29 września 2018

Spotkanie ze sztuką


    Muzyka lekiem na całe zło





Odmierzymy, ile siły jest w nas
Wyznaczymy sobie miejsce i czas
A gdy zmienią się reguły tej gry
Może w końcu odkryjemy, jak żyć.
(Turbo - Dorosłe dzieci)


Interesuję się muzyką, a szczególnie muzyką rockową, dlatego postanowiłam napisać post o początkach tego typu muzyki w Polsce, a szczególnie o jej rozwoju na przełomie lat 70. i 80.

Najpierw był rock and roll. W czasach socrealizmu (lata 50.) panował zakaz wykonywania muzyki zachodniej (w tym jazzowej i rockandrollowej). Jednak młode pokolenie chciało pokazać ludziom, że można grać inaczej. Był to pewnego rodzaju bunt przeciwko temu, co działo się w kraju. Muzycy mieli wspólny cel, aby propagować nowe trendy w muzyce. Za umowny początek historii polskiego rocka przyjmuje się rok 1959, kiedy to w Gdańsku z inicjatywy  Franciszka Walickiego powstał zespół rockandrollowy Rhythm and Blues. Ponieważ, zdaniem władz, koncertom towarzyszyły ekscesy na widowni, zespół został rozwiązany. Jego członkowie, z ojcem polskiego rocka Franciszkiem Walickim na czele, założyli w 1960 roku nową grupę bigbitową Czerwono-Czarni. W 1962 roku Franciszek Walicki i Jerzy Kossela stworzyli hasło: polska młodzież śpiewa polskie piosenki i założyli na Wybrzeżu zespół Niebiesko-Czarni (soliści, m.in.: Ada Rusowicz, Wojciech Korda, Piotr Janczerski, Czesław Niemen).  Powstanie Niebiesko-Czarnych stanowiło istotny przełom w  polskiej piosence rockowej i rockopochodnej: wszystkie teksty były śpiewane w języku polskim, a piosenki pisali polscy autorzy i kompozytorzy. Rok 1965 zapoczątkował powstanie zespołów takich jak: Czerwone Gitary oraz Skaldowie, których piosenki do dzisiaj cieszą się popularnością.  Za pierwszą, autentycznie rockową grupę polską, realizującą w swojej muzyce (o korzeniach bluesowych) ideały rockowej rewolucji obyczajowej z lat 60. , był zespół Breakout rockbluesmana Tadeusza Nalepy. Na samym początku lat 70. XX wieku polski big-beat zaczął przeobrażać się w prawdziwą muzykę rockową. Pomogła w tym niewątpliwie płyta Enigmatic Czesława Niemena. Przebój Dziwny jest ten świat, zaprezentowany przez Niemena w 1967 roku na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, wywołał ogólnonarodową dyskusję nad problemami młodzieży -  buntem oraz jej potrzebami i światopoglądem.
Muzyka Młodej Generacji, czyli przełom 80. Nowe zespoły pod koniec lat 70. wywołały kolejną falę zainteresowania muzyką rockową. To w tym okresie powstało ich najwięcej.  Bardziej znane to: Republika, Brygada Kryzys, Tilt, Aya RL, Siekiera, Klaus Mitffoch,  Lech Janerka,  Kult,  Maanam,  Rezerwat, Made in Poland czy Obywatel G.C. Po ożywieniu zainteresowania młodzieży rockiem, od początku lat 80. zaczął się rozwijać w Polsce nurt punkrockowy i tzw. nowofalowy (nawiązujący do modnego na Zachodzie New Wave). Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji, później Festiwal Muzyków Rockowych w Jarocinie, był największym festiwalem muzyki rockowej w państwach bloku wschodniego. Andrzej Nowak z zespołu TSA tymi słowami podsumowuje festiwal: Jarocin to była wtedy magiczna nazwa, nadzieja dla muzyka, który chciał coś zaprezentować nie tylko na jednym koncercie, ale na całe życie. Pierwszym zwycięzcą festiwalu był Ogród Wyobraźni, ale to bluesowo-rockowy Dżem, zdobywca drugiego miejsca, stał się ikoną polskiej muzyki. Do ścisłej czołówki wszedł również zespół TSA po piorunującym występie z piórami na ramionach w Jarocinie oraz później na Rockowisku.
