13 grudnia 2014

Kącik młodego historyka



   Życie w stanie wojennym






Obywatelki i obywatele. 
Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym 
ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego.
Rada Państwa,
w zgodzie  z postanowieniami Konstytucji, 
wprowadziła dziś o północy stan wojenny 
na obszarze całego kraju. 
(Wojciech Jaruzelski)


Trzynastego grudnia 1981 roku w niedzielę rano Polacy  dowiedzieli się  z radiowo - telewizyjnego przekazu generała Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego. Na mocy podjętej niejednogłośnie uchwały Rady Państwa  z dnia 12 grudnia 1981 roku, na polecenie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON), niezgodnie z konstytucją, wprowadzono stan nadzwyczajny  na terenie całej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. W kraju powiało grozą,  a sam fakt wprowadzenia stanu wojennego był szokiem dla polskiego społeczeństwa.
 
Stan wojenny w Polsce oznaczał ograniczenie praw obywatelskich w celu zahamowania aktywności społeczeństwa dążącego do gruntownej reformy ustroju społeczno-politycznego Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Oto niektóre obostrzenia. Od  dnia 13 grudnia obywatele nie mogą: bez specjalnej przepustki opuszczać województwa, w którym są zameldowani. Wprowadza się godzinę policyjną, nie można więc przebywać na ulicy między      godziną  23   a 5 rano. Nie wolno strajkować ani gromadzić się   w miejscach publicznych. Nie wolno kupować benzyny, wypłacać wyższych sum  z kont oszczędnościowych oraz wyjeżdżać  za granicę. Zawiesza się  wolne soboty. Zapowiada kontrolę korespondencji i rozmów telefonicznych do odwołania.

Poniżej przepustka pozwalająca przebywanie na ulicy w czasie godziny policyjnej. Podobne obowiązywały, gdy człowiek chciał przekroczyć granicę własnego województwa.
Wprowadzono również sprzedaż produktów spożywczych na kartki. System kartkowy obejmował między innym sprzedaż mięsa, mąki, masła, ryżu, czekolady, papierosów, alkoholu i benzyny. W 1982 roku wprowadzono także karki na buty. Na zakup wyposażenia mieszkania (meble, pralki automatyczne, telewizory, lodówki) obowiązywały trzyletnie przedpłaty. Brakowało wszystkiego, więc kiedy udało się kupić cokolwiek, była radość. Brakowało: środków higieny osobistej, papieru toaletowego, bielizny, butów, mięsa. Słowem, podstawowych produktów potrzebnych do codziennego życia. 
Skoro wprowadzono godzinę policyjną, wszelkiego rodzaju prywatki lub przyjęcia musiały trwać do rana. Osoby bez przepustki, napotkane w tym czasie na ulicy przez patrol ZOMO, mogły być pobite.  
Przez pierwsze dni stanu wojennego zawieszono działalność szkół oraz wyższych uczelni. Szkoły wznowiły pracę dopiero po Nowym Roku. W 1982 roku nie odbyły się w szkołach średnich studniówki ze względu na zakaz gromadzenia się.  Biuro KC PZPR (Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej) wprowadziło w szkołach stanowisko zastępcy dyrektora do spraw politycznych. Rozpoczęto akcję wygłaszania wśród uczniów pogadanek o stanie wojennym.

Zamknięto  teatry i  zawieszono produkcję filmów. Większość aktorów scen polskich zbojkotowała występy w telewizji. Aktorzy jednak nadal pracowali.  W ośrodku internowania w Jaworznie Maciej Rayzacher wystawił Dziady Mickiewicza. Konrada grał Bronisław Komorowski, wystąpili też  Tadeusz Mazowiecki i Stefan Niesiołowski. W Muzeum Archidiecezji Warszawskiej powstała scena, na której codziennie odbywały się koncerty. Aktorzy występowali  też w kościele św. Stanisława Kostki. Byli to:Danuta Rinn, Anna Nehrebecka, Katarzyna Łaniewska, Krzysztof Kolberger. Emilian Kamiński, Andrzej Piszczatowski i Ewa Dałkowska otworzyli  Teatr Domowy, grający po mieszkaniach. Polacy – podobnie jak ich ojcowie i dziadowie  - w czasie zaborów, powstań i okupacji spotykali się w mieszkaniach,  by rozmawiać,  śpiewać patriotyczne pieśni i słuchać zakazanej poezji. Bardem podziemnej „Solidarności” był Jacek Kaczmarski – poeta i pieśniarz. Szczególnie Mury  i  Zbroja  spełniały rolę protest songów.Wyrwij murom zęby krat/Zerwij kajdany, połam bat/A mury runą, runą, runą/I pogrzebią stary świat!  (Mury)

