27 stycznia 2018

Myśli o wychowaniu



       Czy jesteś fonoholikiem?
 
 
 

 
Pytanie: co robi człowiek bez telefonu komórkowego?
Odpowiedź: nie żyje.
Żart sprzed kilku lat stał się szybko spełnioną przepowiednią.
(Agnieszka Belcer, Anna Wojnarowska)


Rozlega się dzwonek na przerwę, wszyscy wybiegają na korytarz z telefonami w ręku i scrollują, klikają, przeglądają, coś  piszą… Podobnie się dzieje na przystanku autobusowym, w autobusie, na chodniku… Niemal  wszędzie. Koledzy nie rozmawiają ze sobą, ponieważ tkwią z nosem w telefonie – każdy w swoim. Uśmiechają się nie do siebie, lecz do ekranów swoich komórek, czasem się złoszczą lub przejawiają inne emocje. Jest to więc  interakcja między człowiekiem a gadżetem. Dźwięk telefonu można usłyszeć podczas seansu w kinie, w czasie mszy, na cmentarzu, na lekcji, na spotkaniu towarzyskim i służbowym, podczas rodzinnego obiadu. Słowem, w każdej sytuacji, nawet najbardziej nieodpowiedniej. Wobec tego ktoś bez telefonu – offline – jest jak z innego świata, a na dodatek samotny.

Jak to jest naprawdę? Telefon służy nam częściej do przekazania ważnych wiadomości, czy dla zwykłej przyjemności? Czy nawiązujemy  z nim relację emocjonalną, a więc towarzyszy nam w toalecie, w łazience podczas kąpieli i kuchni w trakcie gotowania, a stresujemy się, kiedy go nie ma? Jeżeli tak, najpewniej są to już  objawy uzależnienia się od komórki.  Fonoholizm jest  nowym uzależnieniem, tzw. czynnościowym, które obejmuje bardzo duży procent posiadaczy telefonów. Badania wśród młodzieży dowiodły, że 36% nie może obyć się bez telefonu nawet jeden dzień. 28% odczuwa niepokój, gdy zapomni wziąć telefon, a 27% wróciłoby po niego do domu. Aż 68% młodzieży używa telefonu w celach rozrywkowych  i do podtrzymania kontaktów towarzyskich. Młodzież również zauważa to zjawisko i nawet utworzyła neologizm na określenie chorobliwego uzależnienia od telefonu komórkowego– to smartwica.
Psycholog społeczny Andrzej Tucholski stworzył portret fonoholika: bardzo często i w sposób kompulsywny sprawdza telefon; wciąż  kontroluje, czy nie dostał nowej wiadomości,  nawet  jeśli chwilę wcześniej zablokował ekran;  staje się nerwowy i niespokojny, kiedy wyładowuje się mu  bateria lub nie ma przy sobie telefonu. Piotr Grzelak (student V roku psychologii Uniwersytetu Humanistyczno-społecznego we Wrocławiu), na podstawie prac dotyczących fonoholizmu, wyróżnia kilka podstawowych objawów uzależnienia: *Używanie telefonu w celach nieracjonalnych i kosztem kontaktu z bliskim (np. podczas obiadu rodzinnego).* Zabieranie telefonu we wszystkie miejsca, do których się idzie (problem z rozstaniem).* Używanie telefonu w celu rozrywkowym podczas rozmowy z drugim człowiekiem.* Odczuwanie negatywnych emocji, kiedy nie ma się przy sobie telefonu. *Wykorzystywanie telefonu jako podstawowego narzędzia codziennej komunikacji.  * Identyfikowanie się ze swoim telefonem, np.: „Jestem modny, bo mam dobry telefon”.  Stale używając  komórki,  niektórzy zaspakajają własne potrzeby psychiczne. W kompulsywnym sprawdzaniu telefonu może przejawiać się potrzeba akceptacji – potwierdzenia, że wstawiony do sieci materiał podoba się innym. Wielu osobom łatwiej nawiązać kontakt wirtualnie niż  bezpośrednio - twarzą w twarz-  i do tego używają telefonu. To można jakoś zrozumieć, ale i użytkownicy komórek powinni zrozumieć, że nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z drugim człowiekiem. Taki kontakt rozwija bowiem umiejętności interpersonalne –wyrażanie emocji  oraz prowadzenie  prawdziwej rozmowy. Jeśli spotkanie z człowiekiem zastępuje się elektronicznym narzędziem, to upośledza się te umiejętności.

