2 lutego 2013

Językowe potyczki



           
          Nowa jakość polszczyzny
   



Język to system znaków konwencjonalnych,
zaspokajających potrzeby komunikacyjne
członków danej wspólnoty językowo-kulturowej.
(Alicja Nagórko)



Można powiedzieć, że stan obecnej  polszczyzny (w stosunku do polszczyzny sprzed dwudziestu paru lat)  przypomina stan języka po rewolucji. Zmiany te zauważa zwłaszcza średnie i najstarsze pokolenie Polaków (…) Pokolenie najmłodsze, zwane e-generacją, wychowane jest już  w nowej polszczyźnie – pisze językoznawca Kazimierz Ożóg. Miejsce kultury wysokiej zajęły:  kultura masowa i popularna, kultura obrazu, cyberkultura, kultura konsumpcyjna, kultura McŚwiata, a wraz z nimi - nowa jakość polszczyzny. Na nowy obraz języka złożyły się zarówno zmiany polityczne, gospodarcze i społeczne w kraju, jak również  zachodnie tendencje kulturowe.

Po pierwsze, polityka. W języku widoczny jest wielogłos różnych partii politycznych oraz kolejne etapy przemian. Słownik  wzbogacił się o wiele nowych określeń, np.: gruba kreska, veto prezydenta, konwencja wyborcza, sztab wyborczy, lobbowanie, VIP, PIT, PESEL, bilingi, urząd pracy, strukturalne bezrobocie, referendum unijne, pranie brudnych pieniędzy, kuroniówka, rada gabinetowa, misja stabilizacyjna i wiele innych.

Po drugie, media. Polszczyzna medialna staje się – niestety często -  dla Polaków wzorem.  Dociera za pośrednictwem stacji radiowych i telewizyjnych, kolorowych gazet oraz Internetu. Oto przykłady zabawy słownej, nawet w obliczu ludzkich nieszczęść: powodzianie na lodzie,  wszyscy ludzie Krzaklewskiego do odstrzału,  lepsze własne szambo niż kanalizacja z UE, nieznośna lekkość (od)bytu.  Język medialny jest ubogi, łatwy i prymitywny, a dłuższy tekst musi być przerwany obrazem, przeniesieniem choć kilku zdań na następną stronę, odmiennym krojem czcionki, bo przeciętny Polak męczy się, gdy ma przeczytać kilka zdań po kolei.

Po trzecie, konsumpcjonizm.  Współczesny Polak żyje w świecie rzeczy i reklam, które je promują. Styl reklam dostarczył Polakom wiele skrzydlatych słów: oferta specjalna, numer jeden na świecie, absolutny megahit, ekstremalna rozrywka. Słowa: kultowy, legendarny, magiczny, ikona, uwielbiać zyskały nowe znaczenia.

Po czwarte, amerykanizacja. Pod wpływem  Amerykanów widoczny jest luz językowy: bezpośrednie zwracanie się przez ty; wyrażanie stanów emocjonalnych przez  wow! Ponadto słownictwo związane z Internetem i komputerami: rzeczywistość wirtualna, serwer, skaner, e-mail. Z gospodarki przeniknęły wyrazy: leasing, monitoring, manager, e-szkoła, e-bank, dyskont. Z życia codziennego pochodzą:  grill, chipsy, drink, sorry, gadget, walkmen.

Po piąte, europeizacja. Zmiany językowe związane są z zachodzącą globalizacją życia oraz przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej.  Powstaje  mnóstwo nowych słów: Komisja Europejska, dopłaty bezpośrednie, strefa euro, eurodeputowani, eurosceptycy, eurokonto, eurourzędnik, eurowaluta, eurostandard, eurorynek, eurosieroty, eurosojusznik.

Po szóste, tendencje postmodernistyczne. To bardzo radykalny sposób myślenia, kwestionujący uznane autorytety, głoszący powszechny relatywizm. Według tej filozofii, każdy sposób mówienia (pisania)  jest dobry, gdyż jest oznaką wolności. Dlatego w języku polskim, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, widzimy ekspansję stylu potocznego, modę na dosadność, wulgaryzację i brutalizację wypowiedzi, dążenie do zabawy słownej (z wykorzystaniem intertekstualności). Mamy więc takie oto wypowiedzi polityków: współpracować z tym politykiem to jakby kozę wpuścić do zagrody; po takich deklaracjach czujemy się jak zbity pies, jak wypluty cukierek.

