17 lutego 2018

Spotkanie ze sztuką


    Malarstwo renesansowe 
    w Muzeum Narodowym

Piękno rzeczy śmiertelnych mija, lecz nie piękno sztuki.
(Leonardo da Vinci)

Dnia 6 października 2017 roku  moja klasa - I E  miała możliwość wyjazdu do Warszawy, gdzie wzięła udział w zajęciach w Muzeum Narodowym, by poszerzyć swoje wiadomości  na temat malarstwa renesansowego.Zdobytą wiedzą chciałabym podzielić się ze wszystkimi czytelnikami szkolnego bloga. W epoce renesansu artyści zaczęli doceniać piękno sztuki antyku. Ten właśnie okres stał się dla nich ogromną inspiracją. Na nowo przedstawiali w swoich dziełach postacie i motywy zarówno biblijne, jak i mitologiczne. W związku z zainteresowaniem  antykiem malarze renesansowi skupiali się na człowieku. Humanizm był bowiem  jednym z najbardziej charakterystycznych nurtów renesansu. Cechował się fascynacją kulturą starożytnych Greków i Rzymian oraz antropocentryzmem. Cechami malarstwa renesansowego są także: trójwymiarowość  i perspektywa (zbieżna i powietrzna), realizm w przedstawianiu świata oraz  człowieka, alegorie i myślenie symboliczne, różnorodna skala barw, cieni i odcieni, wykorzystanie światła i półcieni w oddaniu nastroju obrazu, a również pojawienie się tonda, czyli okrągłej kompozycji. Te wiadomości zostały z nami powtórzone podczas zajęć w muzeum i następnie  pomogły w interpretacji zbiorów muzealnych.

W swojej relacji chciałabym zwrócić szczególną uwagę na dwa dzieła:  Madonna z Dzieciątkiem, świętym Janem i aniołem Botticelliego oraz Chrystus wśród doktorów Giovanniego Battisty Cima dla Conegliano.