Ciągłe korzystanie z telefonu wpływa ujemnie na sposób spędzania wolnego czasu. Gadżet staje się narzędziem wykorzystywanym do wypoczynku, a nawet antidotum na nudę. Nuda pojawia się natomiast, ponieważ spora część ludzi nie czyta książek i nie ma żadnych  potrzeb kulturalnych. Jak się odłączyć od sieci? Poświęcić się jakiemuś hobby, być aktywnym towarzysko, uaktywnić się fizycznie, a wtedy nie będzie potrzebny specjalista od uzależnień. Do tego jednak trzeba mieć motywację  i siłę ducha.

Offline

Grafika:
http://www.sindrome-adicciones.es/wp-content/uploads/2016/09/telef.jpg
http://www.uzaleznieniabehawioralne.pl/files/www/siecioholizm/zdaniem-ekspertow-siecioholizm/moj-przyjaciel-telefon-fonoholizm-plaga-przeklenstwo-czy-znak-xxi-wieku/telefon-fonoholizm.jpg

24 stycznia 2018

Myśli o wychowaniu




    …bo najważniejsze są chęci!


 
Prawdziwymi zwycięzcami są ci,
którzy zwyciężają w pojedynkach dnia codziennego.
(Masutatsu Oyama)


Gdyby kilka lat temu ktoś mnie zapytał, czy znam kogoś, kto spełnił swoje dziecięce marzenia, to odpowiedziałabym, że nie. Jednak teraz wiem, jak bardzo się myliłam. Kiedy byłam mała, moja siostra cioteczna Marta Czapka zaczęła trenować karate. Chciałabym zostać mistrzynią świata powiedziała kiedyś Marta. W listopadzie 2017 roku w Rumunii to właśnie ona została Mistrzynią Świata w karate w kategorii kumite. Na zdjęciu niżej: Marta na podium na Mistrzostwach Świata. 
Marta ćwiczy karate tradycyjne w Roztoczańskim Klubie Karate Tradycyjnego. Karate tradycyjne jest sztuką samoobrony, która wyodrębniła się z uprawianego w Japonii budo (sztuka wojenna). Karatecy ćwiczą się w różnych konkurencjach, niektóre z nich to:  kumite – walka z przeciwnikiem; kata – tak zwana walka z cieniem, w której karateka pokazuje elementy walki;  fuku-go – dwubój, w którym karateka na przemian wykonuje kata i kumite. 
Przygoda Marty z karate zaczęła się, gdy obejrzała film pod tytułem Karate Kid, miała wtedy zaledwie sześć lat. Od razu spodobał jej się ten sport. Z każdym treningiem karate stawało się dla niej coraz ważniejsze. Zapytałam kiedyś, jak radzi sobie ze szkołą, skoro ma tak dużo treningów. Systematyczność, kultura i szacunek dla innych to wartości, których uczę się na karate. Pomaga mi to też w nauce. Dzięki temu, że mam wieczorem trening, to nie odwlekam odrabiania lekcji, tylko od razu po powrocie ze szkoły siadam przy biurku do nauki - odpowiedziała. 
Marta prowadzi również treningi dla dzieci, dlatego musi bardzo dobrze gospodarować czasem, żeby pogodzić karate i szkołę. Udaje jej się to doskonale i jest wzorową uczennicą. Sztuki walki nauczyły ją systematyczności, a dzięki treningom potrafi lepiej się skupić. Mówi też, że lepiej radzi sobie ze stresem, odkąd zaczęła ćwiczyć. Karate wzmocniło moją psychikę i teraz już wiem, że nie ma takiej przeszkody, której nie byłabym w stanie pokonać napisała  w swojej pracy na egzaminie na 1 Dan, czyli pierwszy czarny pas. 
Marta ma bardzo wiele osiągnięć, ale to rok 2017 okazał się być tym najlepszym. W tym roku została Mistrzynią Polski w kumite indywidualnym, Wicemistrzynią Europy w kumite indywidualnym, Wicemistrzynią Europy w kumite drużynowym, Wicemistrzynią Świata w kumite drużynowym i Mistrzynią Świata w kumite indywidualnym.  Niżej: zdjęcia z zawodów.
Jestem dumna, że Marta jest moją siostrą cioteczną. Nie znam drugiej osoby, która byłaby tak bardzo zdyscyplinowana w wieku niespełna szesnastu lat. Marta może być wzorem do naśladowania.  Niżej: puchary i medale Marty. 
K.

Grafika:  własna