17 listopada 2017

Przeczytane, przemyślane, skomentowane



              Piękno matematyki
 
Temu, kto nie zna matematyki,
trudno spostrzec głębokie piękno przyrody.
(Richard Feynman)

 
Na pytanie, czy lubisz matematykę, w większości przypadków usłyszelibyśmy odpowiedź przeczącą. Dzisiejszy post będzie dotyczył tej dziedziny nauki, lecz od przyjaznej strony, aby nawet największy jej przeciwnik miał okazję się do niej przekonać.

Złota proporcja (inaczej złoty podział, boska proporcja) pojawia się w wielu elementach rzeczywistości, która nas otacza.  Zachwycała przez stulecia matematyków, architektów, botaników, fizyków i artystów niezwykle interesującymi własnościami. Pojęcie złotej proporcji zostało po raz pierwszy zdefiniowane przez Euklidesa, greckiego matematyka żyjącego w latach ok. 365 - 300 r. p.n.e.,  w jego dziele Elementy. Czym jest więc owa proporcja? Wyobraźmy sobie odcinek, który jest podzielony na dwa mniejsze odcinki. Gdy stosunek całego odcinka do dłuższej części z nich jest taki sam jak stosunek dłuższej części do krótszej, to właśnie wtedy mamy do czynienia ze złotym podziałem. Stosunek ten wynosi w przybliżeniu 1,61 i nazywa się złotą liczbą, którą oznacza się grecką literą φ  (czyt. fi).

Ciąg Fibonacciego. Z pojęciem złotego podziału jest związane inne, które nazywa się ciągiem Fibonacciego. Polega on na tym, że dwa pierwsze wyrazy tego ciągu to dwie jedynki, a każdy kolejny wyraz powstaje przez zsumowanie dwóch poprzednich wyrazów. Wygląda on następująco:  1, 1, 2, 3, 5, 8, 13, 21, ... Na pierwszy rzut oka trudno jest się dopatrzeć jakichkolwiek wyjątkowych właściwości takiego podziału, lecz skrywa on w sobie wiele fascynujących rzeczy, z którymi, moim zdaniem, warto się zapoznać. Ciąg Fibonacciego jest wykorzystywany w wielu dziedzinach, choćby na przykład w muzyce. W XX wieku był stosowany przez niektórych kompozytorów do proporcjonalnego porządkowania rytmu lub harmonii. Motyw ciągu Fibonacciego został wykorzystany także w utworach literackich. W powieści Kod Leonarda da Vinci Dana Browna stanowi on element jednego z kodów, który muszą złamać główni bohaterowie. Fragment tego utworu dotyczy omawianego przeze mnie zagadnienia:
Nagle poczuł się, jakby wrócił do Harvardu i prowadził zajęcia na temat symboliki w sztuce. Stoi przed studentami i pisze kredą na tablicy swoją ulubioną liczbę: 1,618.
Zwrócił się do zaciekawionych studentów:
- Kto może powiedzieć, co to za liczba?
Wysoki student matematyki w tyle sali podniósł rękę.
- To jest Fi.
- Bardzo dobrze Stettner – powiedział Langdon. – Przedstawiam państwu liczbę Fi.
- Nie mylić z pi – dodał Stettner, śmiejąc się. – Jak mówimy my, matematycy, Fi jest o wiele bardziej odlotowa niż pi!
Langdon roześmiał się, ale chyba nikt inny nie zrozumiał dowcipu.
Stettner usiadł.
- Fi – mówił dalej Langdon – jeden, przecinek sześćset osiemnaście, jest w sztuce liczbą niezwykle ważną. Kto wie, dlaczego?
Stettner próbował się zrehabilitować.
- Jest ładna?
W sali rozległy się śmiechy.
Rzeczywiście - powiedział Langdon. – Stettner znowu ma rację. Uważa się ogólnie, że Fi jest najpiękniejszą liczbą we wszechświecie.”