Po siódme, rewolucja informatyczna. Rośnie (wyrosła)  e-generacja, która sprawnie posługuje się komputerem i tworzy własny język.  Język poczty elektronicznej, czatów, forów dyskusyjnych w większości nie nadaje się jednak do przytaczania. To jakaś hybryda mowy i pisma!

Taki oto jest współczesny język polski (czy jeszcze polski?). Zapraszam do dyskusji. Na początek może zgadniecie, co oznaczają pojęcia: gruba kreska, społeczeństwo arizony, pokolenie frugo,  kohabitacja.

Bartek

Grafika:  
https://www.superkid.pl/uploads/clip/tutor/tutor-ang-hello.jpg

18 komentarzy:

  1. Odpowiadam. Kohabitacja - współpraca prezydenta i premiera, reprezentujących różne stanowiska polityczne.
    Chcę przy okazji zapytać, jakie są skutki wpuszczenia kozy do zagrody. Czekam na wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście język się zmienił po 89 roku. I to wcale nie na korzyść. To już nie są polskie słowa, tylko jakieś obce potworki. Nie to jednak jest najgorsze. Dotkliwsze są takie zjawiska jak eurosieroctwo. Rodzice na emigracji, żeby zarobić na utrzymanie, a dzieci pozostają bez odpowiedniej opieki i kontroli. Jakie będą tego skutki, nietrudno przewidzieć. Nie pomogą całe tabuny psychologów i pedagogów. Niekiedy będzie potrzebna policja i sądy. Biedni rodzice, biedne dzieci.
    Okres po 89 przyniósł też inne pojęcie (i zjawisko) - kuroniówka. Najpierw to była grochówka rozdawana biedakom na ulicach Warszawy przez Ministra Pracy Jacka Kuronia. Potem to pojęcie oznaczało zasiłek dla bezrobotnych.
    W sumie - nie tylko obraz języka jest smutny, ale i życie ludzi.Zapraszam do dyskusji. Może się wypowie jakiś optymista.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja się nie zgadzam z wszechobecnym ubolewaniem nad naszym biednym, pokrzywdzonym przez postęp cywilizacyjny, językiem. Zmienia się moda, style w architekturze, kierunki w malarstwie, zmienia się sztuka, kultura, dlaczego język miałby pozostać ten sam? Skoro ludzie nie noszą strojów epoki romantyzmu, dlaczego mieliby mówić językiem Mickiewicza? Świat się zmienia, to proces jak najbardziej naturalny. Inny nie znaczy gorszy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wolę język Mickiewicza, bo przynajmniej był słowiański i zrozumiały dla ludzi. A teraz co mamy? Jakieś "esperanto" na bazie angielskiego. Właściwie "euroesperanto"! Nie wmawiaj mi tylko, że wszyscy powinni! znać angielski. Ohyda - te wszystkie słowa zaczynające się od euro-. Już nie wystarczy obce słowo standard, trzeba jeszcze dodać koniecznie euro-. Pewnie, żeby nie pomylić z Azją.
    Już nieraz w historii ślepe naśladowanie Europy i zawierzenie jej źle się dla nas skończyło. Mamy ciągle kompleks niższości i jak papugi musimy kogoś naśladować.
    W czym jest gorsze polskie "przepraszam" od angielskiego "sorry"?
    Język się zmienia, rozwija i to rzeczywiście jest czymś naturalnym. Ale dlaczego tak głupio? Jedyna nadzieja w tym, że to tylko moda i czas wszystko zweryfikuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. ( ͡° ͜ʖ ͡°)3 lutego 2013 03:14

    Nie rozumiem tego przywiązania do języka którym ktoś się kiedyś posługiwał. Są języki które się nie zmieniają i mamy nawet dla nich nazwę: języki martwe.

    A jeśli chodzi o zapożyczenia z innych języków i inne nowe wyrazy: język jest tylko narzędziem do przekazywania informacji, i to one są ważne. Jeśli obce wyrazy mają pomóc w przekazaniu tej informacji, to czemu nie?
    Nawet najpiękniejszy język nie pomoże, jeżeli nie ma się czegoś ciekawego do powiedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z Realistką. To, co się dzieje z językiem bardzo przypomina XVIII-wieczną modę na francuski (i cudzoziemszczyznę) oraz XIX-wieczną modę na angielski. Dotyczyło to oczywiście arystokracji i bogatszej szlachty. Teraz - zdaje się - cały naród ogłupiał. Wszyscy chodzą do dyskontu lub marketu (a nikt się nie zastanawia, co znaczą te słowa), zakładają monitoring, biorą samochody w leasing. I wydaje się im, że znaleźli się w wielkim świecie. Snobizm i tyle!

