864796ff-5a8f-45d9-bbbb-4a1ed60f660f.jpeg?rect=60%2C0%2C1080%2C720&w=1024&auto=compress%2Cformat

https://img.freepik.com/premium-wektory/ilustracja-owiec-wielkanocnych-izolowana-na-bialym-tle_1397264-1076.jpg?semt=ais_hybrid&w=740&q=80

28 marca 2026

Myśli o wychowaniu

 

              Kim chcę być?

Znacie to uczucie, kiedy trzeba podjąć życiową decyzję,

ale nie ma żadnej pewności, że postępuje się słusznie?

Kiedy człowiek wybiera jedną z dróg,

ale wciąż patrzy za siebie na tę drugą,

przekonany, że wybrał źle?’’

(Jodi Picoult)

 

Pytanie „Kim chcesz zostać, kiedy dorośniesz?” towarzyszy nam od najmłodszych lat. Rodzice, nauczyciele czy znajomi zadają je często, oczekując konkretnej odpowiedzi. To pytanie pada również wielokrotnie podczas wyboru szkoły średniej czy później kierunku studiów. Niektórzy jasno i bez wahania odpowiadają, że chcą zostać lekarzem, architektem, prawnikiem  albo informatykiem. Jednak nie każdy potrafi odpowiedzieć na to pytanie. Są osoby, które nie potrafią wyraźnie określić swojej przyszłości, nie wiedzą, w jakim zawodzie chciałyby się realizować, ani jaką drogą podążać. Często czują presję otoczenia i próbują dopasować się do oczekiwań innych: rówieśników, rodziny czy społeczeństwa.

Na co dzień jesteśmy otoczeni różnorodnymi wzorcami sukcesu, które widzimy w mediach społecznościowych, wśród członków rodziny czy w grupie znajomych. Obserwujemy ludzi, którzy od najmłodszych lat mają określony cel i realizują swoje plany, odnosząc sukcesy. W takim otoczeniu łatwo jest się poczuć zagubionym, jeśli jeszcze nie wiemy, jaką drogą chcemy podążać. Zadajemy sobie wtedy wiele pytań – czy lepszym wyborem będzie droga naukowa, rozwijanie własnego biznesu, a może ścieżka artystyczna? W dodatku towarzyszy nam często wewnętrzny kryzys – niepewność i lęk przed podjęciem złej decyzji. W głowie pojawiają się pytania: czy to, co wybiorę, będzie rzeczywiście tym, co chcę robić przez dłuższy czas? Czy moje zainteresowania nie okażą się jedynie chwilowe, prowadząc z czasem do znużenia? Czy zamiast satysfakcji i spełnienia nie pojawi się rozczarowanie, nieprzyjemność i poczucie straconego czasu.

Tu warto jest się zatrzymać. Prawda jest taka, że osoby, które od samego początku wiedzą, jak będzie wyglądała ich przyszłość, zapominają o tym, że jeszcze wszystko może się zmienić. Bywa, że po  jakimś czasie  zmieniają się pasje, marzenia. To co dziś wydaje się życiowym celem, za chwilę może być już nieważne. Dorastając  zmieniamy się, a to jest potrzebne, aby odkrywać siebie i zdobywać nowe doświadczenia. 

Już w młodym wieku odczuwamy silną presję ze strony rodziny. Bliskim zależy na naszym dobru, dlatego kierują nas do najlepszych szkół, zachęcają do intensywnej nauki i marzą, byśmy w przyszłości zajmowali wysokie stanowiska i dobrze zarabiali, aby godnie żyć. Nie zdają sobie jednak sprawy, jak ogromny nacisk na nas wywierają. Żyjemy w ciągłym stresie: dążymy do jak najlepszych ocen i staramy się sprostać oczekiwaniom, a jednocześnie chcemy pogodzić to z życiem rodzinnym, spotkaniami z przyjaciółmi czy własnymi pasjami. Z jednej strony staramy się być jak najlepsi  a z drugiej - jesteśmy już wykończeni codziennym dążeniem do doskonałości.

Każdy ma prawo do podjęcia decyzji w swoim czasie. Nie musimy  więc  znać wszystkich odpowiedzi od razu.  Nawet jeśli się zagubimy, to możemy zacząć od nowa i to nie jest nic złego. Jeśli ciągle nam nie wychodzi, to nie warto się poddawać, bo czasem to właśnie te najdłuższe i najbardziej kręte ścieżki zaprowadzą nas do miejsca, którego szukaliśmy. Warto skorzystać również z pomocy osoby doświadczonej – doradcy zawodowego czy psychologa. Są oni właśnie po to, aby pomóc nam odnaleźć własną drogę, spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Oczywiste jest to, że nie podadzą nam gotowego scenariusza życia, bo tylko my znamy swoje emocje i marzenia, ale mogą pomóc zrozumieć siebie. Nie należy poddawać się presji, że wszystko trzeba wiedzieć od razu, bo często najlepsze decyzje podejmuje się dopiero po czasie. To, że nie od razu ktoś wie, kim chce być, nie oznacza, że jest gorszy tylko, że  trochę wolniej odkrywa, kim jest.

M.P

 

Grafika:

https://img.freepik.com/premium-wektory/zdezorientowani-pracownicy-niepewni-decyzji-biznesowej_160308-6899.jpg

https://img.freepik.com/vetores-premium/um-jovem-esta-pensando-em-escolher-um-caminho-e-uma-placa-de-sinalizacao-conceito-de-ideia-vetor_484720-4380.jpg