14 marca 2014

Literackie fascynacje

    

Co nieco makaronach






 
Est prope wysokum celeberrima silva Krakovum,
Quercubus insignis, multo miranda żołędzio,
Istuleam spectans wodam Gdańskumque gościńcum;
Dąbie nimen habet, Dąbie dixere priores.
(Jan Kochanowski)



Tłumaczenie: Jest blisko wysokiego Krakowa las bardzo słynny, znamienity dębami, zadziwiający mnogością żołędzi, spoglądający na wody Wisły i gościniec  gdański; Dąbie mu na imię, Dąbiem nazywali go przodkowie.

O makaronizacji słyszał każdy, ale o makaronach w literaturze – chyba nie. Myślicie może, że to ulubiona potrawa Włochów? Otóż, nie! Makarony to wiersze pisane dla zabawy wykorzystujące elementy gramatyki łacińskiej. Do słów włoskich lub francuskich dodawano łacińskie końcówki fleksyjne lub formanty. Czasami tekst łaciński przeplatano formami z języka nowożytnego. Tak się bawiono w Polsce w wiekach XVI – XVIII. Z czasem teksty pisano w języku nowożytnym, wykorzystując  obce wyrazy i zwroty. Może jednak zacznę od początku.

Od dłuższego czasu  na lekcjach języka polskiego w klasie I f niezmiennie królował motyw marności życia, czyli vanitas. Pękały głowy  nam - „doktorkom” ( w ten sposób określa nas jeden z profesorów) od myślenia o kruchości życia ziemskiego, tragizmie losów oraz czynów ludzkich. Stopniowo stawałyśmy się wątłe, niebaczne, rozdwojone w sobie. Nie zabrakło również porównań człowieka do trzciny, który w ostateczności i tak okazywał się wyjątkową istotą. Ba! Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że naszą „ulubioną” lekturą stały się sonety Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego, których zinterpretowanie wymagało od nas tyle wysiłku, ile przeciętnie przeznaczamy na  lekcji wuefu podczas biegów po parku. Pomimo trudności, udało nam się szczęśliwie „dobić do brzegu” i myślę, że było warto, gdyż na końcu spotkała nas miła niespodzianka. Pojawiła się mianowicie okazja „odsapnięcia” po barokowym „sprincie” podczas rozważań o makaronizacji.  Jeśli ktoś uważa, że makaronizacja to narzucanie innym kultury czy języka włoskiego, jest w poważnym błędzie, w którym tkwiłam również i ja. Pod tą intrygującą nazwą kryje się rodzaj stylizacji tekstu, który polega na niepodyktowanym koniecznością wprowadzaniu do niego przesadnie dużej liczby określeń pochodzących z języków obcych. Z zabiegu tego korzystał najsłynniejszy pamiętnikarz XVII wieku – Jan Chryzostom Pasek, który chętnie czerpał różnego rodzaju zwroty z łaciny. Korzystał też Jan Kochanowski, choć zazwyczaj pisał piękną polszczyzną.

Jako że jesteśmy szalenie ambitnymi dziewczynami, również i my podjęłyśmy się tego zadania. Stworzyłyśmy wypowiedzi na temat spędzania wolnego czasu przez młodzież, poddając je zabiegowi makaronizacji. Jaki język wykorzystałyśmy? Oczywiście, angielski. Oto próbki prac sześciu dziewcząt, które zgodnie stwierdziły, że byłaby to doskonała alternatywa napisania matury z dwóch obowiązkowych przedmiotów „za jednym zamachem”.   
 
Spending czasu - kilka propozycji. Każdy zgodzi się ze mną, że obecnie młodzi ludzie nie mają za wiele free-time’u. Jest to oczywiście podyktowane różnymi obowiązkami, z których najważniejszym jest learning, ale znajdą się także houseworki takie jak spacering z psem. Pomimo pesymistycznych prognoz, od czasu do czasu – czyli w weekendy -  udaje nam się organising trochę czasu na  relaxing. Co wówczas robimy? Większość z teenagersów odpala komputer, surfuje w Internecie, talkuje przez Skype’a czy lajkuje fotki na facebook’u. Inni, bardziej fit, uprawiają morningowy jogging lub wybierają się na tripping do parku, czasem do lasu. Wieczorami natomiast, zaczyna się dopiero ostry driving bez trzymanki, czyli party, gdzie przy beatach DJ’a każdy może trochę podanceować. Szkoda tylko, że następnego dnia zazwyczaj finishuje się ze strong kaccingiem w łóżku. (Ola)