Wrzasnęli hasło wojna/Zbudzili hufce hord/Zgwałcona noc spokojna/Ogląda pierwszy mord/Goreją świeże rany/Hańbiona płonie twarz/Lecz nam do obrony dany/Pamięci pancerz nasz (Zbroja)
Wydawnictwa książkowe dostawały limitowany przydział papieru, a wydruk książek był dokładnie kontrolowany. Nie obowiązywał on jedynie Ministerstwa Obrony Narodowej.

W noc wprowadzania stanu wojennego przestały działać w Polsce telefony. A gdy zostały przywrócone zostały połączenia telefoniczne, rozmowy oficjalnie podsłuchiwano. Po wykręceniu numeru słychać było w słuchawce komunikat: „Rozmowa kontrolowana”. Cenzurę rozmów telefonicznych wprowadzono w celu uniemożliwienia wykorzystania łączności telefonicznej do działalności zagrażającej interesom bezpieczeństwa państwa. Kontroli podlegała także korespondencja.
Podczas stanu wojennego wyłoniło się kilku bohaterów: Ryszard Kukliński, Grzegorz Przemyk, Zbigniew Bujak, Jerzy Zieliński, czy górnicy z kopalni „Wujek”, którzy w konspiracji, a później czynnie walczyli o wolną Polskę. Jak podają źródła historyczne, w czasie stanu wojennego internowano około  10 tysięcy obywateli, a 11 tysięcy postawiono przed sądem  i skazano nieprawomocnym wyrokiem. Liczba ofiar nie jest znana.


O stanie wojennym my młodzi wiemy niewiele, ale sporo ludzi pamięta tamte wydarzenia. Są to nasi dziadkowie i rodzice, którzy czasami wspominają trudne, codzienne życie w stanie wojennym. Rozmawiajmy z nimi i zapamiętujmy jak najwięcej. Uczenie się historii od świadków wydarzeń  jest cenniejsze od wertowania nawet najmądrzejszych książek.

Bartek

Grafika:
https://5dhadastra.files.wordpress.com/2012/12/z5058826xgen-jaruzelski-oglasza-w-tv-wprowadzenie-stanu-wojennego.jpg
http://trzebinia.archiwa.org/multimedia/biblioteki_max/18cb1a7167c5ac6637115fb0683399b80daf4b6d683734735447483b53d9ed1f.jpg
http://ireneusz-zygmanski.piszecomysle.pl/files/2015/12/Kartka-wcale-nie-na-mi%C4%99so.jpg
http://1.bp.blogspot.com/_U-FCOex1etY/TA_0kdAGiOI/AAAAAAAAAA0/_ueMOxG13mc/s1600/zomo.jpg
https://www.antiwarsongs.org/img/upl/muz1528456.jpg
zdjęcie własne 

41 komentarzy:

  1. Tam chyba jest literówka "W noc wprowadzanie stanu wojennego", a chyba powinno być "wprowadzenia".
    Kiedyś pytałam babci o stan wojenny, jeszcze będąc dzieckiem. Opowiadała mi o kartkach, ciągłym braku wszystkiego. Mówiła, że co kilka dni jeździli pociągiem 35 kilometrów po to, by dostać może jakieś produkty w innym miejscu, lecz często wracali z pustymi rękami. Kobiety będąc w ciąży, bały się o przyszłość swoich dzieci i nie wiedziały, w jakim świecie przyjdzie im żyć. Nie wiem i ja, jak odnalazłabym się w takim świecie, ale staram się pamiętać o przeszłości i doceniać współczesność- że żyję w wolnej Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz, happy, rację, doceniając współczesność. Życie dzisiaj jest łatwiejsze, mimo że jak dawniej egzystują cierpienie, głód, ubóstwo, strach o przyszłość pokoleń.

