11 marca 2014

Co w trawie piszczy?




       Fuminki w więzieniu 
 
 

Choćby nie wiem jak miły był strażnik,

to nadal jest więzienie.

(Emma Bull)

 
Czwartek  27 lutego.  Zmierzamy  w kierunku ulicy Stefana Okrzei – najdłuższej w Zamościu, jak później usłyszymy kilkakrotnie w więzieniu. Celem jest Zamojski Zakład Karny.Wszyscy bardzo podekscytowani, a zarazem nieco zaniepokojeni, zastanawiamy się, co tam zastaniemy. W miarę zmniejszania się odległości dzielącej nas od więzienia, napięcie stale rośnie. Nasza ciekawość sięga zenitu, gdy stoimy pod drzwiami budynku.

Zostajemy wpuszczeni, ale nie wszyscy od razu. Po cztery osoby i z dokumentem tożsamości w ręku. Najpierw jest kontrola osobista, a  wszystkie telefony i metalowe rzeczy zostawiamy w szatni. Również plecaki i torebki. Trochę boli rozstanie z telefonem, ale nie ma rady. Zajmuje się nami  pracownik więzienia -  Pan Paweł Łyś. Przez godzinę  opowiada nam o funkcjonowaniu więziennictwa. Dowiadujemy się na przykład, że więzienia dzielimy na trzy typy. Otwarte – o najniższym stopniu rygoru.  Półotwarte oraz zakłady zamknięte, o najwyższym stopniu rygoru, w którym się właśnie znajdujemy.Słyszymy również kilka więziennych anegdot i opowieści.Warto dodać, że nie był to nudny wykład, podczas którego rozglądaliśmy się po ścianach, szukając punktu zaczepienia, ale ciekawa i nieco humorystyczna rozmowa, która przybliżyła nam znaczenie słów „zakład karny”. Pewnie niewiele osób  wie, że w więzieniu mogą odbywać się śluby, a nawet chrzciny! Jest tam bowiem kaplica dla katolików, ale też kaplica prawosławna. Ogromne poruszenie wywołała  w nas informacja, że więźniowie mają wyższą  stawkę żywieniową niż  pacjenci  szpitala. Co ciekawe, na jednego skazanego  rząd wydaje 3 tysiące złotych  miesięcznie. Jednak nie ma mowy o rarytasach –smażona kaszanka, chleb z pasztetem i kawa zbożowa -  tak wyglądał jadłospis skazanych w czwartek. Gotowaniem zajmują się sami więźniowie, łatwo więc odgadnąć smak potraw, chyba, że za kraty trafił jakiś kucharz.

Fuminkowa wycieczka rozwiała nasze mity z amerykańskich filmów o więźniach w pasiastych ubraniach, którzy groźnie  spoglądają zza żelaznych krat oraz o funkcjonariuszach stojących nad skazanymi z bronią. Mimo wszystko,  więzienie nadal nie przypominało nam świetlicy szkolnej z białymi firankami i kolorowymi gazetkami na ścianach. Chociaż gazetki ścienne są!  Zapach unoszący się w powietrzu również nie przypominał tego, który czujemy w domu,  gdy babcia piecze nasze ulubione ciasto. Zamiast konwalii i fiołków, do naszych nozdrzy dobiegał swąd papierosa, który jeszcze tlił się w jednej z cel. Każdy następny krok wzbudzał w nas coraz większe emocje i ciekawość. Co zobaczymy w następnym długim korytarzu? Drzwi do cel nie przypominały tych widocznych w ofercie sklepów budowlanych. Ciężkie, grube i surowo obrobione niczym średniowieczne wrota rzucały się nam w oczy na każdym piętrze. Weszliśmy też do dźwiękoszczelnej celi – karceru, do którego trafiają więźniowie za szczególne przewinienia. Mieliśmy przez moment pomysł, żeby ktoś w niej został na próbę. Co jednak będzie, gdy złamie się klucz? Szybko przeszła nam ta makabryczna myśl. Chyba każdemu w pamięci utkwiły spacerniaki, czyli miejsca, w których więźniowie mogą  odetchnąć świeżym powietrzem. To miejsce nie wygląda jednak luksusowo. Kilka metrów kwadratowych wybetonowanej ziemi, szarość i brak zieleni, a nad głową krata, zamiast błękitnego nieba. Nie da się tego porównać do ogródka naszej babci.

