17 marca 2018

Spotkanie ze sztuką



       Blues mi w duszy gra



 
Był jednym z niewielu – skazanych na bluesa,
Ten wyrok dodawał mu sił.
(Ryszard Riedel)


W dzisiejszych czasach w radiu raczej nie usłyszymy Thrill is gone BB Kinga czy Texas Flood  Steviego Ray Voughana, a raczej piosenki popowe, np. Katy Perry lub Taylor Swift. Moda na bluesa niestety przeminęła już dawno, a na jego miejsce od kilku lat weszła muzyka elektroniczna, popowa czy rap. Ja jednak lubię bluesa i zachęcam do posłuchania tej muzyki. Właściwie dalsze czytanie tego postu ma sens, jeśli włączysz bluesową muzykę. Włącz  Sweet Home Chicago, wsłuchaj się i poczytaj, czym jest blues…

Blues to smutek, rozpacz. Jest to  gatunek muzyki wywodzący  się ze społeczności Afroamerykanów z południa USA, powstały w czasach, kiedy bycie czarnym oznaczało bycie niewolnikiem. Pierwszą odmianą bluesa był tzw. blues wiejski (country blues), powstały w drugiej połowie XIX w na terenach stanów: Missisipi, Alabama, Luizjana, Georgia. Na początku XX wieku w związku z emigracją Afroamerykanów z Południa do miast północnych USA, blues stał się składnikiem folkloru miejskiego i tu zaczęła się kształtować  jego nowa odmiana – urban blues. Nostalgiczna tematyka piosenek dotyczyła także  relacji damsko-męskich (miłości, zazdrości, wierności, samotności). W bluesowych tekstach można znaleźć również problemy współczesnego świata (od nierówności rasowej do kwestii politycznych).

Instrumentami współczesnego bluesa są: harmonijka ustna, gitara, perkusja, bas lub fortepian, czy rzadziej używane instrumenty dęte. Dlatego właśnie w utworach, np. Muddiego Watersa  najpierw usłyszymy  dźwięki  harmonijki. Warto też pamiętać, że to blues dał początek innym gatunkom muzycznym, takim jak jazz, gospel czy rock. Czy warto słuchać bluesa? Może przekonają Was badania naukowe, które wykazały, że fani bluesa mają wysoką samoocenę, są kreatywni, towarzyscy, łagodni, spokojni. John Lee Hooker oświadczył kiedyś w wywiadzie: Blues ma w sobie więcej uczucia niż jakikolwiek inny gatunek muzyki. Kiedy śpiewam te piosenki, czuję je głęboko w sobie i wiem, że sięgam mocno w serca słuchaczy.

Chciałabym pokrótce scharakteryzować najbardziej znane postacie muzyków, którzy  mieli ogromny wpływ na rozwój muzyki bluesowej.

Bob Dylan. Myślę, że o nim dużo mówić nie muszę. Bob Dylan to piosenkarz, poeta, kompozytor, bard - ikona współczesnej kultury amerykańskiej. Raczej wszyscy znamy piosenkę Blowin in the Wind albo Knocking on Heaven’s Door, które opowiadają o złu na świecie, o bezsensownych wojnach. Bob Dylan jest jednym z najbardziej znanych gitarzystów, jego piosenki nagrywały  setki młodych muzyków. Nic dziwnego, skoro Dylan oprócz tego, że był bluesmanem, to był też jednym z założycieli muzyki folk rockowej. Warto też wiedzieć, że za swoją poezję, teksty do piosenek Dylan został nagrodzony Literacką Nagrodą Nobla w 2016 roku. Został nagrodzony właśnie za stworzenie nowej poetyckiej ekspresji, która wpisała się w wielką tradycję amerykańskiej pieśni.

Muddy Waters. Nazywany Ojcem Chicagowskiego Bluesa, był jednym z najważniejszych i najbardziej inspirujących artystów XX wieku. Wpływ twórczości Watersa był olbrzymi i to na tak różnorodne gatunki jak blues, rhythm and blues, rock, folk, jazz i country. Był inspiracją również dla Jeffa Becka czy Erica Claptona. Dzięki niemu Jimi Hendrix zaczął grać na gitarze, to właśnie jego płyty jako chłopiec słuchał godzinami.  Od nazwy jego piosenki nazwę zaczerpnęli Rolling Stones. Najważniejsze z jego utworów  to Hoochie Coochie Man, I Just Wanna Make Love To You oraz I’m Ready.
Stevie Ray Voughan. To jeden z najlepszych gitarzystów bluesowych (mój ulubiony). W 2003 roku uplasował się na 7 miejscu w magazynie The Rolling Stone. Charakteryzował się bardzo płynnymi przejściami, agresywną grą oraz bardzo ciekawym stylem. Miał duży wpływ na młodych gitarzystów, był idolem Kirka Hammetta i Johna Mayera. Publiczność kochała go za jego popisy estradowe. Vaughan chętnie grał, trzymając gitarę za plecami, potrafił też wydobywać dźwięki zębami. Proponuję, żebyście posłuchali utworów z jego albumu In step.
BB King. Król bluesa. Można by powiedzieć, że to bluesowa wersja Louisa Armstronga. Wiecznie uśmiechnięty, znany z delikatnej i subtelnej gry. Bardzo wczuwał  się w to, co robił. Jako ciekawostkę mogę nie powiedzieć, że nigdy nie grał i nie śpiewał w tym samym momencie. Najbardziej znany jego utwór The Thrill Is Gone  to  molowy blues o utraconej miłości. Był jednym z najsłynniejszych muzyków bluesowych wszechczasów. Zmarł 14 maja 2015 w Las Vegas  mając 89 lat. Pozostawił dziesiątki płyt, zdobył 30 nominacji i 15 nagród Grammy, występował w Watykanie i Białym Domu. Za swoje zasługi został uhonorowany najwyższym cywilnym amerykańskim odznaczeniem – Medalem Wolności.

