29 listopada 2014

Podróże kształcą

                                             

             Kultura Włoch



    
Italio! O, Italio! 
Ty, która posiadasz śmiertelny dar piękna!
 (George Gordon Byron)


Włochy to państwo położone w Europie Południowej, na Półwyspie Apenińskim. Jest ono jednym z najbardziej uprzemysłowionych i bogatych państw świata. Jednak teraz zajmę się nie tyle gospodarką tego kraju, co jego kulturą. Ta zaś jest tak wspaniała i różnorodna, że skupię się tylko na tych jej elementach, które najbardziej mnie urzekły   i które najbardziej mnie w niej zadziwiają.
Włochy są krajem prawie jednonarodowościowym. Jedynie na terenach przygranicznych, w północnej części kraju, znajdują się skupiska osób o innej narodowości (np. w Południowym Tyrolu). Życie mieszkańców tego kraju skupia się głównie wokół świętowania.  Najważniejsze obchodzone przez Włochów święta to Boże Narodzenie, Wielkanoc, Wszystkich Świętych  oraz Karnawał. Oprócz tego, obchodzą oni wiele świąt lokalnych. Najpopularniejsze są te związane  z patronem miejscowości. Najbardziej rozpowszechnioną tradycją kultywowaną podczas wszystkich świąt są procesje, na których obnosi się relikwie i podobizny świętych. Całości towarzyszy muzyka i liczne występy. Największe uroczystości obchodzone są podczas Wielkanocy, kiedy to procesje przemierzają ulice i obnoszą figury ukrzyżowanego Chrystusa. Boże Narodzenie kojarzy się głównie z targami szopek, którym przypisuje się we Włoszech taką popularność jak u nas choinkom. Włosi obchodzą także dzień Wszystkich Świętych, kiedy to dzieci otrzymują prezenty od rodziców   w imieniu zmarłych krewnych. Chyba każdy słyszał o słynnym karnawale w Wenecji. Odbywa się on pięć dni przed Popielcem, czyli w ostatnią karnawałową sobotę. Wtedy na ulicach tego miasta organizowana jest wielka parada przebierańców, połączona  z tańcem, śpiewem i ogólnym entuzjazmem. Święto to przyciąga do Wenecji wielu turystów.

Język włoski należy do grupy języków romańskich. Ma on wiele dialektów, które dzieli się na trzy grupy: południowo - centralne, toskańskie oraz północne. Dialekt toskański został wyniesiony w średniowieczu do rangi języka literackiego dzięki twórcom takim jak Boccaccio czy Petrarka. Ostatnio przeczytałam, że liczba dialektów we Włoszech prawie dorównuje różnorodności makaronów. To zabawne porównanie jest jak najbardziej prawdziwe, ponieważ do niedawna istniało około 1500 dialektów tego języka!
Włochy niewątpliwie stanowią jedną z najważniejszych kolebek sztuki. Każdy zna przecież nazwiska takie jak Leonardo da Vinci czy Michał Anioł.  Dante Alighieri to postać, która na stałe wpisała się do kanonu światowej literatury. Koloseum, Panteon czy Fontanna di Trevi to tylko niektóre ze znanych włoskich zabytków. Ilość atrakcji turystycznych, które można zobaczyć będąc we Włoszech, nie dziwi tak bardzo, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż ten kraj jest przecież drugą najstarszą cywilizacja europejską (zaraz po Grecji).

Słoneczna Italia słynie także z dobrego jedzenia. Kuchnia włoska to jedna    z dwóch najbardziej popularnych kuchni europejskich (obok kuchni francuskiej). Charakteryzuje się ona korzystaniem z dużej ilości warzyw  i przypraw. Potrawy, które w szczególności kojarzą się z tym krajem, to przede wszystkim makarony, pizza i lazania. Popularnością cieszą się również włoski deser tiramisu oraz włoskie wina.
Mam nadzieję, że choć pokrótce przybliżyłam  kulturę  Włoch. Kraj ten ma do zaoferowania tyle przeróżnych atrakcji i rozrywek, że wydaje mi się,   iż nie da się go nie lubić. Do tego dochodzi przyjazny klimat, pięknie brzmiący język oraz smaczne jedzenie. I jak tu się nie zakochać w Italii? :)

