6 maja 2013

Moje hobby, mój świat



Słownik wyrazów „Babcinych”



  


 
Jak można nie cenić pięknej naszej mowy,
tak szlachetnej,
tak dźwięcznej, tak bogatej  w wyrazy…
(Elżbieta Jaraczewska)

 
Zawsze z zaciekawieniem przysłuchuję się rozmowom moich dziadków, wujków, starszych sąsiadów, którzy tak jak ja, pochodzą z Tomaszowa Lubelskiego lub okolic. Używają wielu pięknych, gwarowych zwrotów, które występują tylko tu, na dawnym pograniczu polsko-ruskim. Niektóre z nich są bardzo zabawne. Robią ogromne wrażenie, zwłaszcza w połączeniu z charakterystycznym melodyjnym zaciąganiem, dźwięcznie wymawianym „h” i  przedniojęzykowym „ł”, które można usłyszeć już bardzo rzadko. Spisałam niektóre z nich, aby nie zostały zupełnie zapomniane. Oto pierwsza część słownika wyrazów, które nazwałam „babcinymi”.

ale mu ździuchańców nadała! – ale go zbiła!
aż nu – wystarczająco, akurat
bajura lub badunia – kałuża
bakon – tytoń
bandować się – gromadzić się 
baniak – garnek
belbas – fasola jasiek                                                   
berbelucha – mętny płyn
bęcnąć – upaść, uderzyć
bodak – oset
brajdocha – błoto, maź
budowarek – ganek
bulka – bańka powietrza
chabałęzie – byle jaki bukiet lub wiązanka, gałązki
charaszać – kastrować
chechłać – przecinać tępym nożem
chmary – chmury
chmielina – pędy ziemniaków
chrobak – robak
ciupać – ciąć siekierą na małe kawałki
cybuch – papieros
czuchrać – drapać
czyrkać – zapalać zapałkę
drycki – doły i nierówności na drodze
drygle – galareta
duki – dokąd
dziabać – przekopywać grządki motyką
fafu – oznacza, że coś jest niepotrzebne, należy to coś odrzucić
fujara – oferma
gamuła – kula
gnieciuch – byle jakie ciasto
gnycać – dusić np. ziemniaki
gnyp – człowiek skąpy
gwacać  – gryźć bezzębnymi ustami
gzić się – zaczepiać kogoś, łaskotać albo szaleć
hadra („h” dźwięcznie wymawiane) – ktoś bardzo złośliwy, aspołeczny
handara – niepotrzebnie wielki dom
harbuzy („h” dźwięcznie wymawiane) – dynie
hawkać – szczekać
het i nazad – w tę i z powrotem (pisownia zgodna z wymową: h często jest dźwięcznie wymawiane)
homonić się – męczyć się z czymś
huby – grzyby inne niż prawdziwek lub maślak
hurkotać – huczeć
hurma („h” dźwięczne) – duża grupa ludzi
hyczka – nadziemna część warzyw
hykać – mieć czkawkę
hysać – skakać
jak raz – naraz, w tym momencie
jamy – doły
jaropłam – samolot
kali proga –  pod progiem
kapszuk – balon, pęcherz, a także termofor, opuchlizna na powiekach
karakula – pokraka
kastamachy – kości
katulać – toczyć
kolasza – gęsta zupa
kołtuszka (kołotuszka) – pierwowzór miksera, kijek z przyciętymi u dołu rozgałęzieniami, służący do mieszania
kuromesło – budka, barak
kury cywają na bancie – drzemią na grzędzie
kwaśnik – zupa szczawiowa
lapa – ktoś niedyskretny, plotkarz
lapatocha – chlapa, błoto
lekkie – płuca
ligaj – idź spać
łupsko, pałuba, goniocha – nieporządna kobieta
marna jadaczka – ktoś, kto mało je
marymuch – muchomor
mieć harmonię pieniędzy – mieć dużo pieniędzy
moterka – nakrętka na śrubie
motuz – węzeł, powróz
muraszcz – mrówka  (murachy – mrówki)
mutra – nakrętka na oś wozu przytrzymująca koło
mykać – wyciągać słomę lub siano ze stogu
Królowa Elżbieta

