4 maja 2017

Moje hobby, mój świat



   Z gitarą przez życie




 
Muzyka to dusza wszechświata,
skrzydła umysłu, lot wyobraźni
i wszelkie życie.
(Platon)

Każdy z nas ma jakiś talent. Jedni  wolą sport, drudzy są dobrymi informatykami, a niektórzy dobrze odnajdują się w muzyce. Ja od najmłodszych lat miałam dużo do czynienia z muzyką. Długo nie mogłam znaleźć jednak dziedziny muzycznej, która pozwoliłaby mi zatracić się w pięknie dźwięków i cieszyć się każdą chwilą z nią spędzoną. Po kilku latach udało mi się - odkryłam gitarę. Wielu moich znajomych grało na tym instrumencie, niestety nikt w taki sposób, żeby zarazić mnie swoją pasją. Było tak do chwili, w której słuchając muzyki, na znanej stronie Youtube, włączyłam filmik koreańskiego gitarzysty Sungha Junga. Zobaczcie sami: https://www.youtube.com/watch?v=fFQq_ZSGKpU  Nie mogłam uwierzyć, że da się tak zagrać na gitarze! Byłam naprawdę zachwycona. 
 
Niedługo potem zaczęłam chodzi na lekcje gry na gitarze i tak już prawie piąty rok nie mogę przeżyć dnia bez tego instrumentu. Teraz sama zaczynam nagrywać takie filmiki. Zachęcam do zajrzenia pod adres: https://www.youtube.com/watch?v=00axxzmKLNA Prawdą jest to, że początki są trudne i w moim przypadku nie było inaczej, ale nigdy się nie poddałam. Bywały  gorsze chwile, rozważałam rezygnację z grania, ale i tak zawsze kończyło się tym, że siadałam z gitarą i ćwiczyłam. 

Kilka słów o historii gitary. Przedstawię historię mojego ukochanego instrumentu. Początki gitary sięgają czasów starożytnych a poprzednikami dzisiejszych gitar są lutnie  (różniły się one tym, że miały więcej strun i charakterystyczne mocniejsze brzmienie), nazywane przez Arabów qitara. W starożytnym języku, słowo tar oznaczało strunę.  Instrumenty, które były podobne do gitar,  istniały już od ponad 5000 lat temu! W  Wikipedii można przeczytać, że nazwa guitarra została wprowadzona do języka hiszpańskiego po X w., gdy gitary zostały sprowadzone na Półwysep Iberyjski przez Maurów. Gitara, która jest najbliższa dzisiejszej formie,  zaczęła się rozwijać      w Hiszpanii i Francji już w VII i VIII wieku. Dopiero w połowie XIX wieku kształt i walory brzmieniowe znane dzisiaj nadał gitarze klasycznej gitarzysta i lutnik Antonio de Torres Jurado. Na przełomie XIX i XX wieku powstała gitara akustyczna, z powiększonym pudłem i stalowymi strunami, instrument o większych możliwościach ekspresji muzycznej i donośniejszym tonie. Kolejnym etapem rozwoju gitary jest gitara elektryczna,  której powstanie datuje się na lata 30. XX wieku.

Technika gry i moje inspiracje. Techniką gry na gitarze, którą cały czas doskonalę, jest fingerstyle (fingerpicking) i wymaga  gitary akustycznej. Jest ona dla mnie wyjątkowa, ponieważ polega na tym, aby w tym samym czasie grać zarówno podkład akordowy, linię basu, perkusję, a co najważniejsze, prowadzić melodię. Krótko mówiąc, jestem solistką, ale gram za cały zespół. Wielu gitarzystów fingerstyle nakłada na palec kostkę, czyli tak zwany thumbick (bardzo pomaga on w graniu linii basu, pomaga podzielić dłoń, co znacznie rozbudowuje dynamikę). Próbowałam tego wynalazku, ale biorąc pod uwagę, że technika fingerstyle jest bardzo wymagająca, nie do końca radzę sobie jeszcze z thumbickiem. Tę coraz bardziej znaną techikę gry- fingerstyle rozpowszechnił m.in. Tommy Emanuel, który jest wielkim wirtuozem i moim idolem.