Mimo że spędziliśmy w tym miejscu ponad dwie godziny, wychodząc i tak czuliśmy niedosyt. Te ponure budynki w swoich murach kryją setki uczuć, indywidualnych historii i mrocznych tajemnic. Chyba nikt nie chciałby spędzić w więzieniu nawet jednego dnia, ale są to instytucje niewątpliwie potrzebne. To doświadczenie z pewnością zapadnie w naszej pamięci na bardzo długo. Po takiej wycieczce stwierdzenie, że szkoła jest więzieniem, straciło na znaczeniu, a już na pewno nie jest  więzieniem o najwyższym stopniu rygoru. :)

Patrycja i Ola

Grafika:

https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/d5Ak9kuTURBXy8wN2U3NWY5YS1hMTQ5LTRjODMtODdiOC0xNjE5NTYyMjA4ODEuanBlZ5GVAs0CZwDDw94AAaEwAQ


8 marca 2014

Podróże kształcą

 

Wenecja – królowa Adriatyku

 
…z fal wynurzają się budowle
jak za dotknięciem czarodziejskiej   różdżki.
(lord Byron)
                                   

W 1810 roku  lord Byron przyjechał do podupadającej „Królowej Adriatyku”. Poeta opisał pałace jako „przybrzeżne ruiny”, lecz zbudowana na 118 wysepkach, oparta na milionach drewnianych pali i połączona 400 mostami, Wenecja jest jedynym na świecie miastem zbudowanym w całości na wodzie. W Wenecji nie ma samochodów, gdyż uliczki w niektórych miejscach mają ledwie 50 cm szerokości. Wenecja to miasto dla piechurów i faktycznie da się je przejść pieszo. Warto jednak zaoszczędzić nieco czasu lub odpocząć, korzystając z tramwajów wodnych przy pokonywaniu dłuższych dystansów. Zapraszam Was zatem na spacer po Wenecji.  Miasto zbudowane na wodzie ma swoje tajemnice. Największą jego wadą są częste powodzie. Poczucie zagrożenia od wieków towarzyszące temu miastu zwiększa fascynację przybyszów. Podczas powodzi na placu św. Marka woda sięga wysokości 50cm - 1m, ustawia się więc  wtedy drewniane podesty, aby mogli przechodzić turyści oraz mieszkańcy.

Bazylika św. Marka  (Basilica di San Marco) nosi imię ewangelisty, którego szczątki Wenecjanie przywieźli (lub ukradli, zależnie od punktu widzenia) z Aleksandrii w IX wieku. Wiek później pierwsza świątynia spłonęła. Pod koniec XI wieku zastąpiono ją ogromną budowlą z pięcioma kopułami, którą można oglądać do dziś. Aby wejść do środka, należy mieć zasłonięte ramiona, dekolt, brzuch oraz nogi do kolan. Ciało okrywa się specjalnym zielonym jedwabnym materiałem, który można nabyć przy wejściu.
Pałac Dożów - „Ogromne gmaszysko”, jak nazwał je lord Byron, to najbardziej okazały przykład weneckiego gotyku. Wzniesiony w XIV wieku z różowego marmuru był oficjalną rezydencją Dożów i siedzibą rządów w czasach republiki – dziś jest namacalnym dowodem ówczesnej potęgi Wenecji. Patrząc na ów pałac, można się poczuć jak na królewskim dworze.
        
