Nie poddaliśmy się! – część II
Ślubujemy, przyrzekamy, że się nigdy nie
poddamy!
(klasa I B)
(Na
podstawie kroniki klasowej. Wszystkie
rysunki pochodzą z kroniki)
Jesteśmy w
trzeciej klasie!
1 września
1991 – niedziela. Ostatni dzień „słonecznego czasu”. Już planujemy
następne wakacje, które nastąpią za 297 dni. Tymczasem wokół ponura
rzeczywistość: zeszyty, książki, marginesy, buty na wuef...
6 września
1991 -
piątek. Chemia nadal z Profesorem Teofilem L. Do wakacji 292 dni.
13
września 1991
– piątek. Na biologii bawimy się wyśmienicie. Pani
Profesor
Janina P. poprosiła o przykład
symbiozy (współżycia organizmów z obopólnymi korzyściami). Burza rąk w górze!
Jeden z naszych kolegów podał przykład: sosna i bakteria, zwana jeleń daniela.
Pani od Biologii była zachwycona, ale nam jakiekolwiek współżycie o charakterze
symbiozy między sosną i jeleniem wydało
się niemożliwe. Do wakacji 285 dni.
17 września
1991. Dzisiaj w cudownych zeszytach (różowych, z kapturkiem – czerwonym i wilkiem – czarnym)
pisaliśmy sprawdzian z pozytywizmu. Do wakacji 281 dni.
25
września – środa. Matematyka z praktykantką – pełny luz. A tu
nagle „cios prosto w plecy”! Jesteśmy w
swojej ósemce, a dyżurny każe się nam przenieść do obszerniejszej sali. Pani praktykantka
postanowiła zrobić nam klasówkę. Tego chyba jeszcze nie było w naszej szkole!
Do wakacji 273 dni.
28
września 1991 – sobota. Obchodzimy Dzień Chłopaka. Chłopcy dostali
proszek do kichania. Niestety, Pan X niewystarczająco znając język angielski, źle przetłumaczył
instrukcję obsługi prezentu – niespodzianki. Prawdopodobnie rozrobił go z wodą
i wypił, zamiast wziąć szczyptę i powąchać. W efekcie nie dostał kichawki, lecz
czkawkę. Do wakacji 260 dni.
1
października 1991. Październik rozpoczęliśmy według nowego
rozkładu zajęć, który – jak zwykle –
okazał się gorszy od poprzedniego.
3
października 1991. W Zamościu okradziono piętnaście samochodów, w
tym: Profesora Henryka G. oraz naszego kolegi Arka G.
10
października 1991. Strajk w szkołach zamojskich. Strajkowali
profesorowie szkół: mechanicznej, ekonomicznej, rolniczej, budowlanej.
„Rozruchy” nie objęły szkół ogólnokształcących. Profesor P. oddała klasówki z
biologii (bardzo dobre wyniki!).
12
października 1991 – sobota. Dyskoteka! Ktoś z zewnątrz wrzucił nam do klasy
cegłę, przy okazji wybijając szybę. Nieźle się nam oberwało.
18
października 1991. Mieliśmy gotowy plan wycieczki i nic z tego.
Zrezygnowała część naszej klasy oraz nasi sojusznicy z matematycznej, a poza
tym zaczęła się psuć pogoda.
30
października 1991. Jesień sprzyja nastrojom lirycznym. Tak więc
zadebiutował nasz klasowy poeta - Dariusz R.
Wiersz okrutnie smutny, taki trochę dekadencki. Oto fragment: „Kończy
się dzień, odchodzi w cień// Życie przechodzi koło mnie//Ja ciągle uczę się...”
8
listopada 1991. Cytat z lekcji języka rosyjskiego: „Chciała być
moją duszą i ciałem,/ ciało starczyło, duszy nie chciałem”.
15
listopada 1991. Dziś na łacinie byliśmy w Kolegiacie. Podczas jej zwiedzania jeden z Arków zasiadł w
konfesjonale i wyspowiadał drugiego Arka, odpuszczając mu wszystkie szkole
grzeszki.
27
listopada 1991. Za trzy dni Andrzejki. W naszej szkole zabawa i
wróżby andrzejkowe odbyły się już dzisiaj. Aneta Ch. przyniosła ogromny klucz i
przez jego dziurkę laliśmy roztopiony wosk do miski z wodą. Każdy odczytał
swoją przyszłość, a potem bawił się „do upadłego”. W najlepszym momencie zabawy
– jak to zwykle bywa – dyskoteka zakończyła się.
5 grudnia
1991. Na biologii przeprowadzaliśmy doświadczenia na
obecność i właściwości ptialiny w ślinie. Do badań użyliśmy śliny Sabiny W. i
Marka T. Sabina miała opory, Marek zaś – nie bacząc na obrzydzenie klasy –
sumiennie wypełniał zadanie powierzone mu przez Panią Profesor i splunął obficie
do próbówki.