Dlaczego doskonała proporcja jest doskonała? Dlatego, że kształty oparte na tej zasadzie są estetyczne. Patrząc na takie właśnie kształty, odnosimy wrażenie harmonii. Dostrzegamy piękno takie jak w obrazie wybitnego malarza. Znając boską proporcję , możemy przy minimum zdolności artystycznych zrobić coś przyjemnego dla oka. Jeśli ktoś z Was chce w przyszłości tworzyć sztukę, projektować plakaty czy strony internetowe, pomocna okaże się znajomość cudownego podziału. Aby potwierdzić te słowa, przyjrzyjmy się, gdzie można spotkać boską proporcję? Okazuje się, że nie trzeba jej szukać zbyt daleko, gdyż na tym podziale opiera się ludzkie ciało. Dla przykładu jest to: odległość od brwi do ust podzielona przez długość nosa, wysokość twarzy podzielona przez szerokość twarzy, długość nogi podzielona przez odległość od podłogi do kolana, wzrost człowieka podzielona przez odległość od podłogi do pępka. Przykłady można by wymieniać długo, bowiem nasze ciało jest zbudowane z elementów, których proporcje długości zawsze równają się fi.  Taki stan rzeczy pozostaje nie bez znaczenia, ponieważ, jak eksperymentalnie dowiedziono, człowiek jest tym atrakcyjniejszy, im wyżej wymienione stosunki są bardziej zbliżone do złotej liczby. Niżej: Człowiek witruwiański Leonarda da Vinci.
Gdzie jeszcze znajdziemy ową proporcję? Wszędzie! Choćby w ułożeniu pestek słonecznika, budowie skrzypiec, muszli ślimaka czy galaktykach spiralnych.
Przykład złotego podziału dowodzi, że matematyka nie kończy się tylko w naszych zeszytach,  lecz również decyduje, jak wygląda natura i jak ją postrzegamy. Bez niej z pewnością nie moglibyśmy zachwycić się pięknem przyrody, udając się na wiosenny spacer do parku. Pamiętajcie, że matematyka to nie tylko odliczanie czterdziestu pięciu minut do wymarzonego dzwonka, lecz również realna część naszej rzeczywistości. Zanim na pytanie: Czy lubisz matematykę? odpowiecie: nie, zastanówcie się, czy naprawdę nie jest nam potrzebna w życiu. Mnie na przykład przekonują słowa Witolda Pogorzelskiego: Matematyka jest melodią myśli.

W środę do piękna matematyki będzie nas przekonywał także Wojtek. Zapraszam.

R.

Grafika:

15 listopada 2017

Myśli o wychowaniu




           Czyj to problem?
 
Problemy twoje, moje, nasze boje, polityka
A przecież każdy włos jak nasze lata policzony
(Stanisław Soyka „Tolerancja”)


Pojechaliśmy na wycieczkę do Auschwitz  i było strasznie. Potem Brzezinka, ale tego nie dało się odczuć, bo nasze przemarznięte ciała błagały o litość i jedynie modliliśmy się, aby autokary stały na parkingu i przywitały nas klimatyzacją. Zaczęliśmy narzekać, że tak się nie robi. Najbardziej słychać było tych, co to przewlekle chorują na zatoki. Bo kierowcy nie uznawali temperatury pokojowej. Albo trzęśliśmy się z zimna, albo dostawaliśmy napadów duszności.

Jedna z koleżanek, kiedy już odkładaliśmy słuchawki  i radyjka,  powiedziała, że spodziewała się czegoś... innego. Stwierdziła, że miejsce nie wywołało u niej dreszczy. Dopiero, gdy pozostali włączyli się w rozmowę i zaczęli wymieniać się wrażeniami, zauważyła, że widok włosów, butów, protez więźniów był przerażający  (kto widział, ten wie). Rzeczywiście niemi świadkowie TAMTYCH wydarzeń ulokowani w przestronnych gablotach "cieszyli się" dużym zainteresowaniem. Co chwila ktoś wyciągał  z kieszeni smartfon, żeby sfotografować tę wspomnianą już stertę włosów, bądź materiał, znaleziony w niemieckiej fabryce, który został z nich wykonany. Ja nie miałam odwagi.

