25 kwietnia 2018

Podróże kształcą



              Inne oblicze Lublina



Dopiero tu, w Lublinie,
czuję, że jestem w Polsce.
(Józef Piłsudski)


Kilka dni temu miałyśmy  przyjemność wraz  z klasą zwiedzać Lublin. Chociaż jest to miasto położone tak blisko Zamościa, to okazało się, że wcale go nie znamy. A zwiedzanie zabytków Lublina to fascynująca podróż przez stulecia.

Stare Miasto  to historycznie najstarsza część Lublina, obejmująca również tereny po wschodniej stronie alei Unii Lubelskiej (miejsce dawnego Wielkiego Stawu Królewskiego). Zwiedzanie miasta zaczęliśmy od Zamku Królewskiego, który powstał w XII wieku, potem był wielokrotnie przebudowywany. W latach 1831–1954  był wykorzystywany jako więzienie, a od 1957 roku stał się siedzibą Muzeum Lubelskiego. Obok zamku w drugiej połowie XIII lub na początku XIV wieku, w obrębie górnej części grodu, wybudowano murowaną wieżę obronno-rezydencjonalną(donżon, stołp). Wieża była pierwszym murowanym obiektem zamku. Właśnie w zamku została podpisany w 1569 akt unii polsko-litewskiej, zwanej unią lubelską. 19 lipca 1569 na sejmie w Lublinie książę pruski Albrecht Fryderyk Hohenzollern złożył hołd lenny Zygmuntowi II Augustowi, co obecny tam wówczas Jan Kochanowski  opisał w utworze Proporzec albo hołd pruski. Król Zygmunt Stary przebudował zamek na wspaniałą królewską rezydencję i  zadbał o najlepsze warunki mieszkaniowe. Pani przewodnik wspomniała nam, że w  zamku już wtedy znajdowały się łazienki, co na tamte czasy było czymś bardzo rzadko spotykanym.
Następnie przeszliśmy przez Bramę Grodzką, zwaną także Bramą Żydowską, ponieważ była przejściem pomiędzy Starym Miastem a dzielnicą żydowską. Spacerując, przyglądaliśmy się budynkom. To zdecydowanie najbardziej klimatyczna część Lublina, w której  panuje atmosfera sprzed wieków. Widzimy tu więc wąskie, kręte uliczki, bruk pod stopami, różnorodne kamienice ozdobione malowidłami, stylizowane szyldy restauracji, hoteli lub sklepików. W jednej z tych kamienic mieszkał kiedyś Józef Ignacy Kraszewski- pisarz, który może pochwalić się największą liczbą wydanych książek i wierszy w historii literatury polskiej. Pewnie większość z Was czytała Starą baśń! Ciekawostką na jego temat okazało się to, że nie był nigdy wybitnym uczniem w dziedzinie matematyki. Pani przewodnik wspomniała, że właśnie przez ten przedmiot Kraszewski nie otrzymał promocji do następnej klasy. No cóż, jako uczennice klasy humanistycznej doskonale rozumiemy matematyczne kłopoty powieściopisarza.  
Zwiedzaliśmy  również Archikatedrę  pod wezwaniem świętych Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty w Lublinie. Po wejściu do wnętrza budynku byłam bardzo zaskoczona. Widok, jaki zobaczyłam, mam ciągle przed oczami. To bardzo piękne wnętrze! Projektantem tego kościoła był jeden z braci zakonnych – Jan Maria Bernardoni, który częściowo wzorował się na rzymskiej siedzibie jezuitów – świątyni Il Gesu. W  XVIII wieku Józef Meyer udekorował wnętrze świątyni pięknymi malowidłami, przedstawiającymi sceny z Pisma Świętego. Świątynia jezuitów