Głód rocka w Polsce był tak wielki, ponieważ ta muzyka kojarzyła się z wolnością, buntem przeciw starszemu pokoleniu, ale przede wszystkim przeciwko systemowi komunistycznemu. Chcemy być sobą grupy Perfect – przekręcane było podczas koncertów przez publiczność na: Chcemy bić ZOMO.  Gdy 13 grudnia 1981 roku został wprowadzony stan wojenny w Polsce, muzycy TSA dostali propozycję zagrania koncertu, jednak pod ścisłym nadzorem ZOMO z karabinami. Zespół miał zachowywać się zupełnie inaczej, miał stać na baczność elegancko ubrany. Podczas piosenki Maanamu Nocny Patrol cała sala w pewnym momencie wkładała lub ściągała okulary. Ten prosty gest urastał do rozmiaru symbolu. Gdy Maanam nie chciał wystąpić dla towarzyszy radzieckich w Sali Kongresowej, dziennikarze radiowi dostali wiadomość, żeby nie  transmitować tego zespołu. Z piosenki To tylko tango Marek Niedźwiecki wyciął tylko charakterystyczne werble i zmontował tak, że szły przez pół minuty. Decydenci nie wiedzieli, o co chodzi. To dało efekt odwrotny niż zakładały władze, czyli Maanam stał  się jeszcze bardziej popularny. Nie było wesoło, nie było radośnie i stąd myślę były te hymny pokolenia - powiedział dziennikarz Marek Niedźwiecki. Na antenie radiowej trójki w dość nietypowych okolicznościach pojawiła się piosenka Perfectu - Autobiografia. Zbigniew Hołdys przyniósł taśmę z nagraniem mówiąc, że UB za nim chodzi i jeżeli ta piosenka nie pojawi się dzisiaj na antenie radia, to pewnie nie pojawi się już nigdy. O godzinie 16 zagrano utwór w popołudniowej audycji. O godzinie 19:30 zaczynała się Lista Przebojów Trójki. Piosenka weszła na miejsce siedemnaste w ciągu trzech godzin. Lady Punk, Odział Zamknięty, Republika proponowały mocną muzykę intrygujące, metaforyczne teksty, które idealnie oddawały atmosferę szarej peerelowskiej rzeczywistości oraz potrzebę zmian. Wojciech Słota, twórca filmu dokumentalnego o muzyce rockowej, powiedział w wywiadzie: Muzyka z lat 1980-81 to coś zupełnie innego niż ta stworzona już w stanie wojennym. Oczywiście, nie popadamy w skrajność, nie chcemy udowadniać nikomu, że to rock obalił w Polsce komunizm, ale przecież wówczas chyba mało która dziedzina kultury tak bezpośrednio odnosiła się do rzeczywistości i miała przy okazji taką siłę przekazu. Więc – jeśli mówimy o znaczeniu tej muzyki dla całego pokolenia – to chyba najistotniejszy jest fakt, że ci wszyscy ludzie nagle poczuli, że ktoś mówi w ich imieniu, że mówi ich językiem Przynajmniej przez chwilę czuli się wolni – na koncertach, na festiwalach takich jak Jarocin. Ta muzyka oswajała ich strach przed władzą, a niektórych popychała do kolejnych działań.
Co mnie zainteresowało w muzyce sprzed prawie 40 lat? Muzykę tę wyróżnia energia, rytm, wyrazista melodia. Teksty piosenek rockowych są metaforyczne, mają podwójne dno. To prawdziwa sztuka protestu i buntu, a przecież to są postawy uniwersalne i szczególne ważne dla młodych ludzi.
Jeżeli interesujesz się muzyką polskiego rocka i chcesz się dowiedzieć więcej na ten temat, to zachęcam Cię do obejrzenia filmu z 2010 roku Beats of Freedom - Zew Wolności w reżyserii Leszka Gnoińskiego i Wojciecha Słoty. Przygotowując się do napisania postu, kupiłam właśnie ten film oraz obejrzałam cykl filmów dokumentalnych przedstawiający dzieje muzyki rockowej w Polsce - Historia polskiego rocka. A tym, którzy chcą poczytać, zamieszczam link do świetnej broszury o polskim rocku: http://www.charlie.pl/pliki/bof_materialy_edukacyjne.pdf