Pani przewodnik na samym początku  wyraziła się o Auschwitz, jako o największym cmentarzysku świata. Czy przemówią do was liczby? Mnie niewiele mówiły, ale jeżeli ktoś uważa się za umysł matematyczny, pewnie je ogarnie. Minimalna liczba deportowanych do KL Auschwitz to około 1 miliona 300 tysięcy. Spośród tej liczby jedynie około 400 tysięcy osób zostało zarejestrowanych w kilku seriach, numerowych jako więźniowie. Pozostali (ponad 900 tysięcy) zostali zgładzeni bezpośrednio po przybyciu w komorach gazowych kompleksu. Takie liczby udostępnia na swojej stronie internetowej Państwowe Muzeum Auschwitz -Birkenau, nie pozostawiając ich jednak bez komentarza: Dostępne dane to nie tylko źródło cennej informacji historycznej. To także pomnik pamięci o ludziach, których losy w tragiczny sposób naznaczył Auschwitz.

Piszę, że nie miałam odwagi. Dotyczy to oczywiście robienia zdjęć. Bo, jak wspomniałam na początku: było strasznie.  Trudno, stając w bramie z napisem "Arbeit macht frei", patrząc na nią beznamiętnie, wyciągnąć z kieszeni telefon i "cyknąć fotkę." Sfotografowałam  więc kałużę. To nie było trudne, bo deszcz lał się strumieniami, co tym bardziej sprzyjało zadumie w czasie przechodzenia pomiędzy blokami. Zatrzymam się nad nią dłużej i spojrzę  z perspektywy przeciętnego człowieka -  kałuża to brudna woda w dołku. Po prostu. Przeważnie się ją omija, chyba że w kaloszach, dla zabawy wskakuje się w sam jej środek. Wtedy woda z impetem rozbryzguje się na wszystkie strony. Ale to zabawa dla dzieci. Kałuży nikt nie traktuje poważnie. Nawet miłośnicy przyrody nie rozczulają się raczej nad jej losem. Do błota nikt nie podchodzi. Owszem, bywają tacy, którym są bliskie cierpienie Wertera. Oni, choć i tak jedynie w przenośni, potrafią się z błotem identyfikować. Zmieszać z błotem i zrównać z ziemią – znamy takie powiedzenia. Naziści  zmieszali, a chcieli i zrównać. Totalna zagłada, mord na przemysłową skalę.  1 100 000 Żydów, 140 000- 150 000 Polaków, 23 000 Romów (Cyganów), 15 000 sowieckich jeńców wojennych, 25 000 więźniów innych narodowości. 1 100 000 z nich poniosło śmierć w Auschwitz. To się nazistom udało.

A my? Nie polskie obozy, a niemieckie! Ile razy można przypominać? Trzeba być idiotą - jak mówi Karol Tendera były więzień KL Auschwitz -  żeby pomylić się z tym określeniem sto szesnaście razy (niemieckie media w 2015 roku użyły tego sformułowania właśnie tyle razy).  Za szybko odchodzimy do swoich spraw. Oczywiście, nie ma sensu popadać w nostalgię i nosić wieczną żałobę, tym bardziej żywić nienawiść... Po co rozdrapywać rany? - pytamy. To już nie nasz problem. Zdarzyło się, przykro, mówi się trudno, żyć trzeba dalej. Ale kiedy nawet TAM nie potrafimy zachować powagi. Nie umiemy ściszyć swojego egoizmu do maximum. To staje się naszym problemem. Podobnie, jak w przypadku Yolocaustu,  znieczulamy się na sprawy istotne, o ile nie najważniejsze. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego -  prof. Stanisław Estreicher -  przed swoją śmiercią powiedział:  Nie pozwólcie, aby nasza śmierć poszła na marne. Za dużo słuchamy, a za mało myślimy. Jesteśmy nieostrożni, a trzeba robić wszystko, by TO nigdy się nie powtórzyło. Pamiętamy?

Dagmara

Grafika:  własne zdjęcie

11 listopada 2017

Kącik młodego historyka

 

Piłsudski – zwykły i niezwykły




 
Z podniesionego dumnie czoła
Hartu i woli siła drga,
Ma lwią odwagę, wzrok sokoła,
Czujną przezorność węża ma.
Pod jego Polsce iść przewodem,
Przeszkody do wolności zmóc,
On wzrósł o głowę nad narodem,
Oto Naczelnik nasz i Wódz!
(Antoni Orłowski)
 

Józef Piłsudski należy do największych, otoczonych legendą Polaków  XX wieku. Nie przedstawię  jednak ani  jego biografii, ani zasług, gdyż można je znaleźć w niezliczonych podręcznikach i innych publikacjach historycznych. Przytoczę natomiast kilka ciekawostek dotyczących jego życia, a okazją niech będzie 11 listopada – rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli. A warto, gdyż Józef Piłsudski wiele uczynił dla wolności naszego kraju.