Z racji tego, że uczę się też w szkole muzycznej, to gram na gitarze klasycznej techniką adekwatną do tego rodzaju instrumentu i mogę śmiało powiedzieć, że właśnie od niej zaczynałam. Również bardzo  to lubię i cały mój wolny czas staram się przeznaczyć na ćwiczenie. Gitara elektryczna także jest mi bardzo bliska, ale niestety często po prostu brakuje mi na nią czasu.  Gram zarówno utwory klasyczne z różnych epok,  jak i utwory typu pop, rock. Chciałabym jeszcze odnieść się właśnie do piosenek z gatunku pop. Wiadomo, że każda z nich ma tekst, który w instrumentalnym wykonaniu nie występuje. Powiem szczerze, że często robiąc aranżację, nie biorę pod uwagę tekstu i przesłania z niego płynącego.  Wsłuchuję się po prostu w dźwięki i staram się oddać emocje, które w danym momencie mnie przepełniają.
Jak wpływa na mnie gra na gitarze? Dosłowny wpływ zaczęłam zauważać całkiem niedawno. Kiedyś, gdy ktoś mówił, że kiedy gra,  nie myśli, co się wokół niego dzieje i przenosi się w inny świat, to nie wierzyłam. Myślałam, że to tylko puste słowa i chce się pokazać jako ktoś wyjątkowy, ale teraz już wiem, że to możliwe! Muzyka bardzo rozwija i pozwala doświadczać niesamowitych rzeczy. Kiedy jest mi smutno, miałam zły dzień w szkole, albo z innego powodu nie czuję się najlepiej, biorę do ręki gitarę i zaczynam grać, wszystkie problemy wokół znikają, a ja cieszę się tą niezwykłą chwilą. Wtedy wszystko jest takie proste. Jak gdyby cała rzeczywistość mnie nie dotyczyła. Jestem tylko ja i gitara. Gra na instrumentach uczy historii i tradycji. Dowiadujemy się też o kulturze innych państw.  Ja nie wyobrażam sobie, żeby grać jakiś utwór i nie dowiedzieć się najpierw,  na przykład, w jakiej epoce żył autor. Internet tak ułatwia wyszukiwanie informacji, że zajmuje to zaledwie kilka minut, a naprawdę może bardzo wpłynąć interpretację i sposób grania.

Co sądzicie o grze na gitarze? Może macie podobne refleksje na ten temat? Jeżeli chcecie, to podzielcie się swoimi doświadczeniami, przemyśleniami w komentarzach. Wiem, że w naszej szkole jest wielu utalentowanych muzyków.

M.

Grafika:  własna

30 kwietnia 2017

Moje hobby, mój świat

            

       Magia filatelistyki



 
Filatelistyka to nie NUDA – filatelistyka to pasja,
którą trzeba tylko odkryć, 
poznać możliwości, jakie daje.
 (Joanna Wilgucka –Drymajło)

 
Znaczek pocztowy - niby prosta, zwykła rzecz, konieczna do wysłania listu lub paczki. Kilkadziesiąt lat temu młodzież  w naszym wieku kolekcjonowała je z wielkim zapałem, tak jak dzisiaj gry komputerowe czy modele robotów. W dzisiejszych czasach pojęcie filatelistyka w świadomości młodych ludzi praktycznie nie istnieje. W latach międzywojennych w każdej szkole istniało koło filatelistyczne, a  Bruno Schulz w swoim opowiadaniu pod tytułem Wiosna pytał: Czym jest dla ciebie, drogi czytelniku, marka pocztowa? (marka pocztowa to dawne określenie znaczka) i  odpowiadał: otworzyłeś przede mną ten markownik, o Boże, pozwoliłeś rzucić mimochodem spojrzenie w tę księgę łuszczącą się blaskiem, w markownik strącający swe szaty, stronica za stronica, coraz jaskrawszy i coraz przeraźliwszy... Któż weźmie mi za złe, że stałem wówczas olśniony, bezsilny ze wzruszenia, a z oczu przepełnionych blaskiem lały mi się łzy. Co za olśniewający relatywizm, co za czyn kopernikański, co za płynność wszystkich kategorii i pojęć! Więc tyle dałeś sposobów istnienia, o Boże, więc taki Twój świat jest nieprzeliczony!  Dziś trudno wyobrazić sobie tak wielkie wzruszenie przeżywane nad klaserem, a propozycja zbierania znaczków  raczej nie porwałaby tłumów.
Moja przygoda z filatelistyką sięga ostatniego roku szkoły podstawowej. To wtedy mój tata przywiózł ze strychu swoich rodziców gruby niebieski  klaser. Wtedy znaczki oglądałem bez szczególnego entuzjazmu, bardziej interesowały mnie opowieści ojca, jak w czasach PRL-u zdobywano okazy spoza bloku komunistycznego. Wyżej: kadr z filmu Miś - Ryszard Ochódzki dostaje angielski znaczek od kolekcjonera Wacława Jarząbka.