Manalana

Grafika:
zdjęcia własne
http://www.polskirock.art.pl/popoludnie-z-mlodoscia,czerwono-czarni,3512,plyta.html
http://www.charlie.pl/pliki/bof_materialy_edukacyjne.pdf

26 września 2018

Podróże kształcą

      
   Wspomnienia z Londynu
Podróżować to odkrywać,
że każdy ma mylne pojęcie o innych krajach.
  (Aldous Huxley)


Londyn – największe miasto w Anglii, trzecia najludniejsza metropolia Europy, w której żyje prawie 14 milionów mieszkańców. Te liczby robią wrażenie, jednak, żeby pojąć ogrom tego miasta, trzeba doświadczyć go na własnej skórze. Parę tygodni temu miałem okazję spędzić kilka dni w tym wyjątkowym, wielokulturowym mieście. Mimo że był to czas spędzony bardzo intensywnie, mam świadomość, że odkryłem tylko pewną, niewielką cząstkę tej ogromnej aglomeracji. Nie chciałbym jednak napisać kolejnego artykułu o turystycznych atrakcjach Londynu, a raczej podzielić się moimi wrażeniami wynikającymi z obserwacji mieszkańców Anglii. Byłem pozytywnie zaskoczony, zwłaszcza, że często spotykamy się z pewnymi stereotypami dotyczącymi ludzi mieszkających na Wyspach. Korzystając z własnych doświadczeń, postaram się obalić lub potwierdzić znane nam teorie na temat Brytyjczyków.

