18 maja 2013

Spotkanie ze sztuką



         Piosenki, piosenki...



Piosenka spełnia swą zasadniczą rolę, 
wiernie towarzysząc życiu codziennemu,
nie roszcząc sobie praw do bycia czymś więcej, 
niż tylko „kawałkiem” do nucenia. 
(Joanna Maleszyńska)

 
O tym, że piosenka jest dobra na wszystko, śpiewano w „Kabarecie Starszych Panów”. To prawda i na pewno nieraz się o tym każdy przekonał. Kiedy mi w duszy gra, lubię posłuchać „Trzynastego” Kasi Sobczyk. Wiem, wiem, to stara piosenka, ale nie szkodzi. Gdy mi coś w duszy wyje, wolę rozdzierającą melodię „Wyspy” w wykonaniu Rynkowskiego. Słowa też są dołujące, ale ja muszę się akurat wypłakać. Funduję sobie katharsis i mam spokój na jakiś czas. Powiecie, że znowu stara rzecz? Nic na to nie poradzę, że dawniejsze piosenki miały teksty, które mi odpowiadają. Gdy babcia chce powspominać swoje szkolne czasy i szkolną miłość, wtedy z magnetofonu wciąż rozbrzmiewa utwór „Do zakochania jeden krok” Andrzeja Dąbrowskiego. Ojciec – niezależnie od nastroju – fascynuje się zespołem Queen.  Od sąsiadów z góry słyszę jakiś metalowy łomot – jak to określa babcia. Mama? Ona kocha wszystko, oprócz rapu. I tak oto każdy ma to, co lubi!

Co takiego jest w piosenkach? W bezpośredniej, łatwej formie przypominają o wspólnocie naszego losu. Wyrażają sens życia w maksymalnie prosty sposób, a jednocześnie emocjonalny i ekspresyjny. Są ciągle obecne, bo ich słuchają masy. Łatwo docierają do szerokich kręgów odbiorców dzięki uniwersalnemu językowi muzyki. Na ogół są nietrudne literacko, poruszają problemy wspólne wszystkim, bez względu na wiek, doświadczenie czy kulturę. Każdy ma „swoje” piosenki: pokoleniowe i indywidualne; modne i staroświeckie; polskie i obce; dawne i nowe. I o to chodzi! Nie ma co wybrzydzać na piosenkę popularną, bo w większości ludzie ją lubią, nucą, wzruszają się przy niej. 

Podobno istnieje związek między cechami osobowości człowieka a rodzajem słuchanej przez niego muzyki. Rap lubią  ludzie otwarci i towarzyscy, inteligentni ekstrawertycy. Pop/country  wybierają  ludzie praktyczni, pracowici i szczerzy. Brak im jednak kreatywności. Muzykę klasyczną lubią kreatywni introwertycy, którzy osoby ugodowi i sumienni oraz cenią spokój. Soul/blues/jazz  wybierają  inteligentni ekstrawertycy, stabilni emocjonalnie,  z wysoką samooceną. Dance  jest dla ludzi ekstrawertycznych, ugodowych, asertywnych i towarzyskich. Podobno w rocku/metalu znajdują upodobanie ludzie z niską samooceną, leniwi, a przy tym swobodni i towarzyscy. Reggae  lubią  ludzie delikatni, towarzyscy, kreatywni, o wysokiej samoocenie.  

Ułóżmy naszą szkolną listę przebojów na pogodę i niepogodę!   

Lidd


Grafika:

https://www.shutterstock.com/image-vector/musician-singing-playing-drum-music-260nw-1167524980.jpg

15 maja 2013

Przeczytane, przemyślane, skomentowane


      Zniewalająca siła seriali
Seriale włączają nas w ramy zbiorowości,
każą uczestniczyć jednocześnie i zgodnie
w zbiorowym rytuale,
ustalają nasze wspólne pole doświadczeń,
nasz wspólny arsenał potocznych symboli,
nasze tematy porannych rozmów.
                                                               (Stanisław Barańczak)

Telewizja stała się bardzo popularną formą rozrywki. Człowiek, zmęczony po całym dniu pracy czy szkoły, relaksuje się przy różnych programach, wprawdzie najczęściej mało ambitnych, ale zaspakajających jego potrzeby. Niepokojący jest jednak fakt, że dla coraz większej liczby ludzi jest to jedyny sposób uczestniczenia w kulturze. 

Według statystyk, Polacy w dni powszednie oglądają telewizję przez 3 godziny i 40 minut. Najchętniej oglądanym gatunkiem telewizyjnym jest niewątpliwie serial. Nierzadko można usłyszeć rozmowy o losach serialowych bohaterów. Sąsiadki na bieżąco śledzą ich perypetie i opowiadają sobie przegapione fragmenty. Wystarczy podsłuchać, żeby wiedzieć, że Halinka chce rozwodu z Ferdkiem. Kobiety biją się o względy doktora Trettera w Leśnej Górze, a z kolei, nie wiadomo, jak Hanka Mostowiak poradzi sobie ze zdradą męża. Możemy „rozmawiać cytatami” z seriali: O, w mordę jeża; Tak być nie będzie; Tatuś, jak miał na imię Adam Mickiewicz? (Świat według Kiepskich). Albo z Brzyduli: Homar to taki poeta z Egiptu; Medal ma dwa końce; Złej baletnicy przeszkadza nawet kapusta; Naród trzeba wychowywać, bo się rozpuści jak oranżada. Oglądamy, przeżywamy, sympatyzujemy z jednym bohaterem, nie lubimy drugiego. I tak codziennie. Dlaczego? Według Małgorzaty Hendrykowskiej: Kluczem do popularności odcinkowych obrazków filmowych jest chęć uczestniczenia w czyimś życiu, wejścia do czyjegoś mieszkania, dotknięcia codzienności, intymności życia wybranego bohatera lub bohaterki. Często serialowe opowieści zastępują brak bliskich więzi w rodzinie. W takich sytuacjach widz identyfikuje się z problemami Mostowiaków, Złotopolskich czy Lubiczów. 

Twórcy seriali, aby zapewnić ich oglądalność, wymyślają coraz bardziej nieprawdopodobne intrygi i wątki. I tak w słynnej Modzie na sukces żona głównego bohatera umiera, aby po stu kolejnych odcinkach pojawić się znowu jako jej siostra bliźniaczka. Albo inna historia: bohaterkę pożera krokodyl, a ona powraca za jakiś czas – nie dość, że żywa, to jeszcze piękniejsza, bo po operacji plastycznej. (Powrót do Edenu – serial sprzed trzydziestu lat).

Seriale są odpowiedzią na potrzeby znacznej części społeczeństwa. Są rodzajem ucieczki od realnego życia. Czasami poruszają też ważne zagadnienia społeczne, np. mówią o dziecku chorym na zespół Downa. W rezultacie ludzie inaczej podchodzą do tego problemu. 

Czy oglądanie seriali jest nałogiem? Myślę, że nie,  jeżeli ten rodzaj rozrywki jest dawkowany z umiarem i rozwagą. Jedno jest pewne - dobra książka zastąpi wszystkie seriale i telenowele świata. Dobra książka wymaga jednak większego wysiłku intelektualnego i dużej wyobraźni. Ale to chyba nie są wady książki?
 
Weronika

Grafika:
http://media.istockphoto.com/vectors/cartoon-of-family-of-four-watching-television-vector-id139499246?k=6&m=139499246&s=170667a&w=0&h=pIzBggUezvcSib6jTK4c3DzbmB9LHgPQY816YgNm7tc