26 listopada 2015

Co w trawie piszczy?


     
        Perspektywa zza krat 





I kiedy wsadzą cię do celi i zatrzasną się kraty…
wtedy wiesz, że to wszystko prawda.
W mgnieniu oka całe życie rozpada  się w kawałki.
Nie zostało nic – poza czasem, który masz na myślenie.
(Ellis Boyd Redding, Skazani na Shawshank)


Zastanawiamy się czasami, jak wygląda  nasz świat, z  którym obcujemy  na  co dzień, widziany zza krat.  Oczami człowieka,  który został pozbawiony wolności z powodu przekroczenia prawa, wplątania się w „ciemne interesy” czy nawet nieludzkiego zachowania. O przestępstwach  słyszymy niemal codziennie – informacji dostarczają nam media. Czy jednak zdajemy sobie sprawę, że ten świat, który wydaje nam się daleki, istnieje tuz obok nas.

My - klasa psychologiczno – społeczna,  a więc w przyszłości zajmująca się mechanizmami  działania  ludzkiej psychiki i  miejscem człowieka w społeczeństwie, postanawia  przyjrzeć się bliżej więziennemu życiu. Wyruszamy  zatem  na swoją niecodzienną wycieczkę  -  nie do muzeum, nie do teatru,  ale do miejsca, w którym życie się zatrzymuje i obiera inny bieg. Pełni emocji, niepewni i bardzo zdenerwowani, przekraczamy mury Zakładu Karnego w Zamościu znajdującego się przy ulicy Okrzei, zwanego potocznie „zamkiem”. Zachowania  funkcjonariuszy pozwalają idealnie wczuć się w klimat. Są oni bardzo stanowczy i surowi.  Gdy zostawimy na portierni nasze  legitymacje, komórki  i wszystkie rzeczy,  zamyka się za nami potężna metalowa krata.  Nie mamy już odwrotu. Przechodzimy przez dziedziniec do budynku, w którym mieszkają osadzeni. Przemierzając posępne szare korytarze,  słyszymy komentarze więźniów przebijające się przez potężne stalowe drzwi. Każda krata, oddzielająca piętra i oddziały,  jest zabezpieczana kartą, która może otworzyć drzwi. Mamy okazję zwiedzać jedną z malutkich, bardzo skromnie wyposażonych cel. Jedna półka, dwa metalowe łóżka, malutka łazienka – to wszystko. Na ścianach pełno podpisów, małych rysunków i dziwnych skrótów, których znaczenie jest znane tylko ich twórców. Ciszę, jaka towarzyszy nam przy zwiedzaniu wąskich korytarzy, co jakiś czas przerywa krzyk strażnika próbującego przywołać do porządku niezdyscyplinowanego więźnia. Największe wrażenie wywiera na nas komentarz jednego z osadzonych,  który widząc grupę osób, z żalem w głosie krzyczy, że nie jest małpką w zoo, żeby go oglądać – i poniekąd ma rację.  

Cały system funkcjonowania zamojskiego więźnia jest bardzo dobrze zaplanowany – więźniowie sami dbają o porządek, sami gotują, zajmują się pracami konserwacyjnymi i remontami.  Łaźnia, czyli mycie odbywa się dwa razy w tygodniu. Zwiedzamy bibliotekę, zaglądamy do pracowni komputerowej –namiastki życia na wolności, na które tu trzeba sobie zasłużyć.  Korytarze są wypełnione rysunkami, z których możemy wyczytać emocje więźniów. Wśród więźniów trafiają się zdolni ludzie.  Jeden z pozbawionych wolności artystów po wyjściu z zamojskiego więzienia aktualnie maluje komisy dla znanej firmy „Marvel”.

Spotykamy  się również  z więziennym kapelanem – księdzem  Tomaszem Źwiernikiem, który przedstawia nam więzienie od innej strony. Ksiądz mówi nam o wewnętrznych przeżyciach  osadzonych, ich refleksjach,  o tym, czy żałują swoich czynów. Przybliża nam historie niektórych z nich –zamordowanie  żony w ciąży, kradzieże, udział w mafii... To tylko  niektóre z wielu przypadków. Ludzie, których wyjście poza budynek zakładu ogranicza się tylko do bezcelowego spaceru po spacerniaku,  mają wiele marzeń. Jedni chcą być muzykami,  inni dobrymi mężami i ojcami.

Ta kilkugodzinna wycieczka wzbudziła w nas ogromne emocje,  które będą nam towarzyszyły  do końca życia. Wycieczka do więzienia to niesamowite przeżycie - nie do opisania. Chyba każdy z nas zrozumiał,  jak powinien żyć, aby nigdy nie trafić do takiego miejsca. Niektórzy z nas podjęli decyzję, że w przyszłości  będą takim ludziom pomagać  w powrocie  do  uczciwego życia.

Julia i Weronika

Grafika:
http://www.anglia.today/uploads/thumbs/680x382/9969e4556150b6e716f31c60e00874c5.jpg