Brytyjczycy często kojarzą nam się z narodem uwielbiającym wszelkie dyscypliny sportowe, a w szczególności piłkę nożną. Znani są z częstego przesiadywania w pubach oraz kibicowania swoim ulubionym klubom piłkarskim. Okazało się to faktem. Podczas mojego pobytu w Londynie odbywał się najważniejszy mecz dla każdego kibica klubowej piłki nożnej – finał Ligi Mistrzów. Jednym z uczestników wielkiego finału był zespół z Liverpoolu. Przechadzając się ulicami Londynu, widziałem wiele pubów, do których wejście niestety było niemożliwe z powodu zbyt dużej ilości kibiców. Wszyscy byli ubrani w koszulki Liverpoolu, w rękach trzymali szaliki popularnych The Reds, śpiewali głośno piosenki i przyśpiewki piłkarskie. W powietrzu było czuć wielkie, piłkarskie emocje. Mogę sobie wyobrazić, co by się działo w stolicy Anglii, gdyby uczestnikiem tego finału był klub z Londynu! 
Najczęstszym negatywnym stereotypem odnoszącym się do samych Londyńczyków, jest przekonanie o ich ciągłym pośpiechu, poczuciu wyższości i braku chęci nawiązywania jakichkolwiek kontaktów. Jest to jednak nieprawda! Wszyscy Anglicy, z którymi miałem jakikolwiek kontakt podczas wyjazdu,  byli bardzo pozytywni i pomocni. Wskazywali drogę, pomagali w załatwianiu spraw. Podczas kupowania karnetów niezbędnych do poruszania się komunikacją miejską wpłatomat pobrał ode mnie zbyt dużo gotówki (to nie były jakieś małe pieniądze), lecz  pan z obsługi metra okazał się bardzo życzliwy. W mgnieniu oka zajął się tym problemem. Zatrzymał biletomat, wyjął z niego gotówkę i oddał. Nie widziałem, żeby sprawdzał kamery, czyli uwierzył nam na słowo, że mamy problem i pomógł z uśmiechem.Kolejnym przykładem może być przejazd autobusem miejskim. Tak, tym piętrowym czerwonym symbolem Londynu. Kierowca zatrzymywał się na każde żądanie, z uśmiechem witał swoich pasażerów, a kiedy zapytałem o drogę, z chęcią podpowiedział i zapamiętał, o jaki chodziło mi przystanek. Jakie było moje zdziwienie, kiedy na docelowym przystanku kierowca zaczął wołać, że powinienem się przygotować do wyjścia.
No i jeszcze kilka słów na temat słynnej londyńskiej pogody. Całkowite zachmurzenie, ciągłe opady deszczu, niska temperatura: tak wygląda typowy jej opis.  Czy tak było podczas mojego pobytu w tym mieście? Bazując na własnych doświadczeniach, zdecydowanie zgadzam się ze złą opinią na temat pogody panującej w Londynie. Może miałem pecha i byłem tam w złym terminie? Nie przypominam sobie ani jednego dnia, w którym wcale nie padał deszcz. Wieczorami było bardzo zimno. W tym samym czasie nad Polskę nadciągnęły tropiki. Kiedy ja z czapką,  w jesiennej kurtce i z parasolem moczyłem buty w kałużach, zwiedzając londyńskie zabytki, moi znajomi w Polsce mogli opalać się w strojach kąpielowych na kocu. Korzystając z internetowych źródeł, natknąłem się na pewną ciekawostkę: w Londynie roczna suma opadów sięga 610 litrów, a w Edynburgu w Szkocji nawet 670 litrów. Dla porównania - w Warszawie spada średnio rocznie 515 litrów wody na metr kwadratowy ziemi. Niżej: widok na Pałac Westminsterski z London Eye.
Czy jestem zadowolony z tego wyjazdu? Bardzo! Londyn mnie nie zawiódł. Może trochę rozczarował pogodą, ale nadrobił wyjątkową atmosferą, zabytkami i dobrym jedzeniem. To była czysta przyjemność, móc spędzić kilka dni w tym tętniącym życiem mieście. Taka podróż uświadomiła mi,  że warto konfrontować wiedzę i wyobrażenia o innych z ich prawdziwym obrazem. Może zatem Ty też wyruszysz w podróż? Do Londynu lub…

Paweł

Grafika:
Zdjęcia własne
https://www.itaka.pl/wycieczki/wielka-brytania/londyn-od-a-do-z,XGBLOND.html
http://www.polishexpress.co.uk/jaki-jest-stereotypowy-brytyjczyk
http://zwiedzamylondyn.pl/wp-content/uploads/2018/02/komunikacja-miejska-w-londynie-bilety-oyster-card.jpg

21 września 2018

Moje hobby, mój świat


 
      Stalowy sport




Żelazna kula na uwięzi z drutu
martwa u stopy, palce na uchwycie;
jak Dawid z procą – gotowy do rzutu
szukasz Goliata – w turnieju o życie.
(Bohdan Drozdowski, Miotacz)


Dzisiejszy artykuł chciałabym poświęcić dyscyplinie lekkoatletycznej, która stała się moją pasją. Od około dwóch lat trenuję rzut młotem. Ten sport nie jest dyscypliną popularną, chociaż utrzymuje się w Polsce na bardzo wysokim poziomie. Możliwe, że część z Was nigdy nie słyszała o rzucie młotem, dlatego postaram się przybliżyć, na czym on polega i jakie obowiązują w nim zasady.

Kilka słów o historii. Pierwsze wzmianki dotyczące rzutu młotem pojawiły się w mitologii irlandzkiej. Według zapisów Cúchulainn, jeden z najbardziej znanych irlandzkich bohaterów mitologicznych, chwycił koło wozu za oś, obrócił dookoła głowy i rzucił dalej niż kiedykolwiek to się komuś udało. Dziać się to miało podczas Tailteann Games – irlandzkich zawodów sportowych. W średniowieczu jedynym wymogiem do rzutów było użycie żeliwa z uchwytem. Dopiero w 1875 roku ustanowiono wagę młota na 16 funtów (7,26 kg) i pole do wykonania rzutu, jako okrąg o średnicy 2,135 metra. Jako konkurencja olimpijska rzut młotem pojawił się po raz pierwszy w 1900 roku w Paryżu.