Bardzo duże wrażenie wywarło na mnie malowidło Botticelliego Madonna z Dzieciątkiem, świętym Janem i aniołem. Jest na nim przedstawiona postać Maryi i małego Jezusa, którym towarzyszył młody św. Jan z krzyżem i anioł z otwartą księgą. Chociaż scena dotyczy najbardziej radosnego okresu z życia Chrystusa i Maryi, obecność św. Jana wskazującego na Dzieciątko stanowi zapowiedź męczeńskiej śmierci Zbawiciela. Po głębszej interpretacji wskazuje na to tom Starego Testamentu kartkowany przez anioła, który poszukuje proroctwa o odkupieniu ludzkości. Dodatkowo potwierdza to smutek pięknej twarzy Madonny, jej ciche rozmarzenie. W porównaniu do innych pokazanych nam obrazów ten odróżniał się ciepłymi i jasnymi barwami, które powodowały złudzenie odległości - zjawisko perspektywy barwnej. Jest to bardzo charakterystyczny element dla artystów renesansowych. Mnie szczególnie urzekł melancholijny wygląd młodej matki, smutek rysujący się na jej twarzy, który skontrastowany jest z ciepłymi, radosnymi, pastelowymi barwami płaszcza czy róż wokół jej głowy. Botticelli nie wniósł do dziejów sztuki nowych rozwiązań artystycznych. Nie dbał o harmonię świateł i cieni oraz ignorował szczegóły budowy anatomicznej ludzkiego ciała, gdyż jego zamierzeniem nie było realistyczne przedstawienie, a oddanie charakteru konkretnej postaci, często wręcz świadomie zniekształcał proporcje. Nie starał się doskonale oddać perspektywy, przestrzenie jego obrazów są dość płaskie, nie poszukiwał też głębi. Nie stosował światłocienia, lecz inny środek wyrazu – linię (linearyzm). Styl Botticellego można określić mianem poetyckiego. Był to malarz  kobiecego wdzięku. Tworzył doskonałą świetlistość szat oraz stosował naturalną dekoracyjność w przedstawieniu ruchu. Cechy dzieł Botticellego to także chłodny i czysty koloryt oraz precyzja rysunku.
Kolejnym dziełem, które mogliśmy zobaczyć w zbiorach Muzeum Narodowego, był Chrystus wśród doktorów Giovanniego Battisty Cima dla Conegliano. Przedstawia scenę z Ewangelii św. Łykasza, w której dwunastoletni syn Marii i Józefa znika rodzicom, pochłonięty rozmową ze starszymi i uczonymi w Piśmie w świątyni jerozolimskiej. Siedzącego pośrodku Jezusa otaczają w półkolu zamyśleni mężczyźni. Jeden z nich odwraca głowę, większość jednak słucha z uwagą. Po wnikliwym przyjrzeniu się obrazowi zaskakuje ubiór otaczających Chrystusa postaci. O ile po lewej stronie obrazu przedstawieni są starożytni Żydzi w tradycyjnych strojach, o tyle po prawej stronie obrazu mamy mężczyznę przypominającego księdza, a nawet dostojnika kościelnego, może biskupa. Obraz  zatem nie ma charakteru realistycznego, lecz zawiera głębszą myśl. Według najbardziej znanej interpretacji, ci z lewej strony symbolizują dawne, przedchrystusowe nauki, zaś mędrcy po prawej – nową epokę i  chrześcijańskie odniesienie do życia Jezusa. Dlatego Żyd odwraca głowię, nie słuchając lub nie rozumiejąc nauki Syna Bożego, a mężczyzna po prawej stronie słucha w skupieniu, a jego wzrok jest wpatrzony w dal, w przyszłość, zna bowiem dalszą historię Chrystusa i jej konsekwencje dla świata. Warto wspomnieć, że Giovanni Battista Cima (ok. 1459 – ok. 1517) urodzony w Conegliano, przybył do Wenecji jako dojrzały malarz. Tworzył pod wpływem Belliniego, lecz wykształcił  też własny styl. Specjalizował się w malarstwie ołtarzowym, malował Madonny, a dzisiejsi badacze okrzyknęli go poetą pejzażu.
W Muzeum Narodowym omówiono wiele obrazów, które zawierały motyw biblijny. Poznaliśmy historię i symbolikę charakterystyczną dla każdego z nich. Wśród przedstawionych nam dzieł znalazły się także: Giovanni Francesco Penni, Święta Rodzina ze świętym Janem Chrzcicielem i świętą Katarzyną. 
Ponadto  obraz: Cornelis Corneliszoon van Haarlem,  Chrystus z krzyżem i kielichem. Warto zwrócić uwagę na oś symetrii na obrazie, która idzie po przekątnej i łączy krzyż ze szklanym kielichem trzymanym przez Chrystusa. Pamiętacie, jaką symbolikę można przypisać tej scenie? Zachęcam do rozmowy na ten temat w komentarzach.
W sztuce renesansu obowiązywały wzorce klasyczne i naturalizm. Sztukę cechowała harmonia formy, statyczność, spokój, piękno osiągane przez odpowiednie proporcje, jasność konstrukcyjną. Tematykę dzieł stanowiły motywy mitologiczne współistniejące z chrześcijańskimi. Nasza wizyta w Muzeum Narodowym uświadomiła mi, jak niezwykłą epoką był renesans i jak wiele jeszcze można się o niej dowiedzieć, studiując malarstwo tej epoki.

Julia

Grafika
https://pl.wikipedia.org/wiki/Leonardo_da_Vinci#/media/File:Leonardo_self.jpg

14 lutego 2018

Językowe potyczki


  
          Perswazyjna funkcja kazań




I miejsce
w VIII Szkolnym Konkursie Wiedzy o Języku Polskim
(Temat: Językowe środki perswazji. Omów zagadnienie, odwołując się                       do tekstów literackich, publicystycznych lub reklamowych.)

Zagadnienie perswazji, czyli wywierania wpływu na innych stanowi modny ostatnio kierunek badań naukowych na poziomie wielu nauk, głównie socjologii i psychologii. Celem mojego wystąpienia jest przedstawienie językowych środków perswazji. Pojęcie perswazja pochodzi od łacińskiego słowa persuadere, oznaczającego przekonywanie, namowę. W socjologii perswazja jest definiowana na przykład jako proces świadomego wpływu na zmianę poglądów, przekonań, postaw innych osób.  W językoznawstwie odnaleźć można wiele prób precyzyjnego zdefiniowania pojęcia. Jedno z objaśnień znajdziemy w pracy Walerego Pisarka: [perswazja to] starania o wywarcie bez przymusu, za pomocą przekazów (słownych i pozasłownych) i zawartej w nich argumentacji (racjonalnej i emocjo­nalnej), stanowiącej wynik selekcji treści i form, wpływu na przekonania, opinie, postawy, nastroje, a co za tym idzie i na zachowania adresata/adresatów tych prze­kazów. Na szczególną uwagę zasługuje również definicja zaproponowana przez Stanisława Barańczaka. Według niego perswazyjna funkcja języka jest to szczególna odmiana funkcji konatywnej, polegająca na usiłowaniu uzyskania realnego wpływu na sposób myślenia lub postępowania odbiorcy, jednakże drogą nie bezpośredniego rozkazu, lecz metodą utajoną i pośrednią, tak iż w wypowiedzi dominuje z pozoru inna niż konatywna funkcja językowa (np. funkcja estetyczna, emotywna itp.). Aby jak najlepiej zgłębić temat, postanowiłem zawęzić swoje badania do językowych środków perswazji w polskich kazaniach katolickich.