Eric Clapton. Clapton is God  - taki napis można zobaczyć na jednej  z londyńskich ulic. Komentować chyba tego nie trzeba. Piosenki Layla czy Tears in Heaven zna raczej każdy.  Sam nauczył się grać na instrumencie, słuchając wciąż  jednego longplaya. Była to płyta z przebojami Muddy’ego Watersa. Dostrzegłem w bluesie element podnoszący mnie na duchu. Coś, czego wielu ludzi nie zauważa. Słuchając w radiu muzyki ze stanu Mississippi, nie potrafiłem myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, że przy jej dźwiękach zbieram na polu bawełnę. Eric Clapton jest uznawany za drugiego najlepszego gitarzystę na świecie.

A kto jest na pierwszym miejscu? Oczywiście, Jimi Hendrix. Większość pewnie kojarzy go  tylko z muzyki rockowej, jednak pamiętajmy, że u każdego szanującego się gitarzysty płynie we krwi blues, a jeśli nie, to prędzej czy później okaże się, że jednak tak jest. Jimi Hendrix miał niesamowity wpływ na historię muzyki. Zapoczątkował tak naprawdę granie na przesterze, wymyślając technikę wah-wah. Jego  pierwszy album Are You Experienced? z dnia na dzień uczynił gitarzystę sławnym na całym świecie. Album zawierał 17 utworów, z których większość, jak Purple Haze, Foxey Lady, Hey Joe, Are You Experienced? czy The Wind Cries Mary, stała się standardami muzyki rockowej. Wiadomo, Jimi Hendrix był po prostu najlepszy z najlepszych.

Jednym  z pierwszych polskich zespołów blues-rockowych był  Dżem. Harmonijka, chrypa Riedla i bluesowe riffy do piosenki „Czerwony jak cegła”,  zna dobrze każdy. Nic dziwnego, że Dżem zdobył tak dużą popularność. Śpiewamy przecież Wehikuł czasu, Whisky, Sen o Victorii.
Tadeusz Nalepa. Nazywany jest ojcem polskiego bluesa, bo wywarł największy wpływ na rozwój polskiego blues-rocka. Wraz  z założonym przez siebie w 1968 roku zespołem Breakout doprowadził do swoistej rewolty gustów polskiej publiczności. To za sprawą takich płyt jak: Na drugim brzegu tęczy, Blues i Karate  młodzi ludzie zaczęli zapuszczać włosy, sięgać po gitarę i - przede wszystkim – odwracać się  od dość niewyszukanego bigbitu. W 1986 pismo Jazz Forum przyznało mu tytuł najlepszego: muzyka, kompozytora, gitarzysty.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu  przeszukacie w domu pudełko z płytami rodziców, bo może znajdzie się płyta Breakoutu czy Dżemu. Mam nadzieję, że zachęciłam wszystkich do poznania tego gatunku muzycznego albo chociaż do przesłuchania typowo bluesowej piosenki.

Natalia
 

Grafika:

https://thumbs.dreamstime.com/b/blues-7692474.jpg

https://i.pinimg.com/originals/72/d3/52/72d352e4505e3487cb1d5914a9ea7e2b.jpg
https://www.guitarworld.com/.image/t_share/MTUwNjEyMTY4NDYyMDUwOTc3/getty621images-98324334jpg.jpg
https://www.thefamouspeople.com/profiles/images/stevie-ray-vaughan-3.jpg
http://www.jazzradio.fr/media/news/thumb/870x489_ericclapton.jpg
https://i.pinimg.com/originals/bb/34/9a/bb349a8573d40ec25e81cfc890d4def3.jpg
https://www.dzem.com.pl/historia/img/h40.jpg
http://www.radio.swidnik.net/sites/default/files/breakout-blues.jpg

14 marca 2018

Co w trawie piszczy?