    OdpowiedzUsuń
  7. Język się rozwija i rozwijać się będzie, ale czy na pewno jest to dobre dla państwa? Przez wprowadzanie nowszych słów państwo staje się wielonarodowościowe. Przestajemy przestrzegać norm językowych. Zanika tradycja oraz kultura kraju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą Bartek! Poprzez wprowadzanie nowych słów i zastępowanie nimi polskich odpowiedników może mieć w przyszłości katastrofalne skutki. Przez takie zabiegi nasz ojczysty język może zostać wyparty. Mało kto będzie mówił wtedy poprawnie. Śmiem twierdzić, że nowo powstały, "ulepszony" język można będzie określić mianem przysłowiowego "grochu z kapustą".

      Usuń
  8. Jak mówi Wikipedia – „w socjologii pokoleniem nazywana jest grupa osób, która zwłaszcza ze względu na podobny wiek, doświadczyła jakiegoś szczególnego wydarzenia lub wydarzeń.” Sądzę, że „pokolenie Frugo” nie oznacza nic innego, jak grupę osób, która w młodości doświadczyła dużego zainteresowania napojem owocowym o nazwie „Frugo” :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Drogą kontynuowania nieznanych stwierdzeń. Gruba kreska-slogan polityczny wywodzący się z przemówienia Tadeusza Mazowieckiego w sejmowym expose premiera w 1989 roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do Bartka. Co od czego miała oddzielać gruba kreska? O co chodziło?

      Usuń
    2. Dokładnie rzecz biorąc gruba kreska miał oddzielać czasy komunistyczne od tych po obradach okrągłego stołu i wprowadzaniu demokracji na terenach Polski.

      Usuń
  10. Wiele osób ubolewa nad tym, że nasz język ojczysty tak bardzo się zmienia. Wszechobecna moda na "angielszczyznę"powoduje, że zatraca swe -miczkiewiczowskie brzmienie.
    Cóż wszystko to prawda, ale język zawsze się zmieniał i będzie to robił nadal. Świat się kurczy, dużo podróżujemy, poznajemy nowe kultury, nowe języki. Coś od nich zabieramy, a może też oni biorą coś od nas?
    Nie jest prawdą, że Polacy czują się gorsi, nie zgadzam się z Realistką, że mamy kompleks niższości- już nie!!
    Pomyślmy jednak, czy te zmiany w języku polskim są najgorsze? Czy my sami należycie dbamy o piękno naszego języka. Przykłady: wszechobecna wulgaryzacja, wystarczy posłuchać rozmów młodych ludzi, uszy więdną gdy znaki interpunkcji są zastępowane słowami na k...i ch...
    Nie wzbogacimy języka czytając i pisząc sms-y potrzebny jest kontakt z językiem pisanym, pięknym językiem pisanym. Zróbmy ukłon w stronę literatury pięknej.
    Sami wiemy jak jest z czytaniem klasyki. Bida z nędzą! Nie czytamy książek, tylko ich streszczenia, czytelnictwo w Polsce upada. Szukajmy więc problemu w nas samych a nie w innych. Język jest żywy, ciągle się zmienia dbajmy o to żeby nie ubożał, bo jak mówi przysłowie: "Od przybytku głowa nie boli"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, czy każdy "przybytek" jest dobry. Chyba to przysłowie trochę zwietrzało. Rozumiem istnienie słów: komputer, dysk, modem, faks. Są wynalazki, trzeba je nazwać, bo nie ma polskich odpowiedników. Ale dlaczego Polak w polskim sklepie musi czytać na ulotce: sensitive skin, dry skin, corn flakes itd ?
      A młodzieńcy kochający słowa na k... i ch...? Potraktujmy ich jak patologię moralną (kulturalną, społeczną?).
      Sama mówisz, że potrzebny jest "ukłon w stronę literatury pięknej", a w niej nie znajdziesz - pożal się Boże- nowomowy na bazie Eurolandu i Amerykolandu, tylko barwny bogaty język. Tylko czytać, zapamiętywać i wzorować się na nim.
      Język jest żywy - piszesz. I dobrze, niech się rozwija. Powtarzam jednak - nie tak głupio.
      Mówisz, że Polacy nie czują się gorsi. Którzy? Ci na ciepłych posadach w Brukseli? A może ci, których Niemcy pędzą do morderczej pracy za kilka euro i którzy muszą schować dumę do kieszeni, bo w domu są głodne dzieci. O jakim kurczeniu się świata piszesz? Dla kogo się kurczy?