6 grudnia
1991. Na łacinie wybraliśmy się na Rynek Wielki, gdzie
święty Mikołaj rozdawał dzieciom łakocie. Nasz kolega, wspomniany już wcześniej
Pan X, przedarł się przez gromadę dzieci do Świętego. Wrócił z kieszeniami
pełnymi cukierków, ale nie chciał się z nami podzielić.
9 grudnia
1991. 100 dni nauki za nami.
13 grudnia
1991 – piątek. Do wakacji 200 dni.
21 grudnia
1991. Opłatek w klasie i w szkole. Wokół świąteczny
nastrój. Wszyscy uśmiechnięci i pachnie choinką.
Zima 1992. Na zewnątrz
naszej sali – ósemki – zawiesiliśmy mały karmnik dla ptaków. Ktoś
umieścił napis: „Tylko dla orłów”. Napis wisiał przez całą zimę i robił furorę.
Zainteresował się nim nawet „Tygodnik Zamojski”, w którym znalazło się zdjęcie
naszego dowcipu.
9 stycznia
1992. W Garnizonowym Klubie Oficerskim odbyło się
przedstawienie Zielona gęś, w którym
występowali bracia Damięccy. Bawiliśmy się jak nigdy!
27
stycznia – 10 lutego
– ferie zimowe!
14 lutego
1992 –
piątek. Dzień zakochanych! Pomimo sprzyjających
warunków, nie dało się zauważyć nowych „miłości” w naszej klasie. Z tego
wniosek, że albo się ukrywają, albo wszyscy są tak pochłonięci nauką, że nie
mają czasu na uczucia.
6 marca
1992 –piątek. Byliśmy u dentysty.
10 marca 1992. Dzień Kobiet! Chłopcy złożyli nam cudowne życzenia
i obdarowali nas kasetami magnetofonowymi. Zostaliśmy poddani próbie przed
szczepionką.
13 marca
1992 - piątek. Szczepienia ochronne, które niektórzy nazwali: „naukostatyczne”.
Dlaczego? Piątek (trzynastego) okazał się pechowy tylko dla dziewczyn. Nasi pomysłowi chłopcy
wykazali się ogromnym poczuciem humoru i gdy byłyśmy na wuefie, pozamieniali i
pochowali nam ubrania. Aśka ma spodnie Kaśki, Kaśka – sweter Aśki. Marzena
znalazła swój but w karmniku „Tylko dla orłów”. Nie byłyśmy zachwycone.
20 marca
1992 – piątek. Dzień rozpoczęliśmy od topienia marzanny. Potem
była lekcja rebusów i kawałów na fizyce. Na łacinie wybraliśmy się do Bastionu XII. Z powodu zalegających bastion ciemności, wycieczka była z dreszczykiem.
Wspominany już dwukrotnie pan X wczuł się w sytuację i przestraszył Panią
Profesor Mirosławę P.
25 – 27
maja 1992. Wycieczka do Majdanu Sopockiego. W
poniedziałek dotarliśmy tam w porze obiadowej na schabowego. Rozlokowaliśmy się
w domkach: dziewczyny zajęły łóżka na parterze, chłopcy - tapczany na pierwszym
piętrze i podłogę na drugim. Domek był całkiem fajny, schody całkiem strome,
koce – całkiem brudne, woda całkiem zimna, a kominek całkiem popsuty. Ale było
całkiem, całkiem wspaniale! Graliśmy w piłkę siatkową(dziewczyny) i nożną
(chłopcy) oraz w badmintona (wszyscy). Przed kolacją bawiliśmy się w
podchody. Wygoniłyśmy chłopców po drewno do lasu, ale nie chciało im się iść
tak daleko, więc rozebrali stary płot. We wtorek cały dzień na szlakach
Roztocza - Czarcie Pole, Błudek – na miejscu dawnego obozu NKWD. Przeszliśmy 26
kilometrów. Po kolacji ognisko – do drugiej w nocy (kiełbaski,
śpiewy, śmiechy). Robiło się coraz zimniej, coraz bardziej śpiąco i ... ognisko
wygasło. W środę – spacerki, siatkówka, obiadek i do domu.
Jesteśmy w
czwartej klasie.
Wrzesień 1992. Rok szkolny 1992/93 zaczyna się myślą: „Wszyscy
z uśmiechem na twarzy,/ Witamy cię szkoło!/ Jest nam bardzo wesoło” . Jednak
chyba nie za bardzo wesoło, bo dalej czytamy:
„Co jest grane? W I klasie każdy chciał być już w IV. A teraz większość
wolałaby być w pierwszej”.
