13 czerwca 2018

Podróże kształcą



             Moja podróż do Chin



千里知行, 始於足下
Podróż na tysiąc mil
zaczyna się od pierwszego kroku.
(przysłowie chińskie)


Zespół Pieśni i Tańca Zamojszczyzna, do którego należę, uczestniczył w Changzhou International Folk Art Week w Chinach. Odwiedziliśmy między innymi takie miasta jak: Changzhou, Hangzhou oraz Szanghaj. To niesamowita podróż, podczas której miałam możliwość zobaczenia wielu zabytków, ale też poznania innej kultury, kuchni, ludzi, krajobrazów. Ten wyjazd  był okazją do zobaczenia, jak potężnym krajem są Chiny.
Miejsca. Po trwającej ponad 10 godzin podróży dotarliśmy do Changzhou. Jest to miasto położone we wschodnich Chinach nad Wielkim Kanałem Jangcy. Organizatorzy festiwalu przygotowali nam nocleg w 4- gwiazdkowym hotelu - Olympic Mingdu Hotel. Restauracja hotelowa oferowała typowe dla chińskiej kultury dania: pierożki na parze, różne rodzaje mięs, ryby, owoce morza oraz wiele innych, więc próbowaliśmy chińskich specjałów, chociaż mniej odważni mogli zjeść frytki i pieczonego kurczaka. Gdy mieliśmy okazję jeść poza hotelem, zobaczyliśmy, w jaki sposób jedzą Chińczycy. Siedzą przy okrągłych stołach, na których znajduje się obrotowa płyta. Na płycie leżą liczne dania, których każdy może spróbować za pomocą pałeczek. Mieliśmy okazję zobaczyć też ogromne pola herbaty oraz skosztować jej licznych gatunków. Zaskakujące jest to, jak różni się ona smakiem oraz kolorem od znanej nam herbaty, którą przygotowujemy w domu.  Nie dodaje się do niej ani cukru, ani cytryny czy mleka. Podczas pobytu w Changzhou (czteromilionowym!!! mieście) odwiedziliśmy Changzhou Chinese Museum – zapoznaliśmy się z historią miasta oraz zobaczyliśmy liczne eksponaty. Zwiedzaliśmy też Wodne Miasto z pięknymi budowlami  otoczonymi wodą oraz różnoraką roślinnością. Kolejnym miastem w naszej podróży było Hangzhou. Zwiedziliśmy tam wybrzeże jeziora West Lake oraz piękny park na jego obrzeżach.
W programie naszego wyjazdu były targi Word Leisure EXPO, a także  mogliśmy zobaczyć miejsce, gdzie odbył się szczyt G20. Następnego dnia był wyjazd do FuYang District, gdzie mogliśmy zrobić zakupy w pobliskim centrum handlowym. Pewnego dnia  wybraliśmy się na Hefang - miejsce z pięknym punktem widokowym na górze Yunju Mountain. Pozostałymi atrakcjami były: pokaz tai chi oraz rejs po kanale łączącym Hangzhou z Pekinem oraz  oglądanie pola herbaty.
Podczas pobytu w Szanghaju wybraliśmy się na punkt widokowy - Bund nad rzeką Huang Pu, skąd można było podziwiać panoramę miasta. Szanghaj, największe miasto w Chinach, pokazuje, jak rozwinięty i nowoczesny jest ten kraj.
Ludzie i kultura. Mieliśmy okazję zobaczyć chińską paradę. Stroje, taniec, muzyka, a nawet instrumenty Chińczyków różnią się od naszych. Zresztą, różnice kulturowe widać było na każdym kroku. Chociażby w edukacji. Już w szkole podstawowej dzieci mieszkają w akademikach/bursach szkolnych pod opieką nauczycieli, a nie w domu rodziców. Są zdane na samych siebie i uczone samodzielności od małego. Odwiedziliśmy też szkołę artystyczną, gdzie młodzież doskonali swoje talenty podczas wyczerpujących i rygorystycznych treningów. Zaskoczyło nas, że Chińczycy nie znają języka angielskiego - podczas naszego dwutygodniowego pobytu spotkaliśmy może kilka osób znających ten język. Poznałam nauczycielkę języka angielskiego, ale  nawet ona miała pewne trudności w wypowiedzeniu niektórych słów. W Chinach    ważne  perfekcyjna organizacja oraz punktualność. Gdy ktoś nie zjawił się na czas, organizatorzy nie czekali na niego i odjeżdżali. Punktualności  musieli dopilnować nasi opiekunowie, gdyż  za najmniejsze spóźnienie byli karceni. Podczas pobytu w hotelu zorganizowaliśmy dyskotekę, na którą  zaprosiliśmy naszych opiekunów, osoby w wieku od 18 do 20 lat. Gdy włączyliśmy  muzykę, okazało się, że Chińczycy nie tańczą do muzyki  disco polo.  Dopiero później się do niej przekonali. Podczas podróży wstępowaliśmy zarówno  do ogromnych centrów handlowych, jak  i  do przydrożnych sklepików. Sprzedawcy, często natarczywi, potrafili zejść z cenny nawet o 100 juanów,  aby tylko sprzedać produkt. W niektórych domach handlowych można znaleźć liczne podróbki butów, torebek czy  ubrań, co jest zresztą powszechne w Chinach.  Zaskakująca,  a czasami uciążliwa  była reakcja ludzi na naszą inność. Kiedy przechodziliśmy przez ulicę, obserwowali nas, oglądali  się za nami, a nawet wskazywali palcami. Chińczycy często podchodzili do nas i prosili o wspólne zdjęcie. Tak było w szkole artystycznej, w której grupa uczniów poprosiła nas  o wspólne zdjęcie. Pozowaliśmy więc do zdjęć, niekiedy nawet przytuleni do siebie. Duże zainteresowanie wzbudził kolega z jasnymi włosami. Każda dziewczyna chciała mieć z nim zdjęcie, jedna nawet rozpłakała się ze szczęścia. Oprócz sympatycznych reakcji Chińczyków, zdarzały się też niemiłe sytuacje. Niektórzy ludzie stawali  nagle przed nami, wyciągali  telefon i zrobili zdjęcie, a następnie odchodzili  bez słowa. Najczęstszym środkiem transportu spotykanym w Chinach są skutery. Ulice są nimi przepełnione, powstają nawet specjalne pasy dla tych pojazdów. Chodniki pełnią rolę parkingu, a Chińczycy często zostawiają swoje pojazdy bez żadnych zapięć.