      Usuń
  11. Post bardzo fajny , przyda mi się na następną lekcję języka polskiego :)
    Poza tym skłania do zastanowienia się nad własnym stylem wypowiedzi. Na nowoczesny język składają się przecież wypowiedzi każdego z nas! Zmiany , o których piszesz łatwo dostrzec. Z jednej strony , wyrazy nowopowstałe, zapożyczenia wzbogacają język. Z drugiej strony , wyrazy "modne" wypierają polskie odpowiedniki. Kultura masowa doprowadza do homogenizacji kultury, niektóre wzorce są wciąż powielane. Ludzie nie silą się na oryginalność , lecz kopiuja to co usłyszeli/ zobaczyli w mass mediach.
    PS: Kohabitacja nie oznacza przypadkiem życia w konkubinacie , od angielskiego słowa cohabiting ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Według mnie wszystkie zmiany w języku polskim są lepsze niż te,których dokonują ludzie starszej daty,mówiąc L zamiast Ł.
    Przeszukałam pół internetu,żeby znaleźć odpowiedz na pytanie:PO CO?????
    znalazłam kilka odpowiedzi:
    -wpływ rusyfikacji
    -jest to jezyk ludzi niższej warsttwy społecznej
    -jezyk ludzi wyzszych warstw społecznych (dzwieczną wymowę litery l uczono w szkołach aktorkich)
    -moda PRL
    Język ewoluuje,bo ewoluuje człowiek i cywilizacja,dla mnie jest to czymś normalnym i za 50 lat będziemy wspominali dzisiejszą polszczyznę.


    a tutaj maLy przkLadzik :
    https://www.youtube.com/watch?v=22XwwVrJAqA

    OdpowiedzUsuń
  13. W dzisiejszych czasach mało kto zwraca uwagę na poprawną wymowę oraz zapis. Autorzy nie zwracają uwagi na język. Popełniają w nim błędy, które wynikają z nieświadomości. Ludzie podążają na modą. Używają "modnych" słów na przykład z internetu, czasopism. Nie zwracają uwagi na wymowę. Niestety, Polacy mówią bardzo niechlujnie. Dochodzą nowe zwroty, zapożyczenia, które ludzie uwielbiają przekręcać, ulepszać.
    Nowe słowa, zapożyczenia wzbogacają nasz język. A wypowiedzenia "modne" powodują zubożenie języka.
    Niestety często młodzież używa błędów celowo np specjalnie popełnia błędy ortograficzne.

    Jakie błędy są często popełniane:

    ten pomarańcz (owoc) - źle
    ta pomarańcza (owoc) - dobrze

    pięć kocy - źle
    pięć koców - dobrze

    idę do państwa Nowak - źle
    idę do państwa Nowaków - dobrze

    włanczam - źle
    włączam - dobrze

    poszłem - źle
    poszedłem - dobrze

    wziąść - źle
    wziąć - dobrze

    dwoje kobiet - źle
    dwie kobiety - dobrze

    jechać do Maroko - źle
    jechać do Maroka - dobrze

    pizzernia - źle
    pizzeria - dobrze

    idę do kebaba (baru) - źle
    idę do kebabu - dobrze

    ubierać płaszcz - źle
    ubierać się w płaszcz - dobrze

    mieć fach w ręce - źle
    mieć fach w ręku - dobrze

    spadać w dół - źle
    spadać - dobrze

    cofać się do tyłu - źle
    cofać się - dobrze

    dwunasty czerwiec - źle
    dwunastego czerwca - dobrze

    swetr - źle
    sweter - dobrze.

    Źródło: www.fakt.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Myślę, że nieważne jak bardzo byśmy się starali, aby język polski pozostał niezmieniony, to nam się to nie uda. Język nie jest przedmiotem- jest żywy, ewoluuje, dzięki nowym wynalazkom, a przede wszystkim dzięki ludziom. Taka ewolucja języka jest korzystna, ponieważ może poszerzać nasze horyzonty i otwierać nowe sposoby przekazywania informacji, ALE jak ze wszystkim- należy uważać, jak używamy tych wszystkich nowych i modnych słów. Powinniśmy pamiętać, aby słowa zaczerpnięte z innych języków lub określenia ogólnikowe rzadko wkradały się do naszych wypowiedzi.
    Podsumowując, zmian w języku nie uważam za złe i zubożające naszą mowę, ponieważ jeśli ktoś jest oczytany(nie tylko w komentarzach na Facebook'u) to na pewno poradzi sobie w poprawnym i atrakcyjnym wyrażeniu własnych myśli.

    OdpowiedzUsuń