Stojąca przy pałacu Dożów strzelista wieża to raczej wierna replika wieży, która zawaliła się w 1902 roku Na wysokości 100 metrów znajduje się punkt widokowy, z którego można obejrzeć miasto i lagunę. Do pałacu Dożów przylega dawne więzienie. Po procesie, który odbywał się w pałacu, więźniowie byli odprowadzani do celi po wąskim, zadaszonym moście. Romantyczni poeci wyobrazili sobie, że po drodze skazani mogli ostatni raz spojrzeć na świat, dlatego nazwano go mostem westchnień. Dziś człowiekowi patrzącemu na Il Ponte dei Sospiri westchnienie podziwu samo wymyka się z ust.
Najsłynniejszy most wenecki – Ponte di Rialto  jest wygięty w łuk nad kanałem. Poprzednie, drewniane konstrukcje zawalały się, więc podjęto decyzję o wybudowaniu kamiennego mostu. Na jednoprzęsłowym moście z balustradami tłoczą się w dwóch rzędach sklepiki z biżuterią, wyrobami skórzanymi, szkłem, maskami i jedwabiem. Jednak mało kto wie, iż kiedyś na tym moście urzędowali rzeźnicy, którzy oprawiając zwierzęta, niepotrzebne wnętrzności wrzucali do kanału. 
Weneckie tradycje. Jedną z tradycji dotyczących Ponte di Rialto jest przypinanie do balustrad mostu malutkich kłódeczek (możliwych do zakupienia na ulicach) przez zakochanych, którzy zaczepiają zamek symbolizujący ich wieczną miłość. Tego typu zwyczaje praktykuje się również w innych miejscach, np. w Hannoverze w Niemczech na moście nad jeziorem. Albo ostatnio w naszym Zamościu na nowo powstałych mostkach znajdujących się w obrębie Starego Miasta. 
Kanał  najlepiej oglądać z łodzi. Chętni mogą wynająć gondolę (100 euro za  godzinę), więc trzeba mieć spore zaplecze finansowe. Tomasz Mann, który stwierdził, że „tylko trumny są równie czarne” jak weneckie gondole, uznał jednak ich siedzenia za „miękkie, najbardziej luksusowe i najbardziej odprężające na świecie”. Osobom o skromnym portfelu polecam o wiele tańszy, jednak hałaśliwy i zatłoczony tramwaj wodny.
Karnawał wenecki. Zabawy karnawałowe odbywające się w Wenecji można zaliczyć do największych zabaw ulicznych, z jakimi można się spotkać w całej Europie. Przez cały karnawał, codziennie na placu przed Bazyliką świętego Marka są organizowane parady maskowe, spośród których codziennie jest  wybierana najpiękniejsza maska. Oczywiście, maskę można założyć tylko raz. Zabawy odbywają się w tym miejscu ponieważ, plac świętego Marka jest uważany za najpiękniejszą salę balową w całej Europie. Dlaczego? Po pierwsze, jest bardzo ogromny, a po drugie – otoczony  cudami architektonicznymi. Zasadniczo dawniej kulminacja całego karnawału w Wenecji odbywała się pomiędzy Tłustym Czwartkiem a Środą Popielcową, ale obecnie przebierańców można spotkać na ulicach weneckich już w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, a prawdziwy wysyp karnawałowych masek i kreacji można zauważyć w Sylwestra i w Nowy Rok. Do Tłustego Czwartku karnawał trochę się chowa i rzadziej można dostrzec przebierańców, za to właśnie przez ostatni tydzień karnawału następuje kulminacja, więc  wszyscy się  przebierają bawią. Dotyczy to głównie stałych mieszkańców Wenecji, aczkolwiek turyści również bardzo chętnie biorą udział w takich zabawach lub choćby się im przyglądają.

Odwiedziłam Królową Adriatyku w lipcu ubiegłego roku. Mimo iż spędziłam tam zaledwie 12 dni, magia tego miasta zaczarowała mnie. Jestem pewna, że jeśli kiedykolwiek w życiu nadarzy mi się okazja odwiedzenia tego czarującego miejsca, bez wahania się tam udam. Mam nadzieję, że zainteresowałam Was Wenecją i macie już plany na następne wakacje. 

Agata
 
Grafika:
http://wall-it.eu/images/photowallpapers/wenecja/tmb/tapety%20wenecja%20noca%20%20wenecja%20venice.jpg
http://karchom.utp.edu.pl/wakacje2009/images/a/ab/Bazylika_sw_marka.jpg
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/5/5d/Photograph_of_of_the_Doges_Palace_in_Venice.jpg
https://images-3662.kxcdn.com/fidelitynews/wp-content/uploads/2015/05/kveit1779s.jpg
http://i.iplsc.com/klodki-zakochanych-na-weneckim-moscie/0003GZ6EINOII0IM-C122-F4.jpg
http://zwierciadlo.pl/wp-content/uploads/2011/08/Weneckie-gondole-na-Canal-Grande.jpg
https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgaD7UQ7XsydtWhXDzkaT30cNPXn1LEX4MjAafsL9rRRRX7dQkuw8L0Kbe38m97_u8RdRu79-3BybRSBN4-F_FFBNSbLniKK7tIvOvgDGQVqYARQIpMG_9Y7vq0yupwSEnxarvahLfaRWI/s1600/Karnawal_Wenecji_4923652.jpg