Wrzesień
1992. Jedziemy na pokazy z fizyki na UMCS. Nie byle
czym, tylko pomarańczowym autobusem! Pokazy: mnóstwo wykresów, wzorów,
doświadczeń, śmiechu, paniki... Najfajniejsze pokazy: ”Fizyka dla ubogich”.
Pokaz najśmieszniejszy: z Asią z IV C, którą umieszczono w silnym polu
elektromagnetycznym. Niestety, nie sposób było zobaczyć efektu eksperymentu,
gdyż „obiekt doświadczalny” był zbyt strachliwy.
Grudzień 1992. Udało nam się stworzyć
świąteczny nastrój. Kolędy, stroik na stole przykrytym białym obrusem
i opłatek przeniosły nas w świat życzeń – pięknych i szczerych. Najczęściej
życzyliśmy sobie pomyślnie zdanej matury oraz dostania się na wybrany i
wymarzony kierunek studiów.
Zima 1993. Dariusz R. znowu napisał wiersz. Tytuł
„Współcześni”.
11 maja –
6 czerwca 1993. Matura! Pierwszy dzień – język polski. Strach i
stres, ale tylko do chwili, gdy Profesor Bogdan Sz. wylał sobie na garnitur
napój gazowany. My – oczywiście – w śmiech! Tematy nam podpasowały, zresztą
byliśmy wspaniale przygotowani. Drugi dzień – do wyboru: biologia, matematyka,
historia, język angielski. Nie było tak źle! Trochę wiedzy, trochę szczęścia,
trochę sprytu i wszyscy byli zadowoleni.
Egzaminy ustne. Najbardziej baliśmy się polskiego i
ten poszedł nam najlepiej! Nie było tak
strasznie i teraz matura wydaje się nam błahostką.
7 czerwca
1993
Rozdanie
świadectw. Co piękne, nie trwa wiecznie. Zostawiliśmy w I Liceum cząstkę
siebie, dlatego zawsze będziemy niego wracać. My,
absolwenci: Iwona Ch., Aneta Ch., Tomasz D., Ewa D., Agnieszka Dz., Arkadiusz
G., Monika H., Mirosław K., Konrad Ł., Joanna M., Arkadiusz M., Arkadiusz M.,
Maksymilian M., Anna M., Sylwia P., Małgorzata P., Krzysztof R., Dariusz R.,
Marzena Sz., Danuta Sz., Robert Sz., Robert Ś., Monika T., Marek T.,
Magdalena W., Adam W., Sabina W., Agnieszka Z.
Tegoż dnia
– 7 czerwca. Wszyscy się dorwali do kroniki, zostawiają swoje
autografy, proszą o pamięć albo obiecują pamiętać. Magda W. napisała: Ludzie nigdy nie zapomnijcie o tych naszych wspólnych 4
latkach i poznawajcie mnie na ulicy!
Ania M.
Grafika: własna
Wspomnienia dedykuję moim uczniom, którzy "nie poddali się" - jak obiecali. Pozdrawiam wszystkich serdecznie we wszystkich zakątkach Polski i świata oraz zapraszam do wspomnień. Do zobaczenia w czerwcu.
OdpowiedzUsuńNajbardziej wzruszający jest wpis z 7 czerwca. W szkole spędzamy większość swojego czasu i ważne jest to, abyśmy zapamiętali je jako najlepsze w naszym życiu. Mam nadzieję, że kiedy będę kończyć liceum powiem, że to były najlepsze lata w moim życiu i nigdy nie zapomnę tego co przeżyłam w murach najlepszego liceum na świecie-I LO w Zamościu
OdpowiedzUsuńWspaniałe zebranie wspomnień. Najbardziej podobały mi się dwa ostatnie wpisy. Pomyśleć ile było wzruszeń, ile pięknych chwil. Myślę że moja droga przez liceum to będą najlepsze lata
OdpowiedzUsuńZdecydowanie się zgadzam, że będą najlepsze i niezapomniane!
UsuńBardzo przyjemnie się to czyta! Widać, że klasa była zżyta ze sobą i bardzo lubiła tę szkołę. Mają wspaniałe wspomnienia. Mam nadzieję, że gdy ja ukończę to liceum, będę miał równie dobre wspomnienia i śmiało będę mógł powiedzieć, że były to najlepsze lata mojego życia.
OdpowiedzUsuń@Damian1511
Bardzo ciekawe wspomnienia. Szczególnie poruszający był ostatni wpis. Mam nadzieję, że lata spędzone w tym liceum będą najlepszymi w moim życiu.