Kamila

Grafika:
https://f.ptcdn.info/837/012/000/1385963080-cinqueterr-o.jpg
https://home-photo-deco.com/1259/canvas-print-wall-art-venice-mask.jpg
http://static.lovetotravel.pl/galery/th/th1_5135_fontana_di_trevi.jpg
https://www.wall-it.eu/images/photowallpapers/starauliczka/tmb/fototapety%20wloskie%20ulice.jpg

26 listopada 2014

Kącik motywacji


            
  Współczesna historia Hioba
 
 



 
Jeśli chcesz być szczęśliwy, 
wyznacz sobie cel, 
który pokieruje Twoimi myślami,            
uwolni Twoją energię i wzbudzi nadzieję.
(Andrew Carnegie)    

                                       
Niepokonany i pełen nadziei. W książce znanego prezentera Krzysztofa Ziemca Niepokonani  są opisane  ważne wydarzenia, które miały wpływ na późniejsze życie ludzi. Jedną  z historii jest tragedia, jaka spotkała pana Kazimierza Szałatę - osobę pochodzącą z Zamojszczyzny. Kazimierz Szałata jest doktorem filozofii i etyki. Prowadzi wykłady na uniwersytetach w Polsce, Francji, Szwajcarii, Hiszpanii, na Ukrainie i Litwie. Jest autorem licznych tekstów naukowych i popularnonaukowych, organizuje seminaria, sympozja i akcje charytatywne oraz uczestniczy w nich. Założył Fundację Polską Raoula Follerau, która zajmuje się osobami chorymi na trąd. Za swoją działalność został wyróżniony we Francji nagrodą Akademii Francuskiej, a w Polsce nagrodą „Sapere Aude’’. W 2013 roku odznaczono go Krzyżem Oficerskim Republiki Wybrzeża Kości Słoniowej.

Aniołek wśród ludzi. Ania urodziła się w 1991 roku. Rok później stwierdzono u niej nieuleczalną chorobę, rdzeniowy zanik mięśni. Okazało się, że dziewczynka do końca życia będzie musiała jeździć na wózku inwalidzkim. Pomimo choroby, Ania była dzieckiem pogodnym, uśmiechniętym, zadowolonym z życia. Czerpała z niego, ile tylko mogła. Była dzieckiem głębokiej wiary -  mówiono o niej „dziecko głębokiej modlitwy’’. Tato Ani mówi, że  stała się dla niego filarem wiary. To ona nauczyła go przyjmować cierpienie z godnością. Pewnego dnia lekarz zaproponował wyjazd do Lourdes. Pojechali tam, aby zaczerpnąć siły do walki i nadziei. Zarówno Ania, jak i jej bliscy, mieli świadomość, że nigdy nie stanie na nogach. Jednak nigdy nie buntowali się przeciwko Bogu. Byli wychowani w katolickiej rodzinie, dlatego wiedzieli,  że wszystko co się dzieje, ma sens, a Bóg ma dla nich scenariusz życia.  Państwo Szałatowie byli bezsilni wobec zaistniałej sytuacji. Można sobie wyobrazić, co czują rodzice wiedząc, że ich dziecko umiera. Dziewczynka leżąc w szpitalu ciągle powtarzała, że jest w niebie. Mówiła, że ludzie ciągle zastanawiają się, jak tam jest. Ona wiedziała, że w niebie wszyscy sobie ufają, nikt nikogo się nie boi. To  raj. Pomimo cierpienia Ania nadal uśmiechała się. Pan Kazimierz nie potrafił zrozumieć, skąd w niej tyle optymizmu.