      Usuń
  2. Był to szczególnie trudny okres dla Polaków. Ciągłe ograniczenia, kontrola, walka o przetrwanie z dnia na dzień. Jednak mimo wszystko zdarza mi się dosyć często spotkać z pozytywną opinią ludzi, którzy mieli możliwość żyć w tamtych czasach. Nawet moi dziadkowie, ciocie czy wujkowie dobrze wspominają tamten okres. Często w takich relacjach słyszę, że łatwiej było o miejsce pracy jeżeli ktoś był bezrobotny i chciał pracować, że nie było tak wielkiej przepaści między bogatymi i biednymi, a produkty kupowane na kartki nie były tak złym wynalazkiem jak się to ocenia, a wyłącznie różnorodność i wybór były bardzo ograniczone w porównaniu do naszych czasów, natomiast nie odczuwało się braku potrzebnych produktów. Istnieje wielu zwolenników i obrońców Wojciecha Jaruzelskiego, którzy twierdzą, że dzięki podjętej przez niego decyzji zabezpieczył Polskę przed ponowną agresją jej sąsiadów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że powinno się więcej rozmawiać z ludźmi w naszym wieku o sprawach, które jeszcze nie tak dawno dotyczyły naszych rodaków. Co nam po historii świata, kiedy nie znamy własnej...
    Uważam, tak samo jak autor, że rozmowa z naocznymi świadkami jest najlepszym źródłem informacji. A tamte czasy bez wątpienia były dla nich ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi zawsze moja babcia opowiadałam o stanie wojennym. Niestety w dzisiejszych czasach nikt nie jest świadomy jak wtedy było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłośnik poprawnej polszczyzny14 grudnia 2014 13:13

      Nie "Mi babcia czytała", tylko "Mnie babcia czytała" ! Albo: Babcia mi czytała.
      Wyjaśnia się ten błąd na blogu bez przerwy i "jak grochem o ścianę". Pozwolę sobie użyć tego kolokwialnego powiedzenia, ale ono oddaje istotę zagadnienia.

      Pozdrawiam Cię (nie! Ciebie) z nadzieją, że nie powtórzysz już tego błędu.

      Usuń
  5. Zastanawiałam się nad fragmentem "niegdyś bohaterskie kobiety w czasie stresu wywołanego wojną przestawały miesiączkować, dostosowując fizjologię do warunków. Dziś – mimo stanu wojennego – kobiety wykazują całkowity brak zrozumienia, są spragnione ligniny, waty i podpasek." Na pytanie: "czy były podpaski", mama (w 1981 miała 15 lat) odpowiedziała, że "były, ale częściej wata". Ludzie, idąc z duchem czasu, stają się bardziej wygodniccy. Nie jeżdżą rowerami, a motorami i samochodami. Nie projektują, szyją czy robią na drutach ubrań, a kupują je (coraz częściej przez Internet). Nie wyobrażam sobie jednak miesiączki bez podpaski! Ciekawe, jak księżne, szlachcianki i inne damy dworów chroniły swoje suknie przed krwawymi plamami...

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie dzięki czytaniu takich postów możemy docenić to co mamy. Wszystkie te ograniczenia wynikające z wprowadzenia stanu wojennego są teraz dla nas nie do pomyślenia. Wszystko możemy mieć : kurtkę, buty,książki. Możemy swobodnie chodzić po ulicach, rozmawiać przez telefon czy korespondować. Cieszę się, że nie byłem świadkiem tamtych wydarzeń.

    OdpowiedzUsuń
  7. I pomyśleć, że takie rzeczy rzeczy działy się w naszym kraju tak niedawno. Ograniczenia, kontrole.. Ja nie mogłabym żyć w taki sposób. Świat się zmienił, Cieszę się, że my w dzisiejszych czasach nie musimy zmierzać się z takimi problemami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie lubi być ograniczany czy kontrolowani. Teraz narzekamy gdy mama każe nam założyć czapkę lub zapyta się o coś... To właśnie jest dla nas kontrola. A wtedy? Istniały obozy dla osób internowanych m.in. w Hrubieszowie czy Lublinie. W Internecie znalazłam także wizerunek Matki Bożej z napisem: ''Matko internowanych-módl się za nami''. http://www.rp.pl/galeria/0,1,963934.html#bigImage

