Wystrzegajmy się modnych
wyrazów!
Miejmy modne krawaty, marynarki, spodnie, sukienki, żakiety,
tylko wystrzegajmy się jak ognia
modnych wyrazów.
(Jan Miodek)
Moda w języku - wbrew
oczekiwaniom jego użytkowników –nie wzbogaca środków wyrazu, lecz przeciwnie, zawęża je i zuboża, schematyzując i banalizując każdą wypowiedź
– takiego zdania jest językoznawca
profesor Ewa
Kołodziejek. Profesor Jan Miodek z kolei zauważa: najcudowniejszą cudownością języka jest jego różnorodność, wariantywność.
Uczepiwszy się jakiejś nieznośnie modnej formy zabijasz tę najcudowniejszą
cudowność języka (…) Odbiorca wypowiedzi, zamiast skupić się na treści,
liczy powtarzane słowa, na przykład słuchacz,
kiedy gość w radiu w ciągu 10
sekund potrafi cztery razy powtórzyć „tak naprawdę”. Zarówno z powyższych wypowiedzi, jak i z moich obserwacji wynika, że moda jest
niepożądanym zjawiskiem, ponieważ nie
wymaga twórczego myślenia, tym samym szkodząc i językowi, i jego użytkownikom.
Moda językowa może się przejawiać różnie: poprzez używanie słów, cytatów, konstrukcji gramatycznych, sposobu
wymawiania. Jednym z przejawów mody jest posługiwanie się słownictwem
pochodzącym z jakiegoś obcego języka, który aktualnie cieszy
się wyjątkowym uznaniem. W przeszłości była moda na łaciński, czeski, włoski,
francuski, dziś na angielski. Profesor Witold Doroszewski pisał: Jest regułą, która nigdy nie zawodzi, że
popisujący się obcymi wyrazami nie zna dobrze tego obcego języka, z którego je
bierze, a często żadnego obcego języka. I dodaje: językowe małpiarstwo nie
jest hołdem składanym (danej) kulturze, tylko wyrazem skłonności do kulturalnego
fagasowania i bezsensownego snobizmu.
Modne mogą być określone
typy słowotwórcze (formanty), wyrazy, związki frazeologiczne, często
nacechowane emocjonalnie (ekspresywizmy).
Ponieważ są z natury ekspansywne, to często się ich używa, dlatego szybko się nudzą (zużywają,
wycierają), a więc są zastępowane nowymi. Na przykład w XVII
wieku miłowało (kochało) się kogoś okrutnie albo srodze
się frasowało (martwiło). Z czasem pojawiły się przysłówki: strasznie, szalenie, niesamowicie (kochało
się), a potem znowu: wdechowo,
bombowo (było na imprezie). Oczywiście, tych określeń powstawało o wiele
więcej i zgodnie z wymaganiami aktualnej mody. Tu i ówdzie modne jest używanie
(nadużywanie!) zdrobnień – na przykład ktoś wyjmuje pieniążki, żeby zapłacić za
chlebek, masełko, herbatkę, makrelkę. Profesor Miodek (też zdrobnienie!)
usłyszał kiedyś: Na który pociążek
zamawiamy miejscóweczkę? Do wzmacniających określeń należą modne dziś: strasznie, super, ekstra, totalnie, masakrycznie, na maksa,
wypas, zajefajnie, zarąbiście, zagrzebiście, jedwabiście i - najpopularniejszy oraz najmocniejszy – odpowiednik,
którego nie wypada cytować. Im bardziej
dosadne określenie, tym lepiej, gdyż nikt już tego nie potępia. Często są
używane specjalistyczne terminy medyczne: stres, depresja, szok, trauma,
co z pewnością wiąże się z większą wiedzą i świadomością ludzi. Tyle, że są one
stosowane „na wyrost”. Nieadekwatnie do ich prawdziwego znaczenia i
nieadekwatnie do przeżywanych sytuacji: przed klasówką, przed rozmową z
nauczycielem, a nawet z rodzicami. A przecież trauma oznacza: uraz
psychiczny, gwałtowne wzruszenie
powodujące trwałą zmianę w psychice. Jednak musi być trauma, gdyż strach czy stres to już niemodne słowa.