Prezydent Andrzej Duda w wystąpieniu  wygłoszonym  9 listopada 2016 roku w Sulejówku, podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod muzeum im. Józefa Piłsudskiego, powiedział:  (…) legenda o Komendancie, Marszałku, Naczelniku Państwa Józefie Piłsudskim trwała i trwa. (…) trwała jeszcze za jego życia – w niezwykłej miłości, jaką darzyli go przede wszystkim jego żołnierze. (…) Dlaczego? Dlatego,  że był zwykły i niezwykły zarazem. Dlatego, że był bohaterski jak lew, ale zarazem był lisem, bo tylko człowiek o tak niezwykłej osobowości mógł zrealizować tak niezwykłe, nieprawdopodobne (…)  dzieło.  Dlaczego muzeum w Sulejówku? Dlatego, że Józef Piłsudski mieszkał  tam  przez trzy lata  w dworku kupionym  z funduszy pochodzących ze zbiórek  wśród żołnierzy i jego byłych podkomendnych jako „Dar Komitetu Żołnierza Polskiego”.  Dworek „Milusin” stał się jego domem rodzinnym, miejscem pracy oraz spotkań z podkomendnymi. Niżej zdjęcie dworku.
Poetka Kazimiera Iłłakowiczówna (podobno kochająca się w Piłsudskim) tak go wspomina: Naczelnik państwa, twórca niepodległej Polski, nosił się jak dziadek. Ubrany w przydługi szary płaszcz, „furmańską” maciejówkę, mundur. >>wygnieciony, obsypany popiołem z papierosów<<...  Nieraz go widziałam, gdy po parku się przechadzał, zgarbiony taki, czasem w niebo popatrzył… Mógł być obsypany popiołem, gdyż palił bardzo dużo papierosów, zwanych Marszałkowskimi, produkowanych specjalnie dla niego. W innym miejscu  poetka mówi:  Wszyscy podkreślają, że Piłsudski roztaczał wokół siebie nieokreślony magnetyczny czar, że zjednywał sobie otoczenie bezpośredniością i humorem. Bywało, że po jednej rozmowie z Piłsudskim adwersarz stawał się jego zwolennikiem.  (…) największe zwycięstwa zawdzięczał Piłsudski umiejętności znalezienia wspólnego języka z ludźmi różnych opcji i formacji. Rzeczywiście Piłsudski miał ogromne poczucie humoru, lubił się śmiać również z samego siebie, także z karykatur przedstawiających jego postać. Poniżej jedna z nich.
Józef Piłsudski biegle posługiwał się  trzema obcymi językami: rosyjskim, francuskim i niemieckim. Jako Naczelnik Państwa musiał występować publicznie, choć tego nie lubił. Nie bawił się wówczas w dyplomację i bardzo ostro wypowiadał się o Polakach. Oto niektóre z jego  bardziej cenzuralnych stwierdzeń: Polacy są narodem idiotów.  Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić. Polska to obwarzanek: Kresy urodzajne, centrum – nic. Sejm korupcji. Sejm ladacznic. Choć nieraz mówię o durnej Polsce, wymyślam na Polskę i Polaków, to przecież tylko Polsce służę.
Wszyscy na pewno słyszeli o Kasztance Piłsudskiego – szlachetnej  klaczy (o maści jasnokasztanowatej z białą łysiną i czterema nierówno ułożonymi białymi nadpęciami). Kasztanka przyszła na świat w 1909 lub w 1910, a padła w listopadzie 1927 roku. Gdy zmarł Józef Piłsudski, w kondukcie pogrzebowym idącym ulicami Krakowa, dwaj oficerowie prowadzili przykrytą kirem  Merę – klacz urodzoną  przez Kasztankę. Imię nadał jej Piłsudski na pamiątkę rzeki przepływającej przez Zułów (koło Wilna), gdzie się urodził. Mera była bardzo podobna do Kasztanki.