      Usuń
  8. Bardzo współczuję ludziom, którzy musieli żyć w okresie stanu wojennego. Ten post nakłonił mnie do tego, aby porozmawiać o tym czasie z rodzicami i dziadkami. Zrozumiałam, jak ciężko było funkcjonować wtedy normalnie.. Nie można było wyjechać do rodziny, która mieszkała w innym województwie, wszędzie dookoła było mnóstwo ograniczeń.. Bardzo się cieszę, że teraz nikt nie kontroluje nas tak jak wtedy. Z całą pewnością stan wojenny był dla ludzi żyjących wtedy czymś okropnym. Obecnie żadnemu z nas nie jest łatwo wyobrazić sobie tego tak, jak było naprawdę, jednak ten post i rozmowa z bliskimi pomaga wyobrazić sobie nam te straszne chwile przynajmniej w niewielkim stopniu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Święta w tamtych czasach wyglądały całkiem inaczej niż dziś . Nie do pomyślenia jak w tym okresie je przeżywano . Na stole wigilijnym niektórym brakowało wszystkiego , nawet bochenka chleba . Dziś mamy jeden , wielki przepych - w domach i sklepach , niczego mam nie brakuje .
    Poniższy wiersz bardzo dobrze obrazuję życie ludzi w czasie okresu wojennego .

    Wigilia 81

    Nie płacz mamo, że Święta tak blisko,
    A ja ciągle nie wracam do domu,
    Mnie nazwano antykomunistą,
    Lecz ty o tym nie mów nikomu.

    Spytasz pewnie dlaczego to robię,
    Chociaż czuję, jak strach za mną kroczy?
    Chciałbym zawsze, gdy spojrzę do lustra
    Bez odrazy patrzeć sobie w oczy.

    Nie płacz mamo, gdy przyjdzie Wigilia
    Daj na puste miejsce kromkę chleba.
    A gdy gwiazda się pierwsza zaświeci,
    Wymów słowa, że tak było trzeba.
    Kraków 19.12.1981

    OdpowiedzUsuń
  10. Minęła 33. rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Wydaje się, że to jednak było niedawno, lecz patrząc na dzień dzisiejszy tak dużo się zmieniło. Powoli przygotowujemy się do okresu świątecznego. Jesteśmy zasypywani ulotkami, reklamami producentów , którzy zachęcają nas do kupna ich rzeczy. Teraz problemem jest wybrać co chcemy, dawniej kupowało się to co pojawiło się na półkach i nawet o to trzeba było "zawalczyć". Kiedyś jednym z problemów były kolejki. Stało się po kilka godzin, czasem na zmianę z rodziną. Niekiedy nie wiedziało się za czym się stoi lub też , gdy przyszła kolej zabrakło danego produktu. Można usłyszeć wiele historii od dziadków i rodziców co do kolejek. Stojąc po kilka godzin powstawały spory, kłótnie, nowe znajomości, a nawet słyszałam o małżeństwie, które poznało się czekając na możliwość kupna produktów . Dziś narzekamy na kilkunastominutowe kolejki, tłumacząc się brakiem czasu. Nam trudno jest sobie wyobrazić pustki na półkach. Wszystkiego mamy pod dostatkiem , a jednak nie potrafimy tego docenić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wyobrażam sobie życia w świecie, w którym istnieje tyle nienormalnych ograniczeń. Współcześnie w sklepach jest niesamowity wybór produktów, a kiedyś było ich bardzo niewiele. Nie mogę zrozumieć tego że człowiek mógł zostać pobity tylko dlatego że przebywał po 23 poza domem. Ludziom brakowało rzeczy wiec dużo musieli sobie zrobić sami. Słyszałam jednak opinie starszych osób które doceniały tamte czasy mówiąc że przynajmniej wszyscy mieli pracę. Jednak jakim kosztem? Nie dałabym sobie rady w świecie w którym na każdym kroku byłabym kontrolowana przez innych. Cieszę się z tego że żyję w wolnym kraju, gdzie każdy ma prawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Niektórzy uważają, że kiedyś było lepiej niż teraz. Nie rozumiem jednak takiego porównania. Przecież obecnie nie jesteśmy tak bardzo ograniczani i kontrolowani na każdym kroku.