stała się katedrą w 1805 roku, po utworzeniu diecezji lubelskiej. W  Archikatedrze  znajduje się kopia obrazu Matki Boskiej Jasnogórskiej. Przewodniczka opowiedziała nam historię, jaka wydarzyła się w związku z obrazem Matki Boskiej. Otóż, 3 lipca 1949 roku  po Mszy świętej zauważono łzy na obliczu Matki Bożej. Gdy wiadomość trafiła do większego grona ludzi, natychmiast zaczęły przybywać pielgrzymki. Kolejki ustawiały się nawet w odległości 6 kilometrów od kościoła.  W obawie przed zamieszaniem świątynię zamknięto. Biskup lubelski Piotr Kałwa zalecał zachować ostrożność i prowadzić badania naukowe, jednak sytuacja polityczna nie pozwoliła na to i obrazu gruntownie nie przebadano. Na temat cudu lubelskiego pisano paszkwile, a na specjalnie zwołanym wiecu partyjnym potępiano ciemnotę i zabobony, wprowadzono utrudnienia dla pielgrzymów, na przykład nie pozwalano podróżnym wysiadać z pociągu na stacji Lublin.  
Przechodziliśmy także przez Bramę Krakowską. Jest to XIV-wieczna brama łącząca Rynek i Stare Miasto ze Śródmieściem, historyczny symbol grodu. Została zbudowana z wykorzystaniem trzech stylów architektonicznych: gotyckiego, renesansowego  i barokowego. Wnętrze zabytku zaadaptowano na potrzeby Muzeum Historii Miasta Lublina. Z ostatniej kondygnacji bramy widać piękną panoramę miasta. Bardzo ciekawym dla nas  doświadczeniem było przejście Lubelską Trasą Podziemną. Jest to   trasa turystyczna o długości około trzystu metrów, biegnąca pod zabudową Starego Miasta. Korytarze i sale są rozłożone na trzech kondygnacjach o głębokości od 9 do 12 metrów. Historię miasta przybliżyły nam także znajdujące się tam makiety ukazujące poszczególne fazy rozwoju miasta. Kulminacją podziemnej trasy jest multimedialna wizualizacja (światło, dźwięk, ruch) Wielkiego Pożaru Lublina. Dzięki niej widz ma okazję przeżyć jeden dzień w osiemnastowiecznym Lublinie.
Kolejnym punktem naszej wycieczki był słynny, położony w centrum miasta Plac Litewski. Powstał w latach 20. XIX wieku w celu urządzania parad wojskowych, dlatego niegdyś nosił nazwę Placu Musztry. Obecnie to miejsce rozpoznawane jest szczególnie  dzięki pomnikowi upamiętniającemu marszałka Józefa Piłsudskiego. Kolejnym elementem placu jest fontanna, znajdująca się pośrodku, gdzie w soboty i niedziele są organizowane pokazy. Rosnąca na placu topola czarna, jest  nazywana baobabem oraz niemym świadkiem historii, a  została posadzona na pamiątkę uchwalenia Unii Lubelskiej. Nieopodal znajduje się pomnik, który jest upamiętnieniem rocznicy Konstytucji 3 maja. Obecnie jest to nowocześnie przebudowane miejsce, podobne do placów w innych miastach.
Myślę, że wycieczka była dla nas niezwykłym zaskoczeniem. Okazało się bowiem, że Lublin jest pełen historycznych miejsc, które ukrywają barwną historię miasta. Dowiedzieliśmy się o rzeczach, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Dobrze jest mieć świadomość, że nie musimy jechać daleko, aby poznać trochę historii Polski i zobaczyć ciekawe zabytki.  A Lublin jest miastem naprawdę wartym uwagi.
A co Wy o tym myślicie?