OdpowiedzUsuńBardzo dobre jest to, że ta grupka ludzi wciąż pamięta o sobie, o szkole, o nauczycielach. Są to najlepsze lata życia, które warto wspominać, z których warto się śmiać po latach lub w duchu płakać za nimi. Mam nadzieję, że swój czas spędzony w liceum również będę tak miłe pamiętać z moją klasą.
OdpowiedzUsuńWspaniale napisane , wspomnienia które można wyciągnąć po latach i powspominać , najlepsza pamiątką z okresu gdy każdy małymi kroczkami zaczyna zbliżać się ku dorosłości, dzięki takim wpisom czy prowadzeniu kroniki każdy moment z okresu liceum zostanie z nami.
OdpowiedzUsuńAż łezka kręci się w oku. Świetna klasa, świetne wspomnienia i dobrze spędzone lata szkoły. Klasowe motto mnie zachwyca i mogłoby być życiowym celem każdego ucznia I LO.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe wspomnienia, tak jak każdy miło wita swoją szkołę po wakacjach lecz im dłużej trwa- zaczyna się odliczanie do wakacji, tak jak było również i tutaj. Wspomnienia są czytane z uśmiechem na twarzy. Miło przeczytać co działo się w naszej szkole zanim tu przyszliśmy.
OdpowiedzUsuńMinęło tyle czasu- 22 lata- a wspomnienia z tejże kroniki są nadal żywe. Z łatwością mogę sobie wyobrazić czasy nauki starszych absolwentów naszego liceum.
OdpowiedzUsuńPost bardzo mnie wzruszył. Mam nadzieję, że znajomości z liceum nie skończą się zaraz po ukończeniu szkoły. Liczę na spotkania po latach i wspominanie.
OdpowiedzUsuńPiękne są wpisy z dni świątecznych. W szczególności wpis z grudnia 1992 roku, kiedy uczniowie składając życzenia świąteczne, życzyli sobie pomyślnie zdanej matury i dostania się na wymarzone studia. Już z wpisu 11 maja-6 czerwca 1993r. zauważamy, że matura wcale nie była taka trudna. Możemy się domyślać, że uczniowie klasy IVB "Doktory" na pewno dostali się na wymarzone studia i teraz wykonują zawód taki jaki chcieli. Chciałabym po 3 latach spędzonych w tym samym liceum co uczniowie IVB powiedzieć: "matura wcale nie była taka trudna". A później ukończyć wymarzone studia.
OdpowiedzUsuńPS Spodobały mi się rysunki zamieszczone w kronice klasowej, dzięki nim czytając kronikę, możemy wyobrazić sobie niektóre sytuacje z życia klasy.
Te dwa posty są po prostu wspaniałe! Uważam, że prowadzenie takiej klasowej kroniki to świetny pomysł... Wszystkie piękne wspomnienia zostały spisane w razie gdyby uciekły z zawodnej pamięci. Jeżeli chodzi o same wpisy to również mnie zachwyciły. Klasowe zgranie i przyjaźń, aż rzuca się w oczy! Jest to najlepsze potwierdzenie słów, które obecnie słyszymy, iż czas spędzony w liceum to najlepsze lata naszego życia! Co więcej, dzięki tym postom możemy zobaczyć, że koniec szkoły nie oznacza urwania kontaktów i wszelakich znajomości... Dzięki tym postom patrzymy w przyszłość z nowej, lepszej perspektywy...
OdpowiedzUsuńJestem wzruszona. To nasze wspomnienia. Jako jedna z Doktorów chcę podziękować Pani Profesor za pracę nad naszą kroniką. Wspomnienia odżyły, kontakty też. Teraz tamten czas wydaje się bezstresowy ( i pewnie tak było patrząc z obecnej perspektywy), ale wtedy nie zawsze było łatwo. Teraz pamiętamy te najlepsze chwile. Cieszę się, że spotkamy się w czerwcu. Pamiętajcie Doktory: 4 czerwca pod ósemką :)
OdpowiedzUsuń"Jakaż to cudowna rzecz, młodość! Ale co to za zbrodnia pozwolić ją marnować młodym!"
OdpowiedzUsuń- George Bernard Shaw
Wydaje mi się, że ci uczniowie nie zmarnowali swoich najwspanialszych lat. Zapewne bardzo dużo czasu poświęcali nauce, ale w powyższym poście widać również, że umieli wspólnie spędzać czas, razem się bawić.Możemy się od nich uczyć, iż w czasie nauki w liceum należy inwestować w swój rozwój, ale także robić wszystko, by za kilkadziesiąt lat mieć co wspominać.
To piękne, że dzięki kronice klasowej można powrócić do chwil, które już dawno przeminęły i pozostały po nich tylko wspomnienia zapisane w głowach oraz na pożółkłych kartkach papieru.