      Usuń
  12. Życie w stanie wojennym było nie lada wyzwaniem. W większości sklepach nie było wystarczające ilości towarów. Wprowadzono tak zwane kartki. Każdy obywatel mógł być pobity za wrogie nastawienie do obowiązującego ustroju. Należy cieszyć się, że żyjemy w wolnym kraju, gdzie nie obowiązuje cenzura, a każdy obywatel ma prawa.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cały post w bardzo szczegółowy sposób opisuje stan wojenny ,ale nie ma tu jednak pewnej informacji -zawsze poszukiwałam odpowiedzi na pytanie "Czemu w ogólne doszło do stanu wojennego?" i w dalszym ciągu się nie dowiedziałam..fajnie by było to uzupełnić..lecz mimo tego,że nie zawarto tej wiadomości post jest świetny i wprawia nas w chwile refleksji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki jest tytuł postu? Czy on brzmi: Jak doszło do stanu wojennego w Polsce? Jeśli jesteś ciekawa - poczytaj o tym albo zapytaj historyka. Nie zamierzamy tego uzupełniać. Może historycy poprowadzą swój blog, to wtedy zajmą się wszystkimi przyczynami wszystkich wydarzeń historycznych. Nie rozumiem stwierdzenia: "zawsze poszukiwałam odpowiedzi na pytanie..." Po co szukać od zawsze? Otwórz Wikipedię albo jakiś podręcznik i masz!

      Usuń
  14. Po przeczytaniu postu zainteresowałam się historią Pana Jacka Kaczmarskiego.
    Pan Jacek Kaczmarski ze swoimi kolegami muzykami — Zbyszkiem Łapińskim i Przemkiem Gintrowskim — wyjechał do Francji na koncerty. Okazało się, że jest duże zapotrzebowanie na ich twórczość, więc Panowie Gintrowski i Łapiński wrócili do Polski, by odwołać krajowe występy. Jacek został, ponieważ tylko on znał język francuski. Niestety, jego koledzy już nie powrócili, gdyż 13 grudnia 1981 roku w Polsce ogłoszono stan wojenny i granice zostały zamknięte. Pan Kaczmarski natychmiast sprzeciwił się decyzji władz, zaangażował się w życie emigracji i koncertował pod jej banderą. Tym samym odciął sobie drogę powrotu do ojczyzny. Oskarżenia, sformułowane m.in. przez Waldemara Łysiaka w Rzeczpospolitej kłamców. Salon i przez Jerzego Urbana w Alfabecie Urbana, że Kaczmarski uciekł, bo stchórzył i z bezpiecznej perspektywy pluł na naród polski, są co najmniej nietrafione, a na pewno nierzetelne. Koncertami na rzecz polskiej opozycji wspierał tych, którzy zostali objęci terrorem. Szybko stał się więc twórcą zakazanym. Jego tomiki były powielane w domowych warunkach i przekazywane z rąk do rąk. To samo działo się z kasetami, potajemnie kopiowanymi.Płyty winylowe Jacka były niemal niedostępne. Nagrany w 1981 roku (będącym czasem przyduszenia systemu komunistycznego) longplay Krzyk był oczywiście zakazany. Jednak poradzono sobie z jego kolportowaniem: „Solidarność” Polskich Nagrań ukryła prawie cały nakład tego albumu, by następnie wydawać go w kopertach wokalistki Eleni. Rozsyłano tego zmyślnego konia trojańskiego godzącego w komunę po świecie. Kaczmarski mógł rozbrzmiewać dzięki temu również w okupowanym przez własne siły, zmęczonym i przerażonym kraju. Po zakończeniu stanu wojennego nadal tworzył na emigracji, pracując np. w Radiu Wolna Europa (od 1984 r.).
    Na przykładzie Pana Jacka Kaczmarskiego doskonale widzimy jak działało państwo w okresie stanu wojennego. Moim zdaniem taka cenzura przydałaby się w dzisiejszych czasach w przypadku małowartościowych artystów.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrze, że Polacy w tym trudnym czasie dbali o rozwój kultury. Śpiewając patriotyczne pieśni i słuchając zakazanej poezji, buntowali się oni przeciwko temu, co zostało im narzucone.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jako symbol upamiętnienia dnia 13 grudnia 1981 roku wczoraj, 13 grudnia o godzinie 19:30 Instytut Pamięci Narodowej zachęcał do zapalenia symbolicznej świecy w oknach domów. Akcję objął Honorowym Patronatem Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski.
    Kampania ta nawiązuje do gestu solidarności, jaki wobec Polaków żyjących w stanie wojennym w Wigilię Bożego Narodzenia 1981 r. wykonały rzesze mieszkańców ówczesnego świata. W oknie Pałacu Apostolskiego w Watykanie zapłonęła wtedy świeca, którą zapalił papież Jan Paweł II jako znak jedności z Polakami. Do postawienia w oknach świec wezwał także prezydent USA- Ronald Reagan, który powiedział: „Polacy zostali zdradzeni przez własny rząd. Ci, którzy nimi rządzą, oraz ich totalitarni sojusznicy obawiają się wolności, którą Polacy tak bardzo umiłowali. (…) Niech płomień milionów świec w amerykańskich domach będzie świadectwem, że światła wolności nie uda się zgasić”.
    Wczoraj ulicami Warszawy przeszedł także Marsz w Obronie Demokracji i Wolności Mediów, a liczba jego uczestników przekroczyła kilkadziesiąt tysięcy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Cieszę się, że mogę żyć w czasach wolnej Polski. Nie wyobrażam sobie nawet przez co musieli przejść ludzie urodzeni w tamtych czasach, a przecież to nie było tak dawno, nasi rodzice pamiętają ten straszny okres. Znalazłam taki wiersz o stanie wojennym, który bardzo dobrze oddaje tamte czasy.