Moda prowadzi do językowego szablonu i ubożenia możliwości komunikacyjnych,
ponieważ ciągłe używanie modnego wyrazu
wypiera jego synonimy. W okresie PRL-u bardzo popularny był wyraz bumelant,
potem zniknął, ale pojawił się leser
i pasożyt.
Był czas, gdy modne były słowa: eskalacja,
kontestacja, teraz są inne: wiodący, unikalny, serwować. Weźmy na
przykład wyraz wiodący (rusycyzm
zresztą!) – wyparł synonimy: główny,
czołowy, przodujący. Unikalny wyparł poprawną formę unikatowy, a także przymiotniki:
rzadki, niezwykły, niecodzienny. Nie
ma więc wątpliwości, że to ubożenie języka. Moda prowadzi także do zmian znaczeniowych wyrazów, skoro jakiś wyraz zastępuje kilka lub
kilkanaście synonimów, siłą rzeczy jest nieprecyzyjny. Ostatnio bardzo modne
słowa to: aktualny, aktualnie. Aktualny
to: zachowujący ważność (bilet,
paszport) oraz dotyczący teraźniejszości, odpowiadający potrzebie chwili (aktualne
problemy, aktualny film). Tymczasem tego słowa używa się w znaczeniu: obecny, dzisiejszy, współczesny,
teraźniejszy (aktualna kondycja żużlowca,
aktualny prezydent Zamościa). Co się
więc dzieje? To, że błędna forma dominuje nad właściwą. Modnych wyrazów jest
znacznie więcej: problem, system, akcja, akcent, akcentować, na
odcinku, na szczeblu, atmosfera, klimat, chałtura, posiadać, inicjatywa,
szeroki (w wyrażeniach: szeroki odbiorca, szeroki asortyment towarów, szerokie
rezultaty, najszersze zacieśnianie kontaktów), zabezpieczyć, zapewnić, pełny,
kompetentny, konfrontacja… Jan Miodek zauważa, że coraz częściej – nawet w
języku popularnonaukowym- występuje słowo facet
zamiast mężczyzna. Profesor
żartuje: Jak tak dalej pójdzie, to w
ankietach nie będzie „k” lub „m”, ale „k” lub „f”. Znikną w Polsce mężczyźni, a
będą faceci. Modne stają się wyrazy wywodzące
się ze stylu naukowego, urzędowego i
publicystycznego, a także z języka dyplomacji,
polityki i propagandy.
Wśród wyrazów modnych są wulgaryzmy
i brutalizmy. Przykładów jest
bardzo wiele, ale skupmy się na języku sprawozdawców sportowych, którzy
informują, że jakiś zawodnik zmiażdżył,
skasował lub stłamsił przeciwnika. Występuje także nieprawdopodobna w skali dziejów polszczyzny
ekspansywność gwar uczniowskich,
studenckich, młodzieżowych (Jan Miodek). Ich przykładem są
„cięcia” wyrazów i specyficzne derywaty:
cześć (cze); Wrocław (Wro, Wrocek);
spokojnie (spoko). Oprócz tego jest moda na potocyzmy. Niektóre przykłady:
lajtowe, hejtować, jutubowy, niusy, skriny,
dizajn, pracować na kasie, pojechać na
myjnię, włanczać…
Na czym polega moda
językowa? Na tym, że użytkownicy języka dają pierwszeństwo tym wyrazom, które -
w ich pojęciu - są bardziej ekspresywne, eleganckie albo zapewniają prestiż w określonych kręgach. Jednak
moda językowa, jak każda inna, przemija. Słowa dziś modne, jutro na pewno okażą
się nieatrakcyjne i zostaną zastąpione innymi. Może więc warto zachować dystans
do tych przemijających tendencji w języku?
Crriss
Grafika:
https://cdn.pixabay.com/photo/2017/02/10/10/37/silence-2054838_960_720.jpg
https://cdn.pixabay.com/photo/2017/02/10/10/37/silence-2054839__340.jpg