29 października 2013

Co w trawie piszczy?



               Szalom Izraelczycy


Leniwy jest ten, 
kto nie zdobywa sobie przyjaciół.
Jeszcze bardziej leniwy jest ten, 
który traci ich dlatego,
że nie stara się, aby ich utrzymać.
(Franciszek Raczek)


Jak będzie z przyjaźniami zawartymi podczas tegorocznej wizyty Izraelczyków? Czas pokaże.

27 października o dziewiątej miały się rozpocząć zajęcia integracyjne z uczniami Gymnasium Realit. Odliczaliśmy minuty. Byliśmy lekko podenerwowani, bo niepewni, czy poradzimy  sobie z angielskim, ale i ciekawi ludzi pochodzących z innego kraju.  Powracało natrętne pytanie: o czym będziemy rozmawiać? Takie myśli nurtowały zarówno nas, jak i młodzież z Izraela, która również przybyła parę minut wcześniej, nie mogąc doczekać się spotkania.

W końcu wybiła 9, więc udaliśmy się do auli, gdzie odbyło się uroczyste i ciepłe przywitanie zebranych. Następnie rozeszliśmy się do klas. Usiedliśmy w kilkuosobowych grupach i rozmowa sama się potoczyła. Już na początku wiele śmiechu wywołało wymawianie polskich imion przez zagranicznych kolegów. Pomimo starań, sami nie byliśmy lepsi… Po autoprezentacji już było nam łatwiej, tematy pojawiały się same. Pytaliśmy się wzajemnie o historię, aspekty geograficzne i przyrodnicze naszych krajów. Mimo wszystko, największą część zajęła konwersacja na temat hobby, upodobań muzycznych, szkoły i zajęć dodatkowych. Co chwila wybuchaliśmy śmiechem, którego powodem były zwroty i wyrażenia używane przez naszych licealistów, które jak się okazało, podobnie brzmią w języku hebrajskim, lecz oznaczają co innego. Mogliśmy także wymienić się kuchennymi przepisami czy nowinkami technologicznymi. Dowiedzieliśmy się, że wielu Izraelczyków ma polskie korzenie i chciałoby zamieszkać w Polsce, jak niegdyś ich dziadkowie. Rozmowa mogłaby się nie kończyć, ale przyszedł czas na kolejny punkt naszego spotkania, mianowicie posadzenie na dziedzińcu drzew upamiętniających ten dzień - dwóch białych magnolii. Potem udaliśmy się na Zamojską Rotundę, by uczcić pamięć naszych przodków, którzy kiedyś walczyli i ginęli, żebyśmy mogli się teraz spotkać.

Około godziny 13. wyjechaliśmy do Miejsca Pamięci w Bełżcu. Wspólnie odśpiewaliśmy hymny dwóch krajów, a następnie uczniowie z naszego liceum wyrecytowali po angielsku wiersze i zaśpiewali piosenkę Johna Lennona „Imagine”. Niejednemu zakręciła się łza w oku. Nastał czas zadumy nad wspólnym losem obu narodowości, których przedstawiciele niegdyś ponieśli  największą ofiarę – oddali życie. Nasze kraje połączyła historia, a my mieliśmy okazję ją  pielęgnować. Na zakończenie tego dnia miłym akcentem był poczęstunek przygotowany przez gości z Izraela.

Zapach herbaty, dźwięk słów przeplatanych w językach angielskim, hebrajskim i polskim. Miłe chwile zostały jednak przerwane nastaniem zmierzchu. Musieliśmy się pożegnać z nowymi znajomymi, którzy następnego dnia rano wyjechali, by odwiedzać inne miasta. Mamy ciekawe zdjęcia, wymieniliśmy się danymi kontaktowymi, a przede wszystkim -  chcemy pielęgnować znajomości.  Odległość to tylko kilometry, a w wielu z nas wciąż płynie polsko-żydowska  melodia zawiązanej przyjaźni.  

Zapraszam do wspomnień i refleksji. Co Wam utkwiło w pamięci?Jakie stereotypy zostały podczas spotkania obalone, a jakie utrwalone?

Dominika

Grafika:  własna