    Dziecinne pytania

    Powiedz mamo: Co to jest Polska?
    Powiedz mamo: Jak ona się śni?
    Drogi synku to jest taka ziemia,
    W której często płynie krew i łzy.

    Powiedz mamo: Co to jest honor?
    Powiedz mamo: Co to jest Ojczyzna?
    Jest to ciało, a na owym ciele
    Jedna wielka rozszarpana blizna.

    Powiedz mamo: Co to jest wolność?
    Powiedz mamo: Co to jest prawda?
    Mój maleńki to ręką czarownic
    Ugaszona najjaśniejsza gwiazda.

    Powiedz mamo: Co to są układy?
    Powiedz mamo: Co to są sojusze?
    To są synku takie kajdany,
    Co pętają nam ręce i dusze

    Powiedz mamo: Co to Solidarność?
    Powiedz mamo: Czy to była wiosna?
    Tak mój mały, choć teraz jest zima
    O tej wiośnie zapomnieć nie można.

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytając takie posty jesteśmy w stanie docenić , to co mamy. Wielu z nas narzeka na dotychczasowe życie,niekiedy na brak wygód..czasem warto się zastanowić nad takimi słowami..

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój tata w sobotę powiedział mi, że 13 grudnia 1981 roku zaprzestano nadawania Teleranka. Jako mały chłopiec, czekał na ten telewizyjny program dla dzieci. Jednak zamiast Teleranka, na ekranach pojawił się generał Wojciech Jaruzelski przekazujący wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego. Telewizja wznowiła nadawanie programu dopiero po kilku miesiącach, w marcu 1982 roku.
    Znalazłam komentarze osób, które były wtedy dziećmi:
    „Moja mama opowiadała, że pytałam: czemu Teleranka nie ma, tylko ten żołnierz w tv? Śmiała się, bo miałam tylko niecałe trzy lata..”
    „To ja czekałam na Teleranek , ale zamiast niego zobaczyłam smutnego pana, a gdy mój tata powiedział: – wojna! – zaczęłam się bardzo bać. Jednak wtedy nie zdawałam sobie sprawy ile jeszcze nieszczęść czeka nasza rodzinę”

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie potrafię sobie wyobrazić życia w tamtych latach. Jesteśmy przyzwyczajeni do wygodnego trybu życia. Dziś można kupić wszystko, swobodnie rozmawiać ,poruszać się . Ja nie pamiętam tamtych czasów ale moi rodzice i dziadkowie tak. Młodzi ludzie nie doceniają dzisiejszych udogodnień a przecież jeszcze 33 lata temu w Polsce był właśnie stan wojenny.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytajac takie informacje ,bądź słuchając relacji starszych osób zawsze dochodzę do wniosku ,że mamy ogromne szczęście żyjąc w czasach,których nie musimy martwić się o zaspokojenie podstawowych potrzeb materialnych. Powinniśmy to doceniać. Obecnie nasz kraj jest wolny nie doświadczamy wojny ,jednak martwiące jest to ,że spotyka się coraz mniej prawdziwych patriotów.

    OdpowiedzUsuń
  22. W związku z nadchodzącymi Świętami Bożego Narodzenia postanowiłam zamieścić tu zwrotkę kolędy Bóg się rodzi,na którą natknęłam się,czytając wczoraj w Internecie artykuł upamiętniający wydarzenie z dnia 13.12.1981 r. Była śpiewana przy stołach wigilijnych krótko po wprowadzeniu stanu wojennego.

