19 października 2019

Spotkanie ze sztuką


    
                   Český díplom


Podróż jest  jak  gra,
zawsze towarzyszy jej korzyść albo strata,
i to zwykle z nieoczekiwanej strony.
(Leopold Staff)


Polakom Czechy kojarzą się głównie z Pragą, piwem, samochodami  marki Škoda i knedliczkami. Spektakl ,,Český díplom”,  wystawiony 14 października  w Zamojskim Domu Kultury, pokazuje w zabawny  a zarazem tragiczny sposób, że Czechy nie były spokojnym i beztroskim krajem. Jest to podróż do innego kraju, innej  tradycji  i wiary, do kraju, w którym wiosna nie istnieje. Po przedstawieniu przekonamy się, co towarzyszyło  podróży widzów – korzyść czy strata.

Aktorzy Teatru im. Jana Kochanowskiego w  Opolu stworzyli na scenie wspaniały  obraz społeczności czechosłowackiej,  historii Europy oraz intrygujący wizerunek ludzi. W spektaklu, wyreżyserowanym przez Piotra Ratajczaka, zostały poruszone także tematy drażliwe dla komunistycznej Czechosłowacji  oraz  sąsiadującej z nią Polski, a wszystko z  wykorzystaniem zabawy, ironii i autoironii. Autor tekstu – Piotr Rowicki -  w znacznej mierze inspirował się reportażami  Mariusz Szczygła.

Przedstawienie  rozpoczyna live stream  zza kulis. Przygotowujący  się do występu aktorzy –studenci    obserwowani  i słuchani przez widzów. Sami też obserwują widownię i wypowiadają o niej uwagi. Za moment wejdą na scenę - do sali szkolnej, aby zacząć przedstawienie dyplomowe. Bo i „Český díplom” jest w istocie spektaklem  dyplomowym studentów IV roku Wydziału Lalkarskiego PWST.  Oczom widzów ukaże się pięć dziewcząt i czterech chłopców – jednakowo ubranych – i trzymających w rękach kukiełki. Poruszają się w rytm skocznej czeskiej muzyki i witają się, powtarzając słowo  „ahoj”. Początkowo grupa młodych ludzi – śpiewając i tańcząc – w duchu propagandy głosi pochwałę czechosłowackiej  ziemi, przeciętnych ludzi, oraz spokojnego życia. I jakby mimochodem pada stwierdzenie, że ten kraj jest piękny, gdy się go ogląda przez różowe okulary.
Z grupy aktorów – studentów wyłaniają się kolejne postaci  i opowiadają tragiczne losy ludzi  uwikłanych w XX – wieczną  historię Czechosłowacji. Przekonujemy się, że obraz beztroskiego kraju i szczęśliwych ludzi to mit. Czechosłowacja  jako kraj Karela Gotta, Heleny Vondraczkowej i Martiny Navratilowej to jedynie stereotyp, który nie ma nic wspólnego  faktycznym obrazem. Prawda  to komunistyczne  prześladowania, których ofiarami  stali się między innymi ludzie kultury, sportu, polityki, a także ci, którzy podejmowali dyskusję z ustrojem.  Dramatyczne  historie z życia  kilku niezwykłych postaci  pokazują skomplikowaną  historię  Czechosłowacji  w okresie komunizmu.  Dodatkowo widzom przypomina o tym wiszący na scenie portret Antonina Novotnego. Twórcy  tego - smutnego w wymowie -  spektaklu pamiętają o przełamywaniu  tragizmu  elementami komicznymi, tak jak mieszkańcy Czechosłowacji  maskowali swoją trudną sytuację szwejkowskim uśmiechem. 
Aktorzy   z Opola  przybliżają  losy kilku znanych Czechów, którzy przegrali walkę z systemem komunistycznym.  Jest wśród nich Marta Kubišová,  popularna piosenkarka, zniszczona przez  system. Została usunięta z życia publicznego  pod pretekstem udziału w zdjęciach pornograficznych.  Oczywiście,  to było oficjalne propagandowe wyjaśnienie zakazu występów i odtwarzania jej  piosenek.  Prawdziwą przyczyną było wspieranie przez artystkę praskiej wiosny w  1968  roku, będącej próbą  politycznej  liberalizacji  systemu komunistycznego.  W spektaklu jest mowa także o innych czeskich bohaterach.  Są to: Otakar Švec -  autor największego pomnika Stalina w Europie,  a także Jan Palach - polityczny samobójca, płonąca pochodnia na placu Wacława.  Jest również Věra Čáslavská , gimnastyczka, która podczas Igrzysk Olimpijskich w Meksyku zaprotestowała przeciwko polityce ZSSR.  To tylko niektóre z autentycznych postaci,  którym system zniszczył karierę i życie. Przedstawienie „Český díplom”  zrywa z mitem Czechosłowacji  jako błogiej krainy, przykrytej  lasami i pięknymi łąkami oraz  zamieszkałej przez szczęśliwych ludzi.  
Wszyscy aktorzy  byli  wspaniali  w poruszających monologach oraz w wielu bardzo odważnych scenach.  Niektóre  z nich  mogą być  dla odbiorców  kontrowersyjne. Mnie  szczególnie zapadł  w pamięć  moment,  kiedy aktorzy, reprezentujący  Czechów  (którzy są narodem bardzo zlaicyzowanym -  od wielu lat ponad 60% Czechów deklaruje się jako ateiści), schodzą ze sceny i próbują przekonać widzów- Polaków, że Boga nie ma. Aktorzy tłumaczą, że sam fakt  wiary  w Boga powoduje u ludzi smutek oraz wyrzuty sumienia, ponieważ  boją się oni interwencji Boga i wiecznego potępienia. Sztuka obnaża  także  naszą  fanatyczną  i powierzchowną  religijność, która wyparła zdrowy rozsądek  oraz ciepłe relacje międzyludzkie.  W trakcie tej sceny kilka osób opuściło salę, zanim wysłuchało całości  przedstawianych  racji. Po chwili  bowiem aktorzy przyjęli punkt widzenia Polaków  i zaczęli  nakłaniać Czechów- widzów  do wiary  w Boga.  Odważną, a dla niektórych widzów kontrowersyjną, sceną była też nagość aktorów. Czym była uzasadniona? Otóż, jedna z aktorek  - trochę z przymrużeniem oka – oświadcza, że ma świetny sposób na pokonanie terroryzmu.  Wystarczy  tylko się rozebrać, wyjść na ulice,  a  islamiści –terroryści  sami  się zabiją, ponieważ do tego zobowiązuje ich prawo.  Nie mogą bowiem oglądać  obcych nagich kobiet. I po problemie!  Dla ośmielenia widowni  najpierw rozbierają się aktorki, a potem ich koledzy.