Uważam, że perswazyjne elementy języka występują bardzo licznie w homiliach wygłaszanych zarówno w czasach dawnych jak i współczesnych. Z bogatego zasobu polskiej homiletyki wybrałem kazania uznane za wybitne lub ważne, między innymi księżyŁ Stanisława Konarskiego, Franciszka Salezego Jezierskiego, Hieronima Kajsiewicza, Jerzego Popiełuszki oraz Ojca Świętego Jana Pawła II. Niżej: portret księdza Stanisława Konarskiego.
Słownictwo, jakim posługują się w swoich kazaniach kaznodzieje ma związek nie tylko z pojęciami religijnymi, lecz także z wartościami moralnymi. Daje to efekt perswazyjny, ponieważ ma wpływ na postępowanie ludzi dzięki tworzeniu zachowań pożądanych oraz oczekiwanych przez społeczeństwo, bądź też niedopuszczalnych lub nagannych. W kazaniach księdza Stanisława Konarskiego, twórcy oświeceniowej szkoły retorycznej, znajdują się słowa związanie z postawą moralną człowieka, takie jak: gorliwość, troskliwość, dobrodziejstwo, godność, honor, dobroć duszy, cnota. Występują również wartości religijne, jednak jest ich znacznie mniej: sakrament, stan kapłański, wiara. Pojawiają się przykłady grzesznych zabaw, na przykład: małoduszność, gra w kości, żądze, rokosze, rozruchy, pokątne zgromadzenia. Podobne słowa występują w kazaniach księdza Franciszka Salezego Jezierskiego (również duchownego czasów oświecenia), między innymi: religia, honor, cnota, miłość, a także niewola, podłość, chciwość, bezprawie.

W trzydziestu trzech homiliach kapłanów archidiecezji katowickiej, wygłoszonych w latach 1996-1998, przebadanych przez ks. Leszka Szewczyka, również występuje słownictwo wartościujące. Miłość pojawia się w aż 19 kazaniach, wiara i dobro w 18, a prawda w 15. Przykładem może być zdanie z homilii Święto Chrztu Pańskiego. Brzmi ono: Konieczne jest, by moja wiara potwierdzona była czynami miłości. Antywartości zobaczyć możemy w tym fragmencie: Nie ma dnia bez afer i oszustw, które wstrząsają opinią publiczną. Takie są skutki odejścia od fundamentalnych zasad i wartości chrześcijańskich. Wyrazy wartościujące nakłaniają odbiorcę do przyjęcia hierarchii wyznawanej przez nadawcę.

Do leksykalnych środków należą również apostrofy, które mogą pojawić się w rozpoczęciu, jak też zakończeniu homilii. Te użyte przez księdza Konarskiego podkreślają przede wszystkim szacunek do odbiorcy. Są to: Najdostojniejsi Panowie, Moi Słuchacze, Dostojni Mężowie, Szlachetni Młodzieńcy. Ksiądz Hieronim Kajsiewicz (uznawany za najwybitniejszego kaznodzieję Wielkiej Emigracji) używał apostrof, które silnie podkreślały związek mówiącego z odbiorcami, na przykład: O Emigracyo! Siostro ty moja, wdowo i sieroto. Apostrof używał również Jan Paweł II, zwracając się na przykład do Maryi: Witaj! Witaj, Królowo Matko Miłosierdzia! 

Typowym zabiegiem retorycznym występującym w homiliach jest sentencja. To zdanie oznajmujące, które oddziałuje na odbiorcę, dzięki swojej niepozostawiającej miejsca na dyskusję formie, na przykład u księdza Konarskiego: Bóg nie odmawia swojej pomocy takim dziełom, które są podejmowane dla dobra Kościoła i Ojczyzny. Lub u Jana Pawła II: Człowiek jest powołany do odnoszenia zwycięstwa w Jezusie Chrystusie

Styl perswazyjny osiąga się także przez nagromadzenie wyrazów nakazujących i zachęcających, takich jak musieć, należy, powinien, trzeba. W kazaniach oświeceniowych nie była to zbyt częsta praktyka, jednak księża późniejszych epok stosują je o wiele częściej. Kajsiewicz mówił na przykład: naśladujcie tych w pokucie; Pamiętajcie, żeście ludem katolickim lub Ufajmy, że duchowieństwo nasze coraz to jaśniej i w narodzie i w Kościele Bożym świecić będzie.