    ''Pociesz Boże kraj płaczący
    Posiej w sercach prawdy ziarno
    Siłę swoją daj walczącym
    Pobłogosław Solidarność
    Więźniom wszystkim daj wytrwałość
    Pieczę miej nad rodzinami
    A Słowo Ciałem się stało
    I mieszkało między nami''
    Na szczęście, nie było mi dane żyć w tych czasach, więc niewiele mogę powiedzieć na temat stanu wojennego, ale z różnych źródeł wywnioskowałam,że ta grudniowa noc przeszła do historii ówczesnej Polski jako symbol zawiedzionych nadziei. W ciągu jednej, ponurej i mroźniej nocy zamordowano wszelkie inicjatywy wolnościowe, gospodarcze i kulturalne. Sponiewierano i sparaliżowano Polskę. Zabito entuzjazm i nadzieje narodu.
    Popieram moich przedmówców - nie doceniamy wolności i swobody, jaką możemy cieszyć się w dzisiejszych czasach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie doceniamy wolności i swobody, bo uważamy, że to nam się należy i nikt nie może nam tego odebrać. Tak jak rozpieszczone dzieci, nie umiejące docenić dobroci, która ich spotkała. Oczywiście nie wszyscy tacy są, więc nie wolno oceniać każdego tak samo. Żyjemy w czasach, gdzie w Polsce człowiek nie zastanawia się, czy jutro nie odbiorą mu wszystkiego, co posiadał. Nie widzieliśmy tego. Możemy to sobie tylko wyobrażać, słuchając opowieści lub oglądając filmy. Jesteśmy "dziećmi lata".

      Usuń
  23. Post uświadamia nam, że czasy, w których żyjemy nie są jednak takie złe, jak to często nam się wydaje. Zdajemy sobie sprawę, że w porównaniu do tamtych czasów, mamy życie jak w raju. Bez problemu możemy wyjść do sklepu i kupić cokolwiek chcemy. Dawniej było to nie lada wyzwaniem! Ciężko nam sobie wyobrazić puste półki w sklepach. Dzisiaj wchodząc do sklepu widzimy półki, które są aż przeciążone od ilości produktów. Ponad 30 lat temu, taki widok mógł być tylko marzeniem...
    Powinniśmy zacząć doceniać, że możemy żyć w wolnej Polsce i w końcu przestać na wszystko narzekać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Rzeczywiście czasy stanu wojennego choć nie tak odległe, wydają się być zupełna fikcją dla ludzi, którzy tego nigdy nie doświadczyli. Trudno jest nam doceniać obecne czasy, bo nie wyobrażamy sobie, że mogłoby być inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja mama stwierdziła, że niewiele pamięta. Powiedziała dwa zdania: "Nic nie było" oraz "Jak coś rzucili to była kolejka". Zaznaczyła, że kiełbasa z baraniną była bez kartek i że mój dziadek bardzo dużo jej przywoził do domu ;) Przy najbliższym spotkaniu z dziadkami, muszę spytać, czy zachowali kartki na towary.

    OdpowiedzUsuń
  26. Żyjemy w czasach, w których mamy dostęp do wszystkiego czego dusza zapragnie. Nie jesteśmy nieustannie kontrolowani, możemy robić co chcemy, mówić co chcemy, podróżować gdzie chcemy, a jednak ciągle narzekamy. Nie zdajemy sobie sprawy jak wyglądała rzeczywistość jeszcze nie tak dawno temu. Nasi dziadkowie, a nawet rodzice mieli o wiele trudniejsze życie, a jednak musieli sobie jakoś poradzić. Okres stanu wojennego był bez wątpienia bardzo trudnym czasem dla wszystkich Polaków. My znamy go jedynie z podręczników historii, ale nasi rodzice zapewne doskonale pamiętają te trudne chwile. Może więc warto poświęcić chwilę na rozmowę dotyczącą ich wspomnień z tamtych lat.

    OdpowiedzUsuń
  27. Udało mi się zamienić kilka słów z osobami, które przeżyły stan wojenny. Mój tato wspomina pierwszy dzień, jako przymusowo wolny dzień od szkoły i brak "Teleranka" w programie telewizyjnym. Babcia zaś, jako wielki chaos i brak jakiegokolwiek zorganizowania w instytucjach. Nigdzie nie można było kupić najpotrzebniejszych produktów przed zbliżającą się Wigilią. Tworzyły się ogromne kolejki sięgające kilkudziesięciu metrów. Listy ze świątecznymi życzeniami były przesyłane z kilku dniowym, a nawet kilku tygodniowym opóźnieniem. Każdy bał się wychodzić po godzinie policyjnej, gdyż mógł być aresztowany.