OdpowiedzUsuńZgadzam się,że kronika szkolna to niesamowita rzecz.Mam nadzieję,że również moja klasa wpadnie na pomysł prowadzenia takiej, miło byłoby po latach wrócić do niej i powspominać najlepsze lata :)
UsuńObie części cudowne,pozwalające na przypomnienie sobie dawnych chwil z młodości.Prowadzenie takiej kroniki jest doskonałym pomysłem,ponieważ pozwala na zapisanie wspomnień i dawnych chwil spędzonych w szkole z przyjaciółmi i nauczycielami.Daje nam możliwość powrócić do młodych lat które już niestety nie powrócą.
OdpowiedzUsuńPrzy dwóch wpisach w kronice dosłownie popłakałam się ze śmiechu, a mianowicie z dnia 28 września 1991 (gdy Pan X źle przeczytał instrukcję obsługi prezentu po czym dostał czkawki) i z dnia 12 październik 1991 (gdy podczas dyskoteki została wybita szyba).
OdpowiedzUsuńUważam, że kronika klasowa to bardzo dobra sprawa. Dzięki niej można przypomnieć sobie po kilku latach wspaniałe szkolne chwile. Spodobał mi się pomysł z ową kroniką dlatego postaram się namówić moją klasę na jej założenie.
Wspaniałe jest to, że mimo upływu czasu ci ludzie nadal wspominają swoją starą klasę i szkołę, Mam nadzieję, że tak samo stanie się z moim rocznikiem.
OdpowiedzUsuńA jednak szkoła nie tylko dobrze uczy ale też wychowuje i zostawia dobre wspomnienia! Jak dobrze czują się Ci, którzy przychodząc 3-4 czerwca na jubileusz, powiedzą: "Tak, w tej szkole się uczyłam i tego nie żałuję!". Druga część równie fascynująca jak i pierwsza. Pozdrawiam absolwentów tej wspaniałej klasy! :)
OdpowiedzUsuńPiękne wspomnienia. Tyle chwil, do których można wracać po wielu, wielu latach. I właśnie taka kronika, może nam pokazać, jak kiedyś bez internetu, komputerów i najnowszych iphonów można było się świetnie bawić, nawiązywać nowe przyjaźnie i przeżywać niezapomniane przygody.
OdpowiedzUsuńBrakuje mi tego w XXI wieku.
Piękne wspomnienia. Można tylko pozazdrościć zgrania i wspólnych przygód klasy. Te wspomnienia można z dumą opowiadać swoim dzieciom.
OdpowiedzUsuńPost równie ciekawy jak poprzedni. W obecnych czasach zostanie nam zamiast kroniki klasowej tylko garstka wiadomości na Facebooku. Pamiętajmy o tym, że kiedyś portal ten może odejść w zapomnienie, a po najlepszych latach życia zostaną tylko nikłe wspomnienia. Zazdroszczę ludziom, którzy po 10 latach od ukończenia szkoły dalej ze sobą utrzymują kontakt ze sobą i w przyszłości chciałbym być w jednym z nim.
OdpowiedzUsuńPamięć ludzka jest zawodna, często zapominamy, o szczegółach sprzed kilku bądź kilkunastu lat, dlatego kronika jest dobrym i przydatnym materiałem, który zawsze przywoła nam wspomnienia z dawnych lat.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post. Myślę, że każda klasa powinna posiadać taką kronikę. Można do niej sięgnąć po latach.
OdpowiedzUsuńKlasa z dużym poczuciem humoru. Mam nadzieję, że ja też będę miło wspominał swoją szkołę i klasę. Cudownie jest wrócić do dawnych wdpomniej .
OdpowiedzUsuńChłopcy mieli dobry pomysł żeby rozebrać płot :)
OdpowiedzUsuńWspomnienia to cudowna rzecz. Wszystko przeminie , wspomnienia pozostaną. Kronika tej klasy jest przepięknym wspomnieniem dawnych czasów młodości. Czytając je widać,że klasa była ze sobą bardzo zżyta, mile wspomina czas spędzony w murach tej szkoły.Myślę,że ja również będę mile wspominać trzy lata spędzone w 1 LO.
OdpowiedzUsuńMnie się bardzo podoba pomysł pisania kroniki. Po paru-parunastu latach, jesli bym odczytała te wszystkie wpisy, to przypomnialby mi się czas łodosci i zakręciłaby mi się łezka w oku. Chyba namówię klasę (mam nadzieję, że dam radę), abyśmy równierz pisali kronikę :)
OdpowiedzUsuńCudowne wspomnienia, zarówno pierwszą jak i drugą część przeczytałam z uśmiechem na twarzy. Mam nadzieję, że w mojej klasie też powstanie taka kronika.