Co tak właściwie nazywamy młotem? Młot lekkoatletyczny składa się z trzech części: głowicy w kształcie kuli, metalowej linki i uchwytu. Obecnie jego waga jest dostosowana do płci i wieku miotacza. Młot męski waży między 5 a 7,26 kg w zależności od kategorii wiekowej, natomiast damski od 3 do 4 kg.Do sprzętu potrzebnego do uprawiania tego sportu musimy doliczyć także specjalną rękawicę, która chroni rękę przed otarciami i ranami podczas rzutów, a także specjalne buty przystosowane do wykonywania obrotów w kole. Technika rzutu polega na stanięciu w kole tyłem do kierunku rzutu, rozpędzeniu młota poprzez zamachy nad głową, wykonaniu od trzech do czterech obrotów i wyrzuceniu młota w odmierzone pole. Podczas wykonywania rzutu zawodnikowi nie wolno nadepnąć na metalową obręcz koła. Wykonanie rzutu może wydawać się proste, jednak nic bardziej mylnego. Ten sport bazuje na mocy i technice. W skład treningów wchodzą ćwiczenia rzutowe oraz udoskonalające technikę, siłownia, ćwiczenia poprawiające dynamiczność i szybkość. Poniżej na zdjęciu: Szymon Ziółkowski podczas rzutu.
Wybitni Polacy i ich osiągnięcia. Rzut młotem jest dyscypliną mało znaną i rozpoznawaną, choć niesłusznie. To właśnie w tej dyscyplinie lekkoatletycznej Polacy dominują. Wielu komentatorów zawodów lekkoatletycznych powtarza, że polska lekkoatletyka młotem stoi. Oto kilku wybitnych sportowców rzutu młotem. Anita Włodarczyk – trzykrotna mistrzyni świata, trzykrotna mistrzyni Europy, zdobyła także dwa złote medale olimpijskie. Jej rekord życiowy to 82,98 metra. Jest to oficjalny rekord Polski, Europy i świata. Warto dodać, że pierwszy raz rekord świata pobiła w Berlinie w 2009 roku, a potem sześciokrotnie poprawiła własny wynik! To właśnie między innymi jej sukcesy przyczyniły się do wzrostu zainteresowania tym sportem. W 2016 roku wygrała Plebiscyt Przeglądu Sportowego. Malwina Kopron – wielokrotna medalistka Mistrzostw Polski, zdobyła brąz na Mistrzostwach Świata w Londynie i złoto Uniwersjady. Jej rekord życiowy to 76,85 metra. Paweł Fajdek – zawodnik reprezentujący Agros Zamość, trzykrotny mistrz świata, mistrz Europy, cztery razy zdobył złoto na Uniwersjadzie. Jego rekord wynosi 83,93 metra.Sukcesy Polaków w rzucie młotem można by długo wymieniać. Na uznanie zasługują także między innymi Szymon Ziółkowski, Wojciech Nowicki i Joanna Fiodorow. Poniżej na zdjęciu medalistki Mistrzostw Świata w Londynie: Anita Włodarczyk i Malwina Kopron.
Co dały mi treningi? Na koniec chciałabym podzielić się refleksją, czym dla mnie jest ten sport. Rzut młotem wymaga cierpliwości, ciągłego doskonalenia techniki rzutów i regularnych treningów. Sama wciąż się uczę, gdyż opanowanie techniki jest dość trudne i trwa bardzo długo. Trenuję jednak, ponieważ uważam, że to wartościowy sport. Daje mi możliwość pozytywnego zmęczenia się, odstresowania i ciekawego spędzania czasu wolnego. Jest to także trening wytrzymałości psychicznej, który  uczy opanowania stresu i pogodzenia się z niepowodzeniami. Jest odskocznią od szkoły i codziennych obowiązków, kiedy mogę skupić się wyłącznie na sobie i swojej pasji. Każdy sukces na zawodach, czy chociażby pobicie rekordu życiowego o 10 centymetrów jest dla mnie powodem do radości i poczucia dumy ze swoich osiągnięć. Wiem, że przede mną jeszcze długa droga i wiele wysiłku włożonego w doskonalenie techniki, ale lubię ten sport i cieszę się, że zaczęłam uczęszczać na treningi.