    OdpowiedzUsuń
  28. Cieszę się, że mogłam o tym tutaj przeczytać, ponieważ moi rodzice nie lubią o tym mówić, a mnie to bardzo interesuje, więc staram się pogłębiać swoją wiedzę właśnie poprzez różne artykuły i wypowiedzi ludzi, żyjących w tamtych czasach.

    OdpowiedzUsuń
  29. Często słyszymy jak źle jest w Polsce, ale autorzy tych stwierdzeń nigdy nie mówią, że jest lepiej niż było na przykład 30 lat temu. PRL, a szczególnie stan wojenny to ciężki okres w historii naszego kraju i powinniśmy się cieszyć i być dumni, że nasi dziadkowie wywalczyli dla nas wolność.

    OdpowiedzUsuń
  30. Trudno jest mi sobie wyobrazić jak czuli się ludzie, którzy byli w bardzo dużym stopniu kontrolowani przez państwo. W PRL łamane były prawa człowieka, m.in. prawo do wolności słowa, prasy, stowarzyszeń, poglądów, sumienia i religii oraz prawo do emigracji. Władze PRL były odpowiedzialne za wiele zbrodni, szczególnie w czasach stalinowskich, kiedy przywódcą w PRL był Bierut oraz w czasie trwania stanu wojennego.

    OdpowiedzUsuń
  31. Życie w stanie wojennym było naprawdę ciężkie. W sklepach brakowało towarów. Mimo, że ludność posiadała pieniądze- było ją stać na zakup pewnych produktów, to i tak nie mogła ich kupić, gdyż jej po prostu nie było... Dziadek bardzo często opowiadał mi o tym, jak stało się kilka, czasem nawet kilkanaście godzin w kolejce bo buty, a zamiast butów, przywożono np. lodówki. Aby nie stać na darmo w kolejce, kupowało się to co było, a potem odsprzedawało się, bądź wymieniało z sąsiadami, znajomymi... Życie w tamtych czasach było naprawdę trudne i często wymagało pomysłowości, bądź też pewnych umiejętności, aby np. coś "zmajstrować" samemu- skoro nie można było kupić, trzeba było sobie radzić inaczej... Dzięki takim postom jak ten, uświadamiamy sobie, że nasze życie jest o wiele łatwiejsze.... Wszystkim zainteresowanym stanem wojennym oraz jego bohaterami, polecam film reżyserii Władysława Pasikowskiego pt. "Jack Strong", który opowiada o postaci pułkownika Ryszarda Kuklińskiego.

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedyś rozmawiam o stanie wojennym z rodzicami. Współczuję ludziom którzy musieli tego doświadczyć. Całe szczęście, że w dzisiejszych czasach możemy w Polsce normalnie żyć. Mam nadzieję, że w przyszłości nie będziemy musieli obawiać się wojny.

    OdpowiedzUsuń
  33. Myślę, że więcej na historii powinniśmy mówić o tym ciężkim okresie dla naszego kraju.Powinniśmy pogłębiać o tym wiedzę. Cieszę się, że teraz możemy 'normalnie' żyć i nie musimy martwić się o kolejne wojny.

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja prababcia wiele razy opowiadała mi jak kiedyś żyło się w czasach wojennych. Ciężko jest wspominać stan wojenny ludziom, którzy to przeżyli i stracili w nim bliskich. Uważam że najgorsze chwile dla naszego kraju minęły i teraz nasze państwo będzie wiedziało jak nie dopuścić do takiego zdarzenia znowu.

    OdpowiedzUsuń
  35. herbu Z*ielona Pi*etruszka11 lutego 2015 11:00

    I pomyśleć, że 25 lat temu było zupełnie inaczej. Lubię okres PRL-u za te komunistyczne paradoksy. Za dziwne i bezsensowne przepisy, z których można się pośmiać, lecz to tylko wesoła kropla w morzu goryczy. Nie wolno Nam zapominać o przeszłości, bo wtedy nie będziemy wiedzieli kim jesteśmy. To był bardzo ciężki okres dla naszego kraju, lecz "nie wolno rozdrapywać starych ran". Wręcz przeciwnie, trzeba "z nowym naprzód iść". Pamiętając o przeszłości iść w przyszłość

    OdpowiedzUsuń