OdpowiedzUsuńFascynujący post. Dzięki tym historiom uświadomiłem sobie, że mam przed sobą 3 piękne lata w tej szkole i powinienem je wykorzystać w jak najlepszy sposób.
OdpowiedzUsuńPiekne wspomnienia, cudownie czyta się przeszlosc ludzi, ktorzy parenascie lat temu chodzili tymi samyki korytarzami i siedzieli w tych samych klasach, a moze nawet lawkach. Mam nadzieje, ze tez bede mogla powspominac swoje chwile w tej szkole czytajac kronike.
OdpowiedzUsuńKolejna odsłona wspaniałych wspomnień. Tak pięknych chwil możemy pozazdrościć i mieć nadzieję, że i my będziemy mogli przeżyć podobne. Wspaniałe obydwie części, które nie jeden raz wzruszyły oraz rozbawiły mnie do łez.
OdpowiedzUsuńŁezka zakręciła się w oku, urokliwe wspomnienia - serdeczne podziękowania dla Pani prof. Krystynie K. za pracę nad kroniką; czas tak pędzi, a My wciąż młodzi - duchem.
OdpowiedzUsuńDziękuję Wam kochani, że posłuchaliście mojej prośby i wciąż poznajemy się na ulicach Zamościa, Lublina , Warszawy, Krakowa a nawet Londynu
Nie wiem jak Wy, ale ja wciąż nie słodzę herbaty- ciekawe kto pamięta dlaczego?
Do zobaczenia w czerwcu - doktórka z IV B
Magda? ja też nie słodzę herbaty, czy to może dlatego ,że jeden z naszych kolegów powiedział, ze ludzi dzielą się na inteligentnych i tych ci słodzą herbatę ?
UsuńJa również nie słodzę herbaty (ani kawy), ale z zupełnie innych względów. Nieustająco pozdrawiam.
UsuńObie części tego postu są poruszające. Moim zdaniem, prowadzenie kroniki klasowej jest genialnym pomysłem upamiętnienia najlepszych, najważniejszych chwil wspólnie spędzonych ze swoją klasą. Powracanie do wspomnień po wielu latach jest rzeczą przyjemną i cudowną. Mam nadzieję, że znajomości zawarte w liceum będą dalej kontynuowane po jego ukończeniu, a wspomnienia na zawsze zostaną ze mną.
OdpowiedzUsuńMiło jest czytać te wspomnienia. Kronika to świetny pomysł na zachowanie wspomnień z okresu licealnego, tak ważnego w naszym życiu.
OdpowiedzUsuńRozbawiło mnie wspomnienie z cegłą na dyskotece. Bardzo przyjemnie się czyta takie wspomnienia naszych poprzedników z tej szkoły. Interesujący post.
OdpowiedzUsuńNiestety, o ile te wspomnienia mogą mieć dla kogoś wartość sentymentalną, dla mnie są po prostu nieciekawe. Kronika sama w sobie ma sens, jednak dla osoby trzeciej jest to zbiór mało interesujących faktów na temat życia ludzi, których nie znam, i których istnienie niewiele wnosi do mojej egzystencji. O ile ten blog czasami dostarcza wartościowe informacje, które rzeczywiście mogą być ciekawe i pozwala na poznanie intrygujących faktyów, tak uważam, że 2 posty poświęcone owej klasie są mało interesujące i dość bezużyteczne.
OdpowiedzUsuńPanie Czekoladowy! Pojawiłeś się po raz pierwszy i już jesteś niesympatyczny. Jeśli będziesz dla wszystkich tak "miły", to nie zostaną po Tobie miłe wspomnienia - to pewne! Piszesz, że posty są "dość bezużyteczne". Czym - przepraszam - mierzysz ich użyteczność?
UsuńCzekoladowy Urwis wyraził tylko swoje zdanie. Mam taką samą opinię w kwestii bloga. Niektóre posty są naprawdę bardzo interesujące i na pewno przydadzą się mi w życiu ... Ale historia i osiągnięcia pewnej klasy , której nie znam i która była zanim się urodziliśmy ? Mało przydatny post.
UsuńCieszę się, że zapytaliście szanowni "blogerzy". Mam podstawowe 3 kryteria:
Usuń-Czy tenże tekst pomoże mi na sprawdzianie/maturze? [X[
-Czy tenże tekst ma jakieś szczególne walory humorystyczne, które by sprawiły, że nie zapomnę o nim kiedy tylko wyłączę przeglądarkę? [X]
-Czy tenże tekst uzupełnia w jakiś znaczący sposób moją wiedzę na jakiś ciekawy temat? [X]
Jako iż ani jedno kryterium nie zostało spełnione, niestety, czytanie tego tekstu wychodzi na zwykłą stratę czasu.