Przedstawienie  „Český díplom”  stanowi pełną akcji, zabawną opowieść o  bardzo ważnych problemach.  Po  jego obejrzeniu  nabieramy  dystansu zarówno do polskości, jak i naszych sąsiadów  zza południowej granicy. Ale też musimy się zastanowić nad udziałem Polaków w tłumieniu czeskiej wiosny. Mnie się podobał występ aktorów z Opola, a mojej kulturalnej podróży towarzyszyła zdecydowana korzyść.  Mariusz Szczygieł, autor wykorzystanych w spektaklu  reportaży,  po obejrzeniu tej sztuki również był z niej zadowolony:  (…) widziałem przedstawienie (…) i byłem wstrząśnięty, że można zrobić coś tak świeżego, wibrującego i nienudnego. Naprawdę, no czapka z głów. Właściwie nie mogłem uwierzyć, że moje teksty zostały tak cudownie przetworzone, przemieszane i zsamplowane.
           
Bartek

Grafika:

8 komentarzy:

  1. Jak powiedziałeś "Przedstawienie „Český díplom” zrywa z mitem Czechosłowacji jako błogiej krainy, przykrytej lasami i pięknymi łąkami oraz zamieszkałej przez szczęśliwych ludzi". Bardzo często jest tak, że idealizujemy miejsca, osoby, sytuacje, które znamy tylko częściowo. Myślimy, że są wspaniałe, najlepsze, idealne. Jednak nic nie jest doskonałe. Pamiętajmy o tym i spróbujmy cieszyć się niedoskonałościami, które nas otaczają.

    OdpowiedzUsuń
  2. Piszesz, że: „sztuka obnaża także naszą fanatyczną i powierzchowną religijność, która wyparła zdrowy rozsądek” Zgadzam się z Tobą i nie mogę zrozumieć, dlaczego Polacy tak nerwowo reagują (tu: wychodzenie z przedstawienia) na wszelkie próby krytyki. A przecież to między innymi ksiądz Józef Tischner mówił: „Pobożność jest niezwykle ważna, ale rozumu nie zastąpi”. Może katolicy powinni bardziej wsłuchiwać się w głos tej mądrej i postępowej części duchowieństwa?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie uważam że moja religijność jest "fanatyczna i powierzchowna i wyparła zdrowy rozsądek" i poczułam się dotknięta taką klasyfikacją oraz wykorzystaniem hymnu Boże coś Polskę. Uważam, że niezależnie jakie mamy przekonania, nie powinniśmy obrażać cudzych. Osoby niewierzące wciąż bronią tolerancji, tylko jakoś jej nie mają w stosunku do wierzących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieśń „Boże, coś Polskę” została przywołana jako przykład prowidencjalizmu, od wieków obecnego wśród Polaków.