Grafika:
http://img.targeo.pl/i/cache/static/miasto/to/tomaszow_lubelski,gmina_tomaszow_lubelski,1118.png
http://m.wm.pl/2013/01/n/babcia-133218.jpg

3 maja 2013

Kącik młodego historyka


 
Kompromis tradycji  i postępu




Witaj Maj, Trzeci Maj,
Dla Polaków błogi raj!
(Rajnold Suchodolski)
       
Konstytucja 3 maja uchwalona 3 maja 1791 roku miała być odpowiedzią na pogarszającą się sytuację wewnętrzną i międzynarodową Rzeczypospolitej Obojga Narodów, która jeszcze 150 lat wcześniej była jedną z największych potęg europejskich i największym krajem w Europie. Była ona próbą ratowania państwa polskiego przed kolejnymi rozbiorami. Regulowała ustrój prawny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Była pierwszą w Europie i drugą na świecie konstytucją. Przyjęto ją na zebraniu Sejmu Czteroletniego, zwanego Wielkim, który był sejmem skonfederowanym, czyli bez prawa do użycia "liberum veto". Konstytucja ograniczyła prawa szlachty, zwiększyła prawa chłopów i zlikwidowała słabości ustroju  kraju. Jednak niedługo po jej uchwaleniu doszło do kolejnych rozbiorów, a w końcu państwo polskie zniknęło z mapy świata.Konstytucja 3 maja 1791 roku to owoc prac Hugona Kołłątaja, Ignacego Potockiego, włoskiego sekretarza króla S. Piattolego, a przede wszystkim samego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
 
Oficjalny tekst Konstytucji 3 maja nie został odczytany podczas posiedzenia sejmu w 1791 roku. Ustawę rządową, jak właściwie nazywał się ten akt, przyjęto więc jakby w ciemno. Wszystko przez zabawne nieporozumienie z udziałem króla Stanisława Augusta. O przyjęciu konstytucji bez czytania przesądził przypadek. Poseł inflancki, Michał Zabiełło, wezwał zgromadzonych do przyjęcia konstytucji, a króla do jej zaprzysiężenia. Kiedy Stanisław August podniósł rękę na znak, że chce przemówić, zwolennicy konstytucji odczytali ten gest jako gotowość króla do złożenia przysięgi. Oto fragment opisujący ten moment: Stropiony opozycjonista milknie, król podnosi rękę na znak, że chce mówić (po raz czwarty!), Suchorzewski  wyobraża sobie, że podnosi ją do ślubowania, więc rzuca się do tronu na czworakach wrzeszcząc: - Nie przysięgaj, boś już raz Bogu  i Ojczyźnie przysiągł... Słyszą to arbitrzy, uradowani krzyczą co sił: - Wiwat król! Wiwat konstytucja!(Fragment z książki Karola Zbyszewskiego Niemcewicz od przodu i tyłu).Król złożył przysięgę na ręce biskupa krakowskiego Feliksa Turskiego, następnie wezwał zebranych do przejścia na nabożeństwo dziękczynne do kolegiaty św. Jana. Konstytucja została przyjęta tego samego dnia przytłaczającą większością głosów, co zostało owacyjnie przyjęte przez tłum zgromadzony przed zamkiem.
Przyjęcie Konstytucji 3 maja sprowokowało wrogość sąsiadów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Podczas wojny w obronie konstytucji Polska została zdradzona przez swojego pruskiego sprzymierzeńca Fryderyka Wilhelma II i pokonana przez Imperium Rosyjskie Katarzyny Wielkiej, sprzymierzonej z konfederacją targowicką – spiskiem polskich magnatów przeciwnych reformom osłabiającym ich wpływy. Po utracie niepodległości w 1795 roku, przez 123 lata rozbiorów, przypominała o walce o niepodległość. Zdaniem dwóch współautorów, Ignacego Potockiego i Hugona Kołłątaja, była "ostatnią wolą i testamentem gasnącej Ojczyzny". Konstytucja obowiązywała przez 14 miesięcy, w tym czasie Sejm Czteroletni uchwalił szereg ustaw szczegółowych, które były rozwinięciem jej postanowień. Sejm grodzieński (1793), aktem oblatowanym w Grodnie 23 listopada 1793 roku uznał Sejm Czteroletni za niebyły i uchylił wszystkie ustanowione na nim akty prawne.