A Wy, drodzy Czytelnicy, trenujecie coś lub interesujecie się jakimś sportem? Zachęcam do opowiedzenia o tym w komentarzach.

Weronika

Grafika:
https://respuestas.tips/wp-content/uploads/2011/10/martillo-de-atletismo.jpg
http://i.iplsc.com/mlociarz-szymon-ziolkowski-podczas-finalowego-konkursu/0001Q712WBS336KC-C116-F4.jpg
http://bi.gazeta.pl/im/34/2d/15/z22204724V,Anita-Wlodarczyk-i-Malwina-Kopron--Aktualna-zlota-.jpg

19 września 2018

Językowe potyczki



    Basałyk  tudzież  mantyka
       

Język jest mapą drogową kultury.
Mówi Ci, skąd ludzie pochodzą  i dokąd zmierzają.
(Rita Mae Brown)


Przypomnę jedynie, gdyż wszyscy o tym wiedzą, że dla potrzeb Narodowego  Czytania usunięto z Przedwiośnia Stefana Żeromskiego  słowo „tudzież” jako niezrozumiałe dla dzisiejszych odbiorców. Wielu znawców literatury oraz zwykłych czytelników oburzyło się na takie postępowanie.  Profesor Andrzej Mencwel, historyk literatury, powiedział: Są rzeczy, których się nie robi. W żadnym razie. To znaczy, nie poprawia się klasyków.  Dziennikarz Michał Nogaś  natomiast, poprosił czytelników: Ratujmy słowo "tudzież" i opracujmy wspólnie frymuśną listę słów zbędnych!  Po jego apelu powstał Społeczny Komitet Obrony Tudzież(y).

Mnie natomiast, zaistniała sytuacja skłoniła do refleksji nad zanikaniem słów. Bardzo często –pięknych. Optymistycznie pomyślałam: A może zamiast  je odrzucać, warto  przyswoić ich znaczenie? Rozumiem, że język żyje i zmienia się - jedne słowa odchodzą w niepamięć, inne powstają. Czy jednak te nowe są ładniejsze? Proponuję więc  subiektywną,  „frymuśną”  listę prawie nieznanych już i nieużywanych dziś słów – z nadzieją, że czytelnikom blogu się spodobają.

Zacznę  od słowa  tudzież, które stało się ostatnio bardzo sławne, a które  jest spójnikiem o znaczeniu: i, oraz, także (niedopuszczalne jest  jego stosowanie w znaczeniu: albo, lub!)  To wyraz  przestarzały, książkowy i może być używany w polszczyźnie pisanej  a nie mówionej. Przykład: Wszyscy wiedzieli, że pani Barykowa odbiera i wręcza pieniądze tudzież wykon(yw)uje polecenia, ale rządzi piękny Cezarek. 

A co oznacza pięknie brzmiące słowo  frymuśny?  To inaczej: wymyślny, wyszukany, niezwykły. Pięknie brzmiałoby na przykład  stwierdzenie: Widzę, że dziś się wyjątkowo frymuśnie ubrałaś.

Oprócz spójnika tudzież, z powieści Żeromskiego usunięto też  bliskoznaczne przymiotniki. I tak z wyrażenia zdrowy i zażywny Czaruś  został jedynie zdrowy  Czaruś. Szkoda, gdyż słowo zażywny  wiele mówi o bohaterze , to mianowicie,  że odznaczał się dobrą tuszą, czyli był tęgi. Synonimem jest  słowo  korpulentny, a więc człowiek o nadmiernej tuszy, tęgi, otyły.