      Wcześniej też były aluzje do naszego cierpiętnictwa, niezrozumiałego na świecie. Mariusz Szczygieł pisze: „Nasz naród do życia potrzebuje nieszczęścia. Dopiero, kiedy pojawia się nieszczęście - nieudane powstanie warszawskie czy inna klęska - jesteśmy kimś. Krzywda nas wywyższa ponad inne narody (...) Polacy umieją się jednoczyć, ale wokół nieszczęścia. A ponieważ wiemy, że świat nie docenia naszego cierpienia, pokażemy: w celebrowaniu śmierci i tragedii jesteśmy mistrzami świata!”.

      A wyrazem powierzchownej czy wręcz fanatycznej religijności były przykłady: Torunia, Lichenia, największych pomników, kościołów … Ksiądz Boniecki (którego bardzo cenię) powiedział: -„Radio Maryja wyklucza”. Powiedział też: . „Człowiek pewny swojej wiary nie będzie wszędzie węszył jej prześladowań.”

      Tak to widzę! Nikt z artystów w trakcie przedstawienia nie zapędzał do ateizmu „ogniem i mieczem”. To była jedynie odważna dyskusja. Szkoda, że wielu z nas – Polaków nie potrafi wysłuchać cudzych racji, tylko wciąż się obraża.


      Usuń
  4. Akurat wiem co oznacza prowidencjalizm, czy mesjanizm. To, że umiemy się jednoczyć choćby w momentach nieszczęść nie jest wielką wadą. Tak samo jak nasze przywiązanie do wartości, bo dzięki niemu żyjemy w wolnej Polsce.
    Wyśmiewanie cudzych poglądów nie jest zaproszeniem do dyskusji.Nie chodzi o to, że nie możemy rozmawiać na różne tematy, czy różnić się w opiniach, ale o szacunek wobec drugiego człowieka.
    Jeśli chodzi o spektakl to było w nim wiele interesujących rozwiązań formalnych i to doceniam. Jednak niepotrzebnie przekroczono granicę dobrego smaku i po co? Chyba jednak nie po to, by osiągnąć katharsis.

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tego artykułu jestem pod wrażeniem gry aktorów na scenie przedstawiających ten spektakl.

    OdpowiedzUsuń
  6. Spektakl wydaje się być bardzo ciekawy i dynamiczny. Nietypową sceną jest ,,live stream zza kulis", obserwowanie widowni i rozmawianie o niej, pierwszy raz spotykam się z takim zabiegiem scenicznym. Nigdy nie postrzegałam Czech jako idealnego kraju, w którym zawsze mieszkańcy wiedli szczęśliwe życie. Każde państwo ma swoją historię, na którą składają się wydarzenia pozytywne jak i negatywne, przykre. Prześladowania opozycji przez władze komunistyczne wywołują u mnie współczucie, podziwiam odwagę wszystkich Czechów, którzy usiłowali sprzeciwić się władzy walcząc o dobro kraju i jego obywateli. Scena, w której aktorzy przekonywali widownię, że Bóg nie istnieje jest bardzo kontrowersyjna. Dodatkowo potem przyjmują pogląd Polaków i zachęcają do wiary w Boga. Zderzenie różnych poglądów skłania do refleksji. Opis spektaklu bardzo mnie zaciekawił, przedstawienie jest nietypowe, pokazuje prawdziwe oblicze Czech za czasów władzy komunistycznej oraz zaskakuje widza nagością aktorów czy poruszenia przez nich kwestii wiary.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ciekawie opisałeś ten spektakl. W szczególności zaciekawiło mnie zachowanie aktorów, najpierw czeskich, którzy nakłaniali polską publiczność do tego, że Bóg nie istnieje, a następnie Polscy, którzy analogicznie nakłaniali czeskich widzów do tego, że Bóg istnieje. Z pewnością spektakl bardzo kontrowersyjny i nie dla każdego.

    OdpowiedzUsuń