PS: Nie muszę być "miły", wolałbym, żeby zapamiętano mnie jako osobę szczerą, która jeśli ma odmienną opinię, to nie będzie siedziała cicho, niż jako człowieka, który pisze kolejny bezpłciowy komentarz typu "bardzo fajne"
Do Spanch11: Po pierwsze, mylisz dwa pojęcia: blog i post. Po drugie, nie "bloga", tylko "blogu".
UsuńPo trzecie - nie tylko wiedza jest przydatna w życiu. W życiu chodzi o coś znacznie więcej!
Do Czekoladowo-Musztardowego Urwisa. Jeśli zwracasz się do Blogerów (a za nimi kryją się przecież ludzie!), wypadałoby napisać to słowo wielką literą.
UsuńPoglądy miłosiernie przemilczę. Nie oczekuję następnych Twoich wypowiedzi. Już przedstawiłeś się wszystkim dostatecznie dobitnie.
Bardzo przyjemnie się czytało. Wspomnienia są czymś pięknym i warto wracać myślami do najlepszych chwil w naszym życiu. Cieszę się, że uczęszczam do ILO i mam nadzieję, że zawsze będę z uśmiechem na twarzy wspominała te 3 lata!
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekałem na drugą część wspomnień pt. "Nie poddaliśmy się". Post równie dobry jak poprzedni, zabrakło mi jedynie śmiesznych tekstów uczniów i nauczycieli, które pojawiły się w poprzedniej odsłonie. Cały cykl uważam za bardzo udany.
OdpowiedzUsuńWspaniała historia klasy 2b. Zarówno część pierwszą jak i drugą przeczytałam z przyjemnością. Czekam na kolejną dawkę wspomnień! :)
OdpowiedzUsuńBardzo interesujący i pełen humoru post.Z obu postów "Nie poddaliśmy się" można wywnioskować,że nasze najlepsze chwile spędzone w życiu to są te z czasów liceum.
OdpowiedzUsuńBardzo miło czyta się te wszystkie wspomnienia, tylko pozazdrościć. Wspaniałe jest to, że po upływie tylu lat wspomnienia z liceum wciąż wywołują takie wzruszenie. Oby więcej takich postów.
OdpowiedzUsuńDruga część wspomnień tak wspaniała jak pierwsza. Bardzo przyjemnie się czytało, jak dotąd najprzyjemniej na blogu, więc mam nadzieję, że jeszcze trochę śmiesznych historii (stary płot i ubrania dziewczyn), będę mógł tutaj przeczytać. Na dodatek dzięki tym dwóm postom nasza klasa również założyła kronikę, mam nadzieję, że będzie ona równie interesująca jak klasy b z postu :)
OdpowiedzUsuńWspomnienia są czymś wyjątkowym, pięknym, wiecznym. Są pamiątką po ludziach których już może nie być na tym świecie, dlatego bardzo lubię je czytać i czekam na więcej, ponieważ cały czas czuję niedosyt.
OdpowiedzUsuńMiło czyta się o rzeczach, które miały miejsce w naszej szkole. Wspomnienia przedstawione w tym poście pokazują, że w murach, w których spędzę następne 3 lata swojego życia od zawsze była wspaniała atmosfera i pod żadnym pozorem nie możemy jej zepsuć. Chciałabym bardzo podziękować wszystkim, którzy takową atmosferę stworzyli a my możemy, a nawet musimy ją podtrzymywać :)
OdpowiedzUsuńKronika to świetny pomysł na przeniesienie się w dawne życie Naszej szkoły. Obie części bardzo wzruszają, a czasami bawią. Czekam na więcej :)
OdpowiedzUsuńPost mi osobiście bardzo się podoba. Przedstawienie swoich wspomnień związanych z nauką w szkole w tak ciekawy i zabawny sposób to świetny pomysł. Gratuluję autorkom zarówno dobrej pamięci, jak i takiego luźnego podejścia do siebie i swojej przeszłości.
OdpowiedzUsuńŚwietnie jest móc poczytać jak to kiedyś było :)
OdpowiedzUsuńSą to cudowne wspomnienia. Myślę, że jest to wspaniała pamiątka po latach spędzonych w liceum. Mam nadzieję, że za 3 lata również dobrze będę wspominała czas spędzony w tej szkole. Liczę na więcej takich postów, które przybliżą życie uczniów w poprzednich latach.
OdpowiedzUsuńTo były piękne czasu. Brak tajnych organizacji (pozdro dla kumatych( illuminati ), nie było tyle tej technologi i trójkątów. Może było trochę biednie( chodzi bogaciej niż za czasów pewnego premiera(znów pozdro dla kumatych)), ale było lepiej bo ludzie się ze sobą lepiej dogadywali. Takim przykładem jest tak tu historii absolwentów z 1992. ( Proszę nie brać mego komentarza na poważnie tylko z dystansem, bo lubię pisać w taki sposób)
OdpowiedzUsuńUwaza sie, ze dla mlodziezy XXI wieku 1991 rok to prehistoria, jednak ten post wydaje mi się bardzo bliski. Ten posto ukazuje nam myślenie i część uczuć uczniów 1Lo tyle lat temu.