Natalia i Natalka

Grafika:
https://media-cdn.tripadvisor.com/media/photo-s/0f/3c/3d/90/lublin-stare-miasto.jpg
https://img-ovh-cloud.zszywka.pl/0/0207/1851-zamek-lubelski.jpg
http://wf2.xcdn.pl/files/16/07/02/439836_fJWv_IMG_0378_82.jpg
http://static.lovetotravel.pl/galery/th/th1_9647_brama_krakowska_w_lublinie.jpg
http://gdzienaweekend.pl/wp-content/uploads/2016/04/podziemia-w-Lublinie-Lublin-podziemia-Lubelskie-co-zwiedza%C4%87-w-Lublinie-55.jpg
https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/bb/e6/5914a7240b185_p.jpg?1494565472
https://podroze.smcloud.net/t/image/t/123537/image/IMG-8945_330009.jpg

21 kwietnia 2018

Przeczytane, przemyślane, skomentowane



             Czy trzeba się bać GMO?


Każda innowacja budzi strach,
który  jest stymulowany
przez tę część społeczeństwa i tych producentów,
którzy na innowacji stracą.
(prof. Tomasz Twardowski)


Co to jest GMO? GMO (Genetically Modified Organism) to organizmy zmodyfikowane genetycznie, np. rośliny, zwierzęta i drobnoustroje, których geny zostały specjalnie zmienione przez człowieka. Wyobraźcie  sobie sytuację, kiedy macie przed sobą dwa jabłka. Jedno piękne, dorodne i błyszczące, a drugie małe, pomarszczone z przebarwieniami. My  raczej sięgnęłybyśmy po to pierwsze, ponieważ jemy oczami. Czy wiecie, co może znajdować się w takim idealnym jabłku? Zazwyczaj jest ono przetworzone, ponieważ modyfikacje genetyczne sprawiają, że roślina jest bardziej odporna na choroby, szkodniki i niekorzystne warunki środowiska.  W sklepach możemy zatem  kupić: ziemniaki odporne na stonkę oraz  z większą ilością skrobi; seler o większej kruchości; pomidory smaczniejsze, większe i bardziej czerwone; a także bezpestkowe winogrona.
Mimo że rośliny modyfikowane genetycznie mają wiele korzystnych aspektów, między innymi te wymienione powyżej, nie można zapomnieć o drugiej stronie medalu. Istnieje bowiem niebezpieczeństwo rozwoju tzw. superchwastów. Ten termin oznacza gatunki chwastów, które przypadkowo uodporniły się na herbicydy.
Obecnie na świecie wysiewa się lub sadzi kilkanaście gatunków roślin transgenicznych (soję, kukurydzę, pomidory, ziemniaki, lucernę, bawełnę, buraki cukrowe, rzepak, kabaczek, papaję, topolę, słodką paprykę). Największe uprawy GMO (liczone w dziesiątkach milionów hektarów) znajdują się w USA, Brazylii, Argentynie, Indiach i Chinach. Dziś już ponad 80 procent  uprawianej w Stanach Zjednoczonych soi i kukurydzy to odmiany GMO. W Europie można uprawiać tylko dwie takie rośliny – ziemniaki  i kukurydzę. Polska na razie oficjalnie jest krajem wolnym od roślin modyfikowanych genetycznie.

Spójrzmy na to zjawisko z różnych perspektyw. Organizmy modyfikowane genetycznie są z pewnością wielkim osiągnięciem naukowym. Warto przy tym pamiętać, że obecnie wykorzystywane przez człowieka rośliny tradycyjne też nie są naturalne, gdyż zostały otrzymane metodą długotrwałych krzyżówek genetycznych. Różni je od GMO to, że podczas krzyżowania nie stosowano nowoczesnych metod inżynierii genetycznej, a mieszanie genów odbywało się w obrębie danego gatunku (np. uzyskanie wydajnych odmian pszenicy; wyhodowanie nektarynek, czyli pozbawionych włosków brzoskwiń) lub było skutkiem łączenia blisko spokrewnionych gatunków (np. pszenżyto). Jakoś nikt z nas nie boi się zjeść nektarynki! Przeciwko GMO najbardziej aktywnie protestują organizacje zielonych, z Greenpeace na czele, według których łamanie praw przyrody doprowadzi do tworzenia niewystępujących w naturze mutantów. Przypominają też, że nieznane są długofalowe skutki uprawiania i spożywania GMO, możliwe do oceny dopiero za kilka pokoleń. Bardzo wątpliwe są też praktyki koncernów rolniczych, handlujących zmodyfikowanym ziarnem, które monopolizują uprawy i często działają na granicy prawa, by osiągnąć zyski.

Wszystkich, którzy zainteresowali się tematem biotechnologii, odsyłamy do książki dziennikarza naukowego Marcina Rotkiewicza W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki. Autor w rzetelny sposób, dogłębnie i cierpliwie rozprawia się z mitami narosłymi wokół modyfikacji genetycznych roślin. Odwołuje się do badań naukowców z całego świata. Ta  pozycja była nominowana do nagrody Mądra Książka Roku 2017. Dobrze wiemy, że każda rzecz ma zarówno plusy, jak i minusy, tak samo jest i w tym przypadku. Wszyscy mamy prawo do własnej opinii na ten temat. Warto być doinformowanym, zwłaszcza w aspekcie własnego zdrowia, przecież za nie odpowiadamy.

Natalia i Patrycja

Grafika:
https://kresy.pl/wp-content/uploads/2017/05/gmo-corn.jpg
http://e-anetabloguje.blog.pl/files/2016/05/gmo-hero.jpg
http://iozn.pl/wp-content/uploads/2015/01/superchwasty.jpg
https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/w-krolestwie-monszatana