Kiedyś  wracając ze szkoły zajrzałem  na pocztę i kupiłem serię trzech znaczków z morskimi stworzeniami, z czasem kupowałem kolejne i kolejne. Rodzice musieli to zauważyć i na najbliższe święta Bożego Narodzenia dostałem klaser oraz kilka nowych serii. W ciągu następnych lat dochodziły kolejne gotowe serie, w klaserze zabrakło miejsca i doszedł następny. Po dwóch latach jednak nadszedł moment, kiedy to zaczęło mnie nudzić. Pomyślałem sobie, jaki jest sens kupowania gotowych serii i wkładanie ich do klasera. To tak jak dziecko, które zbiera jakieś żetony z postaciami z kreskówek znajdujące się w chipsach, chce mieć je wszystkie, ale jak je zbierze za jednym razem, już nie ma radości. Właśnie wtedy przerzuciłem się na znaczki i karty okolicznościowe, pojawiła się też świadomość ich niesamowitej wartości. Co prawda, w kupowanych gotowcach pojawiały się serie z igrzysk w Seulu (1988), Los Angeles w  1932 i 1984 roku, piłkarskich Mistrzostw Świata we Francji 1998, ale z wcześniej wymienionych powodów nie byłem z nich zadowolony.  Od tego czasu innego rodzaju znaczków nie kolekcjonuję, chociaż zdarza się, że dostanę znaczki z zagranicznych wyjazdów. Gdy się je żmudnie i długo zbiera, to  wtedy powstaje niepowtarzalna kolekcja. Teraz, gdy znaczki okolicznościowe zaczęły odgrywać najistotniejszą rolę, mam z tego prawdziwą satysfakcję. Posiadam m.in. znaczek wydany z okazji Beatyfikacji Papieża Jana Pawła II - wspólna emisja Polski i Watykanu, igrzysk olimpijskich w Londynie i Soczi, 100-lecie Nagrody Nobla dla M. Curie-Skłodowskiej oraz koperty: 1000 lat Gdańska, 150 lat polskiego znaczka pocztowego,   Euro 2012.

W zeszłym roku dostałem od wujka z USA, który od jakiegoś czasu wiedział o moich zainteresowaniach, dwie paczki, jak się okazało, obie ze znaczkami. Wspólnie z tatą po ich otworzeniu złapaliśmy się za głowy. Można powiedzieć, że przed nami leżała cała historia polskiej poczty, drobny fragment wieloletniej pasji tego powojennego emigranta z Kresów. Natychmiast wzięliśmy się do oglądania zbiorów. Niczym Indiana Jones z pęsetą i lupą przeglądaliśmy znaczek po znaczku. Najstarsze pochodziły z czasów, gdy Polska była pod zaborami, niektóre były wydawane jeszcze przez państwa zaborcze, potem przestemplowane polskim znakiem, inne z  okresu międzywojennego, w tym wydanie żałobne po śmierci Józefa Piłsudskiego. Kolejne to czas II wojny światowej, czas PRL –u  z propagandowymi  hasłami: Naprzód do walki o plan 6-letni, Rozbudujemy Stocznię Gdańską, przedstawiające osiągnięcia władz takie jak Cementownia w Wierzbicy i Nowa Huta. Znaczków jest naprawdę wiele i każdy z nich jest cenny.
Chciałbym zachęcić wszystkich do zerknięcia w klasery, gdzieś u swoich rodziców czy dziadków i przyjrzenia się im przez lupę. Zapewniam – dopiero wtedy zrobi to na was wrażenie. Ciekawi mnie, czy ktoś z was podziela moje hobby. Chętnie poznam miłośników filatelistyki.

Arczi   

Grafika:
http://inwestycje.pl/img/2882
zdjęcia własne