W dzisiejszych czasach młodzież spędza swój free-time na meetingu ze znajomymi lub obijaningu w domu. Obijaning jest jedną z bardziej cenionych form spędzania time'u. Może być prowadzony na wiele sposobów. Jedną z nich jest sleeping. Bardzo aktywny sposób spędzania free time'u w łóżku. Przewracając się z boku na bok, uprawiamy body-building. Sleeping jest pożądany przez osoby uprawiające caravaning. Drugim aktywnym sposobem jest ćwiczenie palców na facebook'u podczas  lajkowania i komentowania sweet foci swoich znajomych.(Patrycja)

Obecnie ważną formą zagospodarowania free-time'u przez młodzież jest sprawdzanie facebook'a. U dziewczyn pojawia się także shopping. Najpopularniejszy jest w deblu, ale czasem też w  singlu. Niektórzy teenagers oglądają reality show, soap opery czy też rzadziej newsy. Inni z kolei, prowadzą aktywny lifestyle, spędzają czas na fresh air, uprawiają skateboarding, cycling lub boys grają w football. (Ola)

W dobie social newtork coraz rzadziej dzieci zażywają spaceringu. Siedzą przed netbookami lub PC-tami i lajkują na facebooku. Dodają wciąż na topie sweet focie z rąsi i comments. Są też fanfictionerzy, którzy mieli focha na autorów za endingi w książkach  oraz  piszą oneshoty i drable oraz pełnometrażowe essaye. (Sylwia)

Spędzanie free-time'u u dzisiejszych teensów wygląda następująco: wielogodzinny facebooking, xboxing, coraz rzadziej footballing czy spacering. O readingu nie wspominając. Wszyscy dookoła robią sobie sweet focie. Nastolatkowie są ciągle zajęci, a free-time'u nie mają prawie wcale. Houseworking odpada całkowicie, facebooking pochłania całe ich życie, ale dla nich wszystko jest okey i cool. (Kornelia)

Według ostatnich danych „Newsweek'a” dotyczących spending'u wolnego time'u przez młodzież, okazało się, że teenager'si mają wiele sposobów na relax. Na czwartym miejscu znalazły się sporty: jazda na bike'u, jogging i spacering, a także gry zespołowe: siatkówka i football. Trzecie miejsce należało do literatury- reading książek, poezja… Następne były computer games egzekwo z shopppingiem. Jednak największa ilość ankietowanych powiedziała, że we free time'ie uprawia nicnierobing. (Ola)

Ola, Patrycja, Ola, Sylwia, Kornelia, Ola

Grafika:
http://s2.diazilla.com/store/data/000122802_1-4221109f1c52f9a80ccdbd9448123e27.png
https://olxpl-ring04.akamaized.net/images_tablicapl/410639957_1_261x203_korepetycje-jezyk-angielski-widawa-zdunska-wola_rev001.jpg

11 marca 2014

Co w trawie piszczy?




       Fuminki w więzieniu 
 
 

Choćby nie wiem jak miły był strażnik,

to nadal jest więzienie.

(Emma Bull)

 
Czwartek  27 lutego.  Zmierzamy  w kierunku ulicy Stefana Okrzei – najdłuższej w Zamościu, jak później usłyszymy kilkakrotnie w więzieniu. Celem jest Zamojski Zakład Karny.Wszyscy bardzo podekscytowani, a zarazem nieco zaniepokojeni, zastanawiamy się, co tam zastaniemy. W miarę zmniejszania się odległości dzielącej nas od więzienia, napięcie stale rośnie. Nasza ciekawość sięga zenitu, gdy stoimy pod drzwiami budynku.