                  Walki robotów 
     na Politechnice Warszawskiej
 




 
Najlepszym sposobem na przewidzenie przyszłości
jest jej wynalezienie.
(Alan Kay)


3 marca zespół złożony z uczniów klasy 2b wybrał się do Warszawy na zawody robotów mobilnych Robomaticon 2018. Była to już VIII edycja tego największego wydarzenia robotycznego w Polsce. Nasz zespół wziął udział w jednej z przygotowanych przez organizatorów konkurencji - Lego Sumo. Był to nasz pierwszy udział w tego typu imprezie.

Jak wyglądały przygotowania do turnieju? Przygotowania do zawodów rozpoczęliśmy już kilka tygodni przed turniejem na zajęciach z robotyki (pisaliśmy już o nich na blogu 2 grudnia 2017, dla ciekawych link do artykułu: http://1lozamoscblog.blogspot.com/2017_12_02_archive.html ). Zbudowanie odpowiednich, zgodnych z regulaminem robotów wymagało od nas dużej kreatywności i wielu godzin pracy - regulamin nakazywał, aby robot nie przekraczał wymiarów 20x20 cm oraz ważył mniej niż 2 kilogramy, co okazało się nie lada wyzwaniem. Nasza współpraca była jednak na tyle owocna, że mimo wszelkich trudności napotkanych po drodze, udało nam się osiągnąć zamierzony efekt. Kilka dni przed zawodami nasze roboty - Pusher i Volta - były już gotowe.

Jak wyglądał nasz udział w Robomaticon 2018? Walki robotów odbyły się w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej.
 
Od razu po dotarciu na miejsce dokonaliśmy rejestracji. Do rozpoczęcia naszej konkurencji mieliśmy jeszcze 2 godziny, więc mogliśmy przetestować działanie naszych robotów i usunąć wszelkie usterki techniczne, gdyż złośliwość rzeczy martwych dotknęła również nas. Po dokonaniu potrzebnych poprawek byliśmy gotowi do udziału w walkach. Zanim jednak rozpoczęła się nasza konkurencja, minęło sporo czasu. Nie było jednak miejsca na nudę. Otaczały nas stoiska wypełnione technologią - rzeczywistość wirtualna, drony, druk 3D i wiele, wiele innych. Organizatorzy przygotowali również dla uczestników i widzów wiele ciekawych prezentacji, np. pokaz motyli bionicznych. Zdjęcie niżej.
Mogliśmy również oglądać zmagania zawodników w innych konkurencjach. A było ich naprawdę dużo. Konkurencja MicroMouse polegała  na jak najszybszym pokonaniu labiryntu przez mysz robotyczną. Z kolei w konkurencji Freestyle najważniejsza była pomysłowość konstruktorów. Kolejna konkurencja to Humanoid Sprint, w którym roboty humanoidalne walczyły o osiągnięcie jak najkrótszego czasu sprintu. Następna konkurencja to Line Follower, gdzie roboty musiały pokonać w jak najszybszym czasie tor wyznaczony przez czarną linię. Konkurencją do niej pokrewną był Line Follower Enhanced, gdzie roboty musiały dodatkowo omijać przeszkody. Kolejna konkurencja to Death Race, w której stawały do wyścigu po dwa roboty. Nie obowiązywały żadne zasady. Liczyło się tylko to, który z robotów pokona linię mety jako pierwszy. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej, zajrzyjcie na stronę https://robomaticon.pl/pl
Konkurencja Lego Sumo była rozgrywana na zasadzie - pierwsza faza grupowa i kolejna - faza pucharowa. Każda walka składała się z dwóch rund. Celem robota było zepchnięcie przeciwnika z ringu. Nasz udział w turnieju rozpoczął się niestety od dwóch porażek, lecz kolejna walka zakończyła się naszym zwycięstwem, co dało nam nadzieję na awans do dalszego etapu. Jednak nasze nadzieje zostały rozwiane po zakończeniu ostatniej walki, której niestety nie udało nam się wygrać. Nasz udział w tegorocznych zawodach robotów zakończył się na fazie grupowej. Wyżej: zwycięski pojedynek w walkach robotów.

Co dalej? Wbrew  pozorom, porażka poniesiona w VIII edycji turnieju Robomaticon wpłynęła na nas pozytywnie i zmotywowała do podejmowania dalszych starań. Zyskaliśmy dużą wiedzę i bardzo cenne doświadczenie, które zamierzamy wykorzystać w najbliższej przyszłości. Teraz przygotowujemy się już do kolejnych zawodów, które odbędą się 17 marca 2018 w Rybniku. Planujemy wystawić tam więcej konstrukcji, które będą brały udział w większej ilości konkurencji. Przed nami i naszymi robotami - Sumo, Mini Sumo, Linefollower oraz Drag Race. Trzymajcie kciuki!  Wyżej: pamiątkowe zdjęcie.
            
Damian i Kacper

Grafika:
własna,
https://robomaticon.pl/pl/gallery