Komendant  miał również ulubionego psa, którego nazwał Pies. Jedna z anegdot opowiada o tym, że Pies swoim szczekaniem śmiertelnie wystraszył Kazimierę Iłłakowiczównę, która padła przerażona na ziemię i  długo nie mogła dojść do siebie. Tak naprawdę Pies  podobno miał  łagodne i przyjazne usposobienie.
Obok dworku w Sulejówku znajdowała się mała pasieka.  Marszałek Piłsudski bardzo lubił obserwować pszczoły, a  potem opowiadał o nich zabawne anegdoty. Czasami podbierał miód (bez zabezpieczenia) i był bardzo dumny, że pszczoły go nie żądlą.

Józef Piłsudski starał się unikać salonów, balów i rautów, chociaż z racji stanowiska musiał czasem w nich uczestniczyć.  Nie lubił  także brydża. Chętnie natomiast grał w szachy oraz stawiał pasjanse. Podobno znał różne ich rodzaje: Grób Napoleona, Prześcieradło, Ogonki, Piramida,  Warkocz Wenery. Najczęściej stawiał pasjans zwany Piramidą, który przed wojną nazywano pasjansem Piłsudskiego. Jeśli chodzi o zamiłowania literackie, to był wielbicielem twórczości Juliusz Słowackiego, a nawet uważał go za największego poetę. To dzięki Józefowi Piłsudskiemu w 1927 roku przewieziono prochy poety z paryskiego cmentarza Montmartre i złożono je w krypcie królewskiej na Wawelu.
Dla nas - zamościan - ważny jest fakt, że Piłsudski przebywał w naszym mieście i to aż pięciokrotnie. Pierwszy raz w czerwcu 1901 roku i stąd udał się w okolice Suśca, aby nielegalnie przekroczyć granicę z zaborem austriackim. Drugi raz Józef Piłsudski przyjechał do Zamościa 15 lipca 1920 roku w czasie wojny z bolszewikami. Wizyta dotyczyła wydarzeń na froncie oraz wschodniej polityki, jaką prowadził – spotkał się z głównym atamanem Ukrainy, Szymonem Petlurą. Trzeci raz był  w naszym mieście  na początku sierpnia 1920 roku. Czwarty raz zatrzymał się w Zamościu 4 września 1920 roku w trakcie podróży z Lublina do Lwowa oraz do dowództwa Frontu Południowego. Piąty raz był  w Zamościu w 1922 roku i tę wizytę upamiętnia  granitowa płyta odsłonięta 11 listopada 1937 roku: „W TYM MIEJSCU DNIA 17 PAŹDZIERNIKA 1922 WIELKI MARSZAŁEK WYSŁUCHAŁ MSZY ŚWIĘTEJ”. Obecnie przed ratuszem znajduje się replika płyty, oryginał natomiast  jest  w Muzeum Zamojskim.

Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 roku w Belwederze, w otoczeniu swojej rodziny. Pogrzeb stał się manifestacją kultu Piłsudskiego i był największą tego typu uroczystością  w Polsce. Ciało Piłsudskiego złożono w krypcie św. Leonarda na Wawelu, a rok później jego serce spoczęło w grobie matki na cmentarzu na Rossie w Wilnie. W 1937 roku na polecenie metropolity krakowskiego Adama Sapiehy trumnę ze zwłokami Piłsudskiego przeniesiono do krypty  pod Wieżą Srebrnych Dzwonów i umieszczono w niej także glinianą urnę z ziemią z grobu matki Marii z Bilewiczów Piłsudskiej.

Nie sposób w jednym poście zawrzeć wiedzę o tak zasłużonym dla Polski człowieku. To jedynie kilka ciekawostek  i refleksji. Prawdziwi historycy na pewno nie poprzestaną na nich i sięgną do źródeł naukowych oraz popularnonaukowych, do czego gorąco zachęcam. Warto bowiem raz jeszcze prześledzić drogę Józefa Piłsudskiego do wolności naszej ojczyzny.

Talis

Grafika:

http://test-wiedzy.muzeumpilsudski.pl/sites/default/files/img022.jpg
http://www.seiren.pl/Wyprawy/2015/images/milusin-1.jpg
https://desa.pl/media/img/cms/auction_objects/9212/d909f061d3f90e8b44f5757dbdba23ba.jpg
http://www.stableexpress.com/Kasztanka.jpg
http://www.zamosconline.pl/img/zamosc/pilsudski-14-6.jpg
http://test-wiedzy.muzeumpilsudski.pl/sites/default/files/Scan0023.jpg