Pomyślałam, że na mojej „frymuśnej” liście umieszczę słowa odnoszące się do cech ludzi.  Najpierw basałyk! Kto to jest? To psotne i niesforne dziecko, urwis, nicpoń. Sienkiewiczowski Zagłoba mówił: Odczepcie się, basałyki, od cholewy, bo jak który ucho urwie, to i ja mu urwę. Co za bąki uprzykrzone! (…) O wy dranie (…) oczajdusze …basałyki moje kochane"! Oczajdusza  to urwis, hultaj, hulaka i oszust. Są i inne określenia tego typu ludzi.  Na przykład andrus, czyli łobuz i ulicznik. Albo urwipołeć: psotnik, urwis, łobuziak. Łobuz, gałgan i nicpoń to także  łapserdak. Jednak to słowo dodatkowo oznacza człowieka źle oraz nędznie ubranego, obdartusa, obszarpańca.

Jest piękne słowo sowizdrzał  na określenie człowieka niepoważnego, żartownisia, trzpiota, wesołka, postrzeleńca, urwisa. A na przykład bzik, czyli dziwak, cudak, ekscentryk, oryginał?  To również ciekawe słowo. Bardzo lubię też słowa  szaławiła  i szałaput. Oznaczają człowieka lekkomyślnego, lekkoducha, urwipołcia. Wyrazem bliskoznacznym jest świszczypała – człowiek niepoważny, niestateczny, lekkomyślny, a więc szaławiła.  Albo po prostu – pędziwiatr. Ale to również taki, który lubi być w ruchu, gdyż nie znosi stabilizacji.  Oto przykład: Jaś Świszczypała zdając egzamin, zadziwił wszystkich odpowiedziami! (…) Foka - to taka odmiana krowy, co żyje w lasach podzwrotnikowych. I drugi: Idę drogą poprzez świat (…)/bom ja przecież pędziwiatr/ dla takiego miejsca brak (…) Podobne znaczenie ma słowo wartogłów – lekkoduch, postrzeleniec, pustak, świszczypała, wietrznik, narwaniec, bzik. A taki drapichrust?  Także mi się podoba! Oznacza włóczęgę, gałgana, hultaja, wreszcie obieżyświata, czyli dużo  podróżującego  po świecie. A  powsinoga?  Ktoś nielubiący siedzieć w domu, łazik, włóczęga, włóczykij. Zwyczajnie, latawiec!  

Każdy z nas pamięta Stefka Burczymuchę, ale nikt zapewne nie zastanawiał się nad znaczeniem jego nazwiska. Tymczasem burczymucha to człowiek gderliwy, zrzęda, kapryśne i niezadowolone ze wszystkiego dziecko, marudne, udające zucha. Podobne cechy ma mantyka – dziwak, nudziarz, zrzęda. Męczydusza również może się dać we znaki, ponieważ to człowiek uciążliwy dla otoczenia, zamęczający innych swoimi problemami, a przy tym nudziarz. Z kolei mizantrop stroni od ludzi, jest odludkiem i samotnikiem.

Jak widać, polszczyzna może być nie tylko bogata, ale i piękna. Po prostu frymuśna! Dobrze byłoby chociaż od czasu do czasu odświeżyć swoje słownictwo, bo mam wrażenie, że na co dzień ograniczamy się do niewielkiego jego zasobu. Trochę  szkoda. Proponuję zabawę w odszyfrowanie znaczenia podanych słów: ciuchcia, dunder, dyrdymały, fryga, kołomyja, zazdrostka.

Alia

Grafika:
https://www.xdpedia.com/obrazki/jak_ja_nie_cierpie_poniedzialku_10642.jpg
https://www.kolorowankimalowanki.pl/coloreadas/to-pipi-lansztrum_1359378146_img.gif
https://scontent-atl3-1.cdninstagram.com/vp/5a439c7dadeefd4af97de41ef8e24745/5C2E140A/t51.2885-15/e35/20347009_1112117392221555_182662145895301120_n.jpg