Zostajemy wpuszczeni, ale nie wszyscy od razu. Po cztery osoby i z dokumentem tożsamości w ręku. Najpierw jest kontrola osobista, a  wszystkie telefony i metalowe rzeczy zostawiamy w szatni. Również plecaki i torebki. Trochę boli rozstanie z telefonem, ale nie ma rady. Zajmuje się nami  pracownik więzienia -  Pan Paweł Łyś. Przez godzinę  opowiada nam o funkcjonowaniu więziennictwa. Dowiadujemy się na przykład, że więzienia dzielimy na trzy typy. Otwarte – o najniższym stopniu rygoru.  Półotwarte oraz zakłady zamknięte, o najwyższym stopniu rygoru, w którym się właśnie znajdujemy.Słyszymy również kilka więziennych anegdot i opowieści.Warto dodać, że nie był to nudny wykład, podczas którego rozglądaliśmy się po ścianach, szukając punktu zaczepienia, ale ciekawa i nieco humorystyczna rozmowa, która przybliżyła nam znaczenie słów „zakład karny”. Pewnie niewiele osób  wie, że w więzieniu mogą odbywać się śluby, a nawet chrzciny! Jest tam bowiem kaplica dla katolików, ale też kaplica prawosławna. Ogromne poruszenie wywołała  w nas informacja, że więźniowie mają wyższą  stawkę żywieniową niż  pacjenci  szpitala. Co ciekawe, na jednego skazanego  rząd wydaje 3 tysiące złotych  miesięcznie. Jednak nie ma mowy o rarytasach –smażona kaszanka, chleb z pasztetem i kawa zbożowa -  tak wyglądał jadłospis skazanych w czwartek. Gotowaniem zajmują się sami więźniowie, łatwo więc odgadnąć smak potraw, chyba, że za kraty trafił jakiś kucharz.

Fuminkowa wycieczka rozwiała nasze mity z amerykańskich filmów o więźniach w pasiastych ubraniach, którzy groźnie  spoglądają zza żelaznych krat oraz o funkcjonariuszach stojących nad skazanymi z bronią. Mimo wszystko,  więzienie nadal nie przypominało nam świetlicy szkolnej z białymi firankami i kolorowymi gazetkami na ścianach. Chociaż gazetki ścienne są!  Zapach unoszący się w powietrzu również nie przypominał tego, który czujemy w domu,  gdy babcia piecze nasze ulubione ciasto. Zamiast konwalii i fiołków, do naszych nozdrzy dobiegał swąd papierosa, który jeszcze tlił się w jednej z cel. Każdy następny krok wzbudzał w nas coraz większe emocje i ciekawość. Co zobaczymy w następnym długim korytarzu? Drzwi do cel nie przypominały tych widocznych w ofercie sklepów budowlanych. Ciężkie, grube i surowo obrobione niczym średniowieczne wrota rzucały się nam w oczy na każdym piętrze. Weszliśmy też do dźwiękoszczelnej celi – karceru, do którego trafiają więźniowie za szczególne przewinienia. Mieliśmy przez moment pomysł, żeby ktoś w niej został na próbę. Co jednak będzie, gdy złamie się klucz? Szybko przeszła nam ta makabryczna myśl. Chyba każdemu w pamięci utkwiły spacerniaki, czyli miejsca, w których więźniowie mogą  odetchnąć świeżym powietrzem. To miejsce nie wygląda jednak luksusowo. Kilka metrów kwadratowych wybetonowanej ziemi, szarość i brak zieleni, a nad głową krata, zamiast błękitnego nieba. Nie da się tego porównać do ogródka naszej babci.

Mimo że spędziliśmy w tym miejscu ponad dwie godziny, wychodząc i tak czuliśmy niedosyt. Te ponure budynki w swoich murach kryją setki uczuć, indywidualnych historii i mrocznych tajemnic. Chyba nikt nie chciałby spędzić w więzieniu nawet jednego dnia, ale są to instytucje niewątpliwie potrzebne. To doświadczenie z pewnością zapadnie w naszej pamięci na bardzo długo. Po takiej wycieczce stwierdzenie, że szkoła jest więzieniem, straciło na znaczeniu, a już na pewno nie jest  więzieniem o najwyższym stopniu rygoru. :)

Patrycja i Ola

Grafika:

https://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/d5Ak9kuTURBXy8wN2U3NWY5YS1hMTQ5LTRjODMtODdiOC0xNjE5NTYyMjA4ODEuanBlZ5GVAs0CZwDDw94AAaEwAQ