Dzień, który zmienił wszystko. Pewnego dnia na jednej z ulic warszawskich wydarzyła się tragedia. Dziewczynka i jej matka zostały potrącone przez jadący z zawrotną prędkością samochód. Kiedy Ania ciężko ranna leżała na ulicy, w rozmowie   ze świadkami wypadku  i z księdzem powiedziała: Boże, ja mogę nie żyć,  ale chciałabym, żeby mama żyła. Wiedziała, że mama jest potrzebna, bo oprócz niej jest jeszcze dwoje rodzeństwa. Gdy Ania umarła na naszych oczach, wiedziałem, że jej prośba została wysłuchana. Byłem pewny, że żona przeżyje - mówi Pan Kazimierz. Dwie godziny po wypadku Ania zmarła.  Trzeba było przyjąć te nowe wyzwania - być może wszystko, co działo się wcześniej, było drogą przygotowania do ich przyjęcia? Nie wiem, jaka byłaby moja reakcja na  nieuleczalną j chorobę dziecka, a potem moja reakcja na  wiadomość o wypadku i jego śmierci, gdyby nie lata pracy w akademii medycznej oraz codzienny kontakt z problemami moralnymi oraz wciąż nurtującymi pytaniami o cierpienie i śmierć.

Test wiary i przyjaźni. Na pytanie: czy traktuje te wydarzenia jako test wiary i czy utożsamia się z Hiobem, mówi: Szczerze mówiąc nigdy nie stawiałem sobie tego pytania. Nigdy nawet tak nie pomyślałem. (..) kolejna okazja do zrewidowania w życiu tego, co ważne i co mało ważne. To była też okazja na otwarcie się  na spojrzenie Boga na nasze życie, jakby spojrzenie Stwórcy na swoje dzieło. (…) Pamiętam, kiedy byłem w najgorszym stanie psychicznym, przyszła do mnie Urszulka i mnie po prostu zbeształa. Powiedziała mi: „Albo Ty wierzysz Panu Bogu, albo nie wierzysz’’. Do dzisiaj nie zapomnę jej słów: „Ania teraz jest tam w niebie. Właśnie teraz! A Ty chodzisz i rozpaczasz’’. Bardzo mi to pomogło. Może nawet postawiło na nogi.
Czym jest cierpienie? Jaki jest jego sens? Od cierpienia nie ma ucieczki. Sposób, w jaki przyjmiemy cierpienie jest próbą naszej dojrzałości. (…) Jeśli mamy siłę i mądrość, próbujemy żyć dalej, pomimo że oczywiście raz po raz stajemy nad przepaścią. Nie wiemy, dokąd pójść, bo ogranicza się przed nami przestrzeń naszego życia, przestrzeń, którą nazywamy nadzieją. Wtedy musimy zaufać. Inaczej czeka nas ciemna otchłań rozpaczy. To słowa pana Kazimierza Szałaty. Każda śmierć rujnuje nasze harmonijne, poukładane życie. Słowa te uświadamiają nam, że pomimo iż czujemy niesprawiedliwość i bezradność, sprzeciwianie się woli Boga jest bez sensu. Pokazują, że trzeba chodzić po wodzie za Jezusem, zaufać Mu.

Czy droga na skróty lepsza i bezbolesna? Lekarze namawiali rodzinę na przerwanie terapii. Pan Szałata komentuje to   w następujący sposób:  Owszem, życie człowieka chorego, niepełnosprawnego jest trudniejsze, ale wcale nie jest mniej wartościowe.

Wiara, nadzieja, miłość…  Na postawie tej historii widać, że głęboka wiara jest podstawą życia. Idealnie pasuje tutaj moje motto życiowe: Wiara, nadzieja, miłość.  Wiara w Boga i  w sens życia. Nadzieja, że wszystko będzie dobrze. Przecież po burzy zawsze wychodzi słońce. Miłość do Boga i ludzi jest fundamentem i dopełnieniem wiary i nadziei. Pomimo  tragedii i cierpień,  Bóg  nie opuścił Pana Kazimierza, tak samo jak nie opuścił Hioba.

Sylwia
 

Grafika:

https://www.powiat-ostrowski.pl/gallery/20130516121740b.jpg

http://portal.tezeusz.pl/wp-content/uploads/2016/08/101001-cs00-hiob_und_luzifer-1.jpg