Przemek

Grafika:
http://www.kwilcz.pl/files/image/daniel/historia/3maja.jpg
https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/db/Constitution_of_May_3,_1791_by_Jan_Matejko.PNG/480px-Constitution_of_May_3,_1791_by_Jan_Matejko.PNG

1 maja 2013

Oglądamy filmy



   Film, który zatopił „Titanica”


 
Naj­trud­niej­sza re­ligia świata - tolerancja.   
(Agnieszka Lisak)

 
Ot, taka sobie komedyjka - przyszło mi na myśl, kiedy dowiedziałam się o filmie „Jeszcze dalej niż Północ”, który miał zostać nam zaprezentowany podczas lekcji kinowej. Pewnie będzie mdło, pewnie nudno, pewnie oklepanie. On będzie mieszkał na południu Francji, ona na Północy, spotkają się, wpadną sobie w oko i rozpocznie się romantyczne półtorej godziny „akcji”, która doprowadzi do happy endu. Okazało się jednak, że pozory mylą, a film mi się podobał, oglądałam go z uśmiechem na twarzy. Kilkadziesiąt minut wystarczyło, żeby zaprzyjaźnić się z bohaterami i móc z pełnym przekonaniem stwierdzić, że dobra komedia nie jest zła!

Nie o humor tu jednak chodzi, nie o malownicze krajobrazy Francji, czy sympatycznych bohaterów, ale o problematykę filmu Dany’ego Boon’a.   

„Francuzi jedzą konie, ślimaki i żabie udka. Rzadko pracują. Śmierdzą, a francuskie kobiety nie golą nóg.” – taki stereotyp krąży o Francuzach wśród Anglików. Polska niechęć do Niemców, czy Rosjan podyktowana jest wydarzeniami z przeszłości. Na Amerykanów patrzymy przez pryzmat ich głupoty, płytkości i komercji.  Praktycznie każdy naród jawi się niechęcią do innego, jedna grupa społeczna uprzedza się do drugiej… O tym właśnie opowiada reżyser Dany Boon.

Film, za pomocą motywu przeprowadzki głównego bohatera na północ Francji, podejmuje temat ksenofobicznych postaw ludzi oraz tolerancji współczesnego świata. A może raczej jej braku… Mieszkańcy Bergues są symbolem  każdej nielubianej grupy społecznej, a  proces przystosowania się Philippe  do mieszkania na znienawidzonej Północy obrazuje przełamywanie stereotypów. Towarzysząc bohaterowi w procesie aklimatyzowania się w nowym otoczeniu, jesteśmy świadkami stopniowego wyzbywania się uprzedzeń do ludzi z północnej Francji. Philippe udowadnia, że  wrogowie często okazują się dobrymi przyjaciółmi, a w miejscu budzącym początkowo strach i przerażenie, można poczuć się jak w drugim domu. 

Lekka fabuła, dużo humoru i refleksja czekająca na każdego widza po zakończonym seansie. Tyle wystarczy, aby opuścić salę kinową nie tylko z uśmiechem na twarzy, ale również wędrującym po głowie pytaniem, czy czasami przypadkiem nie jesteśmy takimi południowymi Francuzami, patrzącymi z góry na innych ludzi, inne kraje, inne kultury?  W końcu łatwiej bezmyślnie powtórzyć zasłyszaną gdzieś krytykę, niż  włożyć wysiłek w prawdziwe poznanie kogoś i wypracowanie własnego zdania. 

W ojczyźnie reżysera mówi się, że „Jeszcze dalej niż Północ” jest produkcją, która „zatopiła” „Titanica”. „Titanic” Dany’ego Boon’a  to jednak wersja ze szczęśliwym zakończeniem, w której udaje się uniknąć katastrofy i ominąć lodową górę – górę wszechobecnych stereotypów i ludzkiej nietolerancji.

Zachęcam do obejrzenia i podzielenia się swoją refleksją na temat podjęty w filmie! ;)

Majka


Grafika:

https://ecsmedia.pl/c/15016817568999452-jpg-gallery.big-iext50491897.jpg