OdpowiedzUsuńbardzo fajnie jest czytać takie wspomnienia, szkoda że nasza klasa nie prowadzi kroniki i za kilka lub kilkanaście lat nie będziemy mogli w taki sposób wspominać czasów nauki
OdpowiedzUsuńJeszcze nie jest za późno na prowadzenie kroniki. To dopiero początek szkoły. Pomyślcie o tym.
UsuńUwielbiam tego typu upamiętnianie ważnych, lub mniej ważnych chwil. Często zaglądam do starych bibelotów lub otwieram pudło ze zdjęciami, które zabierają mnie do tamtych chwil. To wspaniały pomysł, prowadzić taką kronikę. Postaram się namówić moją klasę, abyśmy o wspólnych siłach, stworzyli pamiątkową kronikę na podobieństwo tej opisanej w poście. Bardzo ciekawy wpis motywujący do kreatywnego działania. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńObydwie części postu zwierają pewną historię. Było to jakiś czas temu, lecz wszystko się bardzo dobrze zachowało. Obie części czytało mi się bardzo dobrze i polecam tem post każdemu, kto chce się dowiedzieć, jak kiedyś było w tej szkole.
OdpowiedzUsuńNaprawdę wiele pięknych wspomnień. Mam nadzieję, że za kilkanaście lat na myśl o liceum, na mojej twarzy pojawi się uśmiech.
OdpowiedzUsuńŚwietny artykuł, moim zdaniem nie zmieniło się tak wiele przez te lata. Prowadzenie takiej kroniki było świetnym pomysłem, daje możliwość powrócenia myślami do starych lat.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawy post i jeden z lepszych jaki czytałam . Fajnie jest przeczytać jak było kiedyś i przeżyć to tak jakby się było tą osobą .
OdpowiedzUsuńBardzo piękne wspomnienia . Czytając ten post miałam wrażenie że jestem tą osobą i przeżywam to wszystko jakbym nią była .
OdpowiedzUsuńNiecierpliwie czekałem na koleją część, ale w końcu się doczekałem.
OdpowiedzUsuńTo na pewno świetne uczucie móc po tylu latach powspominać czasy szkolne czytając kronike, gdzie jest wszystko szczegółowo opisane. Obie części są ciekawe i zabawne :)
OdpowiedzUsuńMiło się czyta takie wspomnienia. Mam nadzieję że moja klasa także powspomina kiedyś licealne czasy :)
OdpowiedzUsuńMiło jest poczytać, jak innym uczniom podobało się w naszej szkole. Niektóre historie są przezabawne. Mam nadzieję, że po opuszczeniu murów naszego liceum będę mieć tak wspaniałe wspomnienia. :)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że moja klasa nie prowadzi kroniki ;/ ale na to chyba już za późno...
OdpowiedzUsuńŚwietna pamiątka! Po tylu latach móc czytać swoje przeżycia to na pewno wspaniałe uczucie. Warto robić takie kroniki, bowiem są poniekąd streszczeniem naszego życia.. naszego rozdziału w życiu, czasem smutnego, aczkolwiek pewnie i zabawnego!
OdpowiedzUsuńZnalazłam taki piękny cytat Harlana Cobena, które myślę, że warto tu zamieścić: " Wspomnienia wywołują ból. Najdotkliwszy zaś sprawiają najlepsze z nich."
A mnie się bardzo post podoba. Zupełnie nie rozumiem kilku autorów komentarzy przede mną - wypowiadają się tak, jakby zależało im tylko na nauce! :) Myślę, że zarówno ten, jak i poprzedni post zmusza do małej refleksji. Zawsze uderza mnie, jak wspaniałą erą były lata przed Internetem i wszelkimi nowinkami technologicznymi. Czy tylko ja mam wrażenie, że ludzie żyli wtedy naprawdę? Takie wspomnienia tylko utwierdzają mnie w swoim przekonaniu. Mnóstwo w nich radości i przyjemnie się je czyta.
OdpowiedzUsuńZaciekawił mnie ten post. Myślę,że prowadzenie różnych rodzajów kronik, pamiętników i dzienników to bardzo fajna sprawa :) Dzięki temu po jakimś czasie możemy wrócić myślami do tych wspaniałych chwil i przeżyć je na nowo. Często przelanie swoich myśli na papier sprawia,że czujemy się lepiej.
OdpowiedzUsuń