Moc pouczenia podkreślają dodatkowo powtórzenia. W przemówieniu pożegnalnym na lotnisku w Balicach w 1997 roku papież powiedział: Życzę moim rodakom i życzę Polsce, aby właśnie w ten sposób umiała być wierna sobie i tym korzeniom, z których wyrosła. Polska wierna swym korzeniom. Europa wierna swym korzeniom.


Powszechne są również środki artystyczne, których szczególne nagromadzenie występuje w kazaniach księdza Kajsiewicza. Kaznodzieja używał hiperboli (Och! Żal mi tych, którzy jeszcze nie zrzucili gór pychy, a dołów małoduszności i lenistwa nie zapełnili), metafor (W Imię Syna Bożego syn rewolucji okiełznał bezbożną matkę i oprowadzając ją po pobojowiskach upuszczał krwi niezdrowej, której się była z żył męczenników napiła), personifikacji (Ach! Gdyby na mogile każdego Polaka, zmarłego od półtora wieku na Sybirze, stanął był krzyż pamiątkowy, jużby one głośno przed światem świadczyły, że ta ziemia nasza, zdobyta naszemi ofiarami). Metafor używał także Jan Paweł II (na szerokie tło naszego polskiego tysiąclecia rzuca się jasnym refleksem historyczna data sprzed trzystu lat) i ksiądz Jerzy Popiełuszko (w glebę ojczystą zasiewamy ziarno kłamstwa i ateizmu). Niżej: ksiądz Jerzy Popiełuszko.
Kaznodzieje często stosują zmiany zaimków osobowych. Najczęściej występują formy ja i my. Forma ja kształtuje poczucie bliskości, zaś my buduje wspólnotę między nadawcą a odbiorcą. Widoczne jest to na przykład w zdaniu: Gospodarzem winnicy jest sam Bóg, my zaś – ludzie – jesteśmy robotnikami w tej winnicy.

Przytoczone fragmenty tekstów pozwalają stwierdzić, że mimo różnej tematyki, a także okresu ich powstawania można wyodrębnić stałe elementy perswazji językowej w kazaniach. Należą do nich: wyrazy wartościujące, apostrofy, pouczenia, pytania retoryczne formy rozkazujące, środki stylistyczne, powtórzenia. Wszystkie przytoczone przeze mnie teksty charakteryzuje duża dbałość o doskonałość języka, dzięki której ich przesłania były przyjmowane przez słuchaczy. W ten sposób kaznodzieje realizowali typową dla kazań funkcję perswazyjną.

Szymon

Grafika:
http://pu.i.wp.pl/bloog/48037352/892949/popieluszko_pap_600_LT_big.jpg

10 lutego 2018

Przeczytane, przemyślane, skomentowane



               Nieoczywiste kłamstwa


Zaprawdę powiadam wam,
kłamstwo jest niekiedy pożyteczne.
(Fiodor Dostojewski)


Bo ja zawsze mówię , co myślę.  Albo: Może nie jestem miła, ale przynajmniej szczera. Czasami   słyszy się  takie chełpliwe wypowiedzi. Czyli w myśl tej zasady można wprost komuś powiedzieć, że jest niesympatyczny, beznadziejny albo gruby?  I co,  ta prawda go wyzwoli?  Tak właśnie myślał jeden z bohaterów (Grzegorz Werle) Dzikiej kaczki Henryka Ibsena, który fanatycznie dążąc do prawdy, doprowadził do tragedii szczęśliwej wcześniej rodziny. Szlachetna – w jego pojęciu – misja okazała się zgubna, a prawda nie miała oczyszczającej   mocy. Drugi  z kolei bohater (Relling)  polemizując z nim, tłumaczy: Odbierając przeciętnemu człowiekowi życiowe kłamstwo, odbiera mu pan równocześnie szczęście.

