O kropkach, kreskach, ogonkach
Polska ortografia była polem walki ogonków, kresek i kropek.
Przez kolejne stulecia przeszła kilka reform,
by w końcu dotrzeć do współczesności.
(Agnieszka Warnke)
Kropki, kreski i ogonki, czyli znaki diakrytyczne zawdzięczamy drukarzom (XV i XVI wiek), którzy starali się uporządkować grafię. Oni również wymyślili literę „ą”, a także znaleźli nowe zastosowanie literze „ę”. Na początku XVI wieku został wydany traktat profesora Akademii Krakowskiej Stanisława Zaborowskiego o polskiej ortografii, w którym po raz pierwszy pojawiły się znaki diakrytyczne (na przykład ukośna kreska w literze "l" (czyli "ł") oraz kropka nad "ż"). Jego praca dała początek dalszym pracom nad grafią i tak powstały litery: ć, ś, ź, ń, ó. Między innymi pracował nad tym zagadnieniem XVIII – wieczny językoznawca Onufry Kopczyński.
Jak widać, przez stulecia ogonki, kreski i kropki dzielnie walczyły o swoje miejsce w alfabecie i dotarły do współczesności. Tymczasem owa współczesność często je lekceważy. Profesor Jerzy Bralczyk jest zdania, że „nieużywanie charakterystycznych polskich liter” prowadzi do zubożenia polszczyzny. A przecież to jest piękne w naszym języku, że są w niej „ąści”. I nie można pozwolić, żeby zniknęły. Polacy natomiast bezrefleksyjnie rezygnują z tego, co decyduje o oryginalności ich języka. Badania wykazały, że niemal co drugi esemes jest wysyłamy bez polskich ogonków i kreseczek. Dlaczego? Jedni twierdzą, że bez nich pisze się szybciej. Inni z kolei, nie widzą takiej potrzeby. Czy w tej sytuacji pomogą apele do rozumu i uczuć niechlujnych użytkowników języka? Czy pomogą kampanie w obronie polszczyzny z pięknymi hasłami: „Nie zabijaj polskich znaków!” lub „Język polski jest przyjazny – merda ogonkami!”?
Po co są znaki diakrytyczne (kropki, kreski, ogonki)? Po to, żeby móc zmienić jedną literę w inną. Po to, żeby zapisywać polskie dźwięki. Wielu powie, że nie są konieczne w najprostszej komunikacji, nastawionej na informacje. Ale przecież mówienie i pisanie pełni i inne funkcje – opisuje rzeczywistość, wyraża uczucia i relacje międzyludzkie, daje satysfakcję. Profesor Bralczyk marzy o „nieśpiesznym języku”, o „delektowaniu się” nim. Tego nie osiągnie się jednak bez zastanowienia i znajomości polszczyzny.
Pod patronatem Rady Języka Polskiego są organizowane różne kampanie mające na celu ochronę polszczyzny. A z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego przypomina się rodakom, że polskie znaki, czyli litery ą, ę, ć, ź, ż, ł, ń, ś oraz ó to dość ważny element naszego językowego dziedzictwa kulturowego. Jeśli nie będą używać znaków diakrytycznych, nasz język przestanie się wyróżniać.
Andrzej Markowski, honorowy przewodniczący Rady Języka Polskiego oświadczył: „(…) informuję, że każdy tekst pisany w języku polskim powinien być zapisany z użyciem polskich znaków diakrytycznych, gdyż w przeciwnym wypadku nie będzie to polski tekst pisany”. A językoznawca Łukasz Szałkiewicz, który ma w imieniu i nazwisku dwie kreski (Ł, ł), jeden z ze swoich artykułów zatytułował: „Jeszcze ogonki nie zginęły, póki…”
Striis
Grafika:
http://www.numlock.edu.pl/pracadyplomowa/wp-content/uploads/2021/12/image-98-1024x278.png
https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQAj8U1A1_gtPTE15aQgc4aW6Qn041MkD_Y5QLXTZkIKMw8wn-pyZGwZpV0x5sHVLl-QCw&usqp=CAU



W języku polskim występuje wiele znaków diakrytycznych, m.in. ą [oł] czy ę [eł]. Niewiele osób jednak wie, że znaki te na końcu wyrazu, czytamy po prostu jako a [ą], bądź e [ę].
OdpowiedzUsuńPolskie ogonki i kreski mają za sobą długą, burzliwą historię, a dziś wciąż muszą walczyć o swoje miejsce w naszej codziennej komunikacji. Warto ich używać, ponieważ to właśnie one nadają polszczyźnie wyjątkowy charakter i odróżniają ją od wszystkich innych języków.
OdpowiedzUsuńBardzo interesujący wpis. Mam nadzieję, że posty o takiej tematyce będą pojawiać się częściej ponieważ w tych czasach młodzież często zapomina o tak ważnym aspekcie języka polskiego, jakim jest gramatyka.
OdpowiedzUsuńW dzisiejszych czasach wielu młodych ludzi rzadziej zwraca uwagę na ortografię, skupiając się na szybkim wyrażaniu siebie. Jednak znajomość zasad języka wciąż pomaga wyrażać się precyzyjnie i budować szacunek.
OdpowiedzUsuńWiele osób nie wie też kiedy użyć "ą" a kiedy "om". Coraz częściej widzę w internecie komentarze, w których szczególnie młodzież pisze np. "uświadomcie ludzią" czy "idę z moją dziewczynom"
OdpowiedzUsuńUważam, że znaki diakrytyczne są ważne i nie powinno się ich pomijać, bo stanowią o wyjątkowości polszczyzny. Rezygnowanie z nich z lenistwa sprawia, że język traci swój charakter. Dlatego warto świadomie ich używać na co dzień.
OdpowiedzUsuńZadziwiające, jak łatwo rezygnujemy z czegoś, co stanowi o wyjątkowości naszego języka. Skoro „ąści” są jedną z jego największych ozdób, warto o nie dbać, choćby po to, by polszczyzna brzmiała i wyglądała tak, jak powinna. Nie chodzi tylko o poprawność, ale o szacunek do własnej kultury. Dlatego dobrze, że przypomina się nam, jak ważne są znaki diakrytyczne. Bo jeśli nie będziemy ich używać, język stanie się uboższy, a my razem z nim.
OdpowiedzUsuńTło historyczne polskiej ortografii jest niezwykle bogate, polskie znaki to nie detal, lecz fundament naszej ortografii i kultury. Obyśmy ich nie zgubili w pośpiechu XXI wieku, choć trzeba niestety przyznać, że jest to coraz częstsze zjawisko.
OdpowiedzUsuńWpis porusza bardzo ważny temat, bo coraz więcej osób zapomina o polskich znakach diakrytycznych, a są one czymś, co wyróżnia nasz język na tle innych.
OdpowiedzUsuńPrzyznam, że często sama piszę bez polskich znaków, ale po przeczytaniu tego wiem że jest to istotne. Faktycznie coś tracimy, kiedy je pomijamy. Interesujący wpis.
OdpowiedzUsuńCiekawy temat wpisu, oby takich więcej.Rzeczywiscie w tych czasach coraz więcej młodych osób pomija polskie znaki.
OdpowiedzUsuńBardzo interesujący wpis, porusza bardzo ważny temat.
OdpowiedzUsuńUważam, że tekst słusznie zwraca uwagę na znaczenie polskich znaków. Są one ważną częścią naszego języka i nie powinniśmy z nich rezygnować z wygody.
OdpowiedzUsuń