Podróżowanie to świetny sposób poznawania świata. Wyjazd do Chin był moją pierwszą azjatycką podróżą. Przeżyłam wiele. Zetknęłam się z nową kulturą, zobaczyłam niezwykłe miejsca, poznałam nowych ludzi oraz ich środowisko. Przekonałam się, jak różni są ludzie i ich zachowania. Pozostały mi wspaniałe wspomnienia, którymi postarałam się z Wami podzielić.  Uważam, że każdy, o ile ma taką możliwość, powinien odwiedzić  Chiny. Ja na pewno nabrałam ochoty, by wybrać się tam jeszcze raz.

Olga

Grafika:
zdjęcia własne

5 komentarzy:

  1. Zazdroszczę takiej podróży! Nie sądziłam, że chińska herbata smakuje inaczej niż ta,którą pijemy codziennie w domu. Mam ochotę zasmakować tej z azjatyckiego kontynentu. Czytając Twój wpis zwróciłam uwagę na różnicę kultur, tradycji i upodobań Polaków i Chińczyków. Mam nadzieję, że kiedyś też będę miała okazję odwiedzić ten kraj.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziwiliście się, że Chińczycy nie znają angielskiego. A ja pytam, ilu Polaków zna ten język?

    OdpowiedzUsuń
  3. No to popisaliście się tym disco polo! Musieli rzeczywiście być w szoku – nie zetknęli się przecież z muzyką chodnikową/podwórzową, wywodzącą się z tradycji polskich wesel i zabaw.
    Dobrze, że nie kazaliście im tańczyć krakowiaka albo oberka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Będąc stosunkowo niedawno w Niemczech miałem okazję przekonać się o tym, jak wiele różnic jest pomiędzy państwami. Oczywiście nie oznacza to, że nic nas nie łączy, co z nie zmienia jednak faktu, iż każdy kraj ma swoją indywidualną kulturę. Bardzo dobrze, że coraz częściej słyszy się o takich wyjazdach, bo tak jak jeszcze całkiem niedawno nie miałyby one dla mnie większego znaczenia, tak teraz jestem przekonany, że odgrywają bardzo dużą rolę w kształtowaniu człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Twojej relacji wynika, że podróż była fascynująca. Super, że miałaś okazję przeżyć taką przygodę, poznać nowych ludzi i kulturę innego kraju. Sama na razie nie mogę pozwolić sobie na taki wyjazd, ale cieszę się, że Tobie się udało!

    OdpowiedzUsuń