Kłamstwo  jest rzeczą niedopuszczalną  jedynie teoretycznie. Zdarzają się bowiem sytuacje, kiedy zatajenie prawdy  wydaje się lepsze niż jej ujawnienie. Ciężko chory człowiek  na ogół woli  słyszeć, że nie jest z nim aż tak źle i ma szansę na wyzdrowienie. A to oznacza, że takie kłamstwo jest mu potrzebne, poprawia mu nastrój, a może i pomaga w pokonywaniu choroby. Czasami  człowiek kłamie, kierując się miłością do drugiego, a także troską o niego.  Taką  sytuację przedstawia Bolesław Prus w Kamizelce – opowiada o okłamujących się  wzajemnie małżonkach. W obliczu nieuleczalnej choroby męża oszukują  się, aby oszczędzić (żona - mężowi, a mąż –żonie) cierpienia i rozpaczy, a także dodać otuchy i nadziei. Albo – czy w imię prawdy trzeba zabrać dzieciom marzenia i wiarę w tajemniczy świat: Świętego Mikołaja czy Gwiazdkę?  Takie kłamstwo nikogo nie krzywdzi, wręcz chroni dzieci przed utratą złudzeń.

Kłamstwo  nierzadko służy również do utrzymania dobrych relacji  z ludźmi. Obowiązuje  bowiem  przestrzeganie norm grzecznościowych, które należą do ważniejszych spośród zasad kształtujących życie codzienne. Te właśnie normy wymagają niekiedy kłamstwa,   aby kogoś nie urazić albo uchronić go przed czymś przykrym. Prowadzimy  wówczas  grę  grzecznościową, czyli odwołujemy się do białego kłamstwa.  Mówimy na przykład: Bardzo się cieszę, że cię widzę. Wyjątkowo pięknie wyglądasz! Albo wyobraźmy sobie sytuację, że ktoś zrobił nam nieudany prezent i pyta, jak się podoba. Z grzeczności odpowiadamy, że tak. Czy takie kłamstwo potępimy? Leszek Kołakowski w eseju O kłamstwie pisze: cnoty towarzyskie, jak dyskrecja i uprzejmość, bardzo często ocierają się o kłamstwo, ale trudno nie przyznać, że gdyby tych cnót nie było, życie zbiorowe byłoby znacznie gorsze, niż jest i nie tyle oddychalibyśmy czystym powietrzem prawdy, ile żylibyśmy wśród chamstwa.

Powyższe przykłady psychologowie  zaliczają  do kłamstw altruistycznych. Są one wykorzystywane po to, aby pomóc drugiej osobie, na przykład  oszczędzić przykrości lub  uchronić od cierpienia. To trudny wybór: między zbyt bolesną prawdą  a ryzykownym kłamstwem. Wtedy kłamie się „dla dobra” innego człowieka. W ekstremalnych przypadkach  kłamstwo może nawet uratować komuś życie. Jacek Hołówka (filozof i etyk) w książce Problemy etyczne w literaturze pięknej poddaje pod rozwagę ciekawą historię. Podczas II wojny światowej holenderscy rybacy przewozili na kutrach – z Niemiec do Wielkiej Brytanii - ukrywających się pod pokładami  Żydów. Niemieckie łodzie patrolowe zatrzymywały kutry, ale ich nie przeszukiwały. Niemcy pytali tylko bosmanów, czy przewożą ludzi. Bosmani zaprzeczali, a więc  kłamali z moralnego obowiązku.  Kto mógłby więc potępić ich postawę? Niemal identyczny przykład analizuje Leszek Kołakowski (O kłamstwie):  (…) jeśli gdzieś Żyd się ukrywa i przychodzą niemieccy żandarmi pytając, czy tu Żyd jaki nie mieszka – któż z resztką sumienia mógłby powiedzieć, że w imię szlachetnej zasady niekłamania trzeba wydać człowieka katom na pewną śmierć?  
Nie należy sądzić, że Leszek Kołakowski (filozof  XX wieku) w ten sposób daje błogosławieństwo wszelkiemu kłamstwu. Wyraźnie podkreśla, że  trzeba dołożyć starań, aby nie kłamać samemu sobie, a więc (…) gdy się kłamie, wiedzieć, że się kłamie. Jeśli się kłamie, to w dobrej sprawie. „Dobra sprawa” przestaje być dobra, jeśli jest jedynie naszym prywatnym interesem. Poza tym trzeba pamiętać, że kłamstwo nie jest moralnie dobre nawet  wtedy, kiedy jest dopuszczalne albo wręcz zalecane w imię ważniejszych dóbr. No i nigdy nie wolno zapominać, że są również  takie kłamstwa (mimowolne, egotyczne, manipulacyjne, destrukcyjne), które szkodzą innym, ale przede wszystkim kłamcom, których wewnętrznie pustoszą.

Roni

Grafika:
https://img1.dmty.pl//uploads/201105/1306186849_by_Bifrost_600.jpg
https://www.aktivni.si/media/cache/upload/Photo/2013/08/